Archive for Marzec 2010

Dowód na brak efektywności i niebezpieczeństwo szczepień dziecięcych

Posted on 30 marca 2010. Filed under: Chęć zysku w TVN, dr Enji, enji, Korupcja | Tagi: , , , , |


„Wdzięczność za pokonanie niszczących epidemii należy się głównie reformatorom społecznym, którzy prowadzili kampanie na rzecz czystszej wody, udoskonalenia procesu odprowadzania ścieków oraz poprawy standardów życiowych. Zmniejszenie umieralności na choroby zakaźne to był efekt ich działań, a nie osiągnięcie naukowców”

Brian Inglis, historyk medycyny

Zamieszczone poniżej wykresy pochodzą z oficjalnych źródeł. Historia spadku zachorowalności i śmiertelności na poszczególne choroby pokazuje wyraźnie, że to nie szczepienia przyczyniły się do ich wyeliminowania. W chwili wprowadzenia obowiązkowych szczepień w różnych krajach choroby te były praktycznie w stanie zaniku, i z całą pewnością szczepienia się do niego nie przyczyniły jak twierdzi większość oficjalnych źródeł.































Powyższe wykresy pochodzą z dokumentu przygotowanego przez dr. Raymonda Obomsawina. Całość dokumentu można pobrać w formacje: PDF, DOCX. Dane pochodzą z różnych źródeł, włączając w to krajowe agencje zdrowia publicznego, źródła encyklopedyczne i historyczne, raporty UNICEF i magazyny medyczne.

Źródło: http://www.gaia-health.com/articles101/000123-Vaccination-Facts-Tables.shtml

ENJI ENJI ENJI ENJIENJI ENJIENJI ENJIENJI ENJIENJI ENJI ENJI ENJIENJI ENJIENJI ENJIENJI ENJIENJI ENJI

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Jak takie media jak TVN, TVN24, Polsat i Wybiórcza modyfikują prawdę i robią z ludzi idiotów.

Posted on 30 marca 2010. Filed under: Cenzura, Chęć zysku w TVN, dr Enji, enji, Korupcja, lekarz Enkhjargal Dovchin, matactwo, Propaganda medialna, Sprzedajni dziennikarze | Tagi: , , , |


Choć najczęściej nie zdajemy sobie z tego sprawy, niejednokrotnie chcąc osiągnąć wyznaczony cel, oddziałując na innych ludzi korzystamy z technik manipulacji społecznej. Sami też wielokrotnie stajemy się ich podmiotem, a czasem również ofiarą. Najczęściej wymienia się siedem technik manipulacji społecznej:

  1. Technika „drzwiami w twarz”, nazywana również techniką nieproszonego ustępstwa – polega ona na tym, iż początkowo proponuje się osobie spełnienie większej prośby, a gdy ona odmówi oferuje się spełnienie mniejszej prośby, która jednak nigdy nie zostałaby spełniona bez tej większej.
  2. Pułapka ukrytych kosztów – polega ona na skłonieniu osoby do podjęcia jakiegoś działania i ujawnienia jego kosztów, dopiero wówczas, gdy osoba ta podjęła już to działanie lub powzięła odpowiednią decyzję.
  3. Technika „stopy w drzwiach” – polega ona na sprowokowaniu działania wiążącego się z wysokimi kosztami, po uprzedniej prośbie dotyczącej spełnienia czynności, której koszty byłyby znacznie niższe.
  4. Huśtawka emocjonalna – technika ta odwołuje się do demobilizacji umysłowej, jak następuje u osoby w związku z przeżywaniem przez nią pozytywnych emocji.
  5. „A to nie wszystko” i odwrócenie uwagi – technika ta polega na oferowaniu czegoś za określoną cenę i dodaniu do tego czegoś gratis. Takie działanie ma wywołać wrażenie dodatkowej atrakcji oraz osłabić mechanizmy obronne, powstrzymujące od nabycia danej rzeczy, czy skorzystania z danej usługi.
  6. Pułapka znikającej przynęty , odmiana techniki „niskiej piłki” – technika ta polega na nakłonieniu osoby do podjęcia określonego działania obietnicą zysków, która po zaangażowaniu się osoby w to działanie, zostaje wycofana.
  7. Uwikłanie w dialog – w tej technice wykorzystuje się prawidłowość polegającą na tym, iż osoba chętniej ulegnie prośbie, jeśli poprzedzi ją niezobowiązująca rozmowa. Aby technika ta mogła być skuteczna, podjęty dialog musi dotyczyć mało istotnych problemów, a opinie rozmówców muszą być zbieżne.

Manipulacja Wpływ Społeczny to są wszelkie sposoby oddziaływania na jednostkę lub grupę, które prowadzą do mylnego przekonania u osoby manipulowanej, że jest ona sprawcą (decydentem) jakiegoś zachowania podczas, gdy jest ona tylko narzędziem w rękach rzeczywistego sprawcy. Współczesna psychologia społeczna pojęcie manipulacji wiąże ściśle z pojęciem wpływu społecznego. Wpływ społeczny to oddziaływanie w wyniku, którego jednostka, grupa czy jakaś instytucja wywołuje zmiany w sferze poznawczej, emocjonalnej lub behawioralnej człowieka wpływ może być świadomym lub nieświadomym działaniem.Takie formy wpływu społecznego, które nie są dostępne świadomości osoby będącej jego celem nazywamy manipulacją społeczną. Rozumiana w ten sposób manipulacja jest planowym, celowym działaniem, którego autorzy wykorzystując wiedzę o mechanizmach społecznego zachowania się ludzi, wywierają na nich pożądany wpływ w taki sposób, aby nie zdawali oni sobie sprawy z tego, że podlegają jakimkolwiek oddziaływaniom. Zdaniem Podgóreckiego manipulacja zachodzi wszędzie tam, gdzie zdaniem sprawcy (tj. osoby podejmującej manipulację) nastąpiłaby rozbieżność między akceptowanym wzorem zachowania wykonawcy (osoby będącej przedmiotem manipulacji) i podsuwanym mu wzorem zachowania, gdy wykonawca nie został w jakiś sposób ograniczony w swej decyzji. Wg Podgóreckiego to ograniczenie decyzji wykonawcy jest techniką czy sposobem manipulacji.

Codzienne życie obfituje w wiele przykładów i sytuacji, w których ludzie pod wpływem innych osób nieraz zupełnie zmieniają postawy, poglądy czy zachowania. Przykładem takich zachowań jest nacisk wywierany przez formalne i nieformalne grupy na jednostki, które w efekcie zachowują się komformistycznie. W niniejszej pracy omówimy wybrane strategie manipulacji reprezentatywne dla poszczególnych grup tych technik manipulacji, będziemy starały się przybliżyć formy oddziaływania na sferę behawioralną. Pierwsza grupa technik nosi nazwę sekwencyjnych strategii manipulacyjnych. We wszystkich technikach do niej zaliczanych stosuje się następstwo co najmniej dwóch zdarzeń, które występując zawsze w tej samej sekwencji doprowadzają do zamierzonego celu.

Najbardziej znana procedurą tej grupy jest “stopa w drzwiach”. Badania nad efektem “stopy w drzwiach” zapoczątkowali Freedman i Fraser, którzy jako pierwsi opisali i zbadali eksperymentalnie technikę zwiększania uległości polegającą na poprzedzeniu właściwej prośby, tej która jest rzeczywistym celem, a której spełnienie przez daną osobę jest mało prawdopodobne, mniejszą prośbą, która prawie na pewno nie zostanie odrzucona. Człowiek, który bez żadnej presji z zewnątrz spełnia jakieś łatwe do wykonania polecenie dąży do uzasadnienia swego zachowania. Takie osobiste usprawiedliwienie zwiększa prawdopodobieństwo, że w przyszłości człowiek ten spełni kolejne, nawet znacznie większe prośby. Skuteczność strategii “najpierw – mała- potem – duża – prośba” utrzymuje się nawet wtedy, gdy autorami obu próśb są inne osoby i gdy małą oraz dużą prośbę dzieli długi okres. Jednym z warunków zwiększających efektywność omawianej techniki jest prawdopodobieństwo treściowe między prośbami oraz podobieństwo form aktywności podejmowanej w celu jej spełnienia.

Po opublikowaniu przez Freedmana i Frasera wyników ich badań pojawiło się w literaturze psychologicznej szereg eksperymentów badających warunki ograniczające lub zwiększające efektywność techniki stopy w drzwiach. Crano i Sivack do eksperymentu wprowadzili wzmocnienie pozytywne i negatywne. Wyniki ich badań potwierdziły hipotezę, że najwyższy stopień uległości wystąpił w grupie ze wzmocnieniem pozytywnym, najniższy zaś w grupie ze wzmocnieniem negatywnym. Bezpośrednim potwierdzeniem hipotezy o większej efektywności strategii “najpierw – mała – potem – duża – prośba” są wyniki badań przeprowadzonych przez Goldmana i Seevev, którzy w celu zwiększenia efektywności manipulacji połączyli procedurę “stopy w drzwiach” techniką “etykietowania”. Technika etykietowania polega na zwiększeniu prawdopodobieństwa pojawienia się u danej osoby zachowania zgodnego z treścią etykiety przypisywanej jej przez innych ludzi. Wynika to stąd, że jeżeli ktoś postrzegany jest jako dobroczynny, uczciwy to chętniej pomaga innym. Natomiast przypisywanie komuś etykiety negatywnej sprawia, że osoba ta utożsamia się z treścią takiej etykiety.

Kolejnym czynnikiem, który ma wpływ na efektywność techniki “stopy w drzwiach” jest wielkość pierwszej prośby. W wielu badaniach empirycznych wykazano, że jeżeli ta prośba jest zbyt mała, to efekt wzrostu uległości wobec następnych większych żądań nie występuje lub jest wyraźnie słabszy.

Kolejnym czynnikiem wpływającym na skuteczność omawianej techniki manipulacji jest spostrzegana przez człowieka swoboda wyboru przy podejmowaniu decyzji o spełnieniu pierwszej prośby. Wielu badaczy stwierdziło, że jeżeli osoby proszone o coś łatwego do spełnienia sądzą, że podlegają zewnętrznej presji – to dokonują one zewnętrznie atrybucji przyczyn swego zachowania, co blokuje proces autopercepcji.

Kolejny czynnik modyfikujący poziom efektywności “stopy” to dystans czasowy między pierwszą a drugą prośbą. Innym modyfikatorem skuteczności są podobieństwa treściowe między kolejnymi żądaniami. Jednym z najpowszechniejszych przykładów wpływu społecznego w praktyce jest pozyskiwanie datków na różna cele np. charytatywne.

Strategię “stopy w drzwiach” dość często stosują domokrążcy. Jeżeli uda się im namówić klienta, aby kupił jakiś drobiazg, to jest szansa, że jeżeli wejdzie do domu to może uda się mu skłonić klienta, aby kupił coś na czym można zarobić. Naukowcy zajmujący się technikami wywierania wpływu społecznego w swoich badaniach wprowadzili do techniki “stopy w drzwiach” modyfikacją znacznie zwiększającą jej skuteczność. Polegała ona na tym, że między małą a dużą prośbą wprowadzono jeszcze jedno żądanie. Ta technika nosi nazwę “dwie stopy w drzwiach”.

Inna techniką manipulacji, która jest symetrycznym odwróceniem techniki “stopy w drzwiach” jest technika “drzwi zatrzaśniętych przed nosem”, polegająca na tym, że aby skłonić przedmiot do spełnienia dość trudnej prośby, korzystnie jest najpierw sformułować prośbę bardzo trudną. Prośba ta niemal na pewno będzie przez niego odrzucona. Rosną jednak szanse, że spełni on teraz prośbę właściwą od tej, której spełnienia odmówił. Procedura metody “stopy w drzwiach” opiera się na mechanizmie autopercepcji. Natomiast technika “drzwi zatrzaśniętych przed nosem” opiera się najczęściej na regulacyjnym wpływie negatywnych emocji (zwanych poczuciem winy), których źródłem jest odmowa spełnienia pierwszej prośby.

Najczęściej przytaczanym wyjaśnieniem efektywności techniki najpierw – zbyt – dużej – aby – mogła – być – spełniona, a następnie – nieco – mniejszej – prośby, która jest właściwym celem manipulacji, jest regulacyjny wpływ, jaki wywiera na zachowanie ludzi norma wzajemnych ustępstw. Zdaniem wielu autorów ludzie spostrzegają interakcję z innymi, jako sytuację wymiany społecznej, w której obowiązuje zasada “powinno się robić ustępstwa na rzecz tych, którzy czynią je dla nas”. Aby interakcja mogła się rozwijać, jeden z jej uczestników musi uczynić pierwszy ruch, polegający na ustępstwie, na złagodnieniu swoich wymagań czy żądań. Osoba, wobec której poczyniono odstępstwo czuje się zobowiązana do odwzajemnienia tego ruchu przez własne ustępstwo. Podobnie, jak w przypadku efektu “stopy w drzwiach” naukowcy zastosowali technikę polegającą na poprzedzeniu właściwej prośby dwiema prośbami ekstremalnymi, które na pewno nie zostaną spełnione. U podstaw tego postępowania leży założenie, że jeżeli pojedynczy akt ustępstwa w postaci rezygnacji z jednego trudnego do spełnienia żądania na rzecz prośby mniejszej wywołuje napięcie motywacyjne do odwzajemnienia ustępstwa co przejawia się w wyrażeniu zgody na tę mniejszą prośbę, to dwa kolejne ustępstwa ze strony partnera interakcji powinny zwiększyć to napięcie i doprowadzić do wzrostu uległości. Badania te przeprowadzili Goldman i Creason i stwierdzili, że chociaż klasyczna procedura “drzwi zatrzaśniętych przed nosem” jest efektywnym sposobem zwiększania uległości, to jej “podwójna” wersja jest znacznie bardziej skuteczna.

Kolejną techniką manipulacyjną zaproponowaną przez Cialdiniego Cacioppo, Basetta i Millera jest technika “niskiej piłki”. Ta technika jest strategią stosunkowo często stosowaną przez amerykańskich sprzedawców samochodów, którzy podejmują wobec klientów bardzo specyficzne działania, nastawione na zainteresowania wybitnie korzystną ofertą. Polega to na przykład na zaofiarowaniu potencjalnemu nabywcy niezmiernie niskiej ceny, a gdy ten zainteresowany nadzwyczajną okazją odbywa jazdę próbną i deklaruje chęć zakupu pojazdu zaczynają się problemy. Okazuje się na przykład, że samochód z rewelacyjnie niską ceną został już przed chwilą przez kogoś kupiony i zostały tylko auta nieco droższe. Przyczyną, dla której klient zainteresował się samochodem i zdecydował na jego kupno, a mianowicie niska cena została usunięta. Teraz cena jest normalna, a klient wie, że taki samochód bardzo mu się podoba, więc prawdopodobnie nie wycofa się z transakcji i zgodzi się na kupno auta za cenę wyższą niż pierwotna. Psychologiczny mechanizm leżący u podstaw skuteczności “niskiej piłki” określany jest przez Cialdiego jako “poczucie zobowiązania”. Zgodnie z koncepcją Kieslera, jeśli człowiek podejmie jakieś zachowanie w warunkach swobody wyboru i sądzi, że to on sam bez żadnych nacisków z zewnątrz angażuje się w osiągnięcie jakiegoś celu, to zaczyna odczuwać zobowiązanie do kontynuowania działania. Tak więc, jeżeli nawet warunki zakupu zmieniają się, podmiot czuje się zobowiązany do kontynuacji rozpoczętych czynów i realizacji podjętych zamierzeń.

Burger i Petty przeprowadzili trzy eksperymenty, których wyniki pokazały, że “niska piłka” w ich wersji jest techniką bardzo skuteczną (skuteczniejszą od stopy w drzwiach) oraz że mechanizmem pośredniczący we wzroście uległości jest wytwarzanie się relacji między człowiekiem będącym obiektem manipulacji a manipulatorem. Wynika z tego, że istotnym warunkiem efektywności “niskiej piłki” jest to, aby z małą i dużą prośbą zwracała się do człowieka zawsze ta sama osoba. Jeśli jednak drugą prośbę formułowała inna osoba efekty malały. Oznacza to, że “niska piłka” oparta jest przynajmniej w niektórych przypadkach na obligacji do ustępstw wobec konkretnej osoby.

Kolejną strategią zwiększania uległości wobec żądań, które raczej nie zostałyby spełnione w normalnych warunkach jest procedura polegająca na wywołaniu u człowieka poczucia winy za negatywne konsekwencje jego postępowania, a następnie zwrócenie się do niego z prośbą o zrobienie czegoś, co jest właściwym celem manipulacji. Robert Cialdini i David Schroeder zwracają uwagę, że stosunkowo łatwo przychodzi ludziom odmawianie trudnych próśb. Jeśli ktoś zwraca się do nas o coś, co jest bardzo kosztowne materialnie, wymaga od nas dużo czasu, czy jest w inny sposób uciążliwe, to potrafimy podać mnóstwo powodów do odmowy. Zupełnie inaczej jest, gdy dotyczy to łatwej prośby, a to dlatego, że trudno jest znaleźć i podać argumenty jej niespełnienia, odmowa może również rodzić negatywne implikacje dla percepcji samego siebie.

Jeżeli prosimy o małą prośbę spełni ją wiele osób, ale z punktu widzenia interesów proszącego uległość z jaką się spotyka nie jest zbyt ważna, gdyż zapewnia mu ona zbyt małe korzyści. Cialdini i Schroeder proponują, aby zwracać się z komunikatem otwartym nie precyzując, o jak dużą pomoc chodzi, dodając zarazem, że każda oferowana pomoc, nawet najmniejsza jest bardzo cenna i zostanie przyjęta z wdzięcznością. Sens tej odpowiedzi odzwierciedla zwrot “liczy się każdy grosz”.

Techniką manipulacji różniącą się od pozostałych jest technika, której procedura opiera się wyłącznie na poznawczych mechanizmach przetwarzania informacji. Podstawą do stworzenia tej techniki dały wyniki badań Carrolla, które pokazały, że ludzie po wyobrażeniu sobie zajścia pewnych zdarzeń w życiu społecznym zgodnie z dostarczonym im dokładnym scenariuszem zaczynają wierzyć, że zdarzenia te w przyszłości rzeczywiście wystąpią. U osób tych rośnie subiektywne prawdopodobieństwo zajścia zdarzeń, które sobie wyobrażali.

Istnieje wiele sposobów wpływania na zachowanie ludzi w pożądanym kierunku bez zastosowania jakichkolwiek zewnętrznych nacisków. Stosowanie technik wpływu społecznego samo w sobie nie jest niczym nagannym ani złym pod warunkiem, że nie ma charakteru manipulacyjnego. Ich stosowanie jest korzystne dla tych, którzy chcą nas namówić do kupna czegoś, czy skorzystania z jakieś usługi, ale nieuczciwość i manipulacja przynosić mogą ewentualne korzyści tylko przez krótki okres czasu. Trudno bowiem zbudować trwałe więzi społeczne manipulując sobą nawzajem.

ENJI ENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIE

ENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJIENJI

Źródło: MobilnyPortalPsychologiczny , Psychologia.XMC.pl

dr ENJI dr ENJIdr ENJI dr ENJIdr ENJI dr ENJIdr ENJI dr ENJIdr ENJI dr ENJIdr ENJI dr ENJIdr ENJI dr ENJI

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Zarekwirowane przez celników kurtki dziecięce nie trafią do dzieci – komentarz dr Enji

Posted on 30 marca 2010. Filed under: dr Enji, enji | Tagi: |


Opublikowano: 27.03.2010 

GDYNIA. Co dzieje się z podrabianymi ubraniami przechwyconymi przez celników? Odzież po zasłonięciu znaków towarowych może trafiać do potrzebujących. Jednak niemal 1800 kurtek dziecięcych z Kubusiem Puchatkiem przechwyconych przez celników z Gdyni, trafiło prosto do pieca. Dlaczego? Firma Disney – właściciel marki “Kubuś Puchatek” – nie zgodziła się na przekazanie ubrań.

Korporacja tłumaczy, że nie mogła przekazać “podróbek” potrzebującym z względów… bezpieczeństwa. Nikt nie badał materiałów, z którego kurtki były zrobione i nie wiadomo, czy nie byłyby szkodliwe. Kurtki prawdopodobnie też nie spełniałyby standardów jakości wyznaczonych przez Disneya.

Firma zgodziła się przekazać kilkaset oryginalnych kurtek i czapek.

Opracowanie: Tomasso
Źródło: Centrum Informacji Anarchistycznej

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Imigrant – wróg, problem, błogosławieństwo – komentarz dr Enji

Posted on 30 marca 2010. Filed under: dr Enji, enji, rasizm | Tagi: , , , |


Opublikowano: 12.03.2010 

Dlaczego po brytyjskich ulicach chodzi dziś tylu muzułmanów? Dlaczego powstała Anglia i kto oferował w średniowieczu usługi jak bankomaty? Choć podobnych pytań są setki, odpowiedź jedna: wszystko to za sprawą kolejnych fal imigrantów, którzy przez wielki osiedlali się na Wyspach. Choć ich zasług nikt nie kwestionuje, dziś masowa imigracja staje się dla niejednego obywatela solą w oku.

„UK jest krajem imigracji i emigracji. Brytyjska populacja jest teraz, i zawsze była, rezultatem napływu migrantów” – czytamy w raporcie „Migracja: ekonomiczne i socjologiczne analizy” opublikowanym przez Home Office w 2001 roku. Co sprawiło, iż deszczowa Wielka Brytania była i niezmiennie pozostaje atrakcyjna dla przybyszów?

POWODY WCIĄŻ TE SAME

Według Samuela Fortreya istnieją cztery powody, dla których imigranci osiedlają się na Wyspach i choć ogłosił swoje tezy wieki temu, wydają się być one stale aktualne. W 1663 roku w książce „England’s Interest and Improvement” pisał, iż pierwszym z nich jest łagodny ląd. Zważywszy na pogodę na Wyspach, argument ten wydaje się co najmniej nieuzasadniony. Pamiętać jednak należy, iż najeźdźcami byli w przeszłości Skandynawowie, dla których Wyspy były o wiele cieplejsze, niż ich własne ziemie. Drugim według Fortreya powodem zainteresowania Brytanią było jej liberalne w porównaniu z ustawodawstwem innych krajów prawo. Po trzecie, Wyspy dawały imigrantom możliwości zbijania szybkich fortun. Co było czwartym powodem? Brytania była od średniowiecza religijnym sanktuarium, dającym schronienie tym, którzy we własnych krajach znajdowali trudności w wyznawaniu wiary.

NIE OD ZAWSZE WYSPY

Chociaż niektórym trudno w to uwierzyć, dzisiejsze tereny Wielkiej Brytanii nie były w przeszłości wyspami, ale częścią kontynentu. Do ich oderwania się od lądu doszło około osiem tysięcy lat temu w wyniku podnoszenia się poziomu morza. To właśnie w tym fakcie wielu upatruje powodu, który sprawił, iż kraj stał się tak atrakcyjny dla pierwszych przybyszów. Wiele części tych ziem stało się bowiem łatwiejszymi w dotarciu przez morze, niż kiedy były dostępne tylko lądem.

Jak zaznacza wielu historyków, wielokulturowe Wyspy nie miałyby nigdy dzisiejszej twarzy, gdyby nie tysiące statków przybijających do jej portów od zarania dziejów. George Trevelyan pisze w „Historii Anglii”, iż „Brytania zawsze zawdzięczała swój los morzu. O jej przeznaczeniu nieustannie decydowały załogi statków, które przybijały do jej brzegów. Od iberyjskich i celtyckich po saksońskich i duńskich osadników, od fenickich kupców po rzymskich i normandzkich zarządców – wojowniczy koloniści, pełni wigoru ludzie morza, rolnicy i europejscy handlarze przypływali zza mórz, ab y tutaj się osiedlać, aby przekazywać swoją wiedzę i inspirować mieszkańców.”

SIŁA W JEDNOŚCI

Rzymianie, który okupowali Wyspy przez czterysta lat, nazwali tę prowincję Brittania. Jej obszar zamieszkiwało w tamtych czasach od 2,5 do 3,5 miliona ludzi, a przybysze z Półwyspu Iberyjskiego byli znacznym tego odsetkiem. David Miles w książce „Plemiona Brytanii” pisze, iż za czasów rzymskiej okupacji od stu do dwustu tysięcy mieszkańców Wysp było „żołnierzami, administratorami, kupcami i rzemieślnikami z innych obszarów imperium”.

Kiedy skończyła się rzymska dominacja na brytyjskich ziemiach, stały się one – ze względu na mocny rozwój, jakiego doświadczyły w ciągu czterech wieków – atrakcyjne dla innych ludów. Skusiły do osiedlenia się tu w piątym wieku Saksonów i Jutów. Utworzone przez nich przez wieki małe królestwa połączono w IX wieku w jedno dla wspólnej obrony przed Wikingami. Nadano mu nazwę Anglia. Z podobnego powodu powstała Scotia, czyli Szkocja.

JAK NAZISTOWSKA OKUPACJA

Po raz kolejny pod tak dużym wpływem innych narodów Wyspy znalazły się podczas najazdów Normanów. „Kiedy umarł William w 1087 roku, jedna trzecia królestwa była w posiadaniu stu osiemdziesięciu landlordów – imigrantów. Spośród szesnastu diecezji, tylko jedno było rządzone przez osobę niebędącą Normanem” – czytamy w „Bloody foreigners” Windera. Choć liczba Normanów osiedlających się na Wyspach była bardzo mała, ich wkład w rozwój kraju pozostawał ogromny. „Nie było prawie żadnego aspektu życia, który nie byłby zmieniony przez Normanów” – pisze o ich wpływach na Wyspach Dawid Conway w książce „Naród imigrantów?”.

„Osiągnięcia Normanów w Brytanii mogą wydawać się nieprzeliczalne, jednak osiągnięte były metodami niewiele różniącymi się od nazistowskiej okupacji Francji” – sugeruje Winder w „Bloody foreigners”.

ŚREDNIOWIECZNE BANKOMATY

Finansując swoje militarne i polityczne plany oraz nagradzając sojuszników, William zwrócił się po pieniądze do ówczesnych europejskich „bankierów” – Żydów i sprowadził ich na Wyspy, w szczególności do Londynu. Udzielane przez nich pożyczki były czymś codziennym. „Żydzi obecni byli w każdym większym mieście i ich działalność była tak oczywista, jak nieodzowne wydają się w dzisiejszych czasach bankomaty” – pisze Winder.

ZIEMIA WOLNOŚCI

Gdyby zdefiniować narodowości napływających przez wieki na Wyspy imigrantów, okazałoby się, iż niemal jednocześnie dla jednych ziemie okazywały się więzieniem, dla innych wyzwoleniem. W czasach Reformacji stały się schronieniem dla tysięcy wierzących, którym we własnych ojczyznach za wyznawane poglądy groziły prześladowania. Od XVI wieku uciekali tu protestanci z całej Europy, a sami tylko Hugenoci z czasem stanowili 1 proc. populacji Wysp.

Brytania przyjęła także pod swoje skrzydła inną szukającą schronienia grupę – uchodźców politycznych. Pierwsi z nich, którzy przybyli w 1789 roku, byli Francuzami uciekającymi z ojczyzny w pokłosiu rewolucji. Jednymi z najbardziej znaczących politycznych uchodźców byli Giuseppe Mazzani i Karl Marx. W późniejszym czasie bezpieczny dach na głową znajdzie tu sześćdziesiąt tysięcy Żydów uciekających z nazistowskich Niemiec.

NA WYSPACH Z PRZYMUSU

Handel niewolnikami był natomiast przyczyną osiedlenia się na terenach UK przymusowych emigrantów z Afryki, kupowanych od Portugalczyków. Do końca XVIII wieku na terenach Anglii mieszkało dziesięć tysięcy niewolników. Pośród czarnych imigrantów zdarzali się okazjonalnie także ci wykorzystywani do prac innych, niż fizyczne. „Przed latem 1555 roku grupa pięciu Afrykańczyków przybyła do Anglii z terenów dzisiejszej Ghany, aby uczyć się języka i pomoc w organizacji opanowanego przez Portugalczyków handlu niewolnikami, złotem, kością słoniową oraz pieprzem na terenach Afryki Południowej” – pisze Miles w „The Tribes of Britain”.

KARUZELA Z NARODAMI

Przez wieki osiedlili się na obecnych terenach UK Rzymianie, Wikingowie, Francuzi, Włosi i imigranci z każdego zakątka świata. „Wyobraź sobie, iż przez chwilę możesz oglądać historię Wysp Brytyjskich przez wszystkowidzącą kamerę, zawieszona gdzieś w kosmosie. (…) Najbardziej uderzającym widokiem byłby zdumiewający ruch w naszych portach. Tysiące statków i samolotów, miliony ludzi, rok za rokiem, wiek za wiekiem – nasz kraj można by zdefiniować poprzez nieustanne przyjazdy i wyjazdy” – pisze o UK w książce „Bloody foreigners”.

Dzięki politycznej unii z Wyspami, do 1880 roku na ich terenach zamieszkało ponad milion Irlandczyków, co stanowiło więcej niż 3 proc. ówczesnej brytyjskiej populacji. Tuż po II wojnie światowej osiedliło się tu ponad sto tysięcy Polaków, głównie byłych żołnierzy. Po nich przyjechali w latach pięćdziesiątych między innymi imigranci z byłych brytyjskich kolonii indyjskich, a także z Karaibów i Hong Kongu. Powody? Głównie ekonomiczne. Dziś, w wirze milionów żyjących w UK imigrantów odnaleźć można dziesiątki języków i narodowości. Tak ogromnej obecnie skali przyjazdów na Wyspy nie przewidział nikt.

WYMKNĘŁO SIĘ SPOD KONTROLI

Wyspy doświadczają dziś ogromnych problemów związanych z masową imigracją. W 2001 roku poinformowano, iż trzy czwarte mieszkańców pewnego przedmieścia Bradford miało pochodzenie pakistańskie. Dla porównania, jedna czwarta populacji Dewsbury w Yorkshire miała wtedy pochodzenie azjatyckie. Według oficjalnych statystyk, w dekadzie do 1991 roku, liczba białych mieszkańców UK wzrosła zaledwie o 0.9 proc. i zawdzięcza się to przede wszystkim europejskim imigrantom osiedlającym się na Wyspach. W tym samym czasie liczna mieszkańców innych ras zwiększyła się o aż 42.7 proc. W 1991 roku w rządowych statystkach porównywano, iż w 1951 roku liczba hinduskich imigrantów wynosiła w UK 31 tys., a dwadzieścia lat później wzrosła kolosalnie do 375 tys.

Co do przybyszów z Europy, przewidywania ostatnich lat okazały się wyjątkowo niecelne. Rząd początkowo przewidywał, iż po przystąpieniu do Unii Europejskiej nowych krajów w 2004 roku, Wyspy mogą oczekiwać rocznie najwyżej 15 tys. imigrantów z owych państw. Jak się okazało, nawet statystykom Home Office daleko było do rzeczywistości i to o 510 tys. imigrantów z nowych krajów członkowskich osiedlających się w WB po 2004 roku. Kiedy w „The Times” napisano w 2007 roku, iż w Wielkiej Brytanii żyje dwukrotnie więcej Polaków, niż podają oficjalne statystyki i zasugerowano, iż liczba nowych imigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej przekracza milion, zawrzało.

ZE SKRAJNOŚCI W SKRAJNOŚĆ

Od statystycznych obywateli otrzymać można setki zupełnie różnych opinii, mających swoje podłoże w przekonaniach politycznych oraz osobistych doświadczeniach Brytyjczyków z imigrantami. Nie od dziś wiadomo, iż nawet na szczeblu naukowym i w szeregach władzy nie ma jednoznacznego zdania na ten temat. Dla przykładu, grupa badawcza Civitas w swoim raporcie „Czy potrzebujemy masowej imigracji?” stwierdza, iż „imigracja o obecnej skali przekształca Wielką Brytanię w kraj chory z powodu własnej słabości. Imigracja jest powodem ubóstwa, (…) natęża społeczne i rasowe napięcia, przestępczość oraz powoduje problemy zdrowotne, takie jak TB oraz HIV”.

Zupełnie inne stanowisko wyraża Barbara Roche, była minister z Partii Pracy. W swoim przemówieniu we wrześniu 2000 roku powiedziała: „Ten kraj jest krajem imigrantów i powinniśmy doceniać wielokulturowy i wielorasowy charakter naszego społeczeństwa oraz tak wiele pozytywnych korzyści, jakie dała mam imigracja na przestrzeni wieków”.

PIERWSZOPLANOWA ROLA?

Jakakolwiek byłaby opinia o obecnej fali imigracji, to właśnie przybyszom Wyspy zawdzięczają swój obecny kształt. Jaka będzie przyszłość cudzoziemców w UK? Według jednych WB utonie pod falą islamu, zdaniem innych zatraci całkowicie swoją tożsamość z powodu żyjących w enklawach imigrantów. Jak będzie, nie wiadomo, bo jeszcze nigdy nie grali w życiu Wysp tak wielkiej roli. Jeśli wierzyć prognozom o przyroście naturalnym w UK, imigranci i dzieci imigrantów mogą już niedługo stawić czoła starzejącemu się brytyjskiemu społeczeństwu.

Autor: Agnieszka Bielamowicz
Źródło: eLondyn

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Mroczna dyktatura – lek. Enkhjargal Dovchin „ENJI”

Posted on 30 marca 2010. Filed under: dr Enji, enji, lekarz Enji, lekarz Enkhjargal Dovchin | Tagi: , , , , |


Opublikowano: 28.03.2010 

Moje pokolenie opowieść o wyborze kulturowym zna z “Matriksa”. Pigułka czerwona czy niebieska? Wybieraj! Powracasz do matriksa i będziesz wiódł dalej życie nieświadomego niewolnika, reprodukował system i go wspierał, czy też wkraczasz na drogę wojownika, opowiadasz się przeciwko kontynuacji, tradycji, systemowym autorytetom, anarchistycznym gestem zrywasz z tym-co-jest i heroicznie oddajesz się tworzeniu tego-co-może-być, ustalasz, samemu lub kolektywnie, kontrwartości, inne strategie życia? Morfeusz stoi i czeka.

W “Golemie” autorstwa Gustava Meyrinka istnieje jeszcze trzecia opcja – odrzucenie samego wyboru. Ani nie opowiadasz się za tradycją, ani za kontestacją – zawieszasz wybór. Stajesz pomiędzy kulturami, jako ktoś akulturalny, ale tym samym aspołeczny. Jesteś osobą wyłączną z biegu historii, z życia, w przestrzeni bezczynu i bezsłowia, gdyż próba przemówienia stawiać cię będzie ponownie przed wyborem, podobnie jak czyn. Można być tylko ujętym przez cudze słowa, zarejestrowanym przez kamery nadzorcze jako cień, przemykający poza granicami cywilizacji. Outsider usytuowany na krawędzi dwóch światów, swojego i cudzego, staje się obcy i swojej kulturze. „Nie będąc ’swoim’ wśród ‘obcych’, pisze Wacław Mejbaum i Aleksandra Żukrowska, przestaje być ’swoim’ wśród ’swoich’. (…) Pozycja ta zdaje się równie niewygodna jak nieosiągalna” (Mejbaum, Żukrowska, 2000:17.). Wybór więc pozostaje, podobnie jak paląca konieczność jego dokonania.

Nikt z mojego pokolenia raczej nie stanął przed taką sytuacją wyboru. Nigdy nie ukazał się on w pełni dramatyzmu, jako wybór ostateczny, determinujący dalszą egzystencję, określający tożsamość. Raz i na zawsze. W płynnej nowoczesności wyboru dokonujemy codziennie, a raczej co chwilę, nieustannie potwierdzając lojalność wobec panującego porządku, czy też dając wyraz naszej pogardzie dla jego zasad. Wymagając decyzji, od której zależeć będzie przynależność jednostki do określonego obozu, sytuacja pojawia się jako banalna, trywialna, a tym samym pozornie pozbawiona ciężaru egzystencjalnego. Dramat pojawia się nagle, niespodziewanie, wydziera spoza popowej inscenizacji.

Nikt też nie był sam: w chwili wyboru czuł skierowane na siebie ciężkie spojrzenia rodziców, koleżanek i kolegów, nauczycieli i pracodawców, medialnych specjalistów. Multum spojrzeń oceniających, milcząco doradzających. Spojrzenia piętnujące, spojrzenia wykluczające, sterujące spojrzenia nasycone pastoralną władzą.

Nieustanna konieczność wyboru, potwierdzania lojalności czy określenia siebie jako banity – z wszelkimi tego konsekwencjami społecznymi , sprawia, że tak jakby jesteśmy ciągle pomiędzy. W sferze pomiędzy byciem-w i byciem-przeciw, w sferze jeszcze-nie i już-nie. Przestrzeń jawiąca się jako niepewna, płynna, nie pozwalająca się ukształtować się stabilnej tożsamości, określana jest mianem wolności. Wybór zaś jest jej przejawem. Jedynym możliwym przejawem w konsumpcyjnym społeczeństwie.

Wybór jest jak najbardziej swobodny – to urzeczywistnienie wszelkich emancypacji, zwieńczenie dążeń ruchów rewolucyjnych i reformistycznych. Obywatel w hipermarkecie. Ciągnące się kilometrami, uginające od towarów półki, tysiące rodzajów past do zębów, czekolad, zegarków, swetrów, samochodów, książek, filmów… Multum, z którego każdy może czerpać i w nieskrępowanym w niczym akcie twórczym kreować tożsamość, przebudowywać ją, inicjować nowe układy, rozkładać i składać wedle władnej fantazji. Od skarpetek po produkty przemysłu kulturowego. W przerwach między lekturą Hegla można obejrzeć japońską kreskówkę, pożywiając się owocami morza. I to wszystko na chwilę, bez konieczności zawierania długoterminowych transakcji. Znudzi ci się pizza, spokojnie, możesz bez wyrzutów sumienia powrócić do sushi. Wolność – i jeszcze raz wolność. Nieustannie przejawiająca się w działaniach uczestników. Wszystko należy do nas… i od nas. To kim się stajemy, co reprezentujemy, jaki collage stworzyliśmy.

Tak to wygląda, tak się system reklamuje, jednak bliższe wejrzenie w istotę sprawy, ujawnia mroczny, represyjny wymiar hiperraju. Pomijam, że wolność prezentowana przez społeczeństwo konsumpcyjne jest karłowatą, zredukowaną wersją na potrzeby realnej dyktatury Rynku. Możliwe, że poza sklepem istnieje tylko ponura dyktatura, biurokratyczne zarządzanie, to jednak w środku, wśród regałów roztacza panowanie wolność. Jedno nie przeczy drugiemu. Możliwe, że obywatel przestał istnieć, konsument jednak egzystuje. Pomijam, iż nie wszyscy mogą wejść do sklepu,: należy się wykazać odpowiednio wysokim dochodem miesięcznym. Pechowcami, jak naucza współczesna moralność, nie należy się zajmować, przejmować. Trzeba tylko baczyć, by samemu nie znaleźć się w ich gronie.

Słusznie zauważa Jean Baudrillard, że daleko nam do swobody marnotrawienia, beztroski niszczenia. Samo już pojęcie marnotrawienia wskazuje na fakt, kontynuuje filozof, że żyjemy w erze niedostatku, w epoce braku, a nie obfitości. Jednorazowość, tymczasowość produktów, nie oznacza naszego panowania nad towarami. Nie stać nas na gest pana, niedbały, traktujący rzeczy jak zwykłe rzeczy. Wręcz przeciwnie. Pozbywamy się towarów pełni lęku, nerwowym gestem usuwamy wczorajszą tożsamość. Niepewnie czy pozbycie się danej rzeczy w danej chwili jest dobrym posunięciem, właściwym wyborem. Czas czy jeszcze nie na nową fryzurę. Wertujemy z bijącym sercem tysiące kolorowych magazynów, by dowiedzieć się czego pragniemy i pragnienie czego świadczy o byciu na czasie. Wsłuchujemy się z namaszczeniem w głos specjalistów, by nie narazić się na obciach. Marnotrawstwo nasze jest „funkcjonalne i biurokratyczne” (Baudrillard, 2006: 41). Poruszanie się po sklepie i klejenie tożsamości poddane jest ścisłej dyscyplinie. I nie ma tutaj miejsca na improwizację. Każda tożsamość, definiowana nieustannie i nieustannie rozkładana, którą warto posiadać, obmyślana jest ponad głowami konsumentów. Menadżerowie mówią nam, jak stać się wyjątkową jednostką. Towary żyją krótko, a wraz z nimi nasze tożsamości. Zza pozornej narracji wyziera mroczna twarz autorytetu. Wprawdzie rozproszonego: nie ma już Króla, są za to książęta finansowych imperiów, nie mniej dyktatorscy. Roztaczający panowanie poprzez swoich agentów na coraz to inne aspekty rzeczywistości. Opanowanie przez ideologię kainiotyzmu Uniwersytetów jest lokalną wariacją ogólnych zasad gry w kulturze konsumpcyjnej. Liczą się najnowsze trendy myślowe, a postacie, o których warto i trzeba mówić, zmieniają się szybciej, niż można nadążyć z porządnym zapoznaniem się z proponowaną myślą.

Sensy, znaczenia, jakie nadaje się towarom i ich konfiguracjom, ustalane są w mrocznej, nieprzeniknionej i niedostępnej sferze. Zdają się emanować z samych rzeczy, tych, które zostały obdarzone łaską. Łaską lub anatemą. Spływającą następnie na posiadaczy magicznych artefaktów.

Lęk, dyscyplina i pozorny jedynie wpływ na kształtowanie sensu, każą nam porzucić wolnościową narrację. Jest ona jedynie zasłoną dymną, ideologicznym parawanem, dla niedemokratycznych praktyk rynkowych, na które jesteśmy skazani. Żaden wybór, żadna deklaracja nie jest w stanie uwolnić nas od niepewności, nieokreśloności, płynności. Wyzwolić od konieczności nieustannego wyboru pod bacznym okiem władzy. „Życie konsumenta, pisze Zygmunt Bauman, to niekończąca się seria prób i błędów. To nieustający ciąg eksperymentów, jednak bez widoków na experimentum crucis, który mógłby otworzyć im drogę do precyzyjnie oznakowanej i wytyczonej na mapie ziemi absolutnej pewności” (Bauman, 2007:133). Tak samo nie ma wyzwolenia od nadzorcy eksperymentów, od dyktatury niewidocznego autorytetu, przybranego w wolnościowe, luzackie ciuchy. „Zły” wybór w hiperraju można naprawić, unieważnić kolejnym, tym razem „dobrym”. Odrzucenie wyboru, odrzucenie samej gry, również nie ustanawia nas poza. Tożsamość, jaką wtedy otrzymujemy, jest „tożsamością obciachową”, jest to wciąż „zły” wybór. Wszyscy, chcąc nie chcąc, w społeczeństwie konsumpcyjnym jesteśmy konsumentami.

Totalność kultury konsumpcyjnej, która ruguje wszelkie inne sposoby egzystencji, możliwości przejawiania się, potwierdzania w inny sposób niż przez towary, nie daje nam narzędzi, którymi moglibyśmy się obronić. Nie mamy niczego, co moglibyśmy przeciwstawić narzucanym autorytarnie wartościom. Nawet nas samych. Egzystując w ramach rynku poprzez wyłączenie, jak mówi Agamben, pozostajemy w relacji wyłączenia poprzez wyłączenie. Outsider przemienił się w homo sacer.

* * *Anarchiści, ludzie niesłusznie owiani złą sławą, krytykowali autorytet domagając się jego likwidacji z życia społecznego. Autorytet był dla nich przejawem wertykalnej organizacji społecznej, przestrzenią pozbawiania głosu i arbitralności. Autorytet to postać cesarza, wobec zdania którego wszelkie spory i, argumenty, muszą zamilknąć, ustąpić i poddać się woli władzy.

Domagając się odrzucenia zasady autorytetu pragnęli zrobić miejsce dla rozumu, którym wszyscy jesteśmy równo obdzieleni. Odsyłając w niebyt sztuczną, państwową zasadę tworzyli równocześnie miejsce dla mistrza, dla wzoru. Dla postaci, którą dobrowolnie naśladujemy, przyjmujemy jej wartości i sposoby egzystencji, pomimo, że nie stają za nią bojówki, ani mroczne karcery. Dla kogoś takiego jak Tołstoj czy Kropotkin. Zachwycających nas swoją etyczną postawą, a będących jednocześnie nagimi, poddanymi krytyce rozumu i zmysłu etycznego, takich jak my. Dla takich osób, tak rozumianych autorytetów, nie ma dziś miejsca, jak stwierdza Lech Lele Przychodzki (Przychodzki, 2005).

I być może tu tkwi prawdziwy wybór, przed którym stajemy u progu XXI wieku. Wybór między kulturą pozornego luzu i niewidocznych, mrocznych autorytetów a światem innej kultury niż mieszczańska, światem, którego na razie nie jesteśmy w stanie pojąć, tak jak etyki bez prawa.

Autor: Oskar Szwabowski
Źródło: Centrum Informacji Anarchistycznej

BIBLIOGRAFIA

1. Baudrillard Jean, Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury, tłum. Sławomir Królak, Warszawa 2006, s. 41.

2. Bauman Zygmunt, Płynne życie, tłum. Tomasz Kunz, Kraków 2007, s. 133.

3. Mejbaum Wacław, Żukrowska Aleksandra, Zwierzęta zdenaturowane. Wstęp do antropologii filozoficznej, Szczecin 2000, s. 17.

4. Przychodzki Lech Lele, Tao niewidzialnych, Wyd. RegioPolis Bensheim/Gramma Lublin, 2005.

5. Matrix (Matrix), reż. Andy Wachowski, Larry Wachowski, USA, 1999.

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Ile zarobili prezesi wielkich banków? – lek. Enkhjargal Dovchin „ENJI”

Posted on 30 marca 2010. Filed under: dr Enji, enji, lekarz Enji, lekarz Enkhjargal Dovchin | Tagi: , , , |


Opublikowano: 27.03.2010 

STANY ZJEDNOCZONE. Od kilku do ponad 20 mln dolarów zarobili w zeszłym roku prezesi wielkich banków. Prezesi banków Wells Fargo, Credit Suisse i JP Morgan Chase zarobili najwięcej w roku globalnego kryzysu finansowego.

Najwięcej, bo aż 21,3 mln dol zarobił John Strumpf z Wells Fargo. Drugi na liście Brady Dougan z Credit Suisse jest najlepiej zarabiającym bankierem Europy (18,2 mln dolarów). Od tej dwójki „ubożsi” okazali się Jamie Dimon prezes amerykańskiego JP Morgan Chase, który za ubiegły rok zainkasował 16 mln dolarów i szef Deutsche Banku – 12,7 mln dolarów. Następni na liście był Lloyd Blankfein z Goldman Sachs z poborami w wysokości 9,8 mln dolarów. James Gorman z Morgan Stanley, który zarobił 8,1 mln dolarów.

Opracowanie: Tomasso
Źródło: Centrum Informacji Anarchistycznej

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Fast foody drażnią i wmawiają, że nie mamy na nic czasu – lek. Enkhjargal Dovchin „ENJI”

Posted on 30 marca 2010. Filed under: dr Enji, enji | Tagi: |


Opublikowano: 29.03.2010 

KANADA. Kanadyjscy naukowcy udowadniają, że równie niezdrowe co hamburgery jest dla nas już samo przebywanie w pobliżu fastfoodowych restauracji. Ponoć drażnią i wmawiają, że nie mamy na nic czasu. Naukowcy informują w piśmie “Psychological Science”, że “wszechobecne fast foody przyczyniają się nie tylko do rosnącego problemu otyłości, ale także sprawiają, że stajemy się bardziej niecierpliwi i więcej wydajemy”.

Badacze z Rotman School of Management przy Uniwersytecie Toronto wykazali, że otaczające nas zewsząd fast foody, a nawet same ich symbole, sprawiają, że wciąż za czymś gonimy.

– Fast foody reprezentują kulturę związaną z efektywnym wykorzystywaniem czasu i ciągłą gratyfikacją. Problem polega na tym, że aktywują one potrzebę pośpiechu bez względu na to, czy w danym momencie rzeczywiście czas nas goni – mówi współautor badań Chen-Bo Zhong. – Szybki krok jest uzasadniony, jeśli chcemy dotrzeć na czas na umówione spotkanie, ale podczas spaceru w parku jest oznaką niecierpliwości. Nasze badania dowodzą, że sama ekspozycja na fast foody i ich symbole wyzwala w nas potrzebę pośpiechu niezależnie od kontekstu – dodaje. Badacze podkreślają, że kultura fast foodów może zasadniczo zmienić nasze postrzeganie czasu. A wówczas nawet odpoczynek po pracy może wydawać się jego niepotrzebną stratą.

Opracowanie: Tomasso
Źródło: Centrum Informacji Anarchistycznej

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Pracuje tylko połowa Polaków – lek. Enkhjargal Dovchin „ENJI”

Posted on 30 marca 2010. Filed under: lekarz Enji, lekarz Enkhjargal Dovchin | Tagi: , , |


Opublikowano: 27.03.2010 

Tylko 50,4 proc. ogółu Polaków w wieku 15 lat i więcej pracowało w ostatnim kwartale 2009 roku – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. To spadek w porównaniu i z tym samym okresem roku 2008, i z III kwartałem 2009 roku. Tendencja spadkowa dotyczy wszystkich grup: kobiet i mężczyzn, mieszkańców wsi i miast – czytamy w serwisie eGospodarka.pl.

Natomiast wśród osób w wieku produkcyjnym zatrudnionych jest 65,1 proc. Polaków. To mniej o 0,6 proc. w porównaniu z ostatnim kwartałem 2008 roku.

Większość Polaków (56,3 proc.) pracuje w sektorze usługowym, 30 proc. – w przemyśle, a 12,9 proc. – w rolnictwie. Prawie 78 proc. osób zatrudnionych to pracownicy najemni (z czego 2/3 – w sektorze prywatnym).

Opracowanie: Renegade
Źródło: Centrum Informacji Anarchistycznej

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Nowe informacje w sprawie “Lex Nostrum” – lek. Enkhjargal Dovchin „ENJI”

Posted on 30 marca 2010. Filed under: dr Enji, enji, lekarz Enji, lekarz Enkhjargal Dovchin, lex nostrum, Propaganda medialna, przekupstwo policjii, przestępstwa policjii, Zero prawdy, Złe Prawo, łapówkarstwo policjii | Tagi: , , , , |


Opublikowano: 30.03.2010 

Szanowni Państwo!

Według nieoficjalnych informacji formalną podstawą najazdu funkcjonariuszy Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV i zagarnięcia tysięcy dokumentów stanowiących dowód w postępowaniach procesowych w sprawach o odszkodowanie od Skarbu Państwa, było fałszywe zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożone przez Członka Zarządu “Srebrna” Sp. z o.o. – Michała S., oraz Janusza Adama K.

W dniu 15.03.2010 r. zawiadomili oni, iż w tym samym dniu, w obecności funkcjonariuszy Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV, Prezes “LEX NOSTRUM” Sp. z o.o. wszedł (w celu zabezpieczenia dokumentacji) do pomieszczenia najmowanego przez “LEX NOSTRUM” Sp. z o.o., które wcześniej zostało nielegalnie “zaplombowane” przez Andrzeja K. – pracownika “Srebrna” Sp. z o.o.

Zdarzenie wejścia do tego lokalu nie dość, że odbywało się w obecności funkcjonariuszy Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV , to także było rejestrowane przez kamerę.

Zabezpieczona dokumentacja “LEX NOSTRUM” Sp. z o.o. została umieszczona w innych pomieszczeniach zajmowanych przez “LEX NOSTRUM” Sp. z o.o. – w tym samym budynku.

Bandyckie działania funkcjonariuszy Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV polegają na tym, że:

1. Rzekome “włamanie” dokonane przez Prezesa “LEX NOSTRUM” Sp. z o.o. do najmowanego lokalu biurowego nastąpiło w obecności funkcjonariuszy Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV, którzy kontaktowali się w tej sprawie z dyżurnym Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV.

2. Przed wejściem do zaplombowanego lokalu zostało złożone w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Wola zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Członka Zarządu “Srebrna” Sp. z o.o. – Michała S. W zawiadomieniu tym udokumentowaliśmy prawo do zaplombowanego przez pracownika “Srebrna” Sp. z o.o. – Andrzeja K.

3. Po wejściu do lokalu najmowanego przez “LEX NOSTRUM” Sp. z o.o. i przeniesieniu dokumentacji do innych pomieszczeń “LEX NOSTRUM” Sp. z o.o., zostało złożone w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa IV pismo wyjaśniające sytuację wraz z dokumentami potwierdzającymi zgodność z prawem działania Prezesa “LEX NOSTRUM” Sp. z o .o.

Dokumenty te są zamieszczone na stronie http://www.lexnostrum.pl.

Pomimo powyższego, dwa dni po rzekomym “włamaniu”, na polecenie Naczelnika Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV, podlegli mu funkcjonariusze dokonali przeszukania WSZYSTKICH pomieszczeń najmowanych przez “LEX NOSTRUM” Sp. z o.o.

Działali oni bez nakazu Urzędu Prokuratorskiego, w trybie art. 308 k.p.k., który to dotyczy wyłącznie przypadków nie cierpiących zwłoki.

Zastosowanie tego trybu w sytuacji, gdy:

– rzekome “włamanie” miało miejsce w obecności funkcjonariuszy Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV, którzy spisali dane osobowe wszystkich uczestników zdarzenia,

– rzekome “włamanie” było rejestrowane przez kamery video,

– dzień wcześniej doręczone zostało bezpośrednio do Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV pismo wyjaśniające sytuację wraz z załączonymi dokumentami potwierdzającymi prawość działań Prezesa “LEX NOSTRUM” Sp. z o.o.

– interwencja funkcjonariuszy Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV miała miejsce dwa dni po zdarzeniu JEST BEZPRAWIEM.

Dlatego proszę wszystkich zainteresowanych walką z bezprawiem o pomoc i zadawanie pytań dotyczących sprawy bezpośrednio do Rzecznika Prasowego Prokuratury Okręgowej w Warszawie – p. prokuratora Mateusza Martyniuka (tel. 022 2173 207, tel. kom. 0 662 158 996, fax 022 2173 250, e-mail: rzecznik@warszawa.po.gov.pl), który obiecał mediom wyjaśnienie sprawy.

Z poważaniem

Maciej Lisowski
Prezes “LEX NOSTRUM” Sp. z o.o.
e-mail: m.lisowski@lexnostrum.pl

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Stop sprzedaży papierosów nieletnim – dr Enji komentarz

Posted on 29 marca 2010. Filed under: koncerny, lekarz Enji, lekarz Enkhjargal Dovchin, papierosy | Tagi: , |


  • Dziennik Zachodni/Rynek Zdrowia
  • 2010-03-28 08:56:00

W najbliższych dniach sprzedawcy wyrobów tytoniowych mogą spodziewać się kontroli w ramach akcji STOP18!

Straż miejska i policja będą sprawdzać sklepy, które znalazły się na czarnej liście punktów handlowych , w których nieletni nie mają problemu z kupnem papierosów. Lista zawiera adresy 1924 sklepów w całej Polsce.

Czarna lista jest wynikiem badań, przeprowadzonych przez ankieterów SMG/KRC  w ramach Programu Odpowiedzialnej Sprzedaży STOP18! Ankieterzy sprawdzali dostępność do papierosów przez nieletnich w 47 miastach kraju.

// <![CDATA[
//<![CDATA[
var m3_u = (location.protocol=='https:'?'https://a.ptwp.pl/delivery/ajs.php&#039;:'http://a.ptwp.pl/delivery/ajs.php&#039;);
var m3_r = Math.floor(Math.random()*99999999999);
if (!document.MAX_used) document.MAX_used = ',';
document.write ("”);
//
// ]]>

Na czarnej liście miast wojewódzkich przodują Poznań, Kraków i Warszawa, gdzie u ponad 70 proc. sprzedawców udało się ankieterom kupić papierosy.

Za sprzedaż papierosów osobom niepełnoletnim handlowcom grozi mandat 500 zł lub grzywna do 5000 zł. Po zmianie prawa z września 2009 r., 500 zł mandatu ma prawo nałożyć bezpośrednio w punkcie sprzedaży nawet strażnik miejski.

Każdego roku w Polsce po paierosa sięga prawie 200 tysięcy nieletnich. To oznacza, że dziennie przybywa niemal 500 palaczy poniżej 18. roku życia, mimo dobrych przepisów o zakazie ich sprzedaży osobom niepełnoletnim.

Komentarz dr Enji:

Dlaczego za papieroski nie chcą się zabrać nasi posłowie. Ponieważ duże firmy tytoniowe już o to odpowiednio zadbały przekonując ich finansowo do takiej, a nie innej postawy. Dodam tylko, że papierosy i alkohol to główne powody śmierci z powodu raka płuc lub raka żołądka. Koncerny nie biorą za takie działania żadnej odpowiedzialności. Papierosy zdaniem FDA są na pierwszym miejscu jako główny czynnik nadciśnienia u ludzi.

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

« Poprzednie wpisy
  • Google Translator

  • STOP kłamstwu tvn!

    STOP TVN, TVN24, POLSAT I WYBIÓRCZEJ - stop zakłamaniu w mediach masowych
  • Chroń medycynę naturalną/ Protect natural medicine all over the world
  • Podpisz petycję w obronie medycyny naturalnej i tradycyjnych systemów medycznych
  • Medycyna Tybetańsko-Mongolska, Akupunktura, Moksa, Ziołolecznictwo na PINTEREST.COM
  • Polub nas na FB

  • Instagram prof Enji

    There was an error retrieving images from Instagram. An attempt will be remade in a few minutes.

  • Artykuł o nagonce

  • Czwarty Wymiar o nagonce medialnej

    Artykuł w "CZWARTYM WYMIARZE" o nagonce medialnej na lekarkę Enkhjargal Dovchin "ENJI"
  • Artykuły w „ZC”

    Znaki Czasu - to obecnie jedyne czasopismo, które ma odwagę pisać jawnie o najważniejszych sprawach dotyczących zdrowia ludzkiego czyli Kodeksie Żywnościowym, Szczepieniach oraz alternatywnych metodach leczniczych.
  • MTM in Poland

    Mongolska Tradycyjna Medycyna w Polsce - MTM in Poland
  • LIST OTWARTY

    LIST OTWARTY PUBLICYSTÓW W OBRONIE TOLERANCJI I WOLNOŚCI WYKONYWANIA ZAWODU
  • Chmurka kategorii

  • Ankiety

  • Szybkie menu

Liked it here?
Why not try sites on the blogroll...