Archive for Kwiecień 5th, 2010

Business Centre Club, Krajowa Izba Gospodarcza, Forum Obywatelskiego Rozwoju i Helsińska Fundacja Praw Człowieka podpisały Apel skierowany do przedstawicieli władz państwowych, w którym zwracają uwagę na upolitycznienie wymiaru sprawiedliwości, instrumentalne traktowanie prawa i niekompetencję urzędników, czego ofiarą stają się przedsiębiorcy.

Posted on 5 kwietnia 2010. Filed under: 1 |


Apel

Pomimo upływu 20 lat od rozpoczęcia transformacji wymiar sprawiedliwości w Polsce nie został kompleksowo zreformowany. Dokonywane reformy mają charakter fragmentaryczny. Nie zmieniają w sposób istotny obrazu funkcjonowania prokuratury i sądów.

Ofiarą tego stanu rzeczy jest wielu obywateli zmagających się z nadużyciami władzy czy też z przewlekłymi procesami. Szczególnie dotyka to przedsiębiorców – aktywnych uczestników życia gospodarczego. W ciągu ostatnich lat wielu z nich padło ofiarą upolitycznienia służb specjalnych i wymiaru sprawiedliwości, instrumentalnego traktowania prawa, czy też niekompetencji urzędników. To właśnie przedsiębiorcy mają do czynienia z przejawami źle funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości: nieuzasadnionym stosowaniem środków zapobiegawczych, zbędnymi postępowaniami prokuratorskimi czy z problemami w sądowej egzekucji umów.

Występujące zjawiska bardzo często naruszają w sposób nieuzasadniony dobre imię poszkodowanych przedsiębiorców, a także podkopują autorytet całego środowiska biznesowego w Polsce. Co więcej, doprowadzając do upadłości wielu firm i likwidacji licznych miejsc pracy, powodują realne straty dla polskiej gospodarki.

Dlatego też zwracamy się z apelem do osób odpowiedzialnych – Prezesa Rady Ministrów, Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego, sędziów oraz prokuratorów – o podjęcie wszelkich możliwych działań zmierzających do wyeliminowania problemów, których istnienie tak dotkliwie oddziałuje na przedsiębiorców. Nie zawsze konieczne są zmiany prawa – wiele z tych problemów można rozwiązać poprzez bardziej racjonalną praktykę jego stosowania  W szczególności:

1. Mamy nadzieję, że w przyszłości jakiekolwiek zatrzymania, czy też inne czynności w toku postępowania karnego, będą dokonywane z daleko posuniętą ochroną godności oraz prywatności osoby zatrzymywanej.

2. Apelujemy do prokuratorów o występowanie do sądów z wnioskami o tymczasowe aresztowanie tylko w uzasadnionych przypadkach oraz o rozważanie w każdym przypadku , czy nie byłoby bardziej właściwe zastosowanie innych środków zapobiegawczych. Z kolei do sądów apelujemy o wnikliwą analizę przedkładanych wniosków o zastosowanie tymczasowego aresztowania oraz o dokładne weryfikowanie argumentów przytaczanych przez prokuratorów przy wnioskowaniu o zastosowanie tego środka.

3. W przypadku tymczasowego aresztowania apelujemy o stworzenie przedsiębiorcom możliwości przekazania prowadzenia bieżących spraw wskazanych przez nich osobom, tak aby zastosowanie środka zapobiegawczego nie odbiło się negatywnie na funkcjonowaniu podmiotów gospodarczych. .

4. Apelujemy o racjonalne stosowanie innych środków zapobiegawczych, a szczególnie ustalanie wysokości poręczeń majątkowych w rozsądnej wysokości oraz o stosowanie tylko w ostateczności zabezpieczeń majątkowych. Apelujemy także o uwzględnianie poręczeń wystawianych na rzecz przedsiębiorców przez organizacje ich zrzeszające lub przez wybitnych przedstawicieli biznesu.

5. Apelujemy o szczególnie wnikliwe wyjaśnianie wszelkich przypadków nadużycia władzy czy lekceważenia obowiązków, a kiedy jest to uzasadnione apelujemy o konsekwentne prowadzenie postępowań dyscyplinarnych oraz karnych wobec osób winnych tym naruszeniom.

6. Apelujemy do sądów o rzeczywiste poszanowanie zasady domniemania niewinności w procesie karnym i skrupulatne weryfikowanie pod tym kątem aktów oskarżenia i rzetelności przedstawianych w nich faktów oraz oceny prawnej.

7. Apelujemy do Ministerstwa Sprawiedliwości o dokonanie przeglądu obowiązującego prawa oraz praktyki w zakresie powoływania biegłych sądowych, tak aby terminowość przygotowania przez nich opinii oraz ich jakość nie budziła wątpliwości w procesach z udziałem przedsiębiorców.

8. Apelujemy o stworzenie możliwości edukacji ekonomicznej sędziów oraz prokuratorów. Zbyt często powodem problemów przedsiębiorców jest brak wystarczającej wiedzy ze strony przedstawicieli organów wymiaru sprawiedliwości na temat nowoczesnych procesów i mechanizmów gospodarczych.

9. Apelujemy o uproszczenie systemu kosztów sądowych, a także o pełne wykonanie orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczących nieuwzględniania wniosków przedsiębiorców o zmniejszenie kosztów sądowych (lub zwolnienie z nich) w sytuacji kiedy nie posiadają oni wolnych środków na ich pokrycie.

10. Apelujemy o zredukowanie w procedurze cywilnej problemu tzw. formalizmu procesowego, tj. stosowania wobec przedsiębiorców rozwiązań prawnych, które skutkować mogą oddalaniem ich roszczeń czy wniosków z powodów wyłącznie formalnych, bez merytorycznego ustosunkowania się oraz bez rozstrzygnięcia co do istoty sprawy.

11. Apelujemy o kolejne reformy prokuratury oraz sądów zmierzające do zmniejszenia długości postępowania oraz jego usprawnienie. Odczytujemy pozytywnie ostatnie reformy (np. wprowadzenie e-sądów). Niemniej nie mogą one zastąpić konieczności kompleksowej oraz gruntownej reformy wymiaru sprawiedliwości, opartej na długotrwałej wizji i strategii.

Uważamy, że powyższe działania są niezbędne, aby doprowadzić do poprawy relacji między organami władzy publicznej a przedsiębiorcami. Dnia 31 marca 2010 r. wymiar sprawiedliwości znajduje się w przełomowym momencie, ze względu na wejście w życie kompleksowej nowelizacji ustawy o prokuraturze. Wierzymy, że nowy Prokurator Generalny wykorzysta daną mu szansę i przeprowadzi reformy w prokuraturze, a Minister Sprawiedliwości będzie mógł w większym stopniu skoncentrować się na problemach sądownictwa. Jedynie dzięki zdecydowanym działaniom w obszarze wymiaru sprawiedliwości możliwe jest odzyskanie przez przedsiębiorców zaufania do własnego państwa.

Marek Goliszewski

Prezes Business Centre Club

Andrzej Arendarski

Prezes Krajowej Izby Gospodarczej

Jarosław Bełdowski

Prezes Forum Obywatelskiego Rozwoju

Adam Bodnar

Sekretarz Zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Nie uderzaj w księży ku własnej zgubie!

Posted on 5 kwietnia 2010. Filed under: 1 |


Większość badanych księży pochodzi ze wsi i z małych miast. Uderza wysoki poziom wykształcenia tej grupy. Sympatie polityczne duchowieństwa zdecydowanie skupiają się wokół prawej strony sceny politycznej Jest to szczególnie widoczne w konfrontacji z danymi odnoszącymi się do ogółu społeczeństwa, gdzie wyraźnie widać przewagę poglądów lewicowych i centrowych. nad słabo reprezentowaną prawicą.

W Internecie (pod wskazanym obok linkiem „Rozpracowywanie duchowieństwa parafialnego pod UE” (lub tu:   http://www.isp.org.pl/files/2859202120524500001117705942.pdf ) jest opracowanie  Instytutu Spraw Publicznych z 2003 r. wykonane na zlecenie  Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie – z ciekawym zastrzeżeniem typu; jawne, ale tajne.

W owym dokumencie czytamy:

„Większość badanych księży pochodzi ze wsi i z małych miast (do 20 tys. ludności), tylko co dziewiąty wychowywał się w dużym mieście (powyżej 100 tys. mieszkańców).” – (tamże str. 12).

Przy tak licznej reprezentacji osób wywodzących się z terenów wiejskich i z małych miast uderza wysoki poziom wykształcenia tej grupy. Jeśli przyjmiemy seminarium za obligatoryjny i naturalny element wykształcenia osoby duchownej, to i tak odsetek księży mających ukończony dodatkowy kierunek studiów (32%) znacznie przewyższa ogólny poziom wykształcenia polskiego społeczeństwa.

Częste podróże są niewątpliwie jedną z przyczyn skłaniających duchownych do nauki języków obcych (jedynie 5% księży nigdy nie było za granicą, natomiast tylko w tym roku połowa wyjeżdżała z Polski). Blisko trzy czwarte duchownych jest w stanie porozumieć się w jakimś języku obcym. Największą popularnością cieszą się języki niemiecki i angielski.” – (tamże str. 12).

Sympatie polityczne duchowieństwa zdecydowanie skupiają się wokół prawej strony sceny politycznej. Jest to szczególnie widoczne w konfrontacji z danymi odnoszącymi się do ogółu społeczeństwa, gdzie wyraźnie widać przewagę poglądów lewicowych i centrowych nad słabo reprezentowaną prawicą.” – (Tamże str. 14)

„Reasumując, duchowieństwo jest grupą dobrze wykształconą, pozytywnie oceniającą swoje warunki materialne, intensywnie podróżującą po świecie, interesującą się polityką w stopniu ponadprzeciętnym i dość jednolitą w kontekście prezentowanych poglądów politycznych (zdecydowana przewaga prawicowej identyfikacji politycznej, a nie jedność poglądów sensu stricto).” – (Tamże str. 17)

Czy teraz staje się jasnym dlaczego tak mocno uderza się w Polsce w Kościół Katolicki? Komu w istocie służą ci wszyscy mądrale wieszający psy na księżach (w tym tacy, którzy o sprawach, które powinni znać mówią, że je znają „o tyle – o ile” – występujący również na tym portalu?

Niech każdy Polak teraz chwilę pomyśli – ilu jest w Polsce księży, a ilu jest tchórzy i takich na których nie ma co liczyć, bo zachowują się jak trzcina na wietrze. Aby zrozumieć drugiego człowieka trzeba samemu wejść w jego położenie. Sprawy zaszły tak daleko, że jest piekielnie trudna sytuacja Narodu Polskiego i Polski. Przeciwnik wygrywa z nami „bez mydła”, bo góruje nad nami wiedzą o nas – no i zna bardzo chytrze obmyślone mechanizmy, bo sam je tworzył, a nam się nie chce po nie sięgnąć nawet wówczas, gdy są podane na tacy. Oni się śmieją z tych wszystkich organizowanych pikiet – mają to w nosie, bo wiedzą, że gro ludzi woli pokrzyczeć, przyłożyć słownie drugiemu, poniżyć  go, opluć aby samemu się „wywyższyć” –  zamiast przeczytać ze zrozumieniem to co mu ktoś wyłożył na tacy.

Bez rozpoznania przeciwnika – skonstruowanych przez niego mechanizmów prawno-organizacyjnych zasilanych kasą – nie ma najmniejszych szans na jego pokonanie.

Proszę państwa Kościół Katolicki  w Polsce (chodzi o duchownych) jest taki jaki jest, ale jest. Jest to ostatni nasz bastion, który jeśli padnie, to po nas Polakach.

Księża potrzebują teraz wsparcia i w nas oparcia, a nie żądań kierowanych do nich – a ja postoję i zobaczę. Potężnego przeciwnika można pokonać posiadaną wiedzą i taktyką, wspartą niewzruszoną wiarą w to, że to jest możliwe i tylko od nas samych to zależy. Nasza wiara ma nas w tym umacniać, a nasza modlitwa ma być  paliwem w dążeniu do zwycięstwa – tu i teraz. Pan Bóg nie jest Bogiem leni – szczególnie tych leni intelektualnych – i tych widzących tylko swój czubek nosa (pycha).

Trzeba sięgnąć po te materiały (są obok w linkach na stronie: http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2485 – więcej ich można otrzymać kierując swą prośbę na mój adres e-mail : boguchwala@go2.pl . Trzeba nam pójść z tymi materiałami (dokumentacją) do innych, pójść do księży parafialnych i przekazać im je (nawet wówczas jak się samemu ich nie rozumie) – samemu zachęcić do zapoznania się z nimi i wytłumaczyć mu je – i na końcu powiedzieć: widzi ksiądz jak nas od tylca załatwili. Niech każdy zrobi to co może bez skakania drugiemu do oczu, a po ciemnej nocy nastąpi świtanie dla Narodu Polskiego i Polski.

Szczęść Boże

Boguchwała A.D. 03 kwietnia 2010 r.  – mgr inż. Józef Bizoń

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Dziennikarskie przekręty

Posted on 5 kwietnia 2010. Filed under: Cenzura, koncerny, Korupcja, oszukana polska, oszukańcze koncerny, Oszustwa mediów | Tagi: , , , , |


Opublikowano: 02.03.2010 

Obserwując scenę polityczną w Polsce, zauważyłem, że dziennikarze, którzy mnie zawsze zwalczali, stali się słynni i bogaci. Historia ostatnich 20 lat pokazuje, że można było zrobić dobrą karierę na tendencyjnym szkalowaniu mojej osoby. Niektórzy robią to do dzisiaj.

Jedna z “moich” paszkwilantek, Żydówka Anne Applebaum, już w 1990 roku publikowała o mnie obrzydliwe teksty w skrajnie konserwatywnej amerykańskiej prasie. To samo po angielsku i po polsku pisał jej mąż Radek Sikorski, były dziennikarz, który zrobił karierę w polityce. Radek robi teraz podchody na stanowisko prezydenta RP, a jego żona Applebaum obiecuje, że przestanie pisać tendencyjne teksty dla amerykańskiej prasy, kiedy zostanie Pierwszą Damą w Polsce. Wiadomo, że Pierwszej Damie nie wypada pisać paszkwili. Może to zlecić innym osobom.

W 90 roku atakowali mnie tacy dziennikarze, jak Daniel Passent i Jarosław Gugała, którzy dostali stanowiska ambasadorów RP w Argentynie i w Urugwaju. Dziennikarz Krzysztof Kasprzyk za swój udział w książce “Śladami Stana Tymińskiego” był konsulem w Vancouverze, Los Angeles i Nowym Jorku. Piotr Najsztub dostał miesięcznik “Przekrój” oraz programy publicystyczne w TVP, a jego szef Adam Michnik został niekwestionowanym królem żydowskiego “Salonu”. Monika Olejnik oraz Tomasz Lis do tej pory dostają najwyższe pensje w telewizji. Nawet Anita Gargas, którą znałem jako przymierającą głodem młodą emigrantkę w Toronto i pożyczałem jej pieniądze na przeżycie, paszkwilowała mnie w 90 roku, teraz jest szefem publicystyki w TVP. Śp. dziennikarz Roman Samsel, którego kiedyś zatrudniłem do edycji mojej książki “Święte psy”, napisał na mój temat kilka książkowych paszkwili i jeździł z nimi do szkół średnich w całej Polsce, aby osobiście niszczyć moją reputację. Zmarł w wielkich cierpieniach na raka dwunastnicy.

Lista “moich” paszkwilantów jest bardzo długa i nie jest to miejsce na jej publikację, a więc dałem tylko kilka przykładów, że szkalowanie Tymińskiego okazało się działalnością bardzo korzystną dla wielu dziennikarzy. Notabene przez ostatnie 20 lat jestem w Polsce pod ścisłą cenzurą – nikt w Kraju nie opublikuje moich tekstów, a więc nie mam możliwości obrony. Pewnie z obawy, aby nie zdewaluować wartości tych wydumanych paszkwili.

Zawsze byłem zdumiony, z jak wielkim zacięciem byłem kłamliwie atakowany przez obcych mi ludzi. Jest to swego rodzaju komplement, że poświęcili mi tyle uwagi, ryzykując przez pisanie potwornych kłamstw swoją reputację. Atakowano mnie głównie za to, że odważyłem się bronić Polaków skazanych na biedę przez mafijno-polityczny układ “okrągłego stołu”, oraz za to że w 1990 roku zdobyłem poparcie milionów Polaków, którzy po 8 tygodniach morderczej kampanii wyborczej wybrali mnie na stanowisko swego prezydenta. Tyle, że na koniec “dopasowano” wynik wyborów na korzyść Lecha Wałęsy. Byłbym wtedy waszym prezydentem, gdyby nie dorzucono kartek do urn w dużych miastach wojewódzkich, gdzie “układ” miał swoich ludzi. Po sfałszowanych wyborach byłem brutalnie porzucony przez własny elektorat na pożarcie zjadliwych paszkwilantów, którzy dalej rzucali się na mnie jak wściekłe psy. Czarne chmury zebrały się wtedy nad Polską i wiszą nad krajem do tej pory. A byliśmy tak blisko zwycięstwa i udało nam się obalić wrogi nam antypolski rząd Tadeusza Mazowieckiego. Mimo że prawdziwy wynik wyborów przyhamował socjopatyczne reformy Leszka Balcerowicza, to wszystko poszło na marne, bo dziś Polską rządzi haniebny układ PO-PiS.

W 1991 roku sfałszowano wybory, utrącając większość Partii X za domniemane podrabianie podpisów koniecznych do rejestracji kandydatów, ale bez podania żadnych dowodów. Pamiętam, z jaką radością moi paszkwilanci jednostronnie opisywali ten incydent w prasie krajowej i zagranicznej. Niedługo potem śp. Mieczysław Bareja, przewodniczący Komisji Wyborczej w Warszawie, który nas świadomie utrącił z wyborów, umarł na atak serca jako potwierdzony współpracownik SB w czasie swojej własnej rozprawy lustracyjnej.

Piszę ten tekst jako przestrogę, że jeśli kiedyś w przyszłości znajdzie się prawy Polak, który odważy się ostro zawalczyć o wasz los, to znowu potężna grupa paszkwilantów będzie go niszczyła na wszelkie sposoby w zamian za zaszczyty i pieniądze. Będą oni nagradzani przez poprzednich paszkwilantów, którzy już sławę i stanowiska zdobyli haniebnym szkalowaniem.

Taka sytuacja będzie trwała, dokąd każdy Polak nie zrozumie, że kiedy niszczą jego lidera, który reprezentuje jego interesy na scenie politycznej, to on sam jest celem ataku – to on jest niszczony. W czasie wojny, a taką dziwną wojnę niestety mamy w naszym kraju, najważniejsze jest zniszczenie strategicznego dowództwa. Potem już łatwo zwyciężyć i rozproszyć żołnierzy. Nie jest to tajemnica, że ludźmi, którzy są biedni i bez liderów, jest łatwo manipulować i rządzić pod pozorami demokracji.

Osobiście nigdy nie widziałem sytuacji, aby Polacy stanęli murem za swoim liderem-reprezentantem, kiedy był on atakowany przez naszych wrogów. Ba, nigdy nie widziałem nawet zbiórki pieniędzy na koszty kampanii wyborczej jakiegoś kandydata. Tak jakby Polacy nie cenili i nie mieli potrzeby, aby mieć własnych reprezentantów w polityce. A polityka jak dźwignia daje możliwość największych zmian na korzyść obywateli. W prawdziwej demokracji głos oddany na danego kandydata jest głosem na samego siebie. Kto tego nie rozumie, jest tylko kibicem polityki, a nie jej uczestnikiem, i jako kibic swego głosu w urnie wyborczej nigdy nie będzie bronił. A największa bieda, to nie brak pieniędzy, ale tchórzostwo i brak wiedzy.

Na koniec pragnę zwrócić uwagę, że kiedy dana nacja nie jest w stanie wykreować, wesprzeć i obronić swoich liderów reprezentantów, to ich miejsce natychmiast zajmą wyszczekani i sowicie opłacani dziennikarze paszkwilanci. A to dlatego, że na poziomie władzy natura nie znosi próżni. Kraj prowadzony przez bandę dziennikarskich paszkwilantów nigdy nie będzie bogaty. Przyszłość ludzi w takim kraju będzie kreowana przez haniebną mentalność byłych dziennikarzy, którzy służą możnym tego świata tylko dla własnych korzyści. Musimy to zmienić. Czas, aby Polska, nasza ojczyzna, nareszcie była prawdziwą matką, a nie okrutną macochą.

Autor: Stanisław Tymiński
Źródło: Tygodnik “Goniec” z Toronto

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Dziennikarzom puszczają nerwy

Posted on 5 kwietnia 2010. Filed under: Cenzura, Chęć zysku w TVN, koncerny, Korupcja, matactwo | Tagi: , |


Opublikowano: 01.03.2010 

Jednym z dobrych znajomych mojego taty był pewien leśniczy. Był on byłym żołnierzem. Walczył we wrześniu 1939 roku. Często rozmawiał z tatą o walkach z Niemcami. Ale w sumie wracał do kilku tych samych opowieści. On sam był amunicyjnym przy ciężkim karabinie maszynowym. Celowniczym karabinu był Białorusin. Przy odpieraniu ataku chodziło o to, by pozwolić Niemcom podejść jak najbliżej, nie bliżej jednak niż na rzut granatem. Rozpoczęcie strzelania ze zbyt dużej odległości mogło spowodować dwie rzeczy: niezbyt skuteczne strzelanie do Niemców, wykrycie stanowiska cekaemu i następnie zlikwidowanie obsługi karabinu maszynowego. Taki sam skutek dawało pozwolenie na zbyt bliskie podejście Niemców. Celowniczy cekaemu musiał nie tylko mieć bardzo dobry wzrok, musiał także mieć wielkie opanowanie i odwagę. Nie wszyscy wytrzymywali.

Według opowiadań znajomego, wielkie wrażenie na nim robiło opanowanie Białorusina. Tak było w czasie odpierania ataków Niemców, tak było w czasie nocnych ataków na bagnety w czasie zdobywania Piotrkowa Trybunalskiego, który przechodził kilkakrotnie z rąk do rąk. W dzień miasto zdobywali Niemcy, w nocy odbijali je Polacy. Znajomy mojego ojca później razem z tym samym celowniczym brali udział w obronie Warszawy aż do jej kapitulacji i pójścia do niewoli niemieckiej 28 września 1939. Kiedykolwiek tato spotykał się ze znajomym przy małej wódce i herbacie, w jakimś momencie powracał wątek walk we wrześniu 1939 roku. Wielokrotnie bliskie spotkania ze śmiercią, widok załamujących się psychicznie żołnierzy, widok innych, którzy dawali przykład swoim zachowaniem, pozostał na trwale w pamięci leśniczego.

Później, w książkach, we wspomnieniach o II wojnie światowej wielokrotnie natykałem się na pozytywne opinie Polaków o postawie Białorusinów. Ci ostatni nie musieli walczyć do ostatnich dni września. Mogli dezerterować, opuszczać szeregi, kiedy wiadomo było, że wojna z Niemcami we wrześniu 1939 była już przegrana. Polska w końcu była krajem wielonarodowym. Różnie się układało między Polakami a mniejszościami narodowymi pod okupacją niemiecką lub okupacją ZSRS. Kiedy przywołuję w pamięci przeczytane książki, artykuły, rozmowy, odnajduję mało ocen negatywnych dotyczących zachowań Białorusinów wobec Polaków w czasie okupacji.

Aktualnie w mediach w Polsce co rusz pokazuje się Białoruś. Aleksander Łukaszenka jest dyżurnym prezydentem kraju wrogo nastawionego do mniejszości polskiej.

W oglądanym przeze mnie programie telewizyjnym rozmówcy mówili o tym, że na Białorusi mieszka 4 proc. osób pochodzenia polskiego. Statystyki zaś podają, że na Białorusi mieszka 10.045.000 osób. W tym 1.142.000 to Rosjanie, 237.000 to Ukraińcy. Oficjalne statystyki mówią, że na Białorusi ma być 396.000 osób pochodzenia polskiego.

No więc o co chodzi? Gdzie jest problem? Jeśli za przykład weźmiemy Rosjan, to jest ich w porównaniu do mniejszości polskiej trzy razy więcej, a o problemach z tą mniejszością się nie słyszy?

W czasie mojego niedawnego pobytu w Polsce zapytałem znajomych, którzy mają rodziny na Białorusi, o to, na czym polega problem Polaków mieszkających w tym kraju?

Moi rozmówcy powiedzieli mi, że prawda jest taka, że osób pochodzenia polskiego mieszkających na Białorusi jest według nich prawie 10 proc., czyli około miliona. Sprawa stosunków osób polskiego pochodzenia z Białorusinami jest złożona. Według moich rozmówców, osoby pochodzenia polskiego należą do białoruskiej elity. Są to lekarze, weterynarze, dentyści, prawnicy. Polacy są często nieco zamożniejsi od Białorusinów.

W okresie kiedy Białoruś była jedną z republik dawnego ZSRS, na stanowiskach kierowniczych w administracji państwowej republiki białoruskiej, w milicji, w wojsku, w KGB przeważnie byli Rosjanie.

Według moich rozmówców, w latach dziewięćdziesiątych paru ministrów białoruskiego rządu miało polskie pochodzenie.

Od roku 1994, kiedy to prezydentem Białorusi został Aleksander Łukaszenka, następuje stopniowe zastępowanie osób pochodzenia rosyjskiego i polskiego na stanowiskach kierowniczych w administracji państwowej, milicji, rdzennymi Białorusinami. Wiele osób nie afiszuje się polskim pochodzeniem, obawiając się utraty uprzywilejowanych stanowisk pracy.

Aleksander Łukaszenka utrzymuje dobre stosunki z Rosją. Białoruś kupuje od Rosji surowce energetyczne, czyli gaz, ropę naftową. Białoruś nie ma możliwości ze względu na swe położenie geograficzne na dokonanie zakupu gazu i ropy od innego państwa poza Rosją.

Sugestie polityków i komentarze dziennikarzy mówiące o tym, by Białoruś była mniej prorosyjska, są po prostu nierealne. To tak, jakby powiedzieć Białorusinom, marznijcie w domach, bo w ten sposób będziecie bardziej Europejczykami. Za to że nie kupicie gazu od Rosji, będą was kochać w Polsce i w Unii Europejskiej… Bzdura, prawda?

Według mnie, prezydent Łukaszenka nie jest prorosyjski. On manewruje. Chce, by Białoruś była bardziej dla Białorusinów. Według mnie, nie jest on też komunistą, którego czasami przezywa się poniżająco kołchoźnikiem. Według mnie, to raczej realista, który rozumie, że gwałtowne otwarcie gospodarki na kapitalizm może dla mieszkańców Białorusi, kraju, w którym nie ma ludzi doświadczonych regułami gry w gospodarce kapitalistycznej, przynieść więcej negatywnych skutków niż pozytywnych.

Weźmy przykład Rosji. Po upadku komunizmu potworzyły się tam mafie. Przemysł naftowy został wykupiony przez zagranicznych biznesmenów. Często biznesmeni ci nie płacili podatków. Szło to w parze z przedstawianiem tych ludzi przez nierosyjskie media jako osoby tworzące demokrację w Rosji. Dopiero powrót ludzi z aparatu służb specjalnych doprowadził do tego, że biznes naftowy zaczął płacić podatki, Rosjanie zaczęli otrzymywać emerytury i świadczenia socjalne.

Część z czytelników tego tekstu być może była na Kubie. Wielu zapewne zadało sobie pytanie o to, czy ten kraj powinien tak jak Polska dokonać obalenia tamtejszego systemu własności państwowej. Odpowiedź nie jest łatwa. Jeśli jutro dokonałaby się taka zmiana, to z miejsca pojawia się olbrzymi kapitał zagraniczny i pierwsze, co robi, to wykupi wybrzeże. W konsekwencji biedacy z wewnątrz wyspy nie będą mogli nawet wykąpać się w morzu, którego są współwłaścicielami. Nie obalać komunizmu, to pogrążać się w biedzie. I tak źle, i tak niedobrze. Myślę, że postrzeganie zagrożeń związanych z napływem obcego kapitału jest jednym z powodów tego, że na Kubie nie ma za dużo zwolenników obalenia tamtejszego systemu własności państwowej.

Upadek Związku Sowieckiego zaskoczył Białoruś i Białorusinów. Elity białoruskie były bardzo skromne. Na dodatek nie było tak jak w Polsce prywatnego rolnictwa, małego biznesu, nie było wolnego kapitału.

Aleksander Łukaszenka powoli otwiera się na kapitalizm i Europę. Wygląda na to, że chce zyskać na czasie, że chce wykształcić własne kadry, chce stopniowo nauczyć Białorusinów gospodarki rynkowej i stopniowo oddać im ich kraj w ich własne ręce. Osobiście nie widzę w tej postawie nic złego. Jak my, Kanadyjczycy czy Polacy, zachowalibyśmy się, gdyby nagle stało się tak, że przedstawiciele mniejszości zajmowaliby większość stanowisk kierowniczych w administracji, policji itd.?

Wydaje mi się, że część dziennikarzy polskich pisze o rządzie białoruskim źle, bo może tak pisać. Polscy dziennikarze nie oglądają się przy tym na przeszłość stosunków historycznych między Polakami a Białorusinami. Nie były one złe. Dziennikarze nie wybiegają też myślami w dalszą przyszłość.

Czy Białoruś będzie w przyszłości częścią Rosji, jak sugerują niektórzy? Uważam, że nie. Uważam też, że nie jest to intencja prezydenta Łukaszenki ani intencja samych Białorusinów. Gdyby tak miało być, to Łukaszenka nie zastępowałby Rosjan na stanowiskach kierowniczych w wojsku, administracji Białorusinami. Łukaszenka powoli chce uniknąć niezadowolenia samych Białorusinów, chce, by Białorusini stawali się bogatsi, by stawali się lepiej wykształceni i by stawali się właścicielami swego kraju. Prezydent Łukaszenka robi dokładnie to samo co nasz prezydent Lech Kaczyński. Paradoksalnie tego ostatniego też polskie i niepolskie media przedstawiają jako skrajnego nacjonalistę. Ponieważ polskie elity stoją jakoś na drodze do budowy elit białoruskich, prezydent Łukaszenka od czasu do czasu postraszy bogatszą i prężną mniejszość polską. Z drugiej strony, nie widać na Białorusi żadnych represji w sferze wolnych zawodów. Tutaj Polacy mają pełne pole do rozwoju.

Uważam, że w perspektywie 10 lat Białoruś będzie starała się otworzyć i bardziej współpracować z Unią Europejską. Dlaczego? Białoruś ma mało zasobów naturalnych. Kraj ten będzie musiał nauczyć się sprzedawać swoją wiedzę i swoją pracę. Rosja jeszcze długo nie będzie oferowała poziomu wiedzy, poziomu życia równego Unii Europejskiej. Dobrze by było, by polscy dziennikarze i polscy politycy dostrzegali, co daje Rosja, co oferuje Unia Europejska i by byli dalekowzroczni. Białoruś będzie potrzebowała bogatej mniejszości polskiej. Chodzi o to, żeby polscy politycy w przypływie miłości nie zaszkodzili mniejszości polskiej na Białorusi.

Delikatna jest różnica między kimś, kogo się naśladuje i od kogo chciałoby się uczyć, a kimś komu się zazdrości i kogo w sumie się nie lubi.

Przyjaźń, neutralność łatwo można zniszczyć. Polska miała w swej dalszej i bliższej historii wystarczająco dużo wrogów i ludzi jej nieprzychylnych.

Z punktu widzenia długofalowych interesów Polski, dobrze będzie, jeśli Białoruś będzie stabilna. Trzeba liczyć na to, że będzie częścią Unii Europejskiej. Do tego pobudzi Białorusinów impuls naśladowania zamożniejszych i lepiej żyjących Polaków.

Jestem w tej mierze optymistą. Dobrem jest to, że po stronie białoruskiej nie ma negatywnych dla Polaków wzorców-bohaterów, wzorców, które by dzieliły oba narody. Na Białorusi nie było kogoś na miarę Stepana Bandery.

Mam wrażenie, że Łukaszenka chce, żeby Białoruś była neutralna, żeby miała elity, i chce z tymi elitami wejść kiedyś do Unii Europejskiej. Dziennikarze w Polsce nie powinni oczekiwać od Białorusi niczego więcej niż tego, czego oczekiwaliby od polskiego rządu, gdyby przyszło mu pracować w podobnych do Białorusi warunkach. Nie powinny puszczać im nerwy. Dziennikarze w Polsce ulegają zbyt łatwo politycznej poprawności. Wydaje się, że uważają, że jak ktoś był w przeszłości dobry, to niezależnie jak się go opisze, to i tak dalej dobrym będzie. O kimś, kto, no cóż, w przeszłości nie zawsze zachował się tak, jak od niego oczekiwano, na wszelki wypadek pisze się dobrze.

Na Białorusi bardzo wiele osób, w tym i osób niepolskiego pochodzenia, mówi i czyta po polsku. Przyglądają się one temu, co się w Polsce pisze i mówi o ich kraju.

Lekarze mają zasadę, która mówi: po pierwsze, nie szkodzić. W odniesieniu do dziennikarzy zasada ta oznacza zachowanie spokoju, roztropności i optymizmu.

Autor: Janusz Niemczyk
Źródło: Tygodnik “Goniec” z Toronto

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

TO B(t) OR NOT TO B(t)

Posted on 5 kwietnia 2010. Filed under: gmo, gmo szajs, oszukańcze koncerny, Oszustwa mediów | Tagi: , , |


Gigantic, greedy and powerful multinational companies are using muscle and media power to push through genetically modified food products, backed by parasitic lobbies in India peddling unscientific evidence. Will Jairam Ramesh succumb to this profit cartel?

Shaweta Anand Delhi

Those opposed to GM-food may be happy to see how Union Environment Minister Jairam Ramesh stopped Bt brinjal’s commercial release after public consultations. However, the way the Biotechnology Regulatory Authority of India (BRAI) draft bill is taking shape, with its draconian clauses to thwart any anti-GM voices, it wouldn’t be too surprising if we are found chewing Bt vegetables in the near future, without even knowing it! Quite like the civilian nuclear deal with the United States that went through all kinds of legislative and political convulsions before it was passed in Parliament, the clearance of Bt brinjal is expected to test similar frontiers of Indo-US strategic partnership – this time in the realm of agriculture.

Despite the minister’s assurance that the period of six months would be used for getting scientific opinion and a better appreciation of this ticklish issue, there are core issues that must be dealt with before the country faces the same challenge again – to B(t) or not to B(t)?

Bt (Bacillus thuringiensis) is a toxic, soil-based bacteria, which is being genetically engineered into food crops so that they can ward off pest-attacks ‚most effectively’ as the new toxin-laden plant will kill any pest that dares to feast on it for breakfast. Indeed, US-based agri-giant – Monsanto – has grown from being a chemical company into one of the highest money spinners through transgenic technology, that is, the technology of transferring genes from one kind of organism to another, across different species.

Farm animals (in the US) are largely fed Bt corn and Bt soya and roughly 70-80 per cent of what humans consume has derivatives of the same processed GM-food. „Even though it does not establish a cause and effect relationship, it gives prima facie evidence that there could be a causal relationship between rising consumption of GM-food and rising gastrointestinal disorders as curves for both these observations overlap,” says Dr Pushpa Mittra Bhargava, scientist and Supreme Court-appointed nominee to observe functioning of the Genetic Engineering Approval Committee (GEAC), ministry of environment and forests. He was speaking at a colloquium on Bt brinjal in Jawaharlal Nehru University (JNU) in January, 2010. He was interviewed by Hardnews later.

In his book called First the Seed, Jack Ralph Kloppenburg Jr, of the University of Wisconsin, writes: „Both transnational and the ‚genetic research boutiques’ are gearing to enter a market for seed that is projected to be $7 billion dollars in US alone by the year 2000.” In a 2008 article titled Monsanto’s Rich Harvest in the Business Week, author Brain Hindo says: „The company’s first-quarter earnings nearly tripled, from $90 million to $256 million…  Sales for the period rose 36 per cent to $2.1 billion.” This can give a fair idea about how fast this industry is growing.

Narrating the experience of African country Zambia with regard to GM-food, Bhargava says, „US had offered GM-corn to Zambia in the past, which they refused because genetically modified genes would contaminate other crops as well. The country exports many of its non-GM foods to Europe where maximum people prefer it. So Zambians chose to protect their own export market outside while in India, we don’t realise that with the different kinds of vegetables we have – some of them with pharmacological properties (karela, drumsticks etc) – we could become leaders of the world’s (non-GM) vegetable market in future. But if we let in Bt brinjal now, we will open floodgates for 20 other kinds of GM-vegetables, besides closing our doors to the world vegetable market, forever.”

Prime Minister Manmohan Singh announced a bilateral deal during his trip to the US in 2005 and said in his speech to the US Congress: „(India’s) first green revolution benefited in substantial measure from assistance provided by the US. We are hopeful that the Knowledge Initiative on Agriculture (KIA) will become the harbinger of a second green revolution in our country.”

It has to be pointed out that no debate proceeded in the public domain or amidst the policy-making elite in India on such a deal or contours of the second green revolution, if any, says Kavitha Kuruganti of the Kheti Virasat Mission.

„All this talk about the launching of a second green revolution is just a red herring. This deal is essentially about changing Indian regulatory regimes around agriculture so that it suits the American business interests better. Fundamental questions about what is it that we really need to learn from the USA where farming is propped up with huge subsidies; whether there are similarities between American and Indian farming so that we need to learn from them; aren’t there huge differences between the way USA and India approach specific issues within agriculture and so on have to be answered first? In fact, the government needs to first state what lessons have been learnt from the first green revolution, before launching a second green revolution,” informed Kuruganti, in an interview to Hardnews.

„It is little wonder then that about 35 per cent of our agricultural research focuses on preparing Bt products as a majority of the Indian scientific community continues to chase the Bt gene,” says Dr Suman Sahai, senior scientist and convenor, Gene Campaign.

In an analysis offered by Rajeshwari S Raina, the Indo-US collaboration document is based on ‚a consideration mechanism’ among senior Indian Council of Agricultural Research (ICAR) officers, select VCs of state agricultural universities, directors of national institutes, private organisations and other stake holders. There is no mention of consultation with farmers.

„Public doesn’t know what GM technology is, so there is limited point in debating the good or bad of it, for instance, at the public consultations (before Ramesh announced moratorium on Bt brinjal),” says Prof KC Bansal, principal scientist, National Research Centre on Plant Biotechnology, ICAR.

„The basic problem is that Indian scientists or ‚experts’ feel they know everything, including the practical aspects of agricultural practices that farmers know better about. There is an unfortunate gap between the powerful, privileged scientific community and the farmer,” says Prof KJ Mukherjee of the Centre of Biotechnology, JNU.

Sahai noted that if farmers were asked, they could have probably suggested more uses of biotechnology in our country, but alas, our scientists are busy preparing Bt okra, Bt tomato, Bt cauliflower etc, as if all our food security woes will get resolved by hammering out that single toxic Bt gene. Monsanto gets paid a license fees every time there is a sale of any Bt product anywhere in the world.

To top it all, bacterial wilt is the main pest that affects brinjal not shoot and fruit borer to kill which Bt brinjal got made in the first place, she adds. One can clearly see how this business is single-mindedly market-driven and not based on the needs of farmers.

Whether Bt brinjal eventually comes through or not (most probably it will), there are serious issues with our preparedness. Inadequate, long-term testing of GM-food products for assessing their health impact on human beings is one major problem. There are no working labelling laws that could enable consumers to differentiate between GM and non-GM-food. Even if one consumes GM food – knowingly or unknowingly – there are no liability laws that fix responsibility on someone in case of adverse health impact. The biggest concern is regarding correlation of appearance of disease in humans and GM-food consumption in the absence of a post-release monitoring system, which should ideally be in place before introducing GM-food products in the market. Clearly, we are not prepared for consuming GM-food products safely, not just yet. Besides, why should we, if long-term independent tests establish that they are unsafe for human consumption?

A report on health impacts of GM-foods by ‚Doctors for Food and Biosafety’- a network of concerned Indian medical professionals – should sound like a wake-up call for a majority of Indian policy makers, agricultural scientists and agri-businessmen, who apparently want to bypass rigorous testing mechanisms and allow GM-food products to enter Indian markets as soon as possible.

In an interview to Hardnews, Dr GPI Singh of the doctors’ network says, „There are 65 documented evidences of adverse health effects related to consumption and exposure to GM crops – food or non-food.” Their report urges policy makers to utilize the Precautionary Principle approach that mandates rigorous, long-term testing by independent scientific bodies since GM-food once released in the environment cannot be recalled as easily as harmful agro-chemicals like DDT. Once released, the effects of GM crops could stay on for a lengthy time-period. Long-term testing is crucial instead of the 90-day safety trials conducted on rats by Mahyco – the Maharashtra-based Biotech Company that manufactures Bt brinjal.

Apparently, Monsanto claims that it’s Mahyco which is involved, when controversy hits it. Incidentally, Monsanto has 26 per cent stake in Mahyco.

Among studies quoted in the doctors’ report, crucial is one conducted by Austrian scientists (2008) that found reproductive issues with third and fourth generation mice eating Bt corn. In another study done by Italian scientists (2008), there were alterations in immune reactions in weaning and old mice that were fed Bt maize.

Noted epidemiologist Dr Judy Carman of Institute of Health and Environmental Research, Australia, analysed the food safety evaluation for Bt brinjal as done by Mahyco and found issues with their research methodology. Jairam Ramesh acknowledged Carman’s view in his public statement on Bt brinjal after introducing a moratorium on its commercial use in February this year. She is facing trouble  in her own country for speaking  out against interests of powerful biotech companies.

Carman’s report reveals stunning facts that were probably missed by the powerful people and media outfits promoting GM-food: „…if this GM-brinjal comes into the Indian food supply, then every Indian will be eating it, resulting in 1.15 billion Indians exposed to the GM-brinjal. Some of those exposed will be children or the elderly. Some of those exposed will already be ill with cancer, auto-immune problems, heart disease, diabetes, or infectious diseases. Because of the number of people exposed, if GM-brinjal is later found to cause illness, it could cause significant economic and social problems for India.  For example, if only 1 in 1,000 of exposed people later gets ill, or has an underlying illness made worse, then 1.15 million Indians would be ill and requiring treatment.”

In an exclusive interview with Hardnews, she says: „What happens is that studies conducted by GM companies generally involve very few animals and generally measure things relevant to animal production (eg. meat yield) rather than human health.  We need thorough, long-term animal feeding studies that measure things relevant to human health, conducted by people independent of GM companies.  But independent researchers have serious problems getting samples of GM-crops for research. For instance, a farmer who buys GM-crops from Monsanto signs a contract with Monsanto that prevents the farmer from doing any research or giving seeds to others to do it. This includes any crop yield, environmental or health research. And GM crops have a strong patent on them.  If a GM gene lands in a farmer’s crop, it belongs to the GM company. So farmers can find themselves growing GM- contaminated crops without choosing to, because bees have carried GM- containing pollen into their crop, or because the farmer has unknowingly bought contaminated seeds.  And then the farmer can be fined by the GM company for growing a GM crop without a licence to do so.  This has happened to farmers in other countries.”

Emphasising the necessity of long-term testing, Sahai says, „When you insert a gene into a new organism in a fairly aggressive manner, you do not know where that gene will go and sit and how many copies of it will get made… Gene regulation is not something we understand to the fullest extent, but when you disturb genetic material of the organism by adding new genetic material, chances are that its local environment will change and its regulation could change too. Hence the importance of long-term testing for toxicity and allergenicity to check for formation of new proteins.”

Further, Bhargava asserts, „the toxic gene might insert itself in a beneficial gene and disturb its function or it might lead to formation of new proteins or deletion of useful ones. Only adequate and rigorous safety testing can resolve that doubt. But GEAC has done none of these tests. It has basically believed the safety tests done by the company!”

In October 2009, the GEAC gave clearance to the release of commercial use of Bt brinjal after few years of introduction of Bt cotton in India. There are company claims that farmers have benefited immensely from rising cotton yields since Bt toxin – the toxic gene to kill pests that ingest it – got introduced in ordinary cotton varieties. Others on the ground, however, give abundant evidence regarding instances of allergies, cattle deaths and farmer suicides due to rising agricultural input costs that includes purchasing relatively expensive Bt cotton seeds every season.

„Where can a farmer go and register a complaint about allergic reactions he developed after exposure to Bt crops? Even the local agricultural officer doesn’t know anything about such a redressal mechanism,” says Sahai.

Besides health hazards and related socioeconomic costs to the Indian exchequer, recent media reports reveal that pests have become resistant to Bt toxin in four districts of Gujarat, thus defeating the very purpose of introduction of GM crops in the first place. Monsanto now plans to introduce another variety of Bt cotton called Bollgard 2, which will have two toxic genes instead of one to deal with more pests.

Former member of Planning Commission and former Union minister of state for agriculture and water resources, Chowdhary Sompal, says, „In the normal course of nature, pests are bound to develop resistance to pesticides within three to five years of first exposure. So no matter what product Monsanto brings in, pests will soon become resistant to it.” Questioning the very idea of farmers’ dependency on profit-driven companies, he opposed the ‚slow poisoning’ caused by toxic Bt gene that gets inserted in the plant.  „This inbuilt poison cannot be washed away, unlike externally sprayed pesticides,” says Dr Krishen Bir Choudhary, president, Bhartiya Krishak Samaj. He criticised the MNCs for the slow disappearance of our traditional, diverse seed varieties.

Speaking about politics (and profits) of seed ownership, Vijay Jardhari of Beej Bachao Andolan, Uttarakhand, whose organisation has led protracted struggles to preserve indigenous food culture and biodiversity of the Garhwal hills, says that traditionally, Indian farmers could grow many crops that kept everyone relatively healthier since they consumed nutrition from multiple sources. But after the advent of hybrid technology, and GM crops, farmers are being forced to grow monoculture crops since that increases profits for the company. This has health consequences because those living in remote hills or in cities need doctors and medicines since they suffer from lack of basic nutrition due to the non-availability of all seasonal crops. This was not the case before agriculture started getting industrialised and becoming dependent on lab-made agro-inputs.

Dr Satyajit Rath, faculty at the National Institute of Immunology, New Delhi, feels that the condition of small and marginal farmers is deplorable as „he’s slowly getting coerced to buy all kinds of agricultural inputs from the market, including GM-seeds, but cannot sell back his product the same way”. The local seed dealer runs the agricultural economy since he is also the creditor.

„This seed dealer gets a commission from the company on every packet of Bt seeds he sells to the farmer, but to conclude that Monsanto is ‚evil’ and has a calculated design to kill our farmers is incorrect, because all they want to do is increase their sales! This is the how the capitalistic system works anywhere.” Most of our ministers and agricultural scientists too belong to the same neo-liberal paradigm, Rath added.

„The main problem,” says Mukherjee, „is that risk assessment of GM-foods is not an easy task for scientists anywhere in the world.” It is particularly challenging in the Indian context because human life here has little value. So the malnourished majority will also eat (Bt) brinjal because it is a cheap, readily available vegetable. So how can safety tests exclude this aspect, especially keeping in mind their low immunity?

„The poor are exposed to so many toxins regularly that might tend to hide negative effects of Bt toxin present in GM-brinjal. Therefore, safety tests designed for the poor of this country will need a combination of hard sciences and social sciences along with long-term health checks, which is not what our Indian scientists are currently doing, despite one of the world’s best agricultural research infrastructure in the world,” he added.

Calling their research work as a metaphorical ‚aam patta jam patta’ (if someone has done research on mango leaves, repeat the same with jamun leaves), Prof Mukherjee urged Indian scientists to rise above from manufacturing profit-driven ‚quickies’; instead they should generate genuinely new scientific knowledge that can be useful to millions across the spectrum. „As for what they’re doing with Bt now, even a BSc student can do that!” he says.

And Rath was more cryptic: „Scientists are after all government employees. Whatever the government will tell them, they will do.”

Źródło: http://www.hardnewsmedia.com/2010/03/3509

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Science Adulterated !

Posted on 5 kwietnia 2010. Filed under: 1 | Tagi: , , , , |


25 March 2010 211 views No Comment

GM technology not in safe handsGM technology not in safe hands

The inconclusive nature of Bt toxin in cotton and its impact on animals continue to haunt as there has been a persistent reluctance amongst the scientific establishment to respond, investigate and research into the problem. Dr Sagari R Ramdas exposes the mainstream scientific community which has time and again failed to provide any hard evidence to support its claims of safety of GM technology that has already devastated India’s biggest commercial crop–cotton

The clearance for the commercialisation of Bt brinjal has been stalled, providing a small window and space to push for “accountable science” within a country where for decades “science” and “scientists” have been deified, and excluded/protected from any processes of democratic interrogation.

The proponents of the GM technology accuse all those who question it as being “anti-science’, and “anti-development”, which is increasingly equated with being “anti-national”. “The confidence of the scientific community has been undermined” scream newspaper headlines because of the recent decision to impose a moratorium on Bt brinjal, as also at the audacity of citizens historically on the margins – dalit women farmers, shepherds, adivasis, students and other riff-raff “non-scientific” consumers, to question the authority of the scientist fraternity. However, the decision on the Bt food crop is a temporary and possibly a mere cosmetic respite and the State’s long-term political commitment to nurture an utterly impenetrable and non-accountable system of science in the public domain is crystal clear with their intention to table the Biotechnology Regulatory Authority Bill, 2009 (BRAB, 2009) in the current parliament session.

The bill promises to provide legal ammunition to muzzle any citizen who dares to question the science of biotechnology, and clearly undermines our fundamental rights enshrined in the Constitution of India. A legal instrument with provisions to punish anyone who “without any evidence or scientific record misleads the public about the safety of the organisms and products”1 or “who conducts field trials with organisms or products”2, and proposes to keep aspects of research on the products out of the purview of the Right to Information Act, will effectively stall the urgent need for democratisation of science and technology.

The complete absence of public scientific accountability as also the manner in which such a legislation (if passed) may be used in future to legally choke the possibilities of conducting any “independent” rigorous scientific investigation are aptly illustrated by the recent experience of Bt cotton and its impact on domestic animals in India, where several unanswered questions about the working of the technology once it was released into the “field”, beg to be addressed, and are simply being dismissed as “frivolous” and “unnecessary”.

The case of Bt cotton

Since 2005, shepherds and farmers from different parts of India, particularly the states of Andhra Pradesh, Haryana, Karnataka and Maharashtra, have reported their cattle falling sick after it has grazed on genetically modified cotton or have been fed Bt cotton seeds and in some instances have died. Despite several reports and representations to concerned regulatory and research institutions both at national and state levels, alerting them to the seriousness of the issue, there has been a persistent reluctance amongst the scientific establishment to respond, investigate and research the core issue. On the contrary the reaction of the establishment has been bureaucratic and dismissive of the observations. The clinical findings of “non-government” veterinary scientists who have been tracking the problem, describe these as being “unscientific”, “exaggerated, blown out of proportion”, and not based on sufficient research and “hard facts”.

The regulatory authorities such as the Genetic Engineering Approval Committee (GEAC) and top research universities have exhibited incapacity to rigorously investigate the matter and instead consistently argue that because all safety tests in the “pre-commercialisation” stage provided beyond doubt proof of safety of the technology, it simply could not be the cause of morbidity and mortality. Till date not one public research institution has undertaken to systematically investigate the problem in the fields.

Safety of Bt toxin in animals and dismissal by regulatory authorities of the need to conduct further bio-safety tests (such as foliage and shoot toxicity studies) on animals, was the justification used by the Expert Committee on Bt brinjal to dismiss the need to conduct long-term chronic toxicity tests and nutritional impact studies of the toxin on mammals.3

The  “evidence” that the deaths were not caused by Bt cotton, which is cited by regulatory authorities with complete impunity, would not stand any kind of international scientific scrutiny based as they are on incomplete testing / investigation protocols, admission by top Indian research institutions of the absence of facilities to test for the effects of the toxin on animals, and citing company data of “toxin-safety levels”.

Interrogating science of safety

(i) Field studies point to morbidity and mortality in animals subjected to a cumulative exposure to the Bt toxin, eliciting allergenic reactions in goats and sheep grazing on Bt cotton foliage in Andhra Pradesh, and reproductive disorders in buffalos fed Bt cotton seeds/ cottonseed cake in Haryana and Maharashtra.

Between 2005 and 2009 Anthra4,  an organisation led by women veterinary scientists researching the impact of Bt cotton on animals in different parts of India, has been closely investigating the reported morbidity and mortality observed in sheep and goat flocks, which have been grazed on harvested Bt cotton crop in Andhra Pradesh. Shepherds unambiguously declared that their animals, which had never died or fallen sick, while being grazed on regular cotton fields since the past 10 years, began to exhibit morbid changes when grazed on the GM crop.

During the first three years of investigation, symptoms reported by shepherds, were confounded by the concurrent incidence of other common contagious diseases that affect small ruminants, such as peste-du petits ruminants (PPR) and blue tongue. By 2008-09 the symptoms could be isolated, due to the in-situ presence of Anthra’s veterinary scientists who continuously monitored the village flocks, which we ensured were vaccinated/protected against all other possible preventable contagious diseases, and thus we were able to narrow down and be precise about the specific morbidity exhibited by animals that grazed on harvested Bt cotton. Our clinical findings were that morbidity selectively manifests itself symptomatically in animals by the third day of consuming Bt cotton foliage/ bolls and seeds as nasal discharge, cough, respiratory distress, occasional bloody urine and the absence of fever. Mortality occurs in some animals, especially if untreated, but not in all. Mortality and morbidity are observed to occur in those animals that have had a cumulative exposure to the Bt toxin in the form of grazing/ being fed the cottonseeds/ cottonseed cake.

In Haryana, there was a strong correlation between feeding Bt cotton seeds and cotton seed cake to milch animals, and drop in milk yield and several reproductive disorders such as prolapse of uterus, premature birth of calves, increase in the incidence of abortions and decrease in conception rate. These symptoms of reduced fertility were found to correspond to results of an inter-generational study of rats fed on Bt maize, which were found to suffer from reduced fertility. (Velimerov, A et al., 2008).

(ii) Premier research institutions lack Bt toxin testing facilities; confirm chronic histo-pathological changes in kidney, liver and intestine of dead animals: Anthra vets carried out post-mortems of dead sheep and goats that had died after grazing on Bt cotton and sent tissue samples to top research institutions of the country such as the Indian Veterinary Research Institute (IVRI), with specific request that these be tested for Bt toxin. In 2008, the IVRI reported their inability to test for Bt toxin.

The IVRI in 2008 and 2009 recorded histo-pathological lesions in the kidney (chronic nephrosis), liver (chronic hepatitis) and intestinal tissues (chronic enteritis) of the post-mortemed sheep/goat, indicative of some kind of “chronic” factor at play. The observations were similar to those recorded in Monsanto’s own dossier of Mon 863, (Bt corn) of 90-day rat feeding studies, subsequently revealed by Pusztai on behalf of the German government and later confirmed also by Seralini et al (2007) after many statistical studies. The company’s hidden raw data were released in the public domain through a German Appeal Court decision (2005). Other studies by different researchers with rats fed Bt corn also revealed hepato-renal toxicity, and damage to liver and kidneys. (Kilic and Akay, 2008, Velimerov, A et al., 2008).

The chronic nature of the tissue lesions should ring alarm bells in the minds of “scientists” sitting within these august institutions as to what could possibly be causing this chronic effect? It matches with the history of mortality in those animals that have been exposed to the Bt toxin over an extended period of time.

(iii) Deceptive proof of safety and serious scientific lapses in the investigation of animal morbidity: The GEAC in its 82nd committee meeting, held in January 2008, reported receiving a dossier of proof of safety from the IVRI and animal husbandry department, Andhra Pradesh (AHD), which overwhelmingly points to deception and serious scientific lapses.

In 2006 and 2007, subsequent to the report of deaths of cattle which had grazed on Bt cotton, the department of animal husbandry in Andhra Pradesh sent plant samples to different national laboratories for testing, which resulted in completely contradictory findings and information5, simply inadequate to arrive at any conclusion on safety of the Bt toxin6 . The results failed to answer many questions including did these laboratories also test the post-mortem animal tissue samples? What was the entire list of test protocols followed by each of the laboratories for animal tissue and plant tissue alike? If we assume it was the identical plant samples sent to all laboratories what explains the different findings? The presence of a mineral (eg nitrate/ nitrite/ organophosphate etc) in the plant sample is completely insufficient evidence to deduce/derive that this mineral was the cause of animal death. This is unscientific and untenable. Further and more importantly, none of the animal tissue samples were actually tested for Bt toxin or Bt immune response, facilities that simply don’t exist at these state and national level “disease investigative laboratories”.

What is of serious concern is that in the name of scientific enquiry we have instead, clear evidence of deception and fraud on the part of all the regulatory bodies in India, to pass off the non-testing of a toxin and hence its “non-detection” as evidence of proof of safety. What we have is (a) No tests to assess immune responses to the Bt toxin/ presence of Bt toxin, but (b) Nevertheless, the unfounded claim of a “negative result of having not detected Bt toxin” which is passed off as proof of safety. It is scientifically untenable that without performing any tests, its absence is cited as evidence that the toxin is safe.

This circular argument of “safety” is the basis on which the GEAC claims that reports of animal deaths are “unsubstantiated”, and reversed its decision to carry out further risk assessment tests.

The other “proof of evidence of safety of Bt toxin” in the letter of the director, animal husbandry department AP, states:

“The Bt protein levels detected in the samples of Bt cotton bolls and leaves sent for analysis was recorded as 5 m/gm. This level is within the tolerable range which is said to be “5-10 m/gm.

In reply to a RTI appeal filed to the department of agriculture biotechnology by Anthra, to obtain the source of this “tolerable” range, the department responded that this was Mahyco’s data of safety, accessible on the official IGMORIS website . They also mentioned that Bt cotton had been well tested, including testing of foliage, which is a blatant piece of mis-information as the protocols of testing were on cotton seeds/ cotton seed cake and not foliage. Hence, what we have is the public sector research institutions citing company data as proof of safety, once again exhibiting complete scientific incompetency in conducting their own research and evolving their own protocols.

The Bt protein content (of Bt brinjal) reported in the expert committees report (point 3.1.5) describes the level of Bt protein (Cry1Ac protein) found in different parts of the crop to vary between 5 to 47 ppm in shoots and fruits.

For the sake of argument, if we are to go by the earlier submission of all institutions concerned including GEAC that the reports of Bt toxin (Cry1Ac protein) are safe and tolerable if they are between 5-10 ppm then it follows that the levels detected in Bt brinjal reported in the bio-safety studies and expert committee report, are not tolerable as it is way above the supposed permissible levels, which are cited as being safe for sheep!

This raises serious questions on supposed “tolerable” and safe levels of Bt toxin in plants. Who has decided on this safe levels for Bt toxin? What is the scientific evidence for safety? How can there be a safe level of “toxin” with a food product, when the very definition of a “toxin” indicates a poison, or something that is harmful?

The GEAC consistently referred to these Bt protein levels as proof of safety of the GM strain to animals, and the “evidence” that death in animals was due to nitrate/ nitrite/organophosphates or other diseases.

(iv) In 2007, the Sri Venkateshwara veterinary university, Andhra Pradesh initiated a season-long study on Bt cotton and sheep. While the university states that the study indicates that “all is well” as far as the Bt cotton goes, there are several aspects in the results, which warrant urgent attention and further investigation:

(a) The presence of higher toxic heavy metals in Bt plants (842.25 ppm of lead in Bt cotton as compared to 134.62 ppm of lead in non-Bt cotton after 45 days), which is 6.25 times higher after 45 days, as compared to the non-Bt cotton .

(b) The liver marker AST which is known to increase after hepato-cellular injury, as the author of the experiment indicates, is increased in the protocol by 37 percent in Bt treated sheep in comparison to the untreated group of sheep fed on regular cotton, by the second month.

It is evident from the above that there is much to worry about. There are obvious lies and a host of contradictions within the “safety” parameters being presented to common man by those who are “regulating” the technology.

There is clearly a total failure and inability of our existing public research institutions and national regulatory bodies (GEAC), to investigate/ test/ rigorously examine, prove or disprove these field observations, preferring to dismiss the reports as “unsubstantiated”, “exaggerated, and unscientific”, refusing to conduct a single field-based study and instead placing the onus of “proof” on shepherds, farmers and civil society groups who have reported the problem.

The argument that the latest guidelines do not require the suggested new risk assessment tests and hence have been dispensed with negate and ignore the field realities where “non-target organisms” have been affected by the Bt toxin. On the contrary, these unique field experiences and observations, urgently invite new and additional specific regulatory and risk assessment protocols.

Public research institutions are losing their legitimacy as independent institutions working in the interest of the citizens. It is our appraisal that scientists are occupied in lab-based science sponsored by corporations, rather than conducting citizens-based research and apply their science to address and investigate problems that are experienced by farmers in distress.

The inconclusive nature of Bt toxin in cotton and its impact on animals continue to haunt. There is clearly a stress factor that is eliciting a morbid possible allergenic response in the cattle. Is it Bt toxin? Is it some unknown/new toxin? Is it a new allergenic protein? Is it macro/micro mineral imbalances in the Bt cotton plant, (eg excess or deficiency of nitrate, nitrite, selenium etc) as a result of the Bt protein, which elicits a response from the animal? These are questions that the shepherds, farmers and “independent scientists” continue to ask and demand answers. As a first step there is immense need for a comprehensive review of the Bt cotton experience in India, particularly with respect to health and other bio-safety issues. Tomorrow a bill like the BRAB would definitely qualify that we uniformly get punished, imprisoned, and jailed for life as “we don’t have the evidence” to suggest that the products are harmful! It would also deter responsible scientists and government officials from publicly voicing their concerns, as they have done in the past.

–The author is a trained veterinarian and co-director of Anthra.

References

Velimerov, A et al., 2008. Biological effects of transgenic maize NK603*MON810 fed in long term reproduction studies in mice. Bundesministerium fur Gesundheit, Familie und Jugend Report, Forschungsberichte der Sektion IV Band 3/2008, Austria. 2008.

Seralini, et.al. 2007. New Analysis of a Rat Feeding Study with Genetically Modified Maize Reveals Signs of Hepatorenal toxicity. Arch.Environ.Contam.Toxicol.52, 596-602.

Kilic A. and Akay MT. 2008. A three generational study with genetically modified Bt corn in rats: Biochemical and histopathological investigations. Food and Chemical Toxicology, 46:1164-1170.

Reddy Gopal, A. et. al. 2008. “Studies on the toxicity of Bt cotton plants incorporated in the feed of small ruminants”. Project Report. Venkateshwara Veterinary University, Tirupati. Department Of Pharmacology & Toxicology, College Of Veterinary Science; Rajendranagar , Hyderabad-30.

Ramdas, Sagari R. 2009. Bt Cotton and Livestock: Health Impacts, Bio-safety concerns and the Legitimacy of Public Scientific Research Institutions. Paper presented at National workshop on genetically modified crops/foods & Health Impacts. Centre for Sustainable Agriculture, Doctors for Food & Bio-Safety, Greenpeace India and Sustainet on July 8-9 at India International Centre, New Delhi

Endnotes

  • BRAB, 2009. Chapter XIII, 63
  • BRAB, 2009. Chapter XIII, 62
  • Section V, Issue 8, pp 58-59 of the “Report of the Expert Committee (EC-II) on Bt Brinjal event EE-1”, wherein the committee refutes the need to conduct long-term studies for assessment of chronic toxicity and nutritional impact on mammals.
  • Anthra is an organisation led by women veterinary scientists, works on issues related to livestock, peoples livelihoods and the environment and has been researching the impact of Bt cotton on animals in different parts of India
  • Letter sent to the GEAC by the Director, Animal Husbandry Department (AHD), Andhra Pradesh, dated May 2007 ref: No 3531/Epid/2006.dated 9/5/2007.
  • In 2006: Letter from Director, AHD to Commissioner Agriculture, also quoted in letter to GEAC. Letter roc no: 14627/Epid/2006/, dated 20/9/2006. Bt cotton samples were sent to different laboratories. Andhra Pradesh Forensic Science Laboratory, Red Hills found plant samples positive for organophosphates and the Western Regional Disease Diagnostic Laboratory (WRDDL), Pune found plant samples positive for nitrite and nitrate and negative for HCN. The Veterinary Biological Research Institute found plant tissue samples positive for Nitrite and positive for HCN. In 2007: The plant tissue tested “positive” for HCN but the animal tissues tested “negative” for HCN. None of these results disprove the role of Bt protein.
  • Studies on the toxicity of Bt cotton plants incorporated in the feed of small ruminants. Project Report. Sri Venkateshwara Veterinary University, Tirupati page 27, table 18
  • Studies on the toxicity of Bt cotton plants incorporated in the feed of small ruminants”. Project Report. Sri Venkateshwara Veterinary University, Tirupati page 20, table 20

Źródło: http://www.combatlaw.org/?p=258

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Telewizja prawdę ci powie

Posted on 5 kwietnia 2010. Filed under: zakłamane media | Tagi: , , |


Opublikowano: 04.04.2010

To nie ironia. Telewizja prawdę ci powie, jeśli potrafisz czytać wspak, dzielić włos na czworo, przez szatę króla widzisz podszewkę albo gacie i posiadasz inne nadprzyrodzone zdolności, najlepiej profetyczne.

Już miałam gotowy felieton „Hipokryzja” o kłamstwach polityków, kiedy obejrzałam film Sekielskiego „Władcy marionetek”. Słowo tak zbladło w porównaniu z siłą wyrazu, jaką daje obraz, dźwięk, montaż, że „Hipokryzja” powędrowała do kosza.

I taki jest pierwszy wniosek z tego filmu. Wyborcy nabierają się na sugestywny wizerunek przywódcy, wykreowany przez specjalistów od marketingu politycznego i równie profesjonalnych realizatorów telewizyjnego obrazu. Sytuacja jest nieco schizofreniczna. Marionetkom trzeba pokazać w telewizji, że telewizja wodzi ich za nos, bo inaczej nie uwierzą. Kiedy okazało się, że uzależnienie od komputera może być szkodliwe, pojawiły się poradniki, jak uwolnić się od nałogu. W wersji internetowej, bo uzależniony papierem się brzydzi.

Mimo potęgi Internetu, wybory wygrywa się w telewizji. Zdumiewające, że film Sekielskiego, demaskujący manipulacje opinią publiczną, pokazała TVN, która ma decydujący wpływ na wynik wyborów. Uwierzyłabym w cudowne nawrócenie się TVN, gdyby Sekielski przeszedł się także po korytarzach gmachów telewizji i tak jak politykom, zadawał kolegom kłopotliwe pytania: czy telewizja kłamie, czy ty też kłamiesz? Zasłanialiby się tajemnicą handlową, ale byłoby ciekawie.

Sekielski nie jest polskim Michaelem Moorem. Ten amerykański działacz i publicysta krytykował rząd USA za podporządkowanie polityki interesom korporacji, ale nie był dziennikarzem CNN. Jego tragikomiczne filmy, np. o kurczakach udręczonych na przemysłowych farmach lub o koncernach farmaceutycznych, które trują pracowników, pokazywała jakaś mała stacja telewizyjna. W filmie Sekielskiego też jest śmiesznie i strasznie, ale o co chodzi politykom, nie wiadomo.

W porównaniu z Moorem, Sekielski z pozoru wydaje się bezstronny, ponieważ krytykuje całą klasę polityczną. Jeśli przyjrzymy się jego rewelacjom uważniej, widać wyraźnie, że jak zazwyczaj na celowniku są Kaczyńscy – barbarzyńcy zagrażający naszej cywilizacji. Nie zyskała uznania w oczach Sekielskiego nawet autentyczność działaczy PiS-u, którzy jako jedyni nie stosują się do ośmieszonych w filmie zasad PR.

Wytykanie lewicy alkoholowych wpadek Kwaśniewskiego to odgrzewane kotlety, chociaż przy tej okazji Sekielski pokazał lwi pazur. Ujawnił, że Kwaśniewskiego w Katyniu upił Sławoj Leszek Głódź. Lewica zaprawiona w bojach przez towarzyszy radzieckich poległa w konfrontacji z hierarchą Kościoła! Wyrazy współczucia.

Donald Tusk kreuje się na swojaka, faceta, który zawsze jest blisko ludzi. Jest to zarzut efektowny, ale niezbyt poważny. Natomiast zniszczenie przez PO dokumentacji wniosku obywatelskiego o referendum – jest przestępstwem. Charakterystyczne, że Sekielski nie przypomina, czego miało dotyczyć to referendum. Współczuje mieszkańcowi Warszawy, któremu Lech Kaczyński nie zwrócił nieruchomości zabranej na mocy „stalinowskiego dekretu”. Jest to skutek zachowania ciągłości prawnej III RP z PRL, ale tego dziennikarz nie wyjaśnia. Winien jest niedobry Kaczyński.

W przeciwieństwie do Moore’a, Sekielski nie krytykuje polityków z pozycji własnych poglądów. Ostro sprzeciwia się wojnie w Iraku, ale teraz to bardzo tania odwaga. TVN nie pokazała nawet migawki z protestów przed inwazją, kiedy zdzieraliśmy gardła krzycząc przed redakcją „Gazety Wyborczej” – Gazeta Wojenna! Opcja polityczna TVN wyłazi jak szydło z worka przy zarzutach wobec PiS-u. Jak wszyscy od dawna wiemy z telewizji i prasy, PiS zyskuje głosy wyborców strasząc ludzi. Czym mianowicie? Eriką Steinbach, oligarchami, rugowaniem Polaków z poniemieckich nieruchomości. Takie tam strachy na Lachy.

Może telewidzowie zauważą, że politycy wprawdzie kłamią, ale telewizja sekunduje tylko tym, którzy kłamią profesjonalnie i w interesie światowego postępu. Mam nadzieję, że kij ma dwa końce.

Mimo woli Sekielski trafnie definiuje główną linię politycznego podziału. Wszystkie partie jednoczą się przeciw PiS-owi, ponieważ tylko PiS wypowiedział wojnę oligarchii, czyli dominacji globalnego biznesu i finansów nad polską gospodarką.

Prawica i lewica toczą wojnę kulturową, nie dotykając bazy, czyli własności środków produkcji, podziałów klasowych, wartości dodatkowej. Prawica w interesie klas uprzywilejowanych kieruje uwagę społeczeństwa na zmiany zachodzące w nadbudowie. Lewica unika marksistowskiej interpretacji, ponieważ musiałaby się przyznać, że nie ma żadnego programu dostosowanego do kapitalizmu korporacyjnego.

Prawica i lewica kruszą kopie o gejów, aborcję, in vitro, parytety w polityce. Ale nawet gdy pojawia się problem zabierania dzieci rodzicom, dyskryminacji niepełnosprawnych albo osób w starszym wieku, dyskutanci szerokim łukiem omijają związane z tą dyskryminacją problemy materialne.

Spory są ideologiczne, nie merytoryczne. Ale co zastanawiające, nie są to spory ideowe. Nawet katolicy, wysoko niosąc sztandar wartości chrześcijańskich, mówią o zabijaniu życia, nie o nieśmiertelnej duszy. Może tak wygodniej, ponieważ ojcowie Kościoła długo nie mogli rozstrzygnąć, kiedy Bóg zsyła nieśmiertelną duszę. Obawiam się jednak, że przyczyna jest głębsza. W stanie wojennym ksiądz Prymas powtarzał: „Życie jest najwyższą wartością”. Życie – nie wiara, prawda, wierność Bogu, ludziom i ojczyźnie, czyli te wartości, za które męczennicy i bohaterzy oddawali życie.

Dlatego informacja, że czwartego czerwca odbędzie się beatyfikacja księdza Jerzego Popiełuszki, to dobra wiadomość.

Autor: Joanna Duda-Gwiazda
Zdjęcie z Flickr: obo-bobolina
Źródło: Obywatel

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

  • Google Translator

  • STOP kłamstwu tvn!

    STOP TVN, TVN24, POLSAT I WYBIÓRCZEJ - stop zakłamaniu w mediach masowych
  • Chroń medycynę naturalną/ Protect natural medicine all over the world
  • Podpisz petycję w obronie medycyny naturalnej i tradycyjnych systemów medycznych
  • Medycyna Tybetańsko-Mongolska, Akupunktura, Moksa, Ziołolecznictwo na PINTEREST.COM
  • Polub nas na FB

  • Instagram prof Enji

    There was an error retrieving images from Instagram. An attempt will be remade in a few minutes.

  • Artykuł o nagonce

  • Czwarty Wymiar o nagonce medialnej

    Artykuł w "CZWARTYM WYMIARZE" o nagonce medialnej na lekarkę Enkhjargal Dovchin "ENJI"
  • Artykuły w „ZC”

    Znaki Czasu - to obecnie jedyne czasopismo, które ma odwagę pisać jawnie o najważniejszych sprawach dotyczących zdrowia ludzkiego czyli Kodeksie Żywnościowym, Szczepieniach oraz alternatywnych metodach leczniczych.
  • MTM in Poland

    Mongolska Tradycyjna Medycyna w Polsce - MTM in Poland
  • LIST OTWARTY

    LIST OTWARTY PUBLICYSTÓW W OBRONIE TOLERANCJI I WOLNOŚCI WYKONYWANIA ZAWODU
  • Chmurka kategorii

  • Ankiety

  • Szybkie menu

Liked it here?
Why not try sites on the blogroll...