GMO? Nie będziemy w Polsce tego jeść

Posted on 5 Wrzesień 2010. Filed under: gmo, gmo szajs, żywność gmo | Tags: , |


Rozmowa z posłanką GRAŻYNĄ CIEMNIAK, członkinią podkomisji nadzwyczajnej ds. rozpatrzenia projektu ustawy o GMO

imageFot. Przemysław Łuczak

Na jakim etapie są prace nad nową ustawą o GMO, czyli organizmach genetycznie zmodyfikowanych?

Rozpoczęliśmy pracę 9 lutego 2010 roku po wysłuchaniu publicznym, ale pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy odbyło się już 16 grudnia 2009 roku. Będzie to nowa ustawa, a nie nowelizacja obowiązującej dotychczas z 2001 roku. Przygotowaliśmy sprawozdanie, którym teraz zajmie się Komisja Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Wprowadziliśmy sporo zmian – m.in., z grupą posłów zgłosiłam poprawkę zakazującą wprowadzenia do obrotu i upraw GMO, która została przyjęta. Można się spodziewać jeszcze burzliwej dyskusji nad projektem. Przeciwko uprawom roślin genetycznie zmodyfikowanych i ich wprowadzaniu do obrotu przemawia to, że mogą one stanowić zagrożenie dla zdrowia ludzi i środowiska. Natomiast zwolennicy dowodzą, że są one wydajniejsze i bardziej odporne na szkodniki niż uprawy tradycyjne. Zasada przezorności powinna obowiązywać ustawodawcę.

W rządowym projekcie nie było jednak zakazu GMO…

Podkomisja niemal jednomyślnie opowiedziała się za zakazem upraw i
obrotu organizmami genetycznie zmodyfikowanymi w Polsce. Przeciw byli
tylko posłowie PO. Projekt ustawy reguluje, m.in., działanie zakładów
inżynierii genetycznej, problem zamkniętego (do badań naukowych) użycia
organizmów genetycznie zmodyfikowanych i zamierzonego uwalniania GMO do
środowiska w trakcie prac doświadczalnych. I, co jest bardzo ważne, to
minister ochrony środowiska będzie odpowiedzialny za wszystkie działania
związane z GMO.

Czym posłowie kierowali się wprowadzając zakaz GMO?

W podkomisji prezentowałam pogląd sejmiku woj. kujawsko-pomorskiego,
który kilka lat temu jako pierwszy w Polsce podjął uchwalę, że nasz
region ma być wolny od GMO. Podczas wysłuchania publicznego,
zorganizowanego zgodnie z ustawą o lobbingu, prawie wszyscy naukowcy
byli krytycznie nastawieni wobec możliwości uwalniania GMO do
środowiska. Obecna wiedza naukowa nie daje bowiem żadnej pewności, że
żywność GMO jest bezpieczna dla zdrowia konsumentów, a rośliny GMO
obojętne dla środowiska. Wiele wskazuje na to, że rośliny genetycznie
modyfikowane źle wpływają m.in. na pszczoły. Stwierdzono, że legalizacja
takich upraw jest zagrożeniem dla polskiego rolnictwa. Komitet Ochrony
Przyrody PAN zalecał nawet wprowadzenie 15-letniego moratorium. Żeby
przekonać się, czy GMO szkodzi czy nie, potrzeba bowiem przynajmniej
jednego pokolenia.

Kto jest za legalizacją upraw GMO?

Głównie organizacje producenckie, które wskazują na to, że z powodu
zakazu nasze rolnictwo przestanie być konkurencyjne, bo uprawy GMO są
bardziej efektywne, tańsze. Ale brakuje na to dowodów. Na światowym
rynku GMO dominuje koncern Monsanto. Ostatnio kolumbijscy rolnicy
wystąpili z pozwami przeciwko tej firmie z powodu strat, które ponoszą.
Ponieważ muszą kupować ziarno tylko od Monsanto, ich koszty produkcji są
trzy razy wyższe niż przy tradycyjnych uprawach.

Czy to, że Unia chce dać krajom członkowskim swobodę w
kwestii zakazywania bądź zezwalania na uprawy GMO, może wydłużyć prace
nad ustawą?

Sadzę, że nie. Wciąż obowiązuje dyrektywa Parlamentu Europejskiego i
Rady z 2001 roku, zawierająca tzw. klauzulę bezpieczeństwa. W
przypadku, gdy istnieje zagrożenie życia lub zdrowia, kraje członkowskie
mogą wprowadzać zakaz upraw i obrotu GMO. Dotychczas z tej klauzuli
skorzystało 9 krajów. Są to Francja, Austria, Grecja, Luksemburg,
Niemcy, Węgry i Włochy, a Belgia i Irlandia zrobią niedługo to samo.
Dotyczy to kukurydzy MON 810, posiadającej gen odporny na szkodnika tej
rośliny, która jako jedyna została dopuszczona przez Unię Europejską.
Ostatnio jednak Komisja Europejska zmienia front. O ile jeszcze niedawno
zdecydowanie opowiadała się za wprowadzaniem GMO do obrotu i uprawy, to
dzisiaj chce, żeby decydowały o tym poszczególne kraje.

Czy da się postawić szczelną barierę przed GMO?

Komisja Europejska zaleca tzw. koegzystencję upraw GMO i naturalnych,
ale nawet największa strefa buforowa nie jest skuteczna. Zdaniem
naukowców, nie ma możliwości zabezpieczenia upraw tradycyjnych przez
wpływem upraw roślin genetycznie modyfikowanych. Trudno przecież nakazać
owadom latanie w określonym kierunku. W Portugalii duża część
naturalnych upraw została „zarażona” przez GMO.

W Polsce, przynajmniej teoretycznie, upraw GMO nie powinno być, a jednak są na 3 tys. hektarów.

W naszych przepisach nie ma jednoznacznego zakazu, więc niektórzy
korzystają z luki prawnej. Najgorsze jest jednak to, że nie są
realizowane postanowienia obowiązującej wciąż ustawy. Mówi o tym raport
NIK, opublikowany w grudniu 2008 roku. Jest on druzgocący w swojej
wymowie, bowiem pokazuje, że w Polsce nie ma nadzoru nad GMO. Mimo że
mamy aż dziewięć różnego rodzaju inspekcji, które powinny się tym
zajmować. Brakuje im bowiem wystarczającego zaplecza kadrowego i
technicznego. Specjalistyczne laboratoria są tylko w czterech z nich.
Rząd nie opracował też Krajowej Strategii Bezpieczeństwa Biologicznego,
o co dopominałam się już kilka lat temu. W projekcie nowej ustawy
konieczność stworzenia takiej strategii też została zapisana. Ponadto
NIK wytyka, że ministrowie ochrony środowiska i rolnictwa nie posiadają
rzetelnych informacji o wielkości areału, położeniu i właścicielach
upraw GMO, a swoją wiedzę czerpią z mediów. Na badania skutków
stosowania GMO przeznaczono tylko 10 mln zł.

Na świecie jednak nie wszyscy mają aż takie skrupuły wobec GMO jak Unia Europejska…

W Stanach Zjednoczonych stawia się przede wszystkim na zysk, a
środowiska naturalnego nie chroni się w takim stopniu jak w Unii
Europejskiej. W Stanach Zjednoczonych rzeczywiście jest najwięcej upraw
GMO. Trzeba też podkreślić, że USA nie ratyfikowały Konwencji o ochronie
klimatu, choć są jednym z największych eminentów dwutlenku węgla i
gazów cieplarnianych. Nie powinien to być więc najlepszy przykład dla
Polski.

Teczka osobowa

Grażyna Ciemniak, posłanka na Sejm RP

Doktor nauk chemicznych. Senator III kadencji, poseł IV, V i VI (od
2009 r.) kadencji – Koło Poselskie Socjaldemokracji Polskiej. W 2008 r.
wystąpiła z SLD. Działa w sejmowych komisjach: ochrony środowiska,
zasobów naturalnych i leśnictwa oraz samorządu terytorialnego i polityki
regionalnej oraz, m.in., w podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia
rządowego projektu ustawy: Prawo o organizmach genetycznie
zmodyfikowanych.

W latach 1998-2001 była wiceprezydentem Bydgoszczy. W nadchodzących
wyborach będzie ubiegała się o stanowisko prezydenta Bydgoszczy. Od 1971
r. zawodowo związana z bydgoskim „Zachemem”.

// ]]>

Make a Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Liked it here?
Why not try sites on the blogroll...

%d bloggers like this: