herbal medicine

Wielka FARMACJA i ściganie ziół chińskich i mongolskich – atak na wolność wyboru

Posted on 27 września 2010. Filed under: ANH fight for true, ANH walka o prawdę, herbal medicine, medycyna alternatywna, medycyna chińska, medycyna mongolska, medycyna naturalna, medycyna tybetańska, mongolska lekarka, zabójcza medycyna, zioła, zioła chińskie, zioła mongolskie, ziołolecznictwo | Tagi: , , , , , , |


Wielka Farmacja ma zamiar zaliczyć Wielką Wygraną: zioła lecznicze niedostępne w Unii Europejskiej…

To już prawie się stało. Wkrótce preparaty ziołowe będą niedostępne, a możliwość przepisywania ich przez zielarzy również zostanie utracona. Wielka Farmacja osiągnie wkrótce cel w swojej wieloletniej bitwie w niszczeniu wszelkiej konkurencji.

Od dnia 01 kwietnia 2011 prawie wszystkie zioła staną się nielegalne w Unii Europejskiej.

BigPharma

Podejście w Stanach Zjednoczonych jest nieco inne, ale o tym samym niszczycielskim wpływie.

Ludzie stają się niczym więcej, niż pochłaniaczami jakichkolwiek pomyj, które Wielka Farmacja1 i Agrobiznes2 wybierają dla nas, a my nie mamy wyjścia, jak tylko zapłacić za nie każdą cenę, której żądają.

Farmacja i Agrobiznes prawie zakończyły marsz do przejęcia wszystkich aspektów naszego zdrowia: od żywności, którą jemy, aż po sposób w jaki leczymy się, kiedy jesteśmy chorzy.

Nie ma wątpliwości, że to przejęcie ukradłoby nam resztki tego co pozostaje nam dla naszego zdrowia.

Zaczyna się w następny Prima Aprilis
Najprzykrzejszy dowcip Prima Aprilis wszech czasów to dyrektywa w sprawie tradycyjnych ziołowych produktów leczniczych (THMPD), która została przyjęta z powrotem w dniu 31 marca 2004 roku3. Dyrektywa ustanawia zasady i przepisy w zakresie stosowania preparatów ziołowych, które wcześniej podlegały swobodnemu obrotowi.

Niniejsza dyrektywa wymaga, aby wszystkie ziołowe preparaty zostały poddane temu samemu rodzajowi postępowania jak farmaceutyki.

Nie ma znaczenia, czy lek ziołowy był powszechnie używany od tysięcy lat.

Koszty tego postępowania są ogromne, w porównaniu do większości innych branż produkcyjnych nie związanych z Farmacją.

Szacunkowe koszty to od około 370 000 zł do 550 000 zł za jedno zioło, a w mieszance złożonego z kilku ziół, każde zioło musi być liczone odrębnie!

Nie ma znaczenia, że zioła były używane bezpiecznie i skutecznie przez tysiące lat.

Leki ziołowe będą traktowane tak, jakby były lekami syntetycznymi.

Leki ziołowe są to preparaty ze źródeł biologicznych (roślinnych, zwierzęcych, mineralnych).

Nie zawsze są one oczyszczane i mogą zmieniać swój charakter i skuteczność, tak jak jest to z żywnością.

To jest wypaczeniem charakteru ziół i natury ziołolecznictwa, aby traktować je jak farmaceutyki (leki syntetyczne). Oczywiście, to nie ma znaczenia w siedzibie Unii Europejskiej kierowanej m.in. przez Wielką Farmację, a która ma zapisane w konstytucji korporacjonizm4.

Dr Robert Verkerk z Alliance for Natural Health (ANH) opisuje problem wymaganej zgodności preparatów ziołowych podobny to tego jaki istnieje na leki farmaceutyczne:

Wpasowanie klasycznego medycznego ziołolecznictwa z pozaeuropejskich tradycji leczniczych w ramach programu rejestracji UE jest nie na miejscu. Ten system regulacyjny ignoruje je, a zatem nie został on dostosowany do specyficznych tradycji. Takie dostosowanie jest pilnie wymagane, jeżeli dyrektywy nie mają zamiaru dyskryminować kultur pozaeuropejskich, a tym samym naruszać prawa człowieka5

Prawo Handlowe

Aby jak najlepiej zrozumieć, jak to się dzieje, trzeba zobaczyć, że prawa handlowe przesuwają wszelkie aspekty żywności i leków pod kontrolę Wielkiej Farmacji i Agrobiznesu.

Czy wiesz co się dzieje w Stanach Zjednoczonych odnośnie surowego mleka (niepasteryzowanego, prosto od krowy) i ataku na nie przez Food and Drug Administration’s (FDA – odpowiednik polskiego GIS-u6 )?  TUTAJ FDA twierdzi, że żywność w magiczny sposób staje się …farmaceutykiem kiedy czynisz oświadczenia zdrowotne. Przy tych dziwnych stwierdzeniach i atakach możesz zauważyć, że Federalna Komisja Handlu (FTC)odgrywa znaczącą rolę.

Zamiast traktowania używania żywności i tradycyjnych preparatów leczniczych jako podstawowych praw człowieka, są one traktowane jako kwestie handlowe.

Sprawia to, że interesy wielkich korporacji są w centrum zainteresowania prawa żywnościowego i zielarskiego, a nie potrzeby i pragnienia ludzi.

To kręcenie, które doprowadza do podejmowania przez FDA skandalicznych absurdalnych wypowiedzi, jak twierdzenie, że Cheerios7 i orzechy stają się farmaceutykami z powodu złożenia oświadczeń zdrowotnych8 dla tych produktów.

Celem tego wszystkiego jest uczynienie świata bezpiecznym dla wielkich korporacji w handlu wolnym, bez ograniczeń. Potrzeby i zdrowie ludzi po prostu nie są czynnikiem przez korporacje uwzględniane.

Jak walczyć z tą ingerencją w nasze zdrowie i dobrostan?

To nie jest jeszcze przypieczętowany interes, przynajmniej nie do końca.

Jeśli cenisz sobie dostęp do ziół lub do naturalnych witamin i suplementów to należy podjąć działania. Nawet jeśli te kwestie wydają się bez znaczenia dla Ciebie, miej wzgląd na ludzi, dla których to ma znaczenie.

Czy mają oni być pozbawieni prawa do leczenia i utrzymania zdrowia według swojego wyboru?

ANH jest aktywna w walce z tymi ingerencjami. Obecnie kierują sprawy do sądu, próbując przerwać realizację dyrektywy THMPD.

Możemy mieć nadzieję, że im się to uda, ale niedawna historia pokazuje, że prawne manewry nie mogą zatrzymać tego molocha.

Nie możemy sobie pozwolić, aby usiąść i czekać na wyniki działań ANH.

Musimy zobaczyć ich starania w całokształcie, w większym wymiarze, w którym każdy z nas odgrywa pewną rolę.

Podjęcie działań zależy od nas, od każdego z nas.

Jeśli mieszkasz w Europie, wyślij list lub wiadomości do członka Parlamentu Europejskiego. Przejdź na tę stronę TUTAJ, aby dowiedzieć się kto jest Twoim posłem i pobierz jego dane kontaktowe.

Następnie wyślij pismo, które jednoznacznie i zdecydowanie popiera działania ANH w staraniach o zawieszeniu realizacji THMPD i, że masz nadzieję, że Euro Posłowie również zajmą stanowisko wspierające prawo ludzi do wolnego wyboru leków ziołowych.

Jeśli masz problem z napisaniem takiego listu zobacz poniższą propozycję listu (pod artykułem).

Zachęcamy skorzystać z niego.

Propozycja listu ANH w języku angielskim .
Denice Delay była uprzejma i przetłumaczyła list na język hiszpański. Dziękujemy!

Spróbuj sobie wyobrazić zwrócony twarzą w stronę swoich dzieci i wnuków, kiedy zapytają dlaczego nic nie zrobiłeś? Jak im powiesz, że tak naprawdę nie byłeś zainteresowany ich dobrostanem i zdrowiem? Jak im powiesz, że istotniejsze było obejrzeć najnowszy reality show w telewizji i że nie miałeś ani trochę czasu, aby napisać prosty list?

Tylko aktywnie protestując przeciwko tej parodii można ochronić nasz dobrobyt.

Jeśli będziemy siedzieć apatyczni – to się stanie.

Nasze prawa do ochrony naszego zdrowia i naszych dzieci wiszą na włosku.

Jeśli troszczysz się o dobro swojego dziecka lub wnuka, to TRZEBA DZIAŁAĆ – TERAZ!

Nagłaśniaj, bo teraz jest chwila prawdy. Możesz usiąść i nic nie robić lub możesz mówić i działać.

Mów, rozsyłaj, nagłaśniaj wszystkim, których znasz. Powiedz im, że nadszedł czas działania.

Naprawdę, nie ma czasu do stracenia.

Heidi Stevenson
12 września 2010

Oryginał:

http://gaia-health.com/articles301/000301-big-pharma-scores-big-win-medicinal-herbs-disappear-eu.shtml#here

tłumaczenie http://www.StopCodex.pl

http://www.stopcodex.pl/2010/09/wielka-farmacja-a-ziola-ue/

lub PDF wielka-farmacja-ma-zamiar-zaliczyc-wielka-wygrana-ziola-lecznicze-niedostepne-w-unii-europejskiej1

Przypisy:

1Wielka Farmacja – Big Pharma – największe korporacje farmaceutyczne, które zdominowały rynek leków farmaceutycznych.

2 Agrobiznes – zobacz http://pl.wikipedia.org/wiki/Agrobiznes

3 Zobacz poniżej Skrót … i Directive 2004/24/EC of the European Parliament and of the Council of 31 March 2004 (PDF)

4 korporacjonizm, doktryny społeczne głoszące, że podstawą państwa powinny być korporacje, zrzeszające zarówno pracodawców, jak i pracowników; oparte na solidaryzmie społecznym; były przedmiotem refleksji; idea państwa korporacyjnego częściowo wprowadzana w życie m.in. w faszystowskich Włoszech i frankistowskiej Hiszpanii.

5 http://www.anh-europe.org/news/anh-press-release-anh-set-to-challenge-eu-herb-law

6GIS – Główny Inspektorat Sanitarny

7http://pl.wikipedia.org/wiki/Cheerios płatki śniadaniowe

8http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=OJ:C:2008:323E:0276:0277:PL:PDF Skrót dyrektywy: http://www.stopcodex.pl/wp-content/uploads/2009/03/skrot_informacji_anh_thmpd_pl_beta1.pdf

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

List do Posłów i Europosłów

W sprawie Dyrektywy dotyczącej tradycyjnych ziołowych produktów leczniczych

(zmieniająca Dyrektywę 2004/24/EC)

Szanowna/y Pani/Panie …………..

Jestem wielkim zwolennikiem dawnych tradycyjnych systemów leczniczych w tym także tych,

które rozwinęły się w ciągu tysięcy lat w krajach pozaeuropejskich.

Wkrótce ziołowe produkty chińskie, tybetańskie, indyjskie (ayurvedyczne) i inne zostaną licencjonowane w ramach systemu przewidzianego w dyrektywie.

Jestem bardzo zaniepokojony tym, że zioła tych tradycji, które były używane przeze mnie jako suplementy żywnościowe przez ostatnich …….. lat będą zakazane po okresie przejściowym,

który upływa w dniu 31 marca 2011 roku.

Niniejsza dyrektywa wymaga zmian, aby uczynić ją bardziej przyjazną dla pozaeuropejskich tradycji ziołowych.

Zachęcam Panią/Pana do wywarcia presji na nasz rząd i GIS (Główny Inspektorat Sanitarny) oraz

Parlament Europejski o inicjowanie takich zmian.

Z poważaniem

………………………………………………………………………………………………………………………….

Dodatkowe informacje

Skrót informacji: Dyrektywa dotycząca tradycyjnych ziołowych produktów leczniczych (zmieniająca Dyrektywę 2004/24/EC)

Aspekty pozytywne

Dyrektywa dotycząca tradycyjnych ziołowych produktów leczniczych (Traditional Herbal Medicinal Products Directive – THMPD) jest pod-dyrektywą obejmującej wszystkie Dyrektywy HMPD i stanowi w rzeczywistości szybką ścieżkę reżimu licencjonowania leków.

Oznacza, to że rozbudowany system testów bezpieczeństwa i efektywności wymagany dla konwencjonalnych leków, jest omijany dla produktów uprzywilejowanych, na podstawie dowodów ich bezpiecznego stosowania (reguła 30 lat), z czego 15 lat w Europie. Poza faktem, że w/w dyrektywa zmienia licencjonowane produkty ziołowe w „produkty medyczne” i tym samym dopuszcza stosowanie oświadczeń dot. właściwości zdrowotnych, niewiele dobrego można powiedzieć o THMPD.

Aspekty negatywne

Oprócz 30 letniego kryterium uprzywilejowania, istnieją ostre farmaceutyczne wymogi stawiane przed produktami z tej grupy, takie jak testy stabilności farmaceutycznej, które w najmniejszym stopniu nie pasują do produktów ziołowych.

Testy te wykluczają większość mieszanek ziołowych, szczególnie nalewek wieloziołowych, gdyż są to aktywne produkty organiczne, w przeciwieństwie do stabilnych, nie znanych naturze, toksycznych cząsteczek charakterystycznych dla większości leków konwencjonalnych.

Pomimo, że Dyrektywa dopuszcza produkty lecznicze, to ogranicza je jedynie do „produktów” stosowanych przy lekkich dolegliwościach, które nie wymagającą konsultacji z lekarzem. Mieszanki znaczących ilości środków odżywczych, jak minerały i witaminy są także zabronione.

Aspekty bardzo złe

Reguła 30 lat, wymagająca 15-letniego stosowania w Unii Europejskiej, dyskryminuje nieeuropejskie tradycje medyczne, takie jak Ajurweda, Tradycyjna Medycyna Chińska, metody amazońskie, południowo afrykańskie i wiele innych tradycji, które zaliczane są do najstarszych i najbardziej rozwiniętych metod leczniczych. Kryterium tradycyjnego użycia odnosi się do pojedynczego zioła lub specyficznej kombinacji ziół, nie dopuszczając w ten sposób wykorzystania nowych lub innowacyjnych mieszanek, które mogłyby być wspierane przez rozwijającą się naukę. Istnieje poważne zagrożenie, że coraz więcej roślin będzie „usuwane” z kategorii żywności /suplementów diety i zaliczane do kategorii objętych Dyrektywami THMPD/HMPD.

Oczywistym jest, że jeśli produkty te nie znajdą się w kategorii „dozwolonych”, lub jeśli koszt uzyskania licencji będzie zbyt wygórowany dla aplikującego, wykorzystanie ich zostanie utracone na zawsze.

Co można zrobić

  • Wspieraj wysiłki lobbyingowe ANH w celu zapewnienia by władze Europejskie i władze Państw Członkowskich nie stosowały bezzasadnie szybkiej ścieżki licencjonowania leków dla żywności i suplementów diety.
  • ANH i inne nieeuropejskie organizacje uważają, że niniejsza Dyrektywa i jej Dyrektywa Matka (HMPD), powinny zostać podważone na gruncie prawnym (patrz HMPD). Przypadek ten powinien być poszerzony by wykazać dyskryminację nieeuropejskich tradycji ziołowych. Tutaj ANH także zaprasza finansowego wsparcia dla powyższych działań.

WIĘCEJ INFORMACJI

Skrót dotyczący dyrektywy THMPD w języku polskim

http://www.stopcodex.pl/wp-content/uploads/2009/03/skrot_informacji_anh_thmpd_pl_beta1.pdf

http://www.anhcampaign.org (English)

http://www.naturalnenielegalne.pl (polski)

http://www.stopcodex.pl (polski)

Adresy Posłów RP

dolnośląskie:
aleksander.skorupa@sejm.pl; aleksandra.natalli-swiat@sejm.pl; anna.zalewska@sejm.pl; beata.kempa@sejm.pl; biuro.dolnyslask@sld.org; biuroposel@wp.pl; dawid.jackiewicz@sejm.pl; elzbieta.witek@sejm.pl; ewa.drozd@sejm.pl; ewa.wolak@sejm.pl; grzegorz.schetyna@sejm.pl; henryk.golebiewski@sejm.pl; jakub.szulc@sejm.pl; janusz.krason@sejm.pl; janusz.mikulicz@sejm.pl; kazimierz.ujazdowski@sejm.pl; kempabeata.vp.pl; marcin.zawila@sejm.pl; marzena.machalek@sejm.pl; michal.jaros@sejm.pl; monika.wielichowska@sejm.pl; mrt.mierzwinska@gmail.com; norbert.raba@sejm.pl; piotr.cybulski@sejm.pl; rafael.ochotny@platforma.org; roman.brodniak@sejm.pl; roman.kaczor@sejm.pl; ryszard.zbrzyzny@sejm.pl; slawomir.piechota@sejm.pl; tomasz.smolarz@sejm.pl; waldemar.wiazowski@sejm.pl; zbigniew.chlebowski@sejm.pl;Wieslaw.Kilian@sejm.pl;biuroposelskie.ez@wp.pl

kujawsko-pomorskie:
andrzej.walkowiak@sejm.pl; anna.bankowska@sejm.pl; anna.sobecka@sejm.pl; antoni.mezydlo@sejm.pl; domicela.kopaczewska@sejm.pl; ewa.kierzkowska@sejm.pl; grzegorz.karpinski@sejm.pl; grzegorz.roszak@sejm.pl; janusz.dzieciol@sejm.pl; jaroslaw.katulski@sejm.pl; jerzy.wenderlich@sejm.pl; krzysztof.brejza@sejm.pl; lukasz.zbonikowski@sejm.pl; marek.wojtkowski@sejm.pl; marian.filar@sejm.pl; marzenna.drab@sejm.pl; pawel.olszewski@sejm.pl; radoslaw.sikorski@sejm.pl; teresa.piotrowska@sejm.pl; tomasz.latos@sejm.pl; tomasz.lenz@sejm.pl; wojciech.mojzesowicz@sejm.pl; zbigniew.girzynski@sejm.pl;

lubelskie:
adam.abramowicz@sejm.pl; beata.mazurek@sejm.pl; elzbieta.kruk@sejm.pl; franciszek.stefaniuk@sejm.pl; gabriela.maslowska@sejm.pl; grzegorz.raniewicz@sejm.pl; izabella.sierakowska@sejm.pl; jan.lopata@sejm.pl; janusz.palikot@sejm.pl; jaroslaw.stawiarski@sejm.pl; jaroslaw.zaczek@sejm.pl; joanna.mucha@sejm.pl; krzysztof.michalkiewicz@sejm.pl; lech.sprawka@sejm.pl; magdalena.gasior-marek@sejm.pl; malgorzata.sadurska@sejm.pl; mariusz.grad@sejm.pl; slawomir.zawislak@sejm.pl; stanislaw.zmijan@sejm.pl; tadeusz.slawecki@sejm.pl; tomasz.dudzinski@sejm.pl; wojciech.wilk@sejm.pl; wojciech.zukowski@sejm.pl; zbigniew.matuszczak@sejm.pl;

lubuskie:
bogdan.bojko@sejm.pl; boguslaw.wontor@sejm.pl; bozena.slawiak@sejm.pl; bozenna.bukiewicz@sejm.pl; elzbieta.rafalska@sejm.pl; jan.kochanowski@sejm.pl; jerzy.materna@sejm.pl; jozef.zych@sejm.pl; marek.ast@sejm.pl; marek.cebula@sejm.pl; stefan.niesiolowski@sejm.pl; witold.pahl@sejm.pl;

łódzkie:
agnieszka.hanajczyk@sejm.pl; andrzej.biernat@sejm.pl; anita.blochowiak@sejm.pl; antoni.macierewicz@sejm.pl; artur.dunin@sejm.pl; artur.ostrowski@sejm.pl; cezary.grabarczyk@sejm.pl; cezary.tomczyk@sejm.pl; dariusz.seliga@sejm.pl; elzbieta.radziszewska@sejm.pl; hanna.zdanowska@sejm.pl; iwona.sledzinska-katarasinska@sejm.pl; jacek.zacharewicz@sejm.pl; jaroslaw.jagiello@sejm.pl; jaroslaw.stolarczyk@sejm.pl; joanna.kluzik-rostkowska@sejm.pl; krystyna.grabicka@sejm.pl; krzysztof.maciejewski@sejm.pl; marek.matuszewski@sejm.pl; mieczyslaw.luczak@sejm.pl; piotr.polak@sejm.pl; stanislaw.olas@sejm.pl; stanislaw.witaszczyk@sejm.pl; sylwester.pawlowski@sejm.pl; wlodzimierz.kula@sejm.pl; wojciech.szczesny.zarzycki@sejm.pl; zdzislawa.janowska@sejm.pl;

małopolskie:
aleksander.grad@sejm.pl; andrzej.adamczyk@sejm.pl; andrzej.czerwinski@sejm.pl; andrzej.gut-mostowy@sejm.pl; andrzej.ryszka@sejm.pl; anna.paluch@sejm.pl; arkadiusz.mularczyk@sejm.pl; barbara.bartus@sejm.pl; barbara.marianowska@sejm.pl; bronislaw.dutka@sejm.pl; edward.czesak@sejm.pl; edward.siarka@sejm.pl; jacek.krupa@sejm.pl; jacek.osuch@sejm.pl; jacek.pilch@sejm.pl; jan.musial@sejm.pl; jan.widacki@sejm.pl; janusz.chwierut@sejm.pl; jerzy.fedorowicz@sejm.pl; katarzyna.matusik-lipiec@sejm.pl; kazimierz.hajda@sejm.pl; lukasz.gibala@sejm.pl; marek.latas@sejm.pl; marek.polak@sejm.pl; pawel.gras@sejm.pl; ryszard.terlecki@sejm.pl; stanislaw.rydzon@sejm.pl; tadeusz.arkit@sejm.pl; urszula.augustyn@sejm.pl; wieslaw.janczyk@sejm.pl;  witold.kochan@sejm.pl; zbyslaw.owczarski@sejm.pl;Monika.Ryniak@sejm.pl;Andrzej.Sztorc@sejm.pl

mazowieckie:
adam.struzik@sejm.pl; alicja.dabrowska@sejm.pl; alicja.olechowska@sejm.pl; andrzej.czuma@sejm.pl; andrzej.halicki@sejm.pl; andrzej.nowakowski@sejm.pl; andrzej.smirnow@sejm.pl; anna.sikora@sejm.pl; arkadiusz.czartoryski@sejm.pl; artur.gorski@sejm.pl; bronislaw.komorowski@sejm.pl; czeslaw.mroczek@sejm.pl; dariusz.bak@sejm.pl; dariusz.kaczanowski@sejm.pl; donald.tusk@sejm.pl; elzbieta.jakubiak@sejm.pl; ewa.kopacz@sejm.pl; henryk.kowalczyk@sejm.pl; jacek.kozaczynski@sejm.pl; jadwiga.zakrzewska@sejm.pl; jan.oldakowski@sejm.pl; jan.szyszko@sejm.pl; jaroslaw.kaczynski@sejm.pl; joanna.fabisiak@sejm.pl; julia.pitera@sejm.pl; karol.karski@sejm.pl; krzysztof.borkowski@sejm.pl; krzysztof.sonta@sejm.pl; krzysztof.tchorzewski@sejm.pl; krzysztof.tyszkiewicz@sejm.pl; leszek.jastrzebski@sejm.pl; ludwik.dorn@sejm.pl; malgorzata.kidawa-blonska@sejm.pl; marek.balicki@sejm.pl; marek.borowski@sejm.pl; marek.opiola@sejm.pl; marek.sawicki@sejm.pl; marek.suski@sejm.pl; marek.wikinski@sejm.pl; mariusz.blaszczak@sejm.pl; marzena.wrobel@sejm.pl; michal.szczerba@sejm.pl; miroslaw.kozlakiewicz@sejm.pl; miroslaw.maliszewski@sejm.pl; nelli.rokita-arnold@sejm.pl; pawel.poncyljusz@sejm.pl; radoslaw.witkowski@sejm.pl; robert.kolakowski@sejm.pl; roman.kosecki@sejm.pl; ryszard.kalisz@sejm.pl; stanislawa.przadka@sejm.pl; tadeusz.ross@sejm.pl; teresa.wargocka@sejm.pl; waldemar.pawlak@sejm.pl; wojciech.jasinski@sejm.pl; zenon.durka@sejm.pl;Zbigniew.Kruszewski@sejm.pl

opolskie:
adam.krupa@sejm.pl; andrzej.bula@sejm.pl; jan.religa@sejm.pl; janina.okragly@sejm.pl; lena.cichocka@sejm.pl; leszek.korzeniowski@sejm.pl; lukasz.tusk@sejm.pl; robert.wegrzyn@sejm.pl; ryszard.galla@sejm.pl; slawomir.klosowski@sejm.pl; stanislaw.rakoczy@sejm.pl; tadeusz.jarmuziewicz@sejm.pl; tomasz.garbowski@sejm.pl;

podkarpackie:
adam.sniezek@sejm.pl; andrzej.cwierz@sejm.pl; andrzej.szlachta@sejm.pl; biuro@adamsniezek.pl; biuroposelskierb@wp.pl; bp.tomaszkulesza@wp.pl; bpjar@interia.pl; jan.bury@sejm.pl; jan.tomaka@sejm.pl; justyna.kusmierz.chmiel@gmail.com; kazimierz.golojuch@sejm.pl; kazimierz.moskal@sejm.pl; krystyna.skowronska@sejm.pl; krzysztof.popiolek@sejm.pl; marek.rzasa@sejm.pl; mieczyslaw.golba@sejm.pl; mieczyslaw.kasprzak@sejm.pl; piotr.babinetz@sejm.pl; piotr.tomanski@sejm.pl; renata.butryn@sejm.pl; stanislaw.ozog@sejm.pl; tomasz.kaminski@sejm.pl; tomasz.kulesza@sejm.pl; trojakm1@wp.pl; wojciech.pomajda@sejm.pl; zbigniew.chmielowiec@sejm.pl; zbigniew.rynasiewicz@sejm.pl;Wieslaw.Rygiel@sejm.pl;warzechaj@wp.pl

podlaskie:
damian.raczkowski@sejm.pl; eugeniusz.czykwin@sejm.pl; jacek.bogucki@sejm.pl; jacek.zalek@sejm.pl; jan.kaminski@sejm.pl; jaroslaw.matwiejuk@sejm.pl; jaroslaw.zielinski@sejm.pl; jozef.klim@sejm.pl; kazimierz.gwiazdowski@sejm.pl; krzysztof.jurgiel@sejm.pl; leszek.cieslik@sejm.pl; mariusz.kaminski@sejm.pl; robert.tyszkiewicz@sejm.pl;Krzysztof.Tolwinski@sejm.pl

pomorskie:
agnieszka.pomaska@sejm.pl; akora@tlen.pl; anna.zielinska-glebocka@sejm.pl;  biuro.jaworski@gmail.com; bogdan.lis@sejm.pl; daniela.chrapkiewicz@sejm.pl; iwona.guzowska@sejm.pl;jan.kulas@sejm.pl; jaroslaw.sellin@sejm.pl; jerzy.budnik@sejm.pl; jerzy.kozdron@sejm.pl; kazimierz.plocke@sejm.pl; marek.biernacki@sejm.pl; neuman.starogard@wp.pl; piotr.stanke@sejm.pl; slawomir.neumann@sejm.pl; slawomir.nowak@sejm.pl; stanislaw.lamczyk@sejm.pl; tadeusz.aziewicz@sejm.pl; wladyslaw.szkop@sejm.pl; zbigniew.konwinski@sejm.pl; zdzislaw.czucha@sejm.pl;Pawel.Orlowski@sejm.pl;Kazimierz.Smolinski@sejm.pl

śląskie:
adam.gaweda@sejm.pl; aleksander.chlopek@sejm.pl; andrzej.celinski@sejm.pl; andrzej.galazewski@sejm.pl; andrzej.sosnierz@sejm.pl; beata.malecka-libera@sejm.pl; bozena.kotkowska@sejm.pl; danuta.pietraszewska@sejm.pl; elzbieta.pierzchala@sejm.pl; ewa.malik@sejm.pl;  grzegorz.janik@sejm.pl; grzegorz.pisalski@sejm.pl; grzegorz.sztolcman@sejm.pl; grzegorz.tobiszowski@sejm.pl; halina.rozpondek@sejm.pl; henryk.siedlaczek@sejm.pl; izabela.kloc@sejm.pl; izabela.leszczyna@sejm.pl; jacek.brzezinka@sejm.pl; jacek.falfus@sejm.pl; jadwiga.wisniewska@sejm.pl; jan.kazmierczak@sejm.pl; jan.rzymelka@sejm.pl; jerzy.polaczek@sejm.pl; jerzy.zietek@sejm.pl; kazimierz.kutz@sejm.pl; kazimierz.matuszny@sejm.pl; krystyna.szumilas@sejm.pl; krzysztof.gadowski@sejm.pl; krzysztof.matyjaszczyk@sejm.pl; marek.krzakala@sejm.pl; marek.wojcik@sejm.pl; maria.nowak@sejm.pl; miroslawa.nykiel@sejm.pl; piotr.vandercoghen@sejm.pl; ryszard.zawadzki@sejm.pl; stanislaw.pieta@sejm.pl; tadeusz.kopec@sejm.pl; tadeusz.motowidlo@sejm.pl; tadeusz.wita@sejm.pl; tomasz.glogowski@sejm.pl; tomasz.tomczykiewicz@sejm.pl; waclaw.martyniuk@sejm.pl; waldemar.andzel@sejm.pl; witold.klepacz@sejm.pl; wojciech.saluga@sejm.pl;

świętokrzyskie:
andrzej.betkowski@sejm.pl; andrzej.palys@sejm.pl; artur.gierada@sejm.pl; henryk.milcarz@sejm.pl; jaroslaw.rusiecki@sejm.pl; konstanty.miodowicz@sejm.pl; krzysztof.grzegorek@sejm.pl; krzysztof.lipiec@sejm.pl; marek.kwitek@sejm.pl; maria.zuba@sejm.pl; marzena.okla-drewnowicz@sejm.pl; miroslaw.pawlak@sejm.pl;  slawomir.kopycinski@sejm.pl; waldemar.wrona@sejm.pl; zbigniew.pacelt@sejm.pl;dorywalski.bartłomiej@wp.pl

wielkopolskie:
adam.hofman@sejm.pl; adam.rogacki@sejm.pl; adam.szejnfeld@sejm.pl; agnieszka.kozlowska-rajewicz@sejm.pl; akoszata@o2.pl; andrzej.dera@sejm.pl; ania_lewandowska7@wp.pl; basiagrodiznska@wp.pl; biuro-po-konin@tlen.pl; biuro@tomaszakzesiuk.pl; biuropsl@wp.pl; dariusz.lipinski@sejm.pl; elzbieta.streker-dembinska@sejm.pl; eugeniusz.grzeszczak@sejm.pl; irena.tomaszak-zesiuk@sejm.pl; jacek.tomczak@sejm.pl; jakub.rutnicki@sejm.pl; jan.dziedziczak@sejm.pl; jan.libicki@sejm.pl; jaroslaw.urbaniak@sejm.pl; jozef.racki@sejm.pl; krystyna.lybacka@sejm.pl; leszek.aleksandrzak@sejm.pl; maciej.orzechowski@sejm.pl; maks.kraczkowski@sejm.pl; marta.mamet@ajchler.pl; michal.stuligrosz@sejm.pl; pawel.arndt@sejm.pl; piotr.walkowski@sejm.pl; piotr.wasko@sejm.pl; piotr.wolkowski@sejm.pl; poczta@jaroslawurbaniak.pl; rafal.grupinski@sejm.pl; romuald.ajchler@sejm.pl; stanislaw.chmielewski@sejm.pl; stanislaw.kalemba@sejm.pl; stanislaw.stec@sejm.pl; tadeusz.tomaszewski@sejm.pl; tomasz.gorski@sejm.pl; waldy.dzikowski@sejm.pl; wieslaw.szczepanski@sejm.pl; witold.czarnecki@sejm.pl; witold.sitarz@sejm.pl; wojciech.ziemniak@sejm.pl; zyta.gilowska@sejm.pl

warmińsko-mazurskie:
a.zylinski@wp.pl; adam.krzyskow@sejm.pl; adam.zylinski@sejm.pl; andrzej.orzechowski@sejm.pl; beata.bublewicz@sejm.pl; biuro-elblag@wp.pl; biuro.babalski@o2.pl; biuro@slawomirrybicki.pl; jannusz.cichon@sejm.pl; leonard.krasulski@sejm.pl; lidia.staron@sejm.pl; miron.sycz@sejm.pl; piotr.cieslinski@sejm.pl; slawomir.rybicki@sejm.pl; stanislaw.zelichowski@sejm.pl; tadeusz.naguszewski@sejm.pl; witold.gintowt-dziewaltowski@sejm.pl;  zbigniew.babalski@sejm.pl

zachodniopomorskie:
arkadiusz.litwinski@sejm.pl; bartosz.arlukowicz@sejm.pl; cezary.urban@sejm.pl; czeslaw.hoc@sejm.pl; grzegorz.napieralski@sejm.pl; jan.kuriata@sejm.pl; konstanty.oswiecimski@sejm.pl; longin.komolowski@sejm.pl; magdalena.kochan@sejm.pl; michal.marcinkiewicz@sejm.pl; miroslawa.maslowska@sejm.pl; pawel.suski@sejm.pl; renata.zaremba@sejm.pl; slawomir.preiss@sejm.pl; stanislaw.gawlowski@sejm.pl; stefan.strzalkowski@sejm.pl;Wieslaw.Suchowiejko@sejm.pl

Adresy Europosłów polskich:

http://www.laquadrature.net/wiki/MEPs_PL

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Medycyna nie konwencjonalna – zioła – Zespół Medycyna Tybetańsko-Mongolska

Posted on 15 września 2010. Filed under: apteka ziołowa, dr Enji, enji, gabinet medycyny naturalnej, herbal medicine, leczenie ziołami, lekarka mongolska, lekarz Enji, medycyna alternatywna, medycyna chińska, medycyna mongolska, medycyna naturalna, medycyna tybetańska, mongolska lekarka, racjonalista.pl, tradycyjan medycyna chińska, zabójcza medycyna, zakłamane media | Tagi: , , , , , |


Zioła występują w medycynie już do dawien dawna, jako pierwsi korzystali z nich Indianie to oni znali tajemną moZioła-prof. Enjic roślin i umieli je właściwie zastosować tak, aby nie wyrządzić krzywdy choremu. Zazwyczaj lekarzem takim był tylko jeden człowiek w wiosce, którego nazywano szamanem. Dzięki temu, że umiał on leczyć zajmował bardzo ważne miejsce w swoje osadzie był prawie na tym samym poziomie ważności, co wódz plemienia. Następnie nauka ta została rozpowszechniona i dziś możemy leczyć się ziołami już do woli. Co jest bardzo ważne ziołami leczą się zazwyczaj starsze osoby jest tak, ponieważ oni wierzą ich uzdrowicielką moc.

Drugim powodem są zbyt drogie leki, często ceny lęków są po prostu nie adekwatne do wynagrodzenia i wielu ludzi na nie, nie stać. Tym czasem młodzi ludzie podchodzą do ziół całkiem inaczej, czyli sceptycznie. Nie mają oni ufności do starych receptur, kiedy pod ręką mają apteki pełne leków. Młodzi ludzie wola sprawdzone laki niż zioła, ponieważ o tym przekonuje ich realistyczna reklama. Tym czasem to właśnie większość tabletek czy syropów wykonanych jest właśnie z ziół. Mają one inne opakowanie i konsystencje, ale ciągle as to te same zioła zbierane w lesie czy też na polanie. Z ziołami suszonymi nie wątpliwie wygrywa reklama i ładne opakowanie, które zachęca do spróbowania leku jest to typowy trik marketingowy, który znakomicie się sprawdza.

Większość z nas jednak zapomina o czymś bardzo waszym mianowicie o tym, że stosując medykamenty apteczne bardzo upośledzamy działanie naszego układu odpornościowego, czyli nawet, jeśli wyleczymy daną infekcję to bardzo szybko może ona powrócić. Tym czasem z ziołami jest całkiem inaczej, ponieważ et są naturalne i szybko wchłaniane przez organizm, oczywiście trzeba się nimi leczyć dłużej niż z antybiotykami, ale korzyści z ich stosowania są o wiele większe. Zioła można stosować przy wszelkiego typu przeziębieniach czy też stanach reumatologicznych a nawet na ból głowy. Wszystko jednak trzeba robić z umiarem, ponieważ jeśli choroba jest rozwinięta żadne zioła nam nie pomogą wtedy nie powinniśmy tracić czasu i natychmiast udać się do lekarza na konsultacje.

Nie wszyscy jednak tak robią ludzie, którzy do wielu lat leczą się nie konwencjonalnie wolą do końca stosować zioła niż udać się lekarza jest tak, ponieważ wynika to z ich nie wiedzy i przede wszystkim strachu przed czymś nowym. Poza tym, co jest bardzo ważne ludzie ci uważają ze zioła są lekiem na wszystko, dlatego też nie chcą przerywać tak ważnej do nich kuracji. Ten typ myślenia dotyczy przede wszystkim ludzi starszych, którym bardzo trudno jest zmienić swoje nawyki oraz przekonania. Medycyna nie konwencjonalna nie jest niczym złym, ale do pewnego momentu, czyli, do kiedy nie niszczy zdrowia ludzkiego i nie naraża życia.

Dlatego też dobrze jest znać umiar i wiedzieć, że sami nie możemy się leczyć zwłaszcza, gdy nie dotyczy to drobnej przypadłości tylko poważnego schorzenia. W takim wypadku nie zbędna jest pomoc lekarska i czas, w którym zgłosimy się po nią.

http://www.bioking.com.pl/medycyna-niekonwecjonalna.html

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Medycyna alternatywna

Posted on 14 września 2010. Filed under: chińska medycyna, dr Enji, enji, gabinet medycyny naturalnej, gabinety medycyny naturalnej, herbal medicine, leczenie ziołami, lekarka mongolska, lekarz Enji, lekarz Enkhjargal Dovchin, medycyna alternatywna, medycyna tybetańska, mongolska lekarka | Tagi: , , , |


Ziołolecznictwo jest to naprawdę bardzo szeroko stosowana dziedzina, ponieważ można spotkać nie tylko zioła w medycynie konwencjonalnej, ale także i w medycynie alternatywnej. Co więcej jeżeli chodzi właśnie o dziedzinę jaką jest ziołolecznictwo stosowane przez osoby, które zajmują się medycyną alternatywną, to czerpie ono swoją wiedzę z naprawdę wielu tradycji, co daje ziołomzdecydowanie większą historię i moc.

Tradycje z któryZiołach korzystają osoby w ziołolecznictwie zajmujące się medycyna alternatywną to na przykład system ziołolecznictwa pochodzący od starożytnych Rzymian oraz Greków, a także pochodzących między innymi jednocześnie z medycyny chińskiej czy też tybetańskiej. Oczywiście takich tradycji jest więcej, jednakże może to już w pewnym stopniu ukazać na czym opiera się ziołolecznictwo w medycynie alternatywne.

Oczywiście warto jest pamiętać o tym, że zioła w medycynie posiadają zarówno swoich przeciwników jak i zwolenników, co dotyczy chyba jednak każdej dziedziny życia i nauki. Ogólnie rzecz ujmując to jednak zwolennicy różnego rodzaju medycyny alternatywnej uważają, poniekąd zresztą bardzo słusznie, że tak zwana medycyna konwencjonalna jest zdecydowanie bardziej skuteczna jeżeli chodzi o ciężkie choroby, które można nazwać stanami zagrożenia, szczególnie wtedy kiedy liczy się czas. Wtedy oczywiście powinno się stosować medycynę konwencjonalną, ponieważ ona naprawdę może ratować zdrowie i życie, natomiast jeżeli stan zagrożenia nie występuje, to wystarczy w takim przypadku konsekwentne i do tego oczywiście odpowiednie leczenie ziołami, co według zwolenników może po prostu zatrzymać rozwój niejednej przewlekłej choroby a także i jednocześnie wesprzeć system odpornościowy człowieka. Co więcej uważają oni, że zioła służą głównie dla terapii, których założeniem jest profilaktyka a nie samo leczenie, co również jest w stu procentach prawdą.

Ziołolecznictwo, które jest powiązane z medycyną alternatywną jest tak naprawdę kwestią naprawdę bardzo kontrowersyjną, ponieważ tak naprawdę nie jest ona uznawana przez naukowców i ogólnie przez środowisko naukowe. Jest to oczywiście spowodowane konkretnymi przesłankami, jednakże i tak naprawdę bardzo wiele osób wierzy w skuteczność medycyny alternatywnej, choć warto pamiętać jednocześnie o tym, że w żadnym przypadku nie powinno się rezygnować z medycyny konwencjonalnej.

Niechęć naukowców do medycyny niekonwencjonalnej jest spowodowana głównie tym, że jakość literatury dotyczącej tejże właśnie medycyny est dość niska, a także przez to, że podawane są tam bardzo często niezweryfikowane pod względem naukowym informacje. Co więcej informacje dotyczące medycyny alternatywnej zamieszczone w różnych podręcznikach często także są ze sobą sprzeczne, więc ciężko jest im na sto procent uwierzyć, co zresztą w tym momencie wydaje się jak najbardziej logiczne. Szczególnie chodzi zaś o przypisywanie poniekąd magicznych właściwości różnym ziołom, co jest oczywiście nieprawdą, gdyż wszystko tak naprawdę jest możliwe do zbadania, ale niestety taka medycyna nie opiera się na nich.

http://www.bioking.com.pl/index.html

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Medycyna Naturalna – co jest naturalne? – Zespół Medycyna Tybetańsko-Mongolska

Posted on 9 września 2010. Filed under: ANH, ANH fight for true, ANH walka o prawdę, dr Enji, enji, herbal medicine, homeopatia, kodeks żywnościowy, lekarz Enkhjargal Dovchin, medycyna mongolska | Tagi: , , , , |


Working constantly in the natural health field, it is important that we have a strong understanding of what ‚natural’ is. This feature represents a multidisciplinary journey, one that perhaps raises more questions than it answers.

Feature Summary:

  • A description of ‚natural’ is reliant on individual perception. Any examination of it comes with numerous limitations due to knowledge base, perception of reality, limitation of the English language, and lack of public acceptance of ideas that don’t hold a robust scientific base
  • 1 proposal = Natural means that which exists without intervention of the human species
  • Considering the concept using physics (gamma rays in relation to our interaction with outerspace V’s human-engineered nuclear devices), chemistry (Primordial Elements that have existed in one form or another prior to the creation of planet Earth V’s new-to-nature molecules) and biology (exchange of genetic material among species V’s genetic manipulation by humans)
  • Continuum: that which occurs naturally in the absence of any interaction with the human species, to where things are generated through the activity of humans.
  • To create or not create. Our suspicion over processes, chemicals or forms of radiation that are not viewed as being natural is perhaps little more than a reflection of our need to impart a sense of responsibility over that which we are accountable. By definition, we have no control over that which exists independently of humans.

Multiple, parallel realities. Multiple universes. Multiple histories. Multiple opportunities. Over 10 dimensions. These are among the concepts we need to take on board if we are to accept some of the most current explanations for ‘what is’, as presently mapped by M-theory. M-theory, like string theory that preceded it, helps us to better understand reality. But these theories remind us of the limitation of human perception. And let’s remind ourselves that our reality is limited by our individual perception—and that our perception is, in turn, linked to the picture given to our conscious and subconscious mind from information gathered by our senses. These pictures are of course not only conditioned by the environment from which these data have been issued, they are also affected by our individual genetic and epigenetic landscape.


Planet Earth

With this ‘super-scape’ in our mind’s eye, this essay seeks to explore the meaning of the word ‘natural’. There are numerous limitations to any examination of this subject, not least of all the limitation of our knowledge base and our perception of reality, the limitation of the English language (and the author’s use of it) and the lack of public acceptance—in contemporary western society—of ideas that do not hold a robust scientific base. While it might be just as appropriate to use a metaphysical or even spiritual or religious approach to investigate the subject matter, a more broadly scientific approach will be used, if for no other reason that this approach befits the multidisciplinary scientific background of the author.

Natural: an anthropocentric concept

In the barest of terms, I would like to propose that natural means that which exists without intervention of the human species. But categorisation between natural and unnatural will often be blurred, given that the extent and type of human intervention will need to be considered. As such, we must accept that the concept of ‘natural’ is completely anthropocentric.

Humans represent just one of the multiple millions of species—both discovered and yet undiscovered—that exist, or have existed, on planet Earth. Strangely, while we regard the honey made by bees or the cyanide within apple seeds as natural, we might think differently about a toxic green slime made by an extra-terrestrial being. For the time being, let’s not only be anthropocentric, let’s also be focused primarily on those elements of our reality that most have come to accept as the human perception of reality, as experienced on planet Earth through our limited senses, awareness and intelligence. We will make this journey by considering the concept of ‘natural’ through lens of the three major disciplines of science: physics, chemistry and biology, as well as through the borders between them.

In some respects, the separation of these, and indeed of all other, scientific disciplines is a form of artificial reductionism used by humans to aid our understanding of complex processes. It is our limited intelligence that requires such reductionism, and it is reductionism that complicates our perceptions of the extent to which something is natural. So, while studies of distinct types of atoms and specific combinations of particular atoms in the form of molecules constitutes the foundation of chemistry, the physics of sub-atomic particles can be equally important. For instance, the nature of an atom’s electron configuration, or the behaviour of sub-atomic particles in relation to each other and, in turn, their relationships with other factors, can be explained, even if only partially, both in terms of physics and chemistry. The way in which these atoms, and various configurations of bonded atoms as molecules, then interact with the biotic environment can be explained, not only in terms of physics and chemistry, but also in biological terms. And, as practitioners of the metaphysical would be likely to be among the first to ask, who is to say that these three scientific disciplines, at their current level of development, are sufficient to allow us to understand reality? That’s probably why the Theory of Everything, which aims to unify or explain through a single model the theories of all fundamental interactions of nature, is still such a topic of hot debate and is unlikely to emerge from the realms of theory any time soon.

With these limitations recognised and appreciated, how might we categorise substances or processes in relation to their naturalness? Should we, for example, regard a chemical molecule that exists naturally in the environment as unnatural if the very same chemical structure is assembled by human beings within a laboratory? Or should we give such chemicals a special classification, such as ‘nature-identical synthetic’? It probably makes sense to do so, as any form of sub-categorisation tells us additional information about the origins of a substance that would otherwise be lacking. And what if a naturally occurring microorganism is forced to metabolise nature-identical substances in a laboratory, producing metabolites or by-products not normally found in the natural environment? Shall we call these ‘bio-synthetics’? For the reason given above—it probably makes sense.


Perfectly white cut apple

The same rationale can be applied to an F1 hybrid of dahlia that you may have cultivated in your garden. Or it could be applied to a variety of apple that doesn’t readily go brown after being bitten or cut? In the latter case, such apples, commonplace in today’s supermarkets, have been ‘selected’ by plant breeders because of their low content of the peroxidase, the enzyme which causes the familiar browning reaction following the exposure of the fruit tissue to oxygen. Retailers and consumers are said to prefer apples that don’t brown readily, but most don’t realise that the enzyme exists to protect the apple from attack by opportunistic pathogens. But if growers are ready with their arsenal of agro-chemicals, why should they be concerned with the peroxidase content?

Physics

In relation to our interaction with outer space, gamma rays exist naturally, being part of the cosmic radiation background to which we are exposed. We many not be able to explain every nuance and mechanism responsible for their generation, type or direction, but we think of background gamma radiation as a form of natural radiation precisely because it is not the result of our intervention.

By contrast, the high-energy gamma radiation experienced by the unfortunate inhabitants of Hiroshima and Nagasaki in 1945 cannot be seen as ‘natural’. Humans had worked hard to find ways of harnessing the radiant energy of specific types of atom. They did this within the confines of human-engineered nuclear devices. Since demonstrating the remarkable power that can be released from an atom of hydrogen, humans have continued to wield this power over their enemies as a deterrent. But this very same power, propagated through an expanding population of nuclear fission reactors, has also been harnessed to generate electricity. We think of these two contrasting applications as unnatural because they occur as a result of our meddling with the laws of nature. The gamma radiation that kills, maims or generates electricity occurs naturally, but neither its application nor its level of exposure to human beings—to our knowledge—occurs in the natural world.  Yet we feel comfortable describing the similar nuclear fission reactions as natural when they occur without any input from our species, whether this is within our own or adjacent galaxies, or perhaps, as some scientists believe, within the molten core of our planet.

Such a framework which characterises the quality and quantity of our exposure to specific elements within our environment serves a useful purpose when examining the human health consequences of particular technologies. The extremely low frequency electromagnetic radiation (ELF) that emanates from mobile telephones, telecommunications masts, DECT phones, wireless communication devices, powerlines and other sources of radiofrequency/microwave radiation (RF/MW) is a case in point. Humans have produced a plethora of sources of these forms of radiation and the resulting exposures dramatically exceed natural background levels. It is consequently the type and exposure level of ELF produced by human-made devices that concerns  the scientists investigating the human health and environmental consequences of wireless communication technologies.

In further examining the concept of ‘natural’, let us now shift away from the field of physics and look instead at another scientific discipline; chemistry.

Chemistry

The ‘periodic table’ gives us a useful toolbox for understanding the world around us in chemical terms. The essential configuration of the table, albeit with many gaps compared with today’s version, was first proposed in 1869 by a Russian chemist by the name of Mendeleev. Even today, chemists will admit there are more elements to be discovered, especially beyond our own planet, or as a result of nuclear experimentation. To-date, some 112 elements have been identified, and of these 94 are thought to be naturally-occurring, even though they might only exist in miniscule amounts or be short-lived. Around 80 elements are considered stable in their solid, liquid, or gaseous forms. Accordingly, they are regarded as ‘primordial elements’, in that they have existed in one form (isotope) or another prior to the creation of planet Earth. The last of these to be discovered was francium—in 1939. A small, more recently discovered group, typically itemised at the bottom of current versions of the periodic table, can be referred to as the ‘trace radioisotopes’ group. These are naturally-occurring products of radioactive decay. In relative terms, they are very short-lived and are found in the Earth’s crust or atmosphere in minute (trace) amounts. Plutonium-239 or uranium-236, produced following neutron capture within naturally-occurring uranium, are examples of such trace radioisotopes.


Periodic table

There is however one more category of elements in our current version of the periodic table. It is the ‘synthetic elements’. These are thought to be so unstable that, even if they were formed during the creation of our solar system, they have long since decayed. We consider these elements to be synthetic because they have only been found as products of experiments using nuclear reactors or particle accelerators. Elements like uranium, thorium, polonium and radon may be unstable, but since they are found naturally within the Earth’s crust or atmosphere, they cannot be regarded as synthetic. Rutherfordium, hassium and copernicium are examples of synthetic elements. Other elements have yet to be discovered or produced.

Following WWII, a massive explosion of organic chemistry occurred. This chemistry, characterised by the reaction of different elements, in different states, together with the single element carbon, provided much of the impetus for the chemical, agro-chemical and pharmaceutical industry. It allowed corporations to expand at an unprecedented rate, this capitalisation being based on the production of unique carbon-based chemical structures which could then be patented. Naturally-occurring molecules cannot be patented as their pre-existence in our natural environment precludes novelty which is required to successfully obtain a patent.

At the heart of the debate over what is a natural molecule, is of course, not just the origin of the elements that comprise the molecule, but the existence of the chemical in the absence of any manipulation by human beings. For some, understanding the divide between the naturally-occurring chemicals and those that are usefully described as ‘new-to-nature’ is a valuable way of understanding human responses to our chemical environment.

Biology

In evaluating what is constitutes a natural chemical, we should now move to the interface that divides chemistry and biology. It is both incorrect and overly simplistic to argue that natural chemicals are safer to humans than artificially created ones. However, it has been amply demonstrated that human beings, along with all other animals, have developed complex detoxification systems for chemicals that occur naturally within our bodies or those ‘environmental chemicals’ to which we are exposed naturally. Many of these are ingested in our food, especially in plant-based foods. For most of us, our ingestion of food represents our most intimate exposure to the chemical world around us. Among the natural plant-based chemicals that are most protective against cancer, are actually those that are also toxic to insects, fungi or bacteria that seek to use those plants as a food source.  The glucosinolates within brassica vegetables are good examples of this. But as Paracelsus argued around 450 years ago, it is “the dose that makes a poison”. So while such phytochemicals may indeed be toxic at high doses, their absence from our diet may be associated with an increased risk of disease.


Traditional Chinese Medicine

Some of the most valuable herbal medicines have similar characteristics. Ancient herbal medicine traditions, such as Ayurveda from the Indian subcontinent and traditional Chinese medicine, were first documented over 4,000 years. But this documentation does not represent the first usage of plants for medical purposes. Plant medicine was likely well established in hominids many thousands, or hundreds of thousands, of years prior to this. This is supported by the fact that closely related primates such as chimpanzees, bonobos and orangutans are all accomplished users of plant medicines. It follows therefore that herbal medicine may have preceded the evolution of our species.  Ingested in the right amounts, the products of particular plant parts, as well as their specific combination, can help support the proper functioning of metabolic processes within our bodies. In other words, such products can ‘heal’ us if we are diseased, or they can prevent the occurrence of disease. Most simply, they can promote homeostasis. Used incorrectly however, as with any toxic material, they can cause harm.

Importantly, if we are to accept the essential tenets of ‘natural selection’, as first proposed by Darwin, it may be that the duration of time to which we have been exposed to certain chemicals is of pivotal importance to the way by which we react to them. More exposure time means more adaptation time. Time is not only required to evolve ways of making particular chemicals less dangerous, time also offers the opportunity of enabling our bodies to utilise the beneficial properties of plants and other chemical constituents of our food.

Since life on our planet first emerged, probably a billion or more years ago, up until recently, an intricate dance between living things and non-living things has played out. In essence, this dance has existed between the biotic and abiotic natural world. The unnatural, human-created world only emerged in earnest following the Industrial Revolution of the 1800s. But the extent and nature of human interference in natural processes has catapulted forward dramatically in the last half century. In human evolutionary terms, 50 years is but the blink of an eye. It represents less than 9 seconds of a 24-hour clock depicting the possible 500,000 year evolution of our species.

Such a train of logic leads us of course to the subset of biology that we refer to as genetics. Life is coded by a series of chemicals arranged in highly specific ways. Our uniqueness can be explained genetically by understanding the precise arrangement of these chemicals to create a particular type of information. The information is in turn held within our DNA (deoxyribonucleic acid) within the sequence of pieces of DNA that we call genes. The Human Genome Project, as of 2003, informed us that all of the variation within our species is coded for by around 20,000 genes. These genes in turn express some 300,000 or so different polypeptides, enzymes and proteins, produced through the transcription of messenger RNA (mRNA). RNA differs from DNA only that it is comprised of a ribose sugar, rather than a deoxy ribose one. This revelation denigrated the ‘one gene-one polypeptide/enzyme/protein’ hypothesis that had been relied upon in molecular biology since it was first proposed by Beadle and Tatum in 1958, a proposal that led to the joint award of a Nobel Prize.

Genetic material can be exchanged among species, or, sometimes, other closely related organisms. In fact it is this fact that has been central to the taxonomic categorisation of our planet’s organisms. We therefore believe that there are preset, natural rules which govern the exchange of genetic material from the germline cells (gametes) of one organism to another. We think of this kind of genetic exchange as natural.

It is the disruption of these natural genetic rules that makes so many people question the wisdom of genetic engineering. Many are suspicious of the technology even without any awareness of scientific evidence of its harm to humans, other animals or other elements of the environment. Genetic manipulation—the domain of biotechnology—can therefore be seen to be responsible for products which can no longer be regarded as natural. While a genetically-modified (GM) maize variety, viewed by governmental regulators as ‚substantially equivalent’ to its non-GM cousin, may look outwardly identical to its non-GM cousin, it should not be regarded as natural. It may have been modified through the incorporation of an alien genetic cassette to allow it to be resistant to one company’s herbicide, as is the case with Monsanto’s Roundup resistant crops. Alternatively, genetic material encoding for a toxic protein from a species of soil bacterium, Bacillus thuringiensis (Bt), may have been introduced to the maize plants’ DNA. Neither the method of gene insertion, nor the occurrence of the foreign genes expressing the specific trait, are able to occur without manipulation by humans. It is the breach of the natural laws governing genetic exchange that provides such grounds for concern among those apprehensive about the human health and environmental risks associated with outdoor release of genetically-modified organisms (GMOs).

MON810

While plant or animal breeding programmes also lead to genetic combinations that would not normally occur in nature, the processes that actually govern genetic exchange in such programmes still work within the parameters of the laws of nature.

Like with chemicals, the precise way by which humans manipulate genetic material raises further questions over how natural a given organism might be. Simple binary logic, in which something is natural or not, just make way for a continuum which tells us something about the extent of its naturalness.

Concluding remarks

Within the scientific disciplines of physics, chemistry and biology, we’ve been able to consider a rationale—from our unashamedly anthropocentric perspective—for what makes something natural.

We’ve been able to differentiate between the substance or entity, and the process.  A chemical or radiation source might be natural, but is its existence, form, type or level of exposure within the ranges we might expect if humans had not intervened in any way? Alternatively, the process by which a substance, entity or organism is produced might be natural or unnatural. If the process is unnatural, we think of it as artificial even if the output from the process is identical to that which is yielded through processes that are independent of humans. Animal cloning or even in vitro fertilisation are thus regarded as unnatural processes, despite the fact that their progeny cannot be readily distinguished using current scientific means from those produced naturally.

We therefore must accept, as with so many forms of categorisation, that the simple distinction between natural and unnatural, or natural and synthetic or artificial, is necessarily crude. It may even be less than accurate. This greying of the boundaries between that which exists both with and without the intervention of our species yields a continuum. The continuum stretches, at one extreme, from that which occurs naturally in the absence of any interaction with the human species, to the other extreme, where things are generated through the activity of humans, the outputs being at odds with anything that might have existed previously. Most substances to which we are exposed, whether they are present in our food, our water or in the air we breathe, exist somewhere between these two extremes.

Whether a substance is identical to, a lot like, or only slightly like, one that exists naturally, might be of great consequence to our health, or even our survival. Equally, it might be of little or no significance. But whether it is of great, or little, significance, is not actually relevant to the positioning of the substance on the continuum.

We should keep reminding ourselves of the limits of our knowledge, perception and understanding. To an extra-terrestrial surveying our planet, the effects of activities of any of the organisms inhabiting the planet might be regarded as natural. Why should the effects wrought by one organism be segregated from those of millions of other organisms sharing the same planet?

As the organism responsible for such profound environmental change within our recent history, many are unsurprisingly concerned about what we are doing to our planet. These concerns are framed within our own awareness and particular systems of perception. They are also framed by our particular forms of intra-species (verbal and non-verbal) communication. Many of us will not yet be able to interpret the relevance of M-theory, or even understand how parallel universes or realities might exist. But most are guided by an innate and intuitive ‘feel’ which dictates that the more natural something is, the more acceptable it is.

Many also recognise that ‘natural’ doesn’t necessarily mean ‘safe’. In terms of today’s scientific understanding, especially within the discipline of toxicology, at least as important as the innate characteristics of the substance (or form of radiation) itself, is the nature and degree of our exposure to it. For toxicologists, dosage is seminal, although we might consider not blindly accepting over-simplistic notions about typical dose-response relationships. Toxicologists are however greatly limited by methodologies that consider the context of our exposures. Currently, very little attention is paid to the effects of mixtures of chemicals, both natural and unnatural, to which we are exposed daily. Scientific reductionism could be regarded as having hindered as well as helped our understanding of our natural environment, of which we are but one biotic component. On a daily basis we are learning more about the extraordinarily complex interactions that occur within our environment, using our much-loved, but somewhat limited, tools of physics, chemistry and biology.

We have, literally, only just began scraping the surface of what is likely to really be going on. We should therefore be modest enough to avoid making claims as to the ultimate truth (if there is such a thing) concerning both our reality and the operation of the world around us. It is always helpful to keep thinking as big as we can. After building understanding within our artificial scientific compartments, we then need to remove the compartments to achieve higher awareness. To push forward our awareness of our situation, we need to keep returning to the widest, most ‘macro’, unreduced and non-compartmentalised perspective we can find. M-theory provides us with one such perspective.

Our suspicion over processes, chemicals or forms of radiation that are not viewed as being natural is perhaps little more than a reflection of our need to impart a sense of responsibility over that which we are accountable. By definition, we have no control over that which exists independently of humans. However, we can choose either to create or not create those things we view as synthetic, semi-synthetic, bio-synthetic or even nature-identical. In this way, we are therefore able to act as arbiters over those human-created elements of our perceived existence.

Long may such responsibility continue, on the grounds that it is coupled with the highest level of awareness and understanding that we can muster.

ANH-Europe Homepage

Health Choice campaign page

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Herbal Medicine – Zespół Medycyna Tybetańsko-Mongolska prof. Enkhjargal Dovchin

Posted on 6 września 2010. Filed under: herbal medicine, how herbs work, leczenie ziołami, ziołolecznictwo | Tagi: , , , , |


Herbal Medicine

The Origin of Herbs and Agriculture in Asia

Shennong(Traditional Chinese: 神農; Simplified Chinese: 神农), also known as the Yan Emperor (炎帝) or the Emperor of the Five Grains (traditional Chinese: 五穀先帝; simplified Chinese: 五谷先帝), is a ruler of China and culture hero who lived some 5,000 years ago, and taught ancient China the practices of agriculture. Appropriately, his name means “the Divine Farmer”. Considered to be the father of Chinese agriculture, Shennong taught his people how to cultivate grains as food, so as to avoid killing animals.
He is said to have tasted hundreds of herbs to test their medical value. The most well-known work attributed to Shennong is the The Divine Farmer’s Herb-Root Classic (traditional Chinese: 神農本草經) – first compiled some time during the end of the Western Han Dynasty, several thousand years after Shennong existed – which lists the various medical herbs such as reishi which were discovered by Shennong and given grade and rarity ratings. This work is considered to be the earliest Chinese pharmacopoeia. It includes 365 medicines derived from minerals, plants, and animals. Shennong is credited with identifying hundreds of medical (and poisonous) herbs by personally testing their properties, which was crucial to the development of Traditional Chinese medicine. Legend has it that Shennong had a transparent body and thus could see the effects of different plants and herbs on himself. Tea, which acts as an antidote against the poisonous effects of some seventy herbs, is also said to be his discovery. This discovery is in 2737 B.C., according to which Shennong first tasted tea from tea leaves on burning tea twigs, which were carried up from the fire by the hot air, and landed in his cauldron of boiling water. Shennong is also venerated as the Father of  Agriculture in China, Korea, Japan and Vietnam.

How Your Herbal Medicine Is Formulated?

After a close Eastern examination and differentiaon based on 8 principles(yin,yang, exterior,interior,hot,cold, deficiency, excess), I come up with a right Eastern diagnosis and where the blockage is and lay out the treatment plan to balance your energy system which will ,in turn, remove your current disorders and keep your optimal health for the long term. According to that diagnosis and treatment plan, the purpose of the formula will be set up and the appropriate herbs will be chosen to complete the formula-there are almost 6000 herbs recorded in the dictionary of Chinese herbal medicine in 2000, which will treat not only the symptoms itself but more importantly the root of the symptoms. Patient’s response to the herbs will be monitored and the herbal prescriptions may be modified based on the progress of the patient as needed.

even though each herbal tea tastes different, in general it tastes bitter than chocolate milk shake or smoothies, but remember Asian saying -’the good medicine is bitter to your tongue’.

How Herbs Work?

Herbs work internally to regulate and balance the body’s vital energy. Herbs are dispensed in various forms including pills, capsules, powders and decoctions. Boiling raw herbs into a tea is considered to be the strongest form and therefore has the greatest therapeutic effect which is also tailored to the individuals with different symptoms.

http://taoofmedicine.com/herbal-medicine/

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

  • Google Translator

  • STOP kłamstwu tvn!

    STOP TVN, TVN24, POLSAT I WYBIÓRCZEJ - stop zakłamaniu w mediach masowych
  • Chroń medycynę naturalną/ Protect natural medicine all over the world
  • Podpisz petycję w obronie medycyny naturalnej i tradycyjnych systemów medycznych
  • Medycyna Tybetańsko-Mongolska, Akupunktura, Moksa, Ziołolecznictwo na PINTEREST.COM
  • Polub nas na FB

  • Instagram prof Enji

    There was an error retrieving images from Instagram. An attempt will be remade in a few minutes.

  • Artykuł o nagonce

  • Czwarty Wymiar o nagonce medialnej

    Artykuł w "CZWARTYM WYMIARZE" o nagonce medialnej na lekarkę Enkhjargal Dovchin "ENJI"
  • Artykuły w „ZC”

    Znaki Czasu - to obecnie jedyne czasopismo, które ma odwagę pisać jawnie o najważniejszych sprawach dotyczących zdrowia ludzkiego czyli Kodeksie Żywnościowym, Szczepieniach oraz alternatywnych metodach leczniczych.
  • MTM in Poland

    Mongolska Tradycyjna Medycyna w Polsce - MTM in Poland
  • LIST OTWARTY

    LIST OTWARTY PUBLICYSTÓW W OBRONIE TOLERANCJI I WOLNOŚCI WYKONYWANIA ZAWODU
  • Chmurka kategorii

  • Ankiety

  • Szybkie menu

Liked it here?
Why not try sites on the blogroll...