zabójcza medycyna

Wielka FARMACJA i ściganie ziół chińskich i mongolskich – atak na wolność wyboru

Posted on 27 września 2010. Filed under: ANH fight for true, ANH walka o prawdę, herbal medicine, medycyna alternatywna, medycyna chińska, medycyna mongolska, medycyna naturalna, medycyna tybetańska, mongolska lekarka, zabójcza medycyna, zioła, zioła chińskie, zioła mongolskie, ziołolecznictwo | Tagi: , , , , , , |


Wielka Farmacja ma zamiar zaliczyć Wielką Wygraną: zioła lecznicze niedostępne w Unii Europejskiej…

To już prawie się stało. Wkrótce preparaty ziołowe będą niedostępne, a możliwość przepisywania ich przez zielarzy również zostanie utracona. Wielka Farmacja osiągnie wkrótce cel w swojej wieloletniej bitwie w niszczeniu wszelkiej konkurencji.

Od dnia 01 kwietnia 2011 prawie wszystkie zioła staną się nielegalne w Unii Europejskiej.

BigPharma

Podejście w Stanach Zjednoczonych jest nieco inne, ale o tym samym niszczycielskim wpływie.

Ludzie stają się niczym więcej, niż pochłaniaczami jakichkolwiek pomyj, które Wielka Farmacja1 i Agrobiznes2 wybierają dla nas, a my nie mamy wyjścia, jak tylko zapłacić za nie każdą cenę, której żądają.

Farmacja i Agrobiznes prawie zakończyły marsz do przejęcia wszystkich aspektów naszego zdrowia: od żywności, którą jemy, aż po sposób w jaki leczymy się, kiedy jesteśmy chorzy.

Nie ma wątpliwości, że to przejęcie ukradłoby nam resztki tego co pozostaje nam dla naszego zdrowia.

Zaczyna się w następny Prima Aprilis
Najprzykrzejszy dowcip Prima Aprilis wszech czasów to dyrektywa w sprawie tradycyjnych ziołowych produktów leczniczych (THMPD), która została przyjęta z powrotem w dniu 31 marca 2004 roku3. Dyrektywa ustanawia zasady i przepisy w zakresie stosowania preparatów ziołowych, które wcześniej podlegały swobodnemu obrotowi.

Niniejsza dyrektywa wymaga, aby wszystkie ziołowe preparaty zostały poddane temu samemu rodzajowi postępowania jak farmaceutyki.

Nie ma znaczenia, czy lek ziołowy był powszechnie używany od tysięcy lat.

Koszty tego postępowania są ogromne, w porównaniu do większości innych branż produkcyjnych nie związanych z Farmacją.

Szacunkowe koszty to od około 370 000 zł do 550 000 zł za jedno zioło, a w mieszance złożonego z kilku ziół, każde zioło musi być liczone odrębnie!

Nie ma znaczenia, że zioła były używane bezpiecznie i skutecznie przez tysiące lat.

Leki ziołowe będą traktowane tak, jakby były lekami syntetycznymi.

Leki ziołowe są to preparaty ze źródeł biologicznych (roślinnych, zwierzęcych, mineralnych).

Nie zawsze są one oczyszczane i mogą zmieniać swój charakter i skuteczność, tak jak jest to z żywnością.

To jest wypaczeniem charakteru ziół i natury ziołolecznictwa, aby traktować je jak farmaceutyki (leki syntetyczne). Oczywiście, to nie ma znaczenia w siedzibie Unii Europejskiej kierowanej m.in. przez Wielką Farmację, a która ma zapisane w konstytucji korporacjonizm4.

Dr Robert Verkerk z Alliance for Natural Health (ANH) opisuje problem wymaganej zgodności preparatów ziołowych podobny to tego jaki istnieje na leki farmaceutyczne:

Wpasowanie klasycznego medycznego ziołolecznictwa z pozaeuropejskich tradycji leczniczych w ramach programu rejestracji UE jest nie na miejscu. Ten system regulacyjny ignoruje je, a zatem nie został on dostosowany do specyficznych tradycji. Takie dostosowanie jest pilnie wymagane, jeżeli dyrektywy nie mają zamiaru dyskryminować kultur pozaeuropejskich, a tym samym naruszać prawa człowieka5

Prawo Handlowe

Aby jak najlepiej zrozumieć, jak to się dzieje, trzeba zobaczyć, że prawa handlowe przesuwają wszelkie aspekty żywności i leków pod kontrolę Wielkiej Farmacji i Agrobiznesu.

Czy wiesz co się dzieje w Stanach Zjednoczonych odnośnie surowego mleka (niepasteryzowanego, prosto od krowy) i ataku na nie przez Food and Drug Administration’s (FDA – odpowiednik polskiego GIS-u6 )?  TUTAJ FDA twierdzi, że żywność w magiczny sposób staje się …farmaceutykiem kiedy czynisz oświadczenia zdrowotne. Przy tych dziwnych stwierdzeniach i atakach możesz zauważyć, że Federalna Komisja Handlu (FTC)odgrywa znaczącą rolę.

Zamiast traktowania używania żywności i tradycyjnych preparatów leczniczych jako podstawowych praw człowieka, są one traktowane jako kwestie handlowe.

Sprawia to, że interesy wielkich korporacji są w centrum zainteresowania prawa żywnościowego i zielarskiego, a nie potrzeby i pragnienia ludzi.

To kręcenie, które doprowadza do podejmowania przez FDA skandalicznych absurdalnych wypowiedzi, jak twierdzenie, że Cheerios7 i orzechy stają się farmaceutykami z powodu złożenia oświadczeń zdrowotnych8 dla tych produktów.

Celem tego wszystkiego jest uczynienie świata bezpiecznym dla wielkich korporacji w handlu wolnym, bez ograniczeń. Potrzeby i zdrowie ludzi po prostu nie są czynnikiem przez korporacje uwzględniane.

Jak walczyć z tą ingerencją w nasze zdrowie i dobrostan?

To nie jest jeszcze przypieczętowany interes, przynajmniej nie do końca.

Jeśli cenisz sobie dostęp do ziół lub do naturalnych witamin i suplementów to należy podjąć działania. Nawet jeśli te kwestie wydają się bez znaczenia dla Ciebie, miej wzgląd na ludzi, dla których to ma znaczenie.

Czy mają oni być pozbawieni prawa do leczenia i utrzymania zdrowia według swojego wyboru?

ANH jest aktywna w walce z tymi ingerencjami. Obecnie kierują sprawy do sądu, próbując przerwać realizację dyrektywy THMPD.

Możemy mieć nadzieję, że im się to uda, ale niedawna historia pokazuje, że prawne manewry nie mogą zatrzymać tego molocha.

Nie możemy sobie pozwolić, aby usiąść i czekać na wyniki działań ANH.

Musimy zobaczyć ich starania w całokształcie, w większym wymiarze, w którym każdy z nas odgrywa pewną rolę.

Podjęcie działań zależy od nas, od każdego z nas.

Jeśli mieszkasz w Europie, wyślij list lub wiadomości do członka Parlamentu Europejskiego. Przejdź na tę stronę TUTAJ, aby dowiedzieć się kto jest Twoim posłem i pobierz jego dane kontaktowe.

Następnie wyślij pismo, które jednoznacznie i zdecydowanie popiera działania ANH w staraniach o zawieszeniu realizacji THMPD i, że masz nadzieję, że Euro Posłowie również zajmą stanowisko wspierające prawo ludzi do wolnego wyboru leków ziołowych.

Jeśli masz problem z napisaniem takiego listu zobacz poniższą propozycję listu (pod artykułem).

Zachęcamy skorzystać z niego.

Propozycja listu ANH w języku angielskim .
Denice Delay była uprzejma i przetłumaczyła list na język hiszpański. Dziękujemy!

Spróbuj sobie wyobrazić zwrócony twarzą w stronę swoich dzieci i wnuków, kiedy zapytają dlaczego nic nie zrobiłeś? Jak im powiesz, że tak naprawdę nie byłeś zainteresowany ich dobrostanem i zdrowiem? Jak im powiesz, że istotniejsze było obejrzeć najnowszy reality show w telewizji i że nie miałeś ani trochę czasu, aby napisać prosty list?

Tylko aktywnie protestując przeciwko tej parodii można ochronić nasz dobrobyt.

Jeśli będziemy siedzieć apatyczni – to się stanie.

Nasze prawa do ochrony naszego zdrowia i naszych dzieci wiszą na włosku.

Jeśli troszczysz się o dobro swojego dziecka lub wnuka, to TRZEBA DZIAŁAĆ – TERAZ!

Nagłaśniaj, bo teraz jest chwila prawdy. Możesz usiąść i nic nie robić lub możesz mówić i działać.

Mów, rozsyłaj, nagłaśniaj wszystkim, których znasz. Powiedz im, że nadszedł czas działania.

Naprawdę, nie ma czasu do stracenia.

Heidi Stevenson
12 września 2010

Oryginał:

http://gaia-health.com/articles301/000301-big-pharma-scores-big-win-medicinal-herbs-disappear-eu.shtml#here

tłumaczenie http://www.StopCodex.pl

http://www.stopcodex.pl/2010/09/wielka-farmacja-a-ziola-ue/

lub PDF wielka-farmacja-ma-zamiar-zaliczyc-wielka-wygrana-ziola-lecznicze-niedostepne-w-unii-europejskiej1

Przypisy:

1Wielka Farmacja – Big Pharma – największe korporacje farmaceutyczne, które zdominowały rynek leków farmaceutycznych.

2 Agrobiznes – zobacz http://pl.wikipedia.org/wiki/Agrobiznes

3 Zobacz poniżej Skrót … i Directive 2004/24/EC of the European Parliament and of the Council of 31 March 2004 (PDF)

4 korporacjonizm, doktryny społeczne głoszące, że podstawą państwa powinny być korporacje, zrzeszające zarówno pracodawców, jak i pracowników; oparte na solidaryzmie społecznym; były przedmiotem refleksji; idea państwa korporacyjnego częściowo wprowadzana w życie m.in. w faszystowskich Włoszech i frankistowskiej Hiszpanii.

5 http://www.anh-europe.org/news/anh-press-release-anh-set-to-challenge-eu-herb-law

6GIS – Główny Inspektorat Sanitarny

7http://pl.wikipedia.org/wiki/Cheerios płatki śniadaniowe

8http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=OJ:C:2008:323E:0276:0277:PL:PDF Skrót dyrektywy: http://www.stopcodex.pl/wp-content/uploads/2009/03/skrot_informacji_anh_thmpd_pl_beta1.pdf

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

List do Posłów i Europosłów

W sprawie Dyrektywy dotyczącej tradycyjnych ziołowych produktów leczniczych

(zmieniająca Dyrektywę 2004/24/EC)

Szanowna/y Pani/Panie …………..

Jestem wielkim zwolennikiem dawnych tradycyjnych systemów leczniczych w tym także tych,

które rozwinęły się w ciągu tysięcy lat w krajach pozaeuropejskich.

Wkrótce ziołowe produkty chińskie, tybetańskie, indyjskie (ayurvedyczne) i inne zostaną licencjonowane w ramach systemu przewidzianego w dyrektywie.

Jestem bardzo zaniepokojony tym, że zioła tych tradycji, które były używane przeze mnie jako suplementy żywnościowe przez ostatnich …….. lat będą zakazane po okresie przejściowym,

który upływa w dniu 31 marca 2011 roku.

Niniejsza dyrektywa wymaga zmian, aby uczynić ją bardziej przyjazną dla pozaeuropejskich tradycji ziołowych.

Zachęcam Panią/Pana do wywarcia presji na nasz rząd i GIS (Główny Inspektorat Sanitarny) oraz

Parlament Europejski o inicjowanie takich zmian.

Z poważaniem

………………………………………………………………………………………………………………………….

Dodatkowe informacje

Skrót informacji: Dyrektywa dotycząca tradycyjnych ziołowych produktów leczniczych (zmieniająca Dyrektywę 2004/24/EC)

Aspekty pozytywne

Dyrektywa dotycząca tradycyjnych ziołowych produktów leczniczych (Traditional Herbal Medicinal Products Directive – THMPD) jest pod-dyrektywą obejmującej wszystkie Dyrektywy HMPD i stanowi w rzeczywistości szybką ścieżkę reżimu licencjonowania leków.

Oznacza, to że rozbudowany system testów bezpieczeństwa i efektywności wymagany dla konwencjonalnych leków, jest omijany dla produktów uprzywilejowanych, na podstawie dowodów ich bezpiecznego stosowania (reguła 30 lat), z czego 15 lat w Europie. Poza faktem, że w/w dyrektywa zmienia licencjonowane produkty ziołowe w „produkty medyczne” i tym samym dopuszcza stosowanie oświadczeń dot. właściwości zdrowotnych, niewiele dobrego można powiedzieć o THMPD.

Aspekty negatywne

Oprócz 30 letniego kryterium uprzywilejowania, istnieją ostre farmaceutyczne wymogi stawiane przed produktami z tej grupy, takie jak testy stabilności farmaceutycznej, które w najmniejszym stopniu nie pasują do produktów ziołowych.

Testy te wykluczają większość mieszanek ziołowych, szczególnie nalewek wieloziołowych, gdyż są to aktywne produkty organiczne, w przeciwieństwie do stabilnych, nie znanych naturze, toksycznych cząsteczek charakterystycznych dla większości leków konwencjonalnych.

Pomimo, że Dyrektywa dopuszcza produkty lecznicze, to ogranicza je jedynie do „produktów” stosowanych przy lekkich dolegliwościach, które nie wymagającą konsultacji z lekarzem. Mieszanki znaczących ilości środków odżywczych, jak minerały i witaminy są także zabronione.

Aspekty bardzo złe

Reguła 30 lat, wymagająca 15-letniego stosowania w Unii Europejskiej, dyskryminuje nieeuropejskie tradycje medyczne, takie jak Ajurweda, Tradycyjna Medycyna Chińska, metody amazońskie, południowo afrykańskie i wiele innych tradycji, które zaliczane są do najstarszych i najbardziej rozwiniętych metod leczniczych. Kryterium tradycyjnego użycia odnosi się do pojedynczego zioła lub specyficznej kombinacji ziół, nie dopuszczając w ten sposób wykorzystania nowych lub innowacyjnych mieszanek, które mogłyby być wspierane przez rozwijającą się naukę. Istnieje poważne zagrożenie, że coraz więcej roślin będzie „usuwane” z kategorii żywności /suplementów diety i zaliczane do kategorii objętych Dyrektywami THMPD/HMPD.

Oczywistym jest, że jeśli produkty te nie znajdą się w kategorii „dozwolonych”, lub jeśli koszt uzyskania licencji będzie zbyt wygórowany dla aplikującego, wykorzystanie ich zostanie utracone na zawsze.

Co można zrobić

  • Wspieraj wysiłki lobbyingowe ANH w celu zapewnienia by władze Europejskie i władze Państw Członkowskich nie stosowały bezzasadnie szybkiej ścieżki licencjonowania leków dla żywności i suplementów diety.
  • ANH i inne nieeuropejskie organizacje uważają, że niniejsza Dyrektywa i jej Dyrektywa Matka (HMPD), powinny zostać podważone na gruncie prawnym (patrz HMPD). Przypadek ten powinien być poszerzony by wykazać dyskryminację nieeuropejskich tradycji ziołowych. Tutaj ANH także zaprasza finansowego wsparcia dla powyższych działań.

WIĘCEJ INFORMACJI

Skrót dotyczący dyrektywy THMPD w języku polskim

http://www.stopcodex.pl/wp-content/uploads/2009/03/skrot_informacji_anh_thmpd_pl_beta1.pdf

http://www.anhcampaign.org (English)

http://www.naturalnenielegalne.pl (polski)

http://www.stopcodex.pl (polski)

Adresy Posłów RP

dolnośląskie:
aleksander.skorupa@sejm.pl; aleksandra.natalli-swiat@sejm.pl; anna.zalewska@sejm.pl; beata.kempa@sejm.pl; biuro.dolnyslask@sld.org; biuroposel@wp.pl; dawid.jackiewicz@sejm.pl; elzbieta.witek@sejm.pl; ewa.drozd@sejm.pl; ewa.wolak@sejm.pl; grzegorz.schetyna@sejm.pl; henryk.golebiewski@sejm.pl; jakub.szulc@sejm.pl; janusz.krason@sejm.pl; janusz.mikulicz@sejm.pl; kazimierz.ujazdowski@sejm.pl; kempabeata.vp.pl; marcin.zawila@sejm.pl; marzena.machalek@sejm.pl; michal.jaros@sejm.pl; monika.wielichowska@sejm.pl; mrt.mierzwinska@gmail.com; norbert.raba@sejm.pl; piotr.cybulski@sejm.pl; rafael.ochotny@platforma.org; roman.brodniak@sejm.pl; roman.kaczor@sejm.pl; ryszard.zbrzyzny@sejm.pl; slawomir.piechota@sejm.pl; tomasz.smolarz@sejm.pl; waldemar.wiazowski@sejm.pl; zbigniew.chlebowski@sejm.pl;Wieslaw.Kilian@sejm.pl;biuroposelskie.ez@wp.pl

kujawsko-pomorskie:
andrzej.walkowiak@sejm.pl; anna.bankowska@sejm.pl; anna.sobecka@sejm.pl; antoni.mezydlo@sejm.pl; domicela.kopaczewska@sejm.pl; ewa.kierzkowska@sejm.pl; grzegorz.karpinski@sejm.pl; grzegorz.roszak@sejm.pl; janusz.dzieciol@sejm.pl; jaroslaw.katulski@sejm.pl; jerzy.wenderlich@sejm.pl; krzysztof.brejza@sejm.pl; lukasz.zbonikowski@sejm.pl; marek.wojtkowski@sejm.pl; marian.filar@sejm.pl; marzenna.drab@sejm.pl; pawel.olszewski@sejm.pl; radoslaw.sikorski@sejm.pl; teresa.piotrowska@sejm.pl; tomasz.latos@sejm.pl; tomasz.lenz@sejm.pl; wojciech.mojzesowicz@sejm.pl; zbigniew.girzynski@sejm.pl;

lubelskie:
adam.abramowicz@sejm.pl; beata.mazurek@sejm.pl; elzbieta.kruk@sejm.pl; franciszek.stefaniuk@sejm.pl; gabriela.maslowska@sejm.pl; grzegorz.raniewicz@sejm.pl; izabella.sierakowska@sejm.pl; jan.lopata@sejm.pl; janusz.palikot@sejm.pl; jaroslaw.stawiarski@sejm.pl; jaroslaw.zaczek@sejm.pl; joanna.mucha@sejm.pl; krzysztof.michalkiewicz@sejm.pl; lech.sprawka@sejm.pl; magdalena.gasior-marek@sejm.pl; malgorzata.sadurska@sejm.pl; mariusz.grad@sejm.pl; slawomir.zawislak@sejm.pl; stanislaw.zmijan@sejm.pl; tadeusz.slawecki@sejm.pl; tomasz.dudzinski@sejm.pl; wojciech.wilk@sejm.pl; wojciech.zukowski@sejm.pl; zbigniew.matuszczak@sejm.pl;

lubuskie:
bogdan.bojko@sejm.pl; boguslaw.wontor@sejm.pl; bozena.slawiak@sejm.pl; bozenna.bukiewicz@sejm.pl; elzbieta.rafalska@sejm.pl; jan.kochanowski@sejm.pl; jerzy.materna@sejm.pl; jozef.zych@sejm.pl; marek.ast@sejm.pl; marek.cebula@sejm.pl; stefan.niesiolowski@sejm.pl; witold.pahl@sejm.pl;

łódzkie:
agnieszka.hanajczyk@sejm.pl; andrzej.biernat@sejm.pl; anita.blochowiak@sejm.pl; antoni.macierewicz@sejm.pl; artur.dunin@sejm.pl; artur.ostrowski@sejm.pl; cezary.grabarczyk@sejm.pl; cezary.tomczyk@sejm.pl; dariusz.seliga@sejm.pl; elzbieta.radziszewska@sejm.pl; hanna.zdanowska@sejm.pl; iwona.sledzinska-katarasinska@sejm.pl; jacek.zacharewicz@sejm.pl; jaroslaw.jagiello@sejm.pl; jaroslaw.stolarczyk@sejm.pl; joanna.kluzik-rostkowska@sejm.pl; krystyna.grabicka@sejm.pl; krzysztof.maciejewski@sejm.pl; marek.matuszewski@sejm.pl; mieczyslaw.luczak@sejm.pl; piotr.polak@sejm.pl; stanislaw.olas@sejm.pl; stanislaw.witaszczyk@sejm.pl; sylwester.pawlowski@sejm.pl; wlodzimierz.kula@sejm.pl; wojciech.szczesny.zarzycki@sejm.pl; zdzislawa.janowska@sejm.pl;

małopolskie:
aleksander.grad@sejm.pl; andrzej.adamczyk@sejm.pl; andrzej.czerwinski@sejm.pl; andrzej.gut-mostowy@sejm.pl; andrzej.ryszka@sejm.pl; anna.paluch@sejm.pl; arkadiusz.mularczyk@sejm.pl; barbara.bartus@sejm.pl; barbara.marianowska@sejm.pl; bronislaw.dutka@sejm.pl; edward.czesak@sejm.pl; edward.siarka@sejm.pl; jacek.krupa@sejm.pl; jacek.osuch@sejm.pl; jacek.pilch@sejm.pl; jan.musial@sejm.pl; jan.widacki@sejm.pl; janusz.chwierut@sejm.pl; jerzy.fedorowicz@sejm.pl; katarzyna.matusik-lipiec@sejm.pl; kazimierz.hajda@sejm.pl; lukasz.gibala@sejm.pl; marek.latas@sejm.pl; marek.polak@sejm.pl; pawel.gras@sejm.pl; ryszard.terlecki@sejm.pl; stanislaw.rydzon@sejm.pl; tadeusz.arkit@sejm.pl; urszula.augustyn@sejm.pl; wieslaw.janczyk@sejm.pl;  witold.kochan@sejm.pl; zbyslaw.owczarski@sejm.pl;Monika.Ryniak@sejm.pl;Andrzej.Sztorc@sejm.pl

mazowieckie:
adam.struzik@sejm.pl; alicja.dabrowska@sejm.pl; alicja.olechowska@sejm.pl; andrzej.czuma@sejm.pl; andrzej.halicki@sejm.pl; andrzej.nowakowski@sejm.pl; andrzej.smirnow@sejm.pl; anna.sikora@sejm.pl; arkadiusz.czartoryski@sejm.pl; artur.gorski@sejm.pl; bronislaw.komorowski@sejm.pl; czeslaw.mroczek@sejm.pl; dariusz.bak@sejm.pl; dariusz.kaczanowski@sejm.pl; donald.tusk@sejm.pl; elzbieta.jakubiak@sejm.pl; ewa.kopacz@sejm.pl; henryk.kowalczyk@sejm.pl; jacek.kozaczynski@sejm.pl; jadwiga.zakrzewska@sejm.pl; jan.oldakowski@sejm.pl; jan.szyszko@sejm.pl; jaroslaw.kaczynski@sejm.pl; joanna.fabisiak@sejm.pl; julia.pitera@sejm.pl; karol.karski@sejm.pl; krzysztof.borkowski@sejm.pl; krzysztof.sonta@sejm.pl; krzysztof.tchorzewski@sejm.pl; krzysztof.tyszkiewicz@sejm.pl; leszek.jastrzebski@sejm.pl; ludwik.dorn@sejm.pl; malgorzata.kidawa-blonska@sejm.pl; marek.balicki@sejm.pl; marek.borowski@sejm.pl; marek.opiola@sejm.pl; marek.sawicki@sejm.pl; marek.suski@sejm.pl; marek.wikinski@sejm.pl; mariusz.blaszczak@sejm.pl; marzena.wrobel@sejm.pl; michal.szczerba@sejm.pl; miroslaw.kozlakiewicz@sejm.pl; miroslaw.maliszewski@sejm.pl; nelli.rokita-arnold@sejm.pl; pawel.poncyljusz@sejm.pl; radoslaw.witkowski@sejm.pl; robert.kolakowski@sejm.pl; roman.kosecki@sejm.pl; ryszard.kalisz@sejm.pl; stanislawa.przadka@sejm.pl; tadeusz.ross@sejm.pl; teresa.wargocka@sejm.pl; waldemar.pawlak@sejm.pl; wojciech.jasinski@sejm.pl; zenon.durka@sejm.pl;Zbigniew.Kruszewski@sejm.pl

opolskie:
adam.krupa@sejm.pl; andrzej.bula@sejm.pl; jan.religa@sejm.pl; janina.okragly@sejm.pl; lena.cichocka@sejm.pl; leszek.korzeniowski@sejm.pl; lukasz.tusk@sejm.pl; robert.wegrzyn@sejm.pl; ryszard.galla@sejm.pl; slawomir.klosowski@sejm.pl; stanislaw.rakoczy@sejm.pl; tadeusz.jarmuziewicz@sejm.pl; tomasz.garbowski@sejm.pl;

podkarpackie:
adam.sniezek@sejm.pl; andrzej.cwierz@sejm.pl; andrzej.szlachta@sejm.pl; biuro@adamsniezek.pl; biuroposelskierb@wp.pl; bp.tomaszkulesza@wp.pl; bpjar@interia.pl; jan.bury@sejm.pl; jan.tomaka@sejm.pl; justyna.kusmierz.chmiel@gmail.com; kazimierz.golojuch@sejm.pl; kazimierz.moskal@sejm.pl; krystyna.skowronska@sejm.pl; krzysztof.popiolek@sejm.pl; marek.rzasa@sejm.pl; mieczyslaw.golba@sejm.pl; mieczyslaw.kasprzak@sejm.pl; piotr.babinetz@sejm.pl; piotr.tomanski@sejm.pl; renata.butryn@sejm.pl; stanislaw.ozog@sejm.pl; tomasz.kaminski@sejm.pl; tomasz.kulesza@sejm.pl; trojakm1@wp.pl; wojciech.pomajda@sejm.pl; zbigniew.chmielowiec@sejm.pl; zbigniew.rynasiewicz@sejm.pl;Wieslaw.Rygiel@sejm.pl;warzechaj@wp.pl

podlaskie:
damian.raczkowski@sejm.pl; eugeniusz.czykwin@sejm.pl; jacek.bogucki@sejm.pl; jacek.zalek@sejm.pl; jan.kaminski@sejm.pl; jaroslaw.matwiejuk@sejm.pl; jaroslaw.zielinski@sejm.pl; jozef.klim@sejm.pl; kazimierz.gwiazdowski@sejm.pl; krzysztof.jurgiel@sejm.pl; leszek.cieslik@sejm.pl; mariusz.kaminski@sejm.pl; robert.tyszkiewicz@sejm.pl;Krzysztof.Tolwinski@sejm.pl

pomorskie:
agnieszka.pomaska@sejm.pl; akora@tlen.pl; anna.zielinska-glebocka@sejm.pl;  biuro.jaworski@gmail.com; bogdan.lis@sejm.pl; daniela.chrapkiewicz@sejm.pl; iwona.guzowska@sejm.pl;jan.kulas@sejm.pl; jaroslaw.sellin@sejm.pl; jerzy.budnik@sejm.pl; jerzy.kozdron@sejm.pl; kazimierz.plocke@sejm.pl; marek.biernacki@sejm.pl; neuman.starogard@wp.pl; piotr.stanke@sejm.pl; slawomir.neumann@sejm.pl; slawomir.nowak@sejm.pl; stanislaw.lamczyk@sejm.pl; tadeusz.aziewicz@sejm.pl; wladyslaw.szkop@sejm.pl; zbigniew.konwinski@sejm.pl; zdzislaw.czucha@sejm.pl;Pawel.Orlowski@sejm.pl;Kazimierz.Smolinski@sejm.pl

śląskie:
adam.gaweda@sejm.pl; aleksander.chlopek@sejm.pl; andrzej.celinski@sejm.pl; andrzej.galazewski@sejm.pl; andrzej.sosnierz@sejm.pl; beata.malecka-libera@sejm.pl; bozena.kotkowska@sejm.pl; danuta.pietraszewska@sejm.pl; elzbieta.pierzchala@sejm.pl; ewa.malik@sejm.pl;  grzegorz.janik@sejm.pl; grzegorz.pisalski@sejm.pl; grzegorz.sztolcman@sejm.pl; grzegorz.tobiszowski@sejm.pl; halina.rozpondek@sejm.pl; henryk.siedlaczek@sejm.pl; izabela.kloc@sejm.pl; izabela.leszczyna@sejm.pl; jacek.brzezinka@sejm.pl; jacek.falfus@sejm.pl; jadwiga.wisniewska@sejm.pl; jan.kazmierczak@sejm.pl; jan.rzymelka@sejm.pl; jerzy.polaczek@sejm.pl; jerzy.zietek@sejm.pl; kazimierz.kutz@sejm.pl; kazimierz.matuszny@sejm.pl; krystyna.szumilas@sejm.pl; krzysztof.gadowski@sejm.pl; krzysztof.matyjaszczyk@sejm.pl; marek.krzakala@sejm.pl; marek.wojcik@sejm.pl; maria.nowak@sejm.pl; miroslawa.nykiel@sejm.pl; piotr.vandercoghen@sejm.pl; ryszard.zawadzki@sejm.pl; stanislaw.pieta@sejm.pl; tadeusz.kopec@sejm.pl; tadeusz.motowidlo@sejm.pl; tadeusz.wita@sejm.pl; tomasz.glogowski@sejm.pl; tomasz.tomczykiewicz@sejm.pl; waclaw.martyniuk@sejm.pl; waldemar.andzel@sejm.pl; witold.klepacz@sejm.pl; wojciech.saluga@sejm.pl;

świętokrzyskie:
andrzej.betkowski@sejm.pl; andrzej.palys@sejm.pl; artur.gierada@sejm.pl; henryk.milcarz@sejm.pl; jaroslaw.rusiecki@sejm.pl; konstanty.miodowicz@sejm.pl; krzysztof.grzegorek@sejm.pl; krzysztof.lipiec@sejm.pl; marek.kwitek@sejm.pl; maria.zuba@sejm.pl; marzena.okla-drewnowicz@sejm.pl; miroslaw.pawlak@sejm.pl;  slawomir.kopycinski@sejm.pl; waldemar.wrona@sejm.pl; zbigniew.pacelt@sejm.pl;dorywalski.bartłomiej@wp.pl

wielkopolskie:
adam.hofman@sejm.pl; adam.rogacki@sejm.pl; adam.szejnfeld@sejm.pl; agnieszka.kozlowska-rajewicz@sejm.pl; akoszata@o2.pl; andrzej.dera@sejm.pl; ania_lewandowska7@wp.pl; basiagrodiznska@wp.pl; biuro-po-konin@tlen.pl; biuro@tomaszakzesiuk.pl; biuropsl@wp.pl; dariusz.lipinski@sejm.pl; elzbieta.streker-dembinska@sejm.pl; eugeniusz.grzeszczak@sejm.pl; irena.tomaszak-zesiuk@sejm.pl; jacek.tomczak@sejm.pl; jakub.rutnicki@sejm.pl; jan.dziedziczak@sejm.pl; jan.libicki@sejm.pl; jaroslaw.urbaniak@sejm.pl; jozef.racki@sejm.pl; krystyna.lybacka@sejm.pl; leszek.aleksandrzak@sejm.pl; maciej.orzechowski@sejm.pl; maks.kraczkowski@sejm.pl; marta.mamet@ajchler.pl; michal.stuligrosz@sejm.pl; pawel.arndt@sejm.pl; piotr.walkowski@sejm.pl; piotr.wasko@sejm.pl; piotr.wolkowski@sejm.pl; poczta@jaroslawurbaniak.pl; rafal.grupinski@sejm.pl; romuald.ajchler@sejm.pl; stanislaw.chmielewski@sejm.pl; stanislaw.kalemba@sejm.pl; stanislaw.stec@sejm.pl; tadeusz.tomaszewski@sejm.pl; tomasz.gorski@sejm.pl; waldy.dzikowski@sejm.pl; wieslaw.szczepanski@sejm.pl; witold.czarnecki@sejm.pl; witold.sitarz@sejm.pl; wojciech.ziemniak@sejm.pl; zyta.gilowska@sejm.pl

warmińsko-mazurskie:
a.zylinski@wp.pl; adam.krzyskow@sejm.pl; adam.zylinski@sejm.pl; andrzej.orzechowski@sejm.pl; beata.bublewicz@sejm.pl; biuro-elblag@wp.pl; biuro.babalski@o2.pl; biuro@slawomirrybicki.pl; jannusz.cichon@sejm.pl; leonard.krasulski@sejm.pl; lidia.staron@sejm.pl; miron.sycz@sejm.pl; piotr.cieslinski@sejm.pl; slawomir.rybicki@sejm.pl; stanislaw.zelichowski@sejm.pl; tadeusz.naguszewski@sejm.pl; witold.gintowt-dziewaltowski@sejm.pl;  zbigniew.babalski@sejm.pl

zachodniopomorskie:
arkadiusz.litwinski@sejm.pl; bartosz.arlukowicz@sejm.pl; cezary.urban@sejm.pl; czeslaw.hoc@sejm.pl; grzegorz.napieralski@sejm.pl; jan.kuriata@sejm.pl; konstanty.oswiecimski@sejm.pl; longin.komolowski@sejm.pl; magdalena.kochan@sejm.pl; michal.marcinkiewicz@sejm.pl; miroslawa.maslowska@sejm.pl; pawel.suski@sejm.pl; renata.zaremba@sejm.pl; slawomir.preiss@sejm.pl; stanislaw.gawlowski@sejm.pl; stefan.strzalkowski@sejm.pl;Wieslaw.Suchowiejko@sejm.pl

Adresy Europosłów polskich:

http://www.laquadrature.net/wiki/MEPs_PL

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Big Pharma – fakty i mity o marketingu i badaniach

Posted on 27 września 2010. Filed under: lekarka mongolska, lekarz Enji, lekarz Enkhjargal Dovchin, leki syntetyczne, medycyna alternatywna, medycyna chińska, medycyna mongolska, Propaganda medialna, przekupstwo policjii, przestępstwa policjii, racjonalista.pl, zabójcza medycyna | Tagi: , , , , |


Jaki udział w cenie leków i w budżecie firm farmaceutycznych mają nakłady na badania i rozwój (R&D – research and development)? Przeciwnicy Big Pharma mogą być dużo bliżej prawdy niż obrońcy przemysłu farmaceutycznego w tej kwestii.

Od dawna już chciałem napisać coś o przemyśle farmaceutycznym, zwłaszcza o Big Pharma, czyli największych korporacjach, które zdominowały ten rynek. Tym co mnie zniechęcało jest fakt, że nie mam wystarczającej wiedzy by swobodnie poruszać się w tych dziedzinach. Nie oznacza to jednak, że nie mogę zwrócić uwagi czytelników na kilka istotnych zagadnień i zapoznać z wynikami kilku badań naukowych.

Inspiracją do napisania tekstu była dyskusja na Blog de Bart o tym jaki udział w cenie leków i w budżecie firm farmaceutycznych mają nakłady na badania i rozwój (R&D – research and development). Myślę, że w tej kwestii przeciwnicy Big Pharma mogą być dużo bliżej prawdy niż obrońcy przemysłu farmaceutycznego.

Marc-André Gagnon i Joel Lexchin w artykule The Cost of Pushing Pills: A New Estimate of Pharmaceutical Promotion Expenditures in the United States oszacowali koszty promocji leków w USA na 57,5 mld USD w 2004 roku czyli 24% wartości sprzedaży przemysłu farmaceutycznego w 2004 roku, która wyniosła 235 mld USD. W tym samym roku przemysł farmaceutyczny wydał 31,5 mld USD na R&D, czyli 13% wartości sprzedaży, przy czym kwota ta obejmuje PUBLICZNE ŚRODKI przekazane na prywatnych korporacjom na rozwój nowych leków. Czy te wyniki znacząco różnią się od rezultatów innych NIEZALEŻNYCH (nie sponsorowanych przez Big Pharma) badań? Nie.

Marcia Angell oszacowała udział marketingu (samego marketingu – bez kosztów administracyjnych) na 33% wartości przychodów sektora w 2001 roku. Uczyniła to na podstawie ekstrapolacji danych ze sprawozdania finansowego firmy Novartis, które rozdzielało marketing i administrację.

W 2006 roku Consumers International rozesłał ankiety do 20 największych europejskich firm farmaceutycznych. Na podstawie 5 odpowiedzi, które otrzymał ocenił, że wydatki na marketing stanowiły od 31% do 50% sprzedaży tych firm.

Dwa badania, z 1989 roku i 1993 roku, oszacowały, że wydatki na marketing stanowią odpowiednio 22,% i 24% całkowitej sprzedaży.

Wreszcie, profesor Prasad Naik w artykule The ‘Big Pharma’ Dilemma: Develop New Drugs Or Promote Existing Ones? oszacował, że wartość wydatków na marketing już istniejących produktów jako odsetek sprzedaży ogółem wzrósł od lat 70′ do czasów współczesnych z 32% do 39%. W tym samym czasie wartość wydatków na R&D jako odsetek sprzedaży wzrosła z 5% do 17% a wydatków na produkcję leków spadła z 43% do 23%. Dane dotyczą notowanych na giełdach firm farmaceutycznych.

Jest także analiza Public Citizen (tutaj mała uwaga: Public Citizen to centrolewicowy instytut badawczy i organizacja lobbingowa, stawiająca sobie za cel walkę z nadmierną władzą korporacji w USA i mająca w swojej agendzie min. walkę z energetyką jądrową), który w raporcie o Big Pharma przedstawił taką strukturę udziału zysków, wydatków na R&D i wydatków na marketing i administrację w przychodach ogółem firm farmaceutycznych z listy z Fortune 500 z 2002 roku. W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że wydatki na administrację nie ‘powinny’ stanowić więcej niż kilka procent przychodów.

Za Public Citizen

Za Public Citizen

Podsumowując, istnieje wystarczająco dużo badań i analiz by opinię o tym, że wydatki na R&D Big Pharmy stanowią około połowę wydatków na marketing i promocję uznać za wiarygodną. Co więcej biorąc pod uwagę nadzwyczajne wskaźniki rentowności Big Pharmy w porównaniu z resztą publicznie notowanych spółek można także przyjąć, że coroczne zyski Big Pharmy są większe niż wydatki na R&D.

Za Public Citizen

Za Public Citizen

Oczywiście na tym nie kończą się rozważania o faktach i mitach dotyczących R&D w przemyśle farmaceutycznym. Należy zwrócić uwagę na kilka istotnych czynników. Po pierwsze, zwiększanie wydatków na R&D nie zawsze przekłada się na zwiększenie ilości ‘odkrytych’ leków. W latach 1993-2005 wydatki na R&D zwiększyły się o 147%. W tym samym czasie liczba leków ‘przesłanych’ do zatwierdzenia przez FDA zwiększyła się o 38%. Po drugie, znacząca część nakładów na R&D kierowana jest na pracę nad ‘me too drugs’, czyli kopiami już istniejących leków. W latach 1989-2000 na 1035 zatwierdzonych przez FDA leków tylko 24% miało tak zwaną priorytetową ścieżka zatwierdzania przyznawaną lekom dokonującym istotny postęp w leczeniu lub zapobieganiu chorób. Po trzecie, w wydatkach na R&D zawarte są fundusze publiczne. Z pięciu najlepiej sprzedających się leków w USA w 1995 roku, wszystkie zostały opracowane przy pomocy znaczącego wsparcia środków publicznych, które dla całej grupy stanowiły 55% wartości nakładów na R&D.

Proszę nie zrozumieć powyższych danych opacznie. To nie są dowody na istnienie spisku lecz na to, że przemysł farmaceutyczny jest nieefektywny z punktu widzenia pacjentów. Po prostu, w przemyśle farmaceutycznym interesy Big Pharmy i pacjentów są w niektórych przypadkach trwale rozbieżne i firmy farmaceutyczne stosując się do rynkowego imperatywu (jedynym społecznym obowiązkiem przedsiębiorcy jest dbanie o interes akcjonariuszy) zmuszone są podejmować decyzje służące zwiększeniu zyskowności przedsiębiorstw a nie stanu zdrowia społeczeństwa.

Moim skromnym zdaniem, nic nie ilustruje tego problemu lepiej niż ‘leki sieroce’, czyli ‘orphan drugs’. Niezwykle trudno jest firmie farmaceutycznej znaleźć motywacje do produkcji leku na chorobę, na którą cierpi 5 000 ludzi na świecie jeśli koszt opracowania leku jest taki sam jak specyfiku leczącego chorobę, na którą cierpi 1 000 000 ludzi na świecie.

Autor

Trystero

http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/01/10/big-pharma-%E2%80%93-fakty-i-mity-o-marketingu-i-badaniach/

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Medycyna nie konwencjonalna – zioła – Zespół Medycyna Tybetańsko-Mongolska

Posted on 15 września 2010. Filed under: apteka ziołowa, dr Enji, enji, gabinet medycyny naturalnej, herbal medicine, leczenie ziołami, lekarka mongolska, lekarz Enji, medycyna alternatywna, medycyna chińska, medycyna mongolska, medycyna naturalna, medycyna tybetańska, mongolska lekarka, racjonalista.pl, tradycyjan medycyna chińska, zabójcza medycyna, zakłamane media | Tagi: , , , , , |


Zioła występują w medycynie już do dawien dawna, jako pierwsi korzystali z nich Indianie to oni znali tajemną moZioła-prof. Enjic roślin i umieli je właściwie zastosować tak, aby nie wyrządzić krzywdy choremu. Zazwyczaj lekarzem takim był tylko jeden człowiek w wiosce, którego nazywano szamanem. Dzięki temu, że umiał on leczyć zajmował bardzo ważne miejsce w swoje osadzie był prawie na tym samym poziomie ważności, co wódz plemienia. Następnie nauka ta została rozpowszechniona i dziś możemy leczyć się ziołami już do woli. Co jest bardzo ważne ziołami leczą się zazwyczaj starsze osoby jest tak, ponieważ oni wierzą ich uzdrowicielką moc.

Drugim powodem są zbyt drogie leki, często ceny lęków są po prostu nie adekwatne do wynagrodzenia i wielu ludzi na nie, nie stać. Tym czasem młodzi ludzie podchodzą do ziół całkiem inaczej, czyli sceptycznie. Nie mają oni ufności do starych receptur, kiedy pod ręką mają apteki pełne leków. Młodzi ludzie wola sprawdzone laki niż zioła, ponieważ o tym przekonuje ich realistyczna reklama. Tym czasem to właśnie większość tabletek czy syropów wykonanych jest właśnie z ziół. Mają one inne opakowanie i konsystencje, ale ciągle as to te same zioła zbierane w lesie czy też na polanie. Z ziołami suszonymi nie wątpliwie wygrywa reklama i ładne opakowanie, które zachęca do spróbowania leku jest to typowy trik marketingowy, który znakomicie się sprawdza.

Większość z nas jednak zapomina o czymś bardzo waszym mianowicie o tym, że stosując medykamenty apteczne bardzo upośledzamy działanie naszego układu odpornościowego, czyli nawet, jeśli wyleczymy daną infekcję to bardzo szybko może ona powrócić. Tym czasem z ziołami jest całkiem inaczej, ponieważ et są naturalne i szybko wchłaniane przez organizm, oczywiście trzeba się nimi leczyć dłużej niż z antybiotykami, ale korzyści z ich stosowania są o wiele większe. Zioła można stosować przy wszelkiego typu przeziębieniach czy też stanach reumatologicznych a nawet na ból głowy. Wszystko jednak trzeba robić z umiarem, ponieważ jeśli choroba jest rozwinięta żadne zioła nam nie pomogą wtedy nie powinniśmy tracić czasu i natychmiast udać się do lekarza na konsultacje.

Nie wszyscy jednak tak robią ludzie, którzy do wielu lat leczą się nie konwencjonalnie wolą do końca stosować zioła niż udać się lekarza jest tak, ponieważ wynika to z ich nie wiedzy i przede wszystkim strachu przed czymś nowym. Poza tym, co jest bardzo ważne ludzie ci uważają ze zioła są lekiem na wszystko, dlatego też nie chcą przerywać tak ważnej do nich kuracji. Ten typ myślenia dotyczy przede wszystkim ludzi starszych, którym bardzo trudno jest zmienić swoje nawyki oraz przekonania. Medycyna nie konwencjonalna nie jest niczym złym, ale do pewnego momentu, czyli, do kiedy nie niszczy zdrowia ludzkiego i nie naraża życia.

Dlatego też dobrze jest znać umiar i wiedzieć, że sami nie możemy się leczyć zwłaszcza, gdy nie dotyczy to drobnej przypadłości tylko poważnego schorzenia. W takim wypadku nie zbędna jest pomoc lekarska i czas, w którym zgłosimy się po nią.

http://www.bioking.com.pl/medycyna-niekonwecjonalna.html

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Zabójcza medycyna naturalna – czy terapie witaminowe są szkodliwe? – komentarz prof. Enkhjargal Dovchin

Posted on 5 września 2010. Filed under: dr Enji, enji, gabinet medycyny naturalnej, lekarka mongolska, lekarz Enji, lekarz Enkhjargal Dovchin, medycyna chińska, medycyna mongolska, medycyna tybetańska, mongolska lekarka, nagonka medialna, racjonalista.pl, rasizm, sklepy zielarsko medyczne, Sprzedajni dziennikarze, zabójcza medycyna, zioła chińskie, zioła mongolskie, łapówkarstwo policjii | Tagi: , , , , , , , , , , |


Czy witaminy są zabójcze i dla kogo?

Dr Aleksandra Niedzwiecki
Dyrektor Instytutu Naukowego Dr Ratha, Santa Clara, Kalifornia
Kwiecień 2008

Wiele osób może być zaskoczonych ostatnią nagonką skierowaną przeciwko suplementacji witaminami w telewizji, czy też na polskich stronach internetowych (np. TVN24.pl, onet.pl, „Wiadomości” TVP1). Dlaczego po ponad roku od opublikowania badania grupy naukowców z Serbii, Danii i Włoch (JAMA, 28 luty 2007) właśnie dzisiaj media odwołują się znów do wyników tych badań pod dramatycznymi tytułami: „Zabójcze witaminy..”, czy „Naukowcy: witaminy mogą skracać życie”?

Każdy z nas wie, że najskuteczniejszą metodą manipulacji opinii ludzi jest strach i ta metoda została wybrana przez środki masowego przekazu. Jest to szczególnie niepokojące, gdyż ok. 54% Polaków używa multiwitamin i nieuzasadniona panika może prowadzić do uszczerbku na ich zdrowiu i nawet życiu. Szczególnie, że informacja „odgrzana” przez tzw. Cochrane Collaboration i szerzona w Polsce nie służy ani poprawie zdrowia społeczeństwa, ani też nie bazuje na rzetelnej i obiektywnej informacji naukowej.

W tym dokumencie chciałabym przedstawić niektóre aspekty związane z tą akcją.

1. Przyjrzyjmy się dokładniej pracy badawczej nad witaminami tak opublikowanej przez Cochrane Collaboration

Praca przedstawiona przez Cochrane Collaboration w kwietniu tego roku nie jest rezultatem najnowszych przeprowadzonych „testów”, ale powieleniem wcześniejszych danych opublikowanych przez tych samych autorów w czasopiśmie JAMA w lutym 2007 roku (tom 297). Badania te zawierały wiele nieprawidłowości, które autorzy skorygowali w jednej z nastepnych edycji JAMA (tom 299).

Przedstawiona praca nie jest badaniem klinicznym, ale tzw. meta-analizą, czyli statystyczną ewaluacją dostępnych publikacji różnych badań klinicznych z użyciem witamin i przedstawioną jako pojedyncze badanie. Spośród 815 badań obejmujących suplementacje witaminą A, witaminą E, beta karotenem, witaminą C i selenem autorzy z Serbii, Danii i Włoch autorytatywnie wybrali tylko 68 do swojej analizy opublikowanej w 2007 roku, a do opublikowanej obecnie – wybrano 67 badań. Spośród tej małej grupy danych, kolejne wyselekcjonowane przez nich badania (47), prowadzone na osobach cierpiących na różne choroby, wskazywały, że dodatek dietetyczny beta karotenu, witaminy A lub E zwiększa śmiertelność o 5%. Z drugiej strony pozostałe 21 badań (wersja 2007 roku) wykazało odwrotny skutek, mianowicie że suplementacja tymi mikroelementami zmniejsza śmiertelność o 9%. Z powodu subiektywnej i nie sprecyzowanej selekcji badań użytych do tej analizy, autorzy wykluczyli duże i dokładnie kontrolowane badania dokonane w prowincji Linxian w Chinach i badnia IGSSI Prevenzione we Włoszech. Badania w Chinach wykazały, że suplementacja beta karotenem, witaminami: A, C, E i selenem zmniejsza śmiertelność o 6% (Journal of the National Cancer Insitute), podczas gdy badania kliniczne we Włoszech (opublikowane w czasopismie medycznym Lancet) wykazały o 8% zmniejszoną śmiertelność przy suplementacji witaminą E. Dlaczego wyniki tych badań zostały zignorowane? Badania te zostały zaakceptowane w czołowych publikacjach naukowych w USA i Anglii, co jednak nie było wystarczającym kryterium dla autorów tej meta-analizy. Włączenie tylko tych dwóch dobrze kontrolowanych badań całkowicie zmieniłoby końcowy wniosek autorów. Jednakże autorzy dokonali już wyboru, który udowodniłby wynik, jaki chcieli otrzymać. To nie jest nauka – to jest manipulacja.

Dodatkowe problemy tej analizy:

* w wybranych przez naukowców 47 badaniach pacjenci ze zdiagnozowanymi różnymi chorobami (choroby serca, Parkinsona, choroby oczu, przewodu pokarmowego, wątroby, rak skóry itp.) przyjmowali witaminy i jednocześnie kontynuowali terapie lekami, co oczywiście miało zróżnicowany wpływ na końcowy wynik. Co więcej – w przypadku wielu z tych badań – pacjenci brali nie tylko analizowane witaminy, ale przyjmowali równocześnie inne przeciwutleniacze, zioła, suplementy diety lub dodatkowe różne leki (antybiotyki, leki przeciwko wrzodom żołądka, statyny i wiele innych), co również może maskować lub zmieniać końcowy wynik. Połączenie tak różnych badań nie daje pewności, czy wynik końcowy jest rezultatem brania jednej wybranej substancji, czy interakcji z innymi witaminami, lub też lekami.
* chociaż wybrano do analizy mikroelementy o właściwościach przeciwutleniaczy, żadne z tych badań nie testowało rozmiaru stresu oksydacyjnego przed i po braniu tych witamin. To tak jakby testowano środki na obniżenie ciśnienia nie mierząc go ani przed ani po rozpoczęciu kuracji.
* dawki suplementów w badaniach wybranych do analizy skrajnie się różniły, jak również czas ich brania, np. włączono do analizy badania zarówno dawki z użyciem 10 IU witaminy E, co jest poniżej dziennej rekomendowanej dawki (RDA = 22 IU), jak i z użyciem 5000 IU dziennie. Podobnie witamina A była podawana w ilościach 1333 IU (rekomendacja dzienna jest 2333 IU dla kobiet i 3000 IU dla mężczyzn ), jak również w dawkach 200 000 IU (maksymalny limit jest 10 000 IU), gdzie powszechnie wiadomo, że wysokie przedawkowanie witaminy A niesie działania uboczne. Nie trzeba być naukowcem, by spodziewać się innych efektów w zależności od dawki. Nawet więcej – traktowano tak samo rezultat brania witaminy przez 1 dzień (!), przez 28 dni, czy 14 lat!. Nie trzeba mieć dyplomu naukowego, by zrozumieć, że efekt np. picia szklanki mleka dziennie będzie inny po 1 dniu i po 14 latach – jednak dla autorów tej publikacji nie robi to różnicy. Co więcej, to tak jakby nie brać pod uwagę różnicy między piciem jednej szklanki mleka i kilkunastu litrów dziennie.
* śmiertelność pacjentów w różnych badaniach była rozpatrywana, jako wynik suplementacji witaminami, chociaż przyczyny śmierci były skrajnie różne. Włączały one zarówno śmierć z powodu choroby serca, raka, złamania biodra, jak i śmierć w wypadkach i z powodu samobójstwa. Jeżeli witaminy zwiększałyby ryzyko śmierci – powinno to być zaobserwowane przynajmniej w niektórych badaniach klinicznych i takie badania byłyby przerwane. Nic takiego nie miało miejsca w przeprowadzonych badaniach. Co więcej, wszystkie badania z zastosowaniem witaminy E (54 badań) i beta karotenu (24 badania) nie wykazały żadnego wpływu na śmiertelność, a do tego suplementacja selenem wskazała na statystycznie potwierdzone obniżenie śmiertelności.

Badania te były bardzo krytykowane przez wielu naukowców, lekarzy i specjalistów w dziedzinie żywienia, o czym artykuły skromnie milczą. Wśród krytyków była również Dr Bernardine Healy, poprzednio dyrektor Naukowego Instytutu Zdrowia w USA (NIH ), a obecnie dyrektor zarządu Czerwonego Krzyża i członek Prezydenckiego Komitetu Doradców w Sprawach Nauki i Technologii. Jej komentarz dotyczący badań opublikowanych w JAMA mówił, że: „Miksując tak różne badania w jedno ogromne badanie obejmujące 232 606 pacjentów i prowadząc do tak upraszczającego i zaskakującego wniosku jest bez sensu. Oczywiście statystyki mogą udowodnić wszystko. Ale to badanie zaprzecza podstawowym zasadom meta-analizy. Porównywane badania muszą być podobne. Znaczy to, że należy porównać „jabłka do jabłek”, co w tym przypadku znaczy – przynajmniej dobrać podobnych pacjentów, porównywalne dawki suplementów i podobny czas ich brania. Podstawowym pytaniem, jakie musimy sobie zadać przed zaakceptowaniem takiego badania jest, czy selekcja poszczególnych badań opiera się na zdrowym rozsądku i czy ma sens z punktu racjonalnego i medycznego. W obu przypadkach te zasady zostały pogwałcone.”

2. Ignorancja faktów na temat wpływu witamin na nasze zdrowie

Musimy zdać sobie sprawę z faktu, że badania kliniczne z zastosowaniem suplementów mają różne ograniczenia. To nie jest badanie pojedynczego leku, substancji obcej dla naszego organizmu i metabolizowanej jako toksyna. Mikroelementy są niezbędnym składnikiem metabolizmu każdej komórki naszego ciała i co więcej są one obecne zarówno w czasie, jak i przed rozpoczęciem testu, jako składniki codziennej diety, co oczywiście zmniejsza impakt statystycznej ewaluacji ich działania.

Jednocześnie od prawie stulecia nauka i praktyka wskazują na ogromny pozytywny wpływ witamin, minerałów i innych niezbędnych składników odżywczych na funkcję naszego ciała. Informacje te są udokumentowane w podręcznikach biologii i medycyny, jak i zawarte w licznych publikacjach badań klinicznych i naukowych. Szereg badań z udziałem dziesiątków tysięcy pacjentów wykazało pozytywny wpływ suplementacji na jakość i długość naszego życia. Również badania naukowe wskazują, że wyższe niż RDA dawki witamin mogą pozytywnie modulować metabolizm organizmu nawet przy zmianach genetycznych, czy też selektywnie zabijać komórki rakowe.

Dziewięć nagród Nobla zostało przyznanych za badania w dziedzinie witamin i ich wpływu na zdrowie, niestety kontynuacja tego kierunku badań ustąpiła miejsce badaniom w kierunkach farmakologicznych. Dokonane w ostanich latach odkrycia naukowe Dr Ratha i potwierdzona w pracach naszego Instytutu skuteczność działania medycyny komórkowej otwierają możliwości naturalnej kontroli wielu chorób, włączając w to choroby serca, nowotworowe, osteoporozę, czy też wzmacnianie obrony immunologicznej.

3. Jaki jest cel popularyzacji pseudo-naukowych badań dyskredytujących medycynę naturalną?

Publiczne kampanie na temat szkodliwości witamin przeczą logice, podstawom wiedzy naukowej i praktyce, jednakże pozwalają ich sponsorom osiągnąć jeden cel: sianie wątpliwości w skuteczność działania substancji naturalnych, których stosowanie konkuruje z rynkiem leków. Witaminy nie są patentowalne, w związku z tym nie zapewniają tak wysokich zysków, jak substancje chemiczne (leki), które chronione patentami są źródłem miliardowych dochodów liczonych w dolarach lub euro dla ich producentów. Co więcej, leki generują wiele niepożądanych działań ubocznych prowadząc do nowych schorzeń i tym samym zwiększając zapotrzebowanie na coraz to nowe leki. Tymczasem witaminy i inne substancje odżywcze mogą usuwać źródła chorób prowadząc do ich eliminacji, a w związku z tym zawężają rynek zbytu na leki.

Taktyka siania wątpliwości w skuteczność suplementacji witaminami nie jest nowa. Przemysł tytoniowy używał jej efektywnie przez dziesiątki lat sponsorując i popularyzując badania, których celem było i jest podważanie związku między paleniem papierosów i rakiem płuc, czy innymi chorobami. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, ale… używając naukowych metod i oczywiście ogromnej machiny marketingowej kształtującej opinię publiczną. Nie jest tajemnicą, że firmy farmaceutyczne przeznaczają ogromne sumy na finansowanie ekspertów i badań w celu obrony i powiększania swoich zysków komercyjnych. Dzisiaj zarówno metody, jak i zakres działania tej propagandy w mediach dotyka nas na każdym kroku, grając na naszej podświadomości i stosując inne metody manipulacji opinii publicznej.

Dla wielu osob Cochrane Collaboration nie jest dobrze znaną instytucją. Zgodnie z informacją dostępną na stronach Internetowych jest to organizacja przedstawiająca się, jako nie bazująca na proficie i niezależna. Skąd więc pochodzą jej fundusze? Organizacja ta jest wspierana finansowo przez wydawnictwo John Willey & Sons (czołowy wydawca czasopism i publikacji z dziedziny medycyny, nauki i techniki), jak również przez fundusze rządowe i pochodzące od prywatnych organizacji. Dyskusja nad opracowaniem zasad dotacji i utrzymaniem niezależności od dawców (włączając w to firmy farmaceutyczne) została w tej organizacji zainicjowana dopiero w końcu 2003 roku pod wpływem różnych głosów krytycznych. Dopiero w kwietniu 2006 przedstawiono nowe zasady sponsorstwa, co wskazuje, że nie był to łatwy proces. Jednakże realizacja tych zasad nie jest ani gwarantowana ani skutecznie kontrolowana.

Cochrane Collaboration została założona w 1999 roku, czyli po około roku od założenia Instytutu Naukowego Dr Ratha w Kalifornii i w 7 lat po opublikowaniu kluczowych prac naukowych przez Dr Ratha i Linusa Paulinga na temat odkryć w dziedzinie naturalnej kontroli źródła chorób serca i rozsiewu raka w organizmie. Nasz cel – budowa nowego systemu opieki zdrowotnej bazującego na naukowo udokumentowanych naturalnych metodach i rozwój kierunków badań prowadzący do obniżenia i eliminacji chorób, a nie maskowania ich symptomów, był ogólnie znany od samego początku. Oponenci tego celu, czyli biznes bazujący na ekspansji chorób, zdawali sobie sprawę, że by kontynuować działanie muszą dyskredytować lub hamować dostęp do tej informacji. Organizacje o tzw. „niezależnym” charakterze czy tzw. „eksperci naukowi” często budujący swoje kariery na finansowym sponsorstwie ze strony biznesu farmaceutycznego odgrywają dużą rolę w tym procesie.

4. Dlaczego te znane już od roku wyniki badań zostają propagowane w teraz?

Wiedza na temat medycyny komórkowej odbija się coraz szerszym echem w Polsce. Dyskusje na ten temat odbywają się na stronach Internetowych, w salach wykładowych i prywatnych mieszkaniach. Coraz więcej ludzi rozumie, że zdrowia nie mierzy się ilością zrealizowanych recept, ale odpowiednią dietą, stylem życia i suplementacją witaminami w dawkach opartych na synergistycznym działaniu ich składników.

Coraz więcej ludzi nie chce zaakceptować, że ich zdrowie to źródło miliardowych dochodów i ogromny, globalny biznes. Ma to swoje konsekwencje. Zasady maksymalizacji zysków, a nie społeczna, czy indywidualna wartość odkrycia decydują o wyborze kierunków badań naukowych. W związku z tym promowane są te dziedziny, które wiodą do rozwiązań patentowych. Jako takie – przemysł farmaceutyczny inwestuje miliardy w rozwój lekow, przemysł żywieniowy buduje swoje zyski na GMO, czy biotechnologia na rozwoju terapii genowej. Nie ma tu miejsca i funduszy na rozwoj kierunków promujących witaminy, mineraly, czy naturalne sunstancje, których nie można patentować, a które mają niezaprzeczalne wartości dla zdrowia i obniżenia kosztów opieki zdrowotnej.

Od lat nasz Instytut prowadzi badania naukowe i kliniczne, które dokumentują kluczową rolę synergii substancji naturalnych w chorobach raka, serca i innych. Działalność edukacyjna Koalicji Dr Ratha i walka w obronie praw do naturalnej medycyny ma zakres globalny. Jej osiągnięcia zostały w zeszłym roku nagrodzone największej wagi uznaniem przez tych, co przeżyli KZ Auschwitz. Przekazali oni naszej organizacji pałeczkę Sztafety Pamięci i Życia – by utrzymać dla przyszłych pokoleń pamięć o zbrodniczej działalności korporacji IG Farben (zrzeszającej również firmy farmaceutyczne Bayer, BASF i Hoechst), jako ostrzeżenie, że historia ta może się powtórzyć. To wydarzenie nie mogło ujść uwagi.

Wytworzenie klimatu, w którym ludzie obawiają się witamin pomaga zalegalizować prawa ograniczające nasz dostęp do mikroelementów, mimo ich niezbędności dla utrzymania zdrowia i życia. Dyskusja nad nową legalizacją związaną z witaminami jest w tej chwili w toku w Polsce.

Obecna kampania przeciwko suplementacji witamin pozwala nam zdać sobie sprawę, że zdrowie nie zostanie nam dane dobrowolnie – o zdrowie musimy walczyć sami. Atak na witaminy to uznanie skuteczności naszego działania – więcej witamin może skrócić życie biznesowi chorób, ale nie nam.
Komentarz Zespołu Medycyna Tybetańsko-Mongolska

Medycyna Naturalna, a w szczególności medycyna tradycyjna chińska, medycyna mongolska, medycyna tybetańsko-mongolska jest obecnie na ostrzu noża wielkich koncernów farmaceutycznych. O tej sytuacji mówi też słynna na świecie organizacja ANH z Anglii pod kierownictwem dr Roberta Verkerka. Najaktualniejsze stanowisko organizacji i gabinetów medycyny naturalnej w tym też lekarzy medycyny tradycyjnej znajdą państwo w dokumencie:

http://www.anh-europe.org/files/100824_ANH-Briefing_Paper_THMPD_final.pdf

prof. Enkhjargal Dovchin

http://www.enji.pl

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Zabójcza medycyna naturalna, czyli pierdoły racjonalisty

Posted on 28 sierpnia 2010. Filed under: dr Enji, lekarz Enji, lekarz Enkhjargal Dovchin, medycyna mongolska, medycyna naturalna, mongolska lekarka, nagonka medialna, oszukańcze koncerny, Oszustwa mediów, racjonalista.pl, zabójcza medycyna | Tagi: , , , |


Po emisji czwartkowego wydania programu TVN „Uwaga!” na temat homeopatii w sieci rozszalała się istna burza. Dziennikarze ośmielili się przedstawić homeopatię w pozytywnym świetle, a ich przekonania zostały naukowo potwierdzone przez fizyka, który przyznał, że żyjący 200 lat temu twórca homeopatii Samuel Hahnemann miał genialną intuicję, którą dziś można potwierdzić dzięki najnowocześniejszym urządzeniom laboratoryjnym. Sceptyk został przekonany, a wszyscy wrogowie homeopatii wyszli na chemicznych ortodoksów i zwyczajnych kłamców, nie mających pojęcia o tym, co tak zawzięcie i z prawdziwą wściekłością zwalczają lub, co jeszcze gorsze (i wielce prawdopodobne), na ludzi przekupionych przez farmaceutyczne kliki.

Zabójcza medycyna naturalna, medycyna mongolska, tradycyjna medycyna tybetańsko-mongolska

Nie będę streszczać filmu, ale gorąco zachęcam do jego obejrzenia. Proszę zwrócić uwagę na postawę Konstantego Radziwiłła, który z pełną determinacją stoi na straży interesów koncernów farmaceutycznych, czym daje dowód na to, że w najmniejszym nawet stopniu nie obchodzi go dobro pacjentów, a jedynie obrona jedynie-słusznej ideologii. Co więcej, nie jest on zainteresowany poszerzaniem swoich horyzontów myślowych ani zdobywaniem wiedzy innej, niż ta, którą przekazano mu w czasie studiów. Żenada. Pan Radziwiłł powinien reprezentować całe środowisko lekarskie, a nie tylko „chemicznych Ali’ch”. Homeopaci i naturoterapeuci to też lekarze, mają dyplomy uczelni medycznych, nierzadko tytuły doktorskie, a nawet profesorskie i mają pełne uprawnienia do wykonywania zawodu lekarza. Stawianie ich przed sądem tylko dlatego, że leczą inną metodą niż się to panu Radziwiłłowi podoba świadczy o niesłychanym wprost despotyzmie i fanatyzmie światopoglądowym. Naczelna Rada Lekarska powinna szanować przysługujące pacjentom prawo do wyboru metody leczenia oraz do decydowania o tym, jak i przez kogo chcą być leczeni.

Zabójcza medycyna naturalna, czyli pierdoły racjonalisty

Jeśli chorujesz drogi czytelniku, zadaj sobie pytanie, które jest tytułem tej notki. Czy chcesz być leczony, być może jak najbardziej zgodnie z „naukową”, alopatyczną ortodoksją, czy wolałbyś raczej zostać wyleczony, nie ważne jak i przez kogo, byle szybko, skutecznie i bez skutków ubocznych?

Zabójcza medycyna naturalna, czyli pierdoły racjonalisty

Ja za Ciebie tej (ani żadnej innej) decyzji nie podejmę. Twój los jest w Twoich rękach. Najprawdopodobniej się ze mną z oburzeniem nie zgodzisz, ale zapewniam Cię, że ponosisz pełną odpowiedzialność za wszystko, co Cię w życiu spotyka. A za zdrowie w szczególności.

Masz wybór: możesz dalej chodzić po lekarzach, siedzieć w długich kolejkach, narzekać, kląć i płakać z powodu organizacji służby zdrowia, a potem wydać ostatni grosz emerytury czy nędznej pensji na leki (już słyszę to dramatyczne wzdychanie: „wszystkiego mogę sobie odmówić, ale na leki musi mi starczyć”) lub uczciwie odpowiedzieć na pytanie: „wolę się leczyć, czy zostać wyleczonym?” Jeśli uważasz, że twoja choroba nie da się wyleczyć i do końca życia będziesz skazany na kupowanie drogich leków, które nie tylko nie pomagają, ale powodują liczne, nierzadko groźne skutki uboczne, to nie czytaj dalej. Idź, połknij swoje pigułki, włącz telewizor i obejrzyj wiadomości z Polski, o tym, jak fatalnie działa nasza służba zdrowia i jak pacjenci cierpią. Miłej zabawy.

Jeśli jednak masz już dość bycia oszukiwanym i dojonym z kasy niby krowa, jeśli masz dość bólów brzucha, mdłości, zapaści, omdleń i coraz gorszego samopoczucia przebudź się z iluzji, którą karmią cię niedouczeni (uczelnie medyczne sponsorowane są przez koncerny farmaceutyczne) lub skorumpowani lekarze (za przepisywanie określonych leków lekarze otrzymują nagrody oraz wyjeżdżają na szkolenia do atrakcyjnych kurortów, nierzadko w ciepłych krajach). Zacznij czytać, googlować i samodzielnie szukać ratunku dla Twojego zdrowia.

Twoje zdrowie jest twoim największym skarbem, więc nie pozwól, żeby jacyś złodzieje pozbawiali Cię tego, co masz najcenniejsze.

Na początek poszukaj danych statystycznych, które wykażą z jednej strony ilu ludzi umiera rocznie na skutek złego leczenia, pomyłek lekarskich i skutków ubocznych leków alopatycznych, i z drugiej: ilu homeopatów zostało oskarżonych przez pacjentów o błąd w sztuce lub spowodowanie śmieci i skazanych przez sąd na więzienie. Dowiedz się również, np. pytając swoich znajomych, ilu z nich zostało skutecznie wyleczonych przez medycynę alopatyczną z tzw. chorób przewlekłych.

Znasz może kogoś, to odstawił insulinę, bo po latach jej stosowania zrobiło mu się lepiej? Albo kogoś, kto został skutecznie i na zawsze wyleczony z nadciśnienia, miażdżycy, chorób serca itp.? Ja nie znam. Znam natomiast takich, którzy po latach „leczenia” się z cukrzycy pochorowali się jeszcze bardziej, niż przed „leczeniem”: stracili wzrok, stopę, a nawet całą kończynę i resztki zdrowia. Znam też takich, którzy przyjmują coraz silniejsze leki na nadciśnienie i czują się coraz gorzej. Choroba nie tylko nie ustępuje, ale się pogłębia, co z reguły kończy się kalectwem lub śmiercią na skutek wylewu.

A teraz będzie bardziej optymistyczna część mojej notki.

Znam wielu takich (i wciąż do mnie piszą nowi), którzy zostali naprawdę skutecznie i na zawsze wyleczeni z bardzo poważnych chorób przez zwykłych dietetyków i lekarzy homeopatów. W przypadku cukrzycy wystarczy 30 dni zdrowej diety, żeby całkowicie i na zawsze wyzdrowieć. Cukrzyca jest spowodowana złym odżywianiem, więc tylko zmianą diety można ją wyleczyć. Podobne efekty uzyskuje się w przypadku każdego rodzaju grzybicy. Zamiast smarować się drogimi i nieskutecznymi maściami lub całymi latami łykać antybiotyki wystarczy odstawić słodycze (nie stosować „dietetycznych” słodzików, są rakotwórcze!!!) i zmienić dietę na taką, która „zagłodzi” chorobotwórcze grzyby.

W przypadku całego mnóstwa innych chorób najlepiej udać się i do dietetyka, i do lekarza-homeopaty. Dobrze dobrana dieta czyni cuda, a leki homeopatyczne nie tylko nie szkodzą, ale są bardzo skuteczne w przywracaniu zdrowia, i to nie tylko fizycznego, ale i psychicznego. Homeopatia uzdrawia całościowo. Dlatego lekarz zadaje pacjentowi te wszystkie pytania, które mogą wydawać się bardzo dziwne i nie związane z chorobą, na którą skarży się pacjent. Bo niby co mają wspólnego okulary z problemami gastrycznymi? Mają tyle, że pacjent jest całością. Jego oczy, żołądek i całą resztę łączą wzajemne zależności, o których alopata specjalizujący się wyłącznie w gastrologii lub okulistyce nie ma pojęcia. Lecząc homeopatycznie żołądek można wyleczyć nerwicę lub brak pewności siebie.

Dobrzy lekarz, to skuteczny lekarz. Nawet, jeśli za wizytę trzeba zapłacić i nawet jeśli wydaje się to drogo, należy się zastanowić, co się bardziej opłaca: korzystać z „darmowej”, tragicznie źle działającej służby zdrowia i do końca życia tracić majątek na trujące leki alopatyczne, czy wysupłać pieniądze na jedną lub kilka drogich wizyt w gabinecie homeopaty i potem do końca życia być w pełni zdrowym i nie wydawać już ani grosza na leczenie? Zastanówcie się nad tym sami.

I jeszcze taka mała dygresja: dlaczego homeopatia jest tak zajadle zwalczana zarówno przez medycynę alopatyczną, jak i przez Kościół? Dlaczego ludzi straszy się demonami, opętaniem lub jakimiś rzekomymi tragicznymi skutkami ubocznymi leczenia homeopatycznego?

Moim zdaniem odpowiedź jest prosta: lek homeopatyczny (oczywiście, jeśli zostanie naprawdę dobrze dobrany, indywidualnie do potrzeb pacjenta) przywraca człowiekowi równowagę na wszystkich poziomach. Nie tylko na fizycznym, ale psychicznym i duchowym. Osoba taka staje się silna psychicznie i duchowo, co sprawia, że jest niezależna, odważna i asertywna. Takim człowiekiem nie da się manipulować ani bezkarnie go oszukiwać. Władza duchowa ani świecka nie potrzebuje takich wyzwolonych jednostek. Władza kocha, żeby obywatele byli jak te barany: ciemni, bezmyślni i posłuszni. Żeby na zawołanie kupowali, szczepili się, dawali na tacę, głosowali na szubrawców i broń Boże nie myśleli.

I na zakończenie ostrzeżenie!

Jak było do przewidzenia, po emisji „Uwagi” cała banda sprzedawczyków, raczej nie bezinteresownie stojących na straży interesów przemysłu farmaceutycznego, dostała istnego szału i ataków furii. Zapluwają się biedacy w swoich blogach i komentarzach na forach dyskusyjnych jadem swojej nienawiści, ale cóż mogą zrobić wobec niezbitych faktów? Faktom nie da się zaprzeczyć.

Ci sami ludzie do niedawna toczyli na swych blogach świętą wojnę przeciwko tzw. „teoretykom spisku”, nawołującym do bojkotu szczepień przeciwko świńskiej grypie i negującym globalne ocieplenie spowodowane przez człowieka. Dziś nie muszę nikomu tłumaczyć, kto miał rację.

Bez względu na to, czy była ona naturalna, czy sztucznie wytworzona w laboratoriach, świńska grypa okazała się niegroźną mutacją tej choroby. Ani nie miała potencjału zabijania, jaki jej przypisywano, ani nie rozprzestrzeniała się tak szybko i na masową skalę, jak nam wmawiano. Ogłoszenie przez WHO pandemii 6 stopnia było nie tyle bezzasadne, co raczej było skutkiem korupcji, a wydatki, jakie rządy poniosły na zakup szczepionek okazały się wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Na szczęście zwykli obywatele wykazali dużo więcej rozsądku, niż rządy ich państw i zwyczajnie akcję szczepień zbojkotowali. Jeśli dziś ktoś czuje się chory z powodu tej grypy, to wyłącznie ministrowie odpowiedzialni za zdrowie obywateli i finanse państwa, ponieważ będą musieli stanąć przed komisją śledczą i wytłumaczyć się ze swoich nieprzemyślanych działań, którymi narazili budżety swych państw na tak wielkie straty, a zdrowie narodu na niebezpieczeństwo. Śledztwo wykazało, że szczepionki były produkowane w pośpiechu i nie spełniały norm bezpieczeństwa, dlatego podawanie ich ludziom, a zwłaszcza dzieciom mogło spowodować katastrofalne skutki.

Globalne ocieplenie również okazało się wielkim pseudonaukowym szwindlem. Obie te afery już dorobiły się miana przekrętu stulecia, a nawet wszechczasów i nie wiadomo, której z nich należy się palma pierwszeństwa. Naukowcy, których ludzie uważali do tej pory za nieskalane autorytety, stojące na straży obiektywnej, bo naukowej prawdy, okazali się przekupni i zdolni do fałszowania wyników badań. Robili to dla kariery i pieniędzy. Co gorsze, wręcz haniebne, stosowali terror wobec swoich kolegów, którzy uczciwość stawiali wyżej od kariery. Sprzedajni karierowicze wspinali się po szczeblach kariery, podczas gdy uczciwi i rzetelni uczeni, broniący prawdy tracili posady i dobre imię.

Dziś ci sami ludzie, którzy w agresywny, napastliwy i wręcz chamski sposób narzucali światu kłamstwa na temat szczepionek i klimatu, zaszczuwając i opluwając wszystkich, którzy sprzeciwiali się tej obrzydliwej kampanii dezinformacji, teraz ośmielają się opluwać homeopatię i medycynę naturalną. A co najbardziej zdumiewające – znajdują czytelników, bezkrytycznie wierzących w te odrażające brednie. Ludzie, którzy dwa razy zostali przyłapani na zbrodniczych kłamstwach są dla was wiarygodnym źródłem informacji? Zastanówcie, się co robicie! Ile razy musicie zostać oszukani, żebyście w końcu zrozumieli, że to sprzedajni psychopaci, wynajęci przez koncerny farmaceutyczne lub skorumpowanych polityków do naganiania im klientów?

Jeśli ktoś nie czuje się jeszcze przekonany, podam tutaj konkretne liczby. Dane nie są najnowsze (lata 2000-2004), ale jest oczywiste, że dziś zyski koncernów farmaceutycznych są z całą pewnością wyższe, a nie niższe. Dane pochodzą z filmu „Zdrowie na sprzedaż”.

– 2004 r.: leki na receptę przyniosły ponad 500 mld. $,

– 2002 całkowity dochód Big Pharma wyniósł 36 mld. $ i był wyższy od sumy dochodów pozostałych 490 międzynarodowych przedsiębiorstw z listy 500 najbogatszych korporacji na świecie,

– W 2004 r. Big Pharma zanotowała 205 mld. $ przychodu, prawie tyle, ile wynosi produkt krajowy brutto Danii.

Lista Top Ten leków:

– Lipitor na obniżenie poziomu cholesterolu (Pfitzer) przyniósł w ciągu roku 10 mld $ zysku,

– Zocor, także na obniżenie poziomu cholesterolu (Merck) dochód w ciągu roku 6 mld 100 mln dochodu,

– Zyprexa, lek antydepresyjny (Eli Lilly) 4 mld. 800 mln $,

– 480 mld. $ przychodu z 7 pozostałych leków (2 na wrzody, 1 na nadciśnienie, 1 antydepresyjny, 1 na choroby serca, 1 na astmę i 1 na anemię).

Leki homeopatyczne nie przyniosły koncernom z Big Pharma żadnego dochodu, a co gorsze, odebrały im wielu klientów. Odebrały ich na zawsze, ponieważ ludzie ci zostali skutecznie wyleczeni i nie kupują i kupować nie będą już żadnych leków.

Czy teraz jest już jasne, dlaczego homeopatię należy zniszczyć i zdelegalizować?

Jeszcze mamy wybór. Jeszcze chronią nas humanitarne prawa. Jeszcze wciąż obowiązuje Karta Praw Pacjenta. Ale jeśli będziemy bierni i pokorni jak te barany, nasze prawa zostaną nam odebrane, a my zostaniemy zmuszeni do spożywania GMO, aspartamu i skażonej pestycydami żywności, do będącego skutkiem tego chorowania i leczenia się jedyną legalną metodą: trującą i zabijającą chemią. A to będzie oznaczało, że już wkrótce staniemy się jedynie kolejną bezosobową cyferką w statystykach śmiertelności medycyny alopatycznej.

Pewien wróg naturalnego zdrowia z mściwą satysfakcją napisał na blipie, że produkująca leki homeopatyczne firma Boiron osiąga 500 mln. dochodu. Cóż to jest w porównaniu z miliardami Big Pharma? Ale to i tak niezwykle radosna wiadomość, bo świadczy o tym, że na świecie jest dużo więcej mądrych i dbających o zdrowie ludzi, niż przypuszczałam. Jest to świetna wiadomość również dlatego, że skoro jest nas tak dużo, to znaczy, że stanowimy potężną siłę, z którą decydenci muszą się liczyć. Znaczy to, że jeśli ktoś będzie próbował zdelegalizować homeopatię spotka się to z potężnym sprzeciwem. Tak więc jest to naprawdę świetna wiadomość.

Zabójcza medycyna naturalna – racjonalista.pl

Autor: Maria Sobolewska
Źródło: Jestem za, a nawet przeciw

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Zabójcza medycyna naturalna, a zysk wielkich koncernów farmaceutycznych

Posted on 28 sierpnia 2010. Filed under: dr Enji, medycyna mongolska, medycyna naturalna, medycyna tybetańska, mongolska lekarka, zabójcza medycyna | Tagi: , , , , , , |


Tak twierdzą opłacani przez koncerny farmaceutyczne naganiacze, których zadaniem jest rozprawić się z nieuczciwą (bo skuteczną) konkurencją na rynku zdrowia. W tym celu koncerny wynajmują „blogerów” i komentatorów trollujących na różnych portalach, którzy „bezinteresownie” i z „punktu widzenia nauki” przedstawiają „racjonalne” argumenty za tym, że tylko chemiczna i chirurgiczna medycyna alopatyczna oraz powszechne szczepienia gwarantują nam bezpieczne i skuteczne dbanie o zdrowie. Oczywiście, jednym z chętnie podnoszonych pod adresem „szarlatanów leczących chwastami i placebo” zarzutów jest i ten, że biorą za to OGROMNE pieniądze. No i przemysł zielarski to też OGROMNE pieniądze, więc jak sugeruje Konstanty Radziwiłł, jest wielce prawdopodobne, że ktoś w WHO wziął od zielarzy w łapę i tylko dzięki temu to znachorstwo jest jeszcze legalne.

Pomyślmy przez chwilkę, to naprawdę nie boli…

Czy przemysł suplementów i zielarstwo oraz szeroko pojęta medycyna naturalna mają jakikolwiek udział w podziale łupów, które przypadają medycynie alopatycznej z racji pobierania przez państwo od każdego bez wyjątku obywatela przymusowych i ogromnych składek na ubezpieczenie zdrowotne? Nie mają! Wszystko to, co do grosza, przypada „naukowej” medycynie, która mimo to stale podnosi głośny i dramatyczny lament, że pieniędzy jest za mało, że szpitale są niedoinwestowane, że pacjenci głodują i marzną i że trzeba sprzedawać cegiełki lub zarządzać dodatkowe składki na świadczenia bardziej wyrafinowane, niż porada w sprawie kataru lub wyrwanie zęba.

Gdyby każdy z nas odkładał na własne konto te pieniądze, które wpłaca w postaci składek zdrowotnych, po kilku latach stać by go było na najbardziej wymyślne usługi medyczne, z operacjami plastycznymi włącznie. Ale wpłaca je na cudze konto. A o cudze nikt nie dba.

Do ziół nikt z naszych składek nie dopłaca. Zioła zbierają i odstawiają do punktów skupu zwykli ludzie, którzy dostają za to marne grosze. Ubezpieczalnie nie finansują również gabinetów medycyny naturalnej ani homeopatycznych, nawet jeśli prowadzone są przez lekarzy.

Jeśli ktoś był na tyle lekkomyślny, że niewłaściwą dietą i zabójczym trybem życia sam doprowadził się do ciężkiej choroby ma dwa wyjścia:

1. Skorzystać z dobrodziejstw medycyny, na którą przez całe lata płacił przymusowy haracz i położyć się w szpitalu lub

2. Pójść wreszcie po rozum do głowy i zawrócić ze ścieżki wiodącej ku samozagładzie.

Rozważmy teraz dokładniej każdą z tych opcji:

1. WYBIERAMY MEDYCYNĘ ALOPATYCZNĄ

W szpitalu dobrzy doktorzy podtrują pacjenta obcą naturze chemią jeszcze bardziej, niż czynił to sam. A czynił to nieświadomie (bo nie interesowało go, czy to, co jest wymienione jako skład danego produktu spożywczego jest bezpieczne), z powodu cenienia kariery wyżej niż zdrowia („nie mam czasu na gotowanie, więc przyrządzę sobie ‘Gorący kubek’ lub zamówię hamburgera bądź inny ‘fast food’”) lub za sprawą nadmiernego zaufania do przemysłu spożywczego i do państwa, które przecież stoi na straży naszego zdrowia i bezpieczeństwa („w życiu nie uwierzę, że jakikolwiek zatwierdzony przez instytucje powołane do kontrolowania żywności dodatek może być szkodliwy dla zdrowia, przecież to absurd i kompletna bzdura!”). Dodajmy do tego niedobory witamin (bo chleb razowy jest dla wiejskiej biedoty) oraz miłość do Coli Light, odświeżających oddech miętusków i gumy Orbit (są dietetyczne, bo nie zawierają szkodliwego cukru) oraz życie w permanentnym stresie wywołanym koniecznością konkurowania o pozycję w korporacji i… katastrofa gotowa.

Co robi nowoczesny, racjonalnie myślący człowiek, gdy poczuje się chory? Oczywiście – idzie do lekarza. A co robi będący przedstawicielem naukowej medycyny lekarz? Oczywiście – leczy! Leczy, to znaczy przepisuje proszki lub zastrzyki. Nowoczesny reprezentant naukowej medycyny ma leczyć, a nie uzdrawiać. Uzdrawianie jest domeną szarlatanów, czyli oszustów wciskających pacjentowi zwykłe chwasty, wodę lub kulki z cukru.

Uczciwy lekarz nigdy nie wspomni o uzdrawiającej sile natury, bo natura jest prymitywna, brudna i nienaukowa, a jego uczono, że z jej usług korzystano w czasach kołtunów, zabobonu i wszechobecnego brudu (o wszach nawet nie wspomnę, brrr, ohyda). Naukowy lekarz leczy. A jeśli to nie pomoże (a kto powiedział, że musi pomóc? Farmaceuci robią co mogą, ale widocznie więcej nie mogą) wytnie całe mnóstwo narządów, nie zważając na to, że zostały dane człowiekowi przez naturę (Boga lub ewolucję, wybierzcie sami, co wolicie), żeby jego organizm mógł właściwie funkcjonować. No, a jak i to nie pomoże, to trudno, medycyna musi przyznać się czasem do porażki lub bezsilności. Widocznie choroba była nieuleczalna. Takie jest życie, nic na to nie poradzimy.

Zabójcza medycyna naturalna

2. WYBIERAMY NATUROTERAPIĘ

Tu musimy od razu powiedzieć sobie jasno: całą naszą niewyobrażalnie wielką kasę, którą z nas zdarto w ramach przymusowego ubezpieczenia zdrowotnego szlag trafi i nigdy jej nie odzyskamy. Zmarnuje się. Albo skorzysta z niej ktoś inny, kto padnie ofiarą naukowej medycyny (patrz punkt pierwszy). My nie tylko nie odzyskamy nawet procenta z tego, co musieliśmy zapłacić za ubezpieczenie, ale będziemy musieli wyłożyć kolejną sumę z własnej kieszeni. Jeśli myśl o bezpowrotnej stracie pieniędzy jest dla Ciebie nie do zniesienia, nie czytaj dalej, idź do lekarza i wykorzystaj swoje zainwestowane w służbę zdrowia pieniądze. A my zajmiemy się teraz nienaukowym przywracaniem zdrowia za własne pieniądze.

Jeśli poważnie chorujesz, np. na raka, lepiej skorzystaj z pomocy lekarza. Ale nie alopatycznego, lecz specjalisty od leczenia metodami naturalnymi. Nie jest prawdą, że medycyną naturalną zajmują się wyłącznie znachorzy. Jest wielu lekarzy, którzy skończyli normalne, „naukowe” uczelnie medyczne, mają dyplom lekarza i prowadzą legalne, prywatne gabinety. Oczywiście, nie mogą oni przyjmować pacjentów za darmo. Ponieważ leczenie metodami naturalnymi nie jest refundowane, musimy za nie zapłacić. Czy jest coś cenniejszego, niż zdrowie? Nie bądźmy więc skąpi, to się i tak opłaci.

Możliwe, że dla potrzeb terapii trzeba będzie wyjechać w miejsce oddalone od cywilizacji i skażeń. To oczywiście też kosztuje. Trzeba opłacić pobyt i wyżywienie, a lekarze i terapeuci też nie mogą pracować za darmo. Może jednak warto sprawić sobie taki mały prezent?

Jeśli Twoja choroba nie zagraża życiu możesz się leczyć sam/a.

Hipokrates powiedział, że zdrowie jest zbyt cenną rzeczą, żeby powierzać je lekarzom, więc każdy powinien sam o nie zadbać. Nauczał też, że pożywnie ma być naszym lekarstwem. Ale musi to być żywność naturalna i świeża. Ekologiczne owoce i warzywa są drogie, bo dziś są rzadkością, ale leczenie się nimi i tak wyjdzie taniej niż kuracja chemią. A co najważniejsze dzięki nim odzyskamy zdrowie i umkniemy grabarzowi spod łopaty. I nie martwcie się, że nie macie czasu na takie zabawy. Dzisiejszy przemysł wychodzi naprzeciw potrzebom zapracowanych i zalatanych. Nie musimy kroić warzyw ręcznie ani ręcznie wyrabiać razowego chleba. Dla zaoszczędzenia czasu należy sobie sprawić dobry robot kuchenny z przystawką do mielenia ziarna, maszynkę do wyrabiania i wypiekania domowego chleba (cały proces jest zautomatyzowany), maszynkę do robienia makaronu oraz zainwestować w prasę do wyciskania soków. Prasa jest najdroższa, ale i tak warto ją mieć.

Gdy już wyposażymy swoją kuchnię należy zacząć od oczyszczenia organizmu. Można robić głodówki (ale nie zimą!!!), jednak to lepiej robić pod okiem lekarza lub terapeuty, który się na tym zna. Można też oczyścić organizm sokami z owoców i warzyw (tego również nie należy robić zimą).

A po oczyszczeniu organizmu należy przejść na naturalną dietę z możliwie jak najmniejszą ilością mięsa pochodzącego spoza przemysłowej hodowli. Oczywiście na zawsze trzeba zrezygnować z wszelkich gotowych wyrobów: zupek, kubków, napojów, chrupek i rzeczy dostępnych w każdym supermarkecie.

Zabójcza medycyna naturalna

Autor: Maria Sobolewska
Źródło: Jestem za, a nawet przeciw

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Zabójcza medycyna naturalna, czyli ogłupianie społeczeństwa – część 1

Posted on 28 sierpnia 2010. Filed under: dr Enji, medycyna mongolska, medycyna naturalna, medycyna tybetańska, mongolska lekarka, zabójcza medycyna | Tagi: , , , , , |


Czy rząd celowo próbuje ogłupić masy? Trudno to udowodnić, ale istnieje wiele danych wskazujących na to, że elita rządząca nie tylko toleruje, ale również aktywnie prowadzi politykę, której efekty szkodzą zdrowiu fizycznemu i psychicznemu populacji. Niniejsza seria artykułów traktuje o różnych sposobach ogłupiania współczesnego człowieka. W części pierwszej przyjrzymy się truciznom, które można znaleźć w spożywanych na co dzień napojach, pożywieniu i lekach.

Temat ogłupiania i odczłowieczania mas nieraz pojawiał się w artykułach na portalu The Vigilant Citizen. Obecność tych koncepcji w popkulturze jest jednak tylko zewnętrznym, symbolicznym wyrazem głębokich zmian zachodzących w naszym społeczeństwie. Dane naukowe od lat stanowią dowód na to, że rządy na całym świecie tolerują sprzedaż wielu produktów mających bezpośredni, negatywny wpływ na nasze zdrowie fizyczne i umysłowe. Wiele spożywanych na co dzień produktów, jak się okaże w tym artykule, powoduje uszkodzenia mózgu i obniża zdolność podejmowania decyzji, a nawet IQ.

Czy elita chce otępiałego społeczeństwa? Hitler powiedział kiedyś: „Szczęśliwie się składa dla przywódców politycznych, że ludzie nie myślą.” Wykształcone społeczeństwo zna swoje prawa, rozumie pewne kwestie i podejmuje działania, jeśli stan rzeczy mu nie odpowiada. Patrząc na olbrzymią ilość dowodów, można uznać, że elita chce czegoś dokładnie odwrotnego: społeczeństwa schorowanego, przestraszonego, zdezorientowanego i apatycznego. Przyjrzymy się skutkom, jakie mają dla naszego ciała leki, pestycydy, fluoruek i aspartam, oraz temu, jak produkty te są promowane przez struktury rządzące.

NADUŻYWANIE LEKÓW NA RECEPTĘ

W ostatnich dziesięcioleciach w Stanach Zjednoczonych obserwowano szokujący wzrost liczby recept wypisywanych na leki mające pomóc przy rozmaitych dolegliwościach. Zjawisko to dotyczy szczególnie dzieci. Od lat 90-tych XX wieku stale rośnie liczba dzieci w Stanach, u których zdiagonozowano „choroby”, takie jak zespół deficytu uwagi (z ang. Attention Deficit Disorder – ADD) i którym przepisuje się leki zmieniające świadomość, np. Ritalin.

„Urząd do Walki z Narkotykami (Drug Enforcement Administration – DEA) jest zaalarmowany wzrostem liczby przypadków przepisywania tych leków, który ma miejsce w ostatnich latach. Od 1990 roku liczba recept wypisywanych na methylphenidate wzrosła o 500 procent, a recept na amfetaminę, wypisywanych w tych samych celach – o 400 procent. Mamy obecnie do czynienia z sytuacją, w której 7-10 procent amerykańskich chłopców przymuje te leki w pewnym okresie swego życia. Wzrasta też procent dziewczynek przyjmujących leki tego typu.” (Źródło:http://www.add-adhd.org/ritalin.html)

W dzisiejszych czasach dzieciom, które mają zbyt dużo pomysłów, energii i siły, umyślnie podaje się bardzo silne leki, wpływające bezpośrednio na funkcjonowanie ich mózgów. Czy sprawy idą w dobrym kierunku?

Mimo że ADD nie jest dokładnie zdefiniowanym i udokumentowanym zaburzeniem, wiadomo, iż nie powoduje ŻADNYCH zauważalnych skutków. A jednak u wielkiej liczby dzieci wciąż diagnozuje się tę chorobę. W związku z tym nasuwają się pytania natury etycznej.

„Pediatrzy i etycy również mają wątpliwości odnośnie użycia tych stymulantów. W artykule opublikowanym w New York Times zakwestionowali zasadność podawania leków dzieciom bez uprzedniej dokładnej diagnozy, w nadziei, że będą sobie lepiej radzić w szkole. Pytali też, czy w takim razie powinno się podawać leki dorosłym, którzy nie radzą sobie zawodowo lub odkładają wszystko na później. Kwestionują sensowność tej metody. Kwestia ta została poruszona również w styczniowym numerze magazynu Pediatrics w 2005 roku. Omówiono tam temat znacznych rażących rozbieżności między praktyką lekarską pediatrów a wytycznymi Amerykańskiej Akademii Pediatrii (AAP) odnośnie diagnozowania i leczenia dzieci z ADHD (zespołem nadpobudliwości psychoruchowej). W artykule tym wyrażono pogląd, że skoro środowisko lekarskie nie doszło do porozumienia w sprawie diagnozowania ADD i ADHD, nie powinno wydawać szczegółowych decyzji odnośnie leczenia osób, u których zdiagnozowano to zaburzenie.”

Stosowanie Ritalinu we wczesnych latach życia powoduje złamanie psychologicznej bariery, która chroni ludzi przed braniem leków na receptę, co powoduje, iż dzieci, które biorą takie leki, są bardziej narażone na to, że również w przyszłości będą przyjmować środki psychotropowe. Zatem nie powinniśmy się dziwić, jeśli w najbliższych latach będziemy świadkami dramatycznego wzrostu ilości przyjmowanych antydepresantów. Ten trend można obserwować już teraz:

„W swoich badaniach amerykańskie Centra Kontroli Chorób i Prewencji zrobiły przegląd 2,4 miliarda leków przepisanych podczas wizyt u lekarzy i w szpitalach. 118 milionów z tych recept to recepty na antydepresanty. Spożycie antydepresantów i innych środków psychotropowych, które wpływają na reakcje chemiczne w mózgu, dramatycznie wzrosło w ostatniej dekadzie: spożycie antydepresantów przez osoby dorosłe – niemal trzykrotnie w latach 1988-1994 i 1999-2000, a w latach 1995-2002, z których pochodzą najnowsze dostępne statystyki, o 48 procent, jak donosi CNN – Elisabeth Cohen, CNN.”

Przyjmowanie tabletek na receptę może bardzo pomóc w szczególnych, dobrze zdiagnozowanych przypadkach. Jednak przemysł farmaceutyczny, którego przedstawiciele mają wielu „przyjaciół” na najwyższych szczeblach władzy, promuje powszechne stosowanie leków psychiatrycznych. Od 2002 roku społeczeństwu sprzedano olbrzymie ilości tabletek, które mają rzekomo pomagać w rozmaitych przypadkach zaburzeń psychicznych, jednak wiele z tych leków dopuszczono do sprzedaży bez odpowiednich badań nad ich skutkami ubocznymi. Lub jeszcze gorzej: skutki uboczne być może były znane, lecz informację o nich zatajono przed ogółem. Poniżej zamieszczamy listę ostrzeżeń odnośnie powszechnie sprzedawanych leków psychiatrycznych. Niektóre możliwe efekty uboczne są przerażające – tabletka nie powinna mieć aż takiego wpływu na ludzki mózg. Pomyśl o tym: przed niektórymi lekami ostrzega się, bo mogą spowodować, że… popełnisz samobójstwo.

2004

22 marca: Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration – FDA) ostrzega, że antydepresanty w typie Prozacu (należące do grupy selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny, ang. Selective Serotonin Reuptake Inhibitors – SSRIs) mogą powodować „niepokój, pobudzenie, ataki paniki, bezsenność, drażliwość, agresję, impulsywność, akatyzję (niepokój ruchowy), hipomanię (nadmierne podekscytowanie) oraz manię (psychozę, której objawy to podwyższony nastrój oraz zawyżona samoocena)“.

Czerwiec: Agencja ds. Środków Terapeutycznych, australijski odpowiednik FDA, donosi, że najnowsze leki antypsychotyczne mogą zwiększać ryzyko zachorowania na cukrzycę.

Czerwiec: FDA nakazuje, by na opakowaniu stymulantów o nazwie Adderall zamieszczać ostrzeżenie o możliwości wystąpienia nagłej śmierci sercowej, szczególnie u dzieci chorujących na serce.

15 października: FDA zarządza oznaczanie antydepresantów przy pomocy ostrzeżenia w czarnej ramce (tzw. black box warning), uprzedzając, że mogą one powodować myśli i czyny samobójcze u osób poniżej 18. roku życia.

21 października: Nowozelandzki Komitet ds. Niepożądanych Działań Leków (New Zealand Medicines Adverse Reactions Committee – MARC) zaleca, by nie podawać antydepresantów, starej i nowej generacji, pacjentom poniżej 18. roku życia, ze względu na ryzyko samobójstwa.

17 grudnia: FDA żąda, by na opakowaniu leku stosowanego przy ADHD, o nazwie Strattera, znalazła się informacja: „Poważne uszkodzenia wątroby mogą przejść w niewydolność wątroby, powodując śmierć lub konieczność przeszczepu tego organu u niewielkiego procenta pacjentów”.

2005

9 luty: Organizacja ds. zdrowia w Kanadzie (Health Canada), kanadyjski odpowiednik FDA, zawiesiła sprzedaż leku Adderall XR (lek o przedłużonym działaniu, ang. Extended Release, podawany raz dziennie), przez wzgląd na doniesienia o 20 przypadkach nagłych zgonów o niewyjaśnionych przyczynach (w tym 14 dzieci) i 12 zawałach (2 dzieci).

11 kwietnia: FDA ostrzega, że stosowanie leków antypsychotycznych u pacjentów w podeszłym wieku może spowodować zwiększenie ryzyka zgonu.

28 czerwca: FDA ogłasza, że planuje wprowadzić zmiany w etykietowaniu leku Concerta oraz innych leków o składzie Ritalinu, tak by etykiety zawierały informacje o skutkach ubocznych: „halucynacje wzrokowe, myśli samobójcze, zachowania psychotyczne, zachowania gwałtowne i agresywne”.

30 czerwca: FDA ostrzega, że antydepresant o nazwie Cybalta może zwiększać ryzyko myśli i zachowań samobójczych u dzieci i młodzieży. Uprzedza też o potencjalnym zwiększeniu ryzyka zachowań samobójczych u dorosłych przyjmujących antydepresanty.

Sierpień: Australijska Agencja ds. Środków Terapeutycznych znajduje powiązanie między przyjmowaniem antydepresantów a tendencjami samobójczymi, akatyzją (niepokojem ruchowym), pobudzeniem, nerwowością i niepokojem u dorosłych pacjentów. Ustalono też, że podobne symptomy mogą pojawić się podczas odstawiania tych leków.

19 sierpnia: Komitet ds. Produktów Leczniczych Europejskiej Agencji ds. Leków ostrzega przeciw przyjmowaniu antydepresantów przez dzieci, stwierdzając, że leki te wywołują próby i myśli samobójcze, agresję, wrogość, zachowania buntownicze i złość.

26 września: Agenzia Italiana del Farmaco (Włoska Agencja ds. Leków, odpowiednik FDA) ostrzega przeciw podawaniu antydepresantów starszej generacji (trójcyklicznych) pacjentom poniżej 18. roku życia. Ustala też, że istnieje związek między stosowaniem tego leku a atakami serca, bez względu na wiek pacjenta.

29 września: FDA nakazuje, aby na opakowaniu leku o nazwie Strattera, stosowanego przy ADHD, znalazło się ostrzeżenie w czarnej ramce informujące o zwiększonym ryzyku wystąpienia myśli samobójczych u przyjmujących ten lek dzieci i młodzieży.

17 października: FDA ostrzega, że antydepresant Cybalta może powodować uszkodzenie wątroby.

24 października: FDA wycofuje ze sprzedaży stymulant o nazwie Cylert ze względu na ryzyko toksycznego uszkodzenia oraz niewydolności wątroby.

Listopad: FDA ostrzega, że antydepresant o nazwie Effexor może powodować myśli mordercze.

2006

9 luty: Komitet doradczy FDA ds. zarządzania ryzykiem użycia produktu leczniczego namawia do użycia ostrzeżenia w czarnej ramce przy znakowaniu stymulantów, ze względu na ryzyko spowodowania ataku serca, zawału i nagłej śmierci.

20 lutego: Brytyjskie władze ostrzegają, że stosowanie leku Strattera wiąże się z ryzykiem ataku serca oraz wydłużania się odstępów czasowych pomiędzy uderzeniami serca.

22 marca: Panel doradczy FDA otrzymuje raporty o prawie 1000 przypadków dzieci, które doświadczyły psychozy lub manii podczas przyjmowania stymulantów.

3 maj: Raporty FDA w sprawie niepożądanych reakcji na leki wykazują związek między przyjmowaniem leków antypsychotycznych a 45 przypadkami zgonów u dzieci oraz 1300 przypadkami poważnych reakcji niepożądanych, w tym przypadkami konwulsji i niskiego poziomu białych krwinek.

12 maja: Producent leku Paxil ostrzega, że antydepresant ten zwiększa ryzyko samobójstwa u dorosłych.

26 maja: Health Canada wydaje nowe ostrzeżenia w sprawie ryzyka wystąpienia rzadkich schorzeń serca przy stosowaniu wszelkich leków przepisywanych przy ADHD, w tym ryzyka nagłej śmierci.

2 czerwca: Badania FDA wykazują, że lek antypsychotyczny Risperdal może powodować powstawanie guzów przysadki mózgowej. Przysadka, znajdująca się u podstawy czaszki, wydziela hormony wzrostu oraz reguluje funkcjonowanie organizmu. Leki antypsychotyczne mogą zwiększać wydzielanie prolaktyny, hormonu przysadki. Nadmierne wydzielanie tego hormonu jest wiązane z zachorowaniami na raka. Odkryto, że Risperdal zwiększa wydzielanie prolaktyny częściej niż inne leki tego typu.

19 lipca: FDA oświadcza, że na opakowaniach antydepresantów powinny znaleźć się ostrzeżenia o tym, iż mogą powodować śmiertelne schorzenia płuc u niemowląt, których matki podczas trwania ciąży stosowały leki z grupy selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRIs). Z kolei osoby mające migreny trzeba ostrzec, że łączenie leków przeciw migrenie i leków z grupy SSRI może prowadzić do wystąpienia zespołu serotoninowego – stanu, który zagraża życiu.

ZATRUCIE POKARMOWE

Współczesny człowiek spożywa w trakcie swego życia niesamowite ilości substancji chemicznych, sztucznych aromatów oraz innych dodatków. Mimo że świadomość tego, co to znaczy jeść zdrowo, rośnie, ludzie bardzo często wprowadzani są w błąd (umyślnie lub nie).

Obecnie 95% produkcji soi i 80% produkcji kukurydzy w Stanach Zjednoczonych znajduje się w rękach jednego koncernu – Monsanto. W związku z tym zarówno płatki śniadaniowe przeciętnego Amerykanina, jak i napój gazowany pity podczas lanczu oraz gulasz z wołowiny jedzony na obiad, pochodzą z patentowanych upraw Monsanto. Istnieje wiele dokumentów i filmów ujawniających fakt, że Monsanto trzyma przemysł rolniczy twardą ręką, więc nie będę się na ten temat rozwodzić. Jednak warto zauważyć, że w praktyce mamy obecnie do czynienia z monopolem na rynku spożywczym i że obserwujemy niezdrowy związek między Monsanto a rządem amerykańskim: wiele osób uchwalających ustawy dotyczące pożywienia, leków i rolnictwa figurowało w którymś momencie na liście płac Monsanto. Innymi słowy – to elita decyduje, jakie produkty spożywcze znajdziesz w sprzedaży.

Urzędnicy państwowi zatrudnieni uprzednio w Monsanto:

Justice Clarence Thomas pracował jako prawnik dla Monsanto w latach 70-tych. Thomas przedstawił opinię większości składu sędziowskiego Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych w sprawie J. E. A. Ag Supply, Inc. przeciwko Pioneer Hi-Bred International, Inc. (rok 2001), w której stwierdzono, że „nowo stworzone odmiany roślin można opatentować zgodnie z prawem patentowym Stanów Zjednoczonych”. Rozstrzygnięcie tej sprawy przyniosło korzyści wszystkim przedsiębiorstwom zarabiającym na uprawach genetycznie modyfikowanych – w tym Monsanto, jednemu z największych przedsiębiorstw tego typu.

Michael R. Taylor był Asystentem Komisarza FDA zanim w latach 1980. odszedł do firmy prawniczej, by pracować nad uzyskaniem zgody FDA na używanie sztucznego hormonu wzrostu produkowanego przez Monsanto. Następnie, latach 1991-1994, Taylor sprawował funkcję Zastępcy Komisarza FDA. W 2009 r. został ponownie wybrany do FDA przez prezydenta Baracka Obamę.

Dr Michael A. Friedman był Zastępcą Komisarza FDA zanim zatrudniono go na stanowisku starszego wiceprezesa w Monsanto.

Linda J. Fisher była asystentką administratora w Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (United States Environmental Protection Agency – EPA) zanim w latach 1995-2000 pracowała na stanowisku wiceprezesa Monsanto. W 2001 r. Fisher została zastępczynią administratora EPA.

Były sekretarz obrony USA Donal Rumsfeld był przewodniczącym i dyrektorem wykonawczym firmy G. D. Searle & Co., którą Monsanto kupił w 1985 r. Rumsfeld sam zarobił na tej transakcji co najmniej 12 mln dolarów.

Wiele ustaw (zatwierdzanych przez byłych pracowników Monsanto) ułatwiło wprowadzenie do sprzedaży i konsumpcję żywności genetycznie modyfikowanej.

„Według najnowszych statystyk, 45% upraw kukurydzy i 85% upraw soi w Stanach Zjednoczonych to uprawy genetycznie modyfikowane (GM). Szacuje się, że około 70-75% przetworzonej żywności w lokalnych supermarketach w Stanach Zjednoczonych zawiera składniki genetycznie modyfikowane. Wśród innych genetycznie modyfikowanych produktów spożywczych znajdują się: rzepak, papaja, radicchio (włoska odmiana cykorii), ziemniaki, ryż, dynia i cukinia, melon cantaloupe, burak cukrowy, len, pomidory i rzepa. Z kolei bawełna to jeszcze inna (niespożywcza) uprawa, którą powszechnie się modyfikuje. Prosilac, czyli rekombinowany bydlęcy hormon wzrostu (ang. recombinant bovine growth hormone – rBGH), był jednym z pierwszych genetycznie modyfikowanych produktów zatwierdzonych do spożycia. FDA zaakceptowała użycie tego hormonu w 1993 roku“ (Anna M. Salanti, „Żywność genetycznie modyfikowana”).

Mimo że nie da się jeszcze ocenić długoterminowego wpływu żywności genetycznie modyfikowanej na ludzki organizm, ustalono już pewne fakty. Żywność taka zawiera mniej składników odżywczych i, co najważniejsze, jest „przyjazna” dla środków chemicznych.

„Jedna z cech żywności genetycznie modyfikowanej to zdolność do tolerowania nieograniczonej ilości substancji chemicznych, w tym pestycydów. Stwierdzono, że bromoxynil i glifosat mogą powodować powstawanie wad rozwojowych, guzów, nowotworów i chłoniaków nieziarnicznych. Badania wykazują, że rekombinowany bydlęcy hormon wzrostu Monsanto (rBGH) powoduje, iż mleko krów, którym go podano, zawiera większą ilość hormonu IGF-1. Hormon ten może odpowiadać za zachorowania na raka u ludzi. Instytucja kontrolna amerykańskiego Kongresu (Government Accountability Office – GAO) zaleciła, by nie zatwierdzać rBGH do użycia. Unia Europejska, Kanada i inne kraje zabroniły stosowania tego hormonu. Organizacja Narodów Zjednoczonych również odmówiła potwierdzenia bezpieczeństwa stosowania rBGH” (źródło jw.).

Modyfikacje genetyczne wprowadzane przez Monsanto sprawiają, że jego produkty są większe i milsze dla oka. Innym, rzadziej wspominanym „ulepszeniem” jest zdolność tych roślin do tolerowania niemal nieograniczonych ilości pestycydu Roundup. Zachęca to rolników do używania tej właśnie marki pestycydów, produkowanych przez… Monsanto.

Badania nad Roundupem wykazują związki tego bardzo silnego pestycydu z wieloma problemami zdrowotnymi, np.:

– zwiększonym ryzykiem zachorowania na nowotwór z grupy chłoniaków nieziarnicznych,

– poronieniami,

– zespołem nadpobudliwości psychoruchowej (tym prawdziwym).

CIĄG DALSZY NASTĄPI

Zabójcza medycyna naturalna

Autor: Vigilant
Źródło oryginalne: vigilantcitizen.com

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

  • Google Translator

  • STOP kłamstwu tvn!

    STOP TVN, TVN24, POLSAT I WYBIÓRCZEJ - stop zakłamaniu w mediach masowych
  • Chroń medycynę naturalną/ Protect natural medicine all over the world
  • Podpisz petycję w obronie medycyny naturalnej i tradycyjnych systemów medycznych
  • Medycyna Tybetańsko-Mongolska, Akupunktura, Moksa, Ziołolecznictwo na PINTEREST.COM
  • Polub nas na FB

  • Instagram prof Enji

    There was an error retrieving images from Instagram. An attempt will be remade in a few minutes.

  • Artykuł o nagonce

  • Czwarty Wymiar o nagonce medialnej

    Artykuł w "CZWARTYM WYMIARZE" o nagonce medialnej na lekarkę Enkhjargal Dovchin "ENJI"
  • Artykuły w „ZC”

    Znaki Czasu - to obecnie jedyne czasopismo, które ma odwagę pisać jawnie o najważniejszych sprawach dotyczących zdrowia ludzkiego czyli Kodeksie Żywnościowym, Szczepieniach oraz alternatywnych metodach leczniczych.
  • MTM in Poland

    Mongolska Tradycyjna Medycyna w Polsce - MTM in Poland
  • LIST OTWARTY

    LIST OTWARTY PUBLICYSTÓW W OBRONIE TOLERANCJI I WOLNOŚCI WYKONYWANIA ZAWODU
  • Chmurka kategorii

  • Ankiety

  • Szybkie menu

Liked it here?
Why not try sites on the blogroll...