Dyskryminacja osób z portorykańskimi aktami urodzenia – lek. Enkhjargal Dovchin

Posted on 27 marca 2010. Filed under: przestępstwa policjii, rasizm, Zero prawdy, Złe Prawo | Tagi: , , , , , , , , |


Opublikowano: 27.03.2010 

STANY ZJEDNOCZONE. Rząd Puerto Rico chce unieważnić wszystkie akta urodzenia wydane do tej pory swoim mieszkańcom, przez co może być poszkodowane 1,5 miliona Portorykańczyków mieszkających obecnie na terytorium kontynentalnym USA.

Ponieważ Puerto Rico jest częścią Stanów Zjednoczonych, każda osoba urodzona na jego terytorium dostaje automatycznie obywatelstwo amerykańskie.

Pretekstem do decyzji unieważnienia akt miało być używanie ich na czarnym rynku w celu sprzedaży imigrantom o hiszpańskich nazwiskach, w celu ułatwienia pobytu na terytorium Stanów.

Wielu portorykanczyków zamieszkałych w USA, narzeka na problemy z załatwianiem niektórych podstawowych dokumentów jak np. prawo jazdy. Sekretarz stanowy Puerto Rico Kenneth McClintock otwarcie powiedział, że w stanach takich jak California, Nevada czy Ohio portorykańskie akta urodzenia już są odrzucane.

Opracowanie: H2
Źródło: Centrum Informacji Anarchistycznej

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Policjanci przejęli bez nakazu tysiące dokumentów procesowych

Posted on 22 marca 2010. Filed under: 1 | Tagi: , , , , , , , , , |


Policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV, mieszczącej się przy ul. Żytniej wtargnęli do Lex Nostrum Sp. o.o., która reprezentuje m.in. interesy tysięcy osadzonych występujących przeciwko Skarbowi Państwa w związku z naruszeniem dóbr osobistych dotyczących warunków tymczasowego aresztowania i odbywania kary.

Policja przejęła materiały procesowe i dowodowe w toczących się i przygotowywanych postępowaniach przed dziesiątkami sądów w kraju, a także przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu.

Działania policji nie były poparte nakazem prokuratorskim.

Świadczy to o działaniu policji bez właściwego nadzoru, co musi budzić niepokój w demokratycznym państwie prawa Unii Europejskiej i przywołuje najgorsze wspomnienia okresu PRL, oraz ostatnie działania reżimu Łukaszenki na Białorusi w stosunku do Związku Polaków na Białorusi.

Maciej Lisowski
Prezes Lex Nostrum Sp. z o.o.
Źródło: http://wolnemedia.net/?p=20689

Więcej informacji:
Tak działa mafia? – http://wolnemedia.net/?p=20650
Ciąg dalszy afery w białostockiej prokuraturze” – http://wolnemedia.net/?p=20296

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Matactwa w sprawie Drzewińskich?

Posted on 22 marca 2010. Filed under: lex nostrum, matactwo, Oszustwa mediów, przekupstwo policjii, przestępstwa policjii, łapówkarstwo policjii | Tagi: , , , , , , , |


Zdaniem Krzysztofa Czumy nieprawidłowości w sprawie uprowadzenia małżeństwa Drzewińskich nie mogły być zupełnie przypadkowe – podaje dziennik „Polska”.

Syn i były asystent obecnego ministra sprawiedliwości jako pierwszy nadał rozgłos sprawie zaginięcia Elżbiety i Wiesława Drzewińskich, małżeństwa zamieszkałego w Milanówku.  Kobieta zniknęła w październiku 2006 r. Wyszła z domu na próbę kościelnego chóru. Została uprowadzona z ulicy w biały dzień. Rok później – w równie tajemniczych okolicznościach – zaginął Wiesław Drzewiński, który został najprawdopodobniej siłą wyciągnięty z domu.
Błędy i zaniechania

Według ustaleń gazety policja oraz prokuratura nie sprawdziły co w dniu porwania Elżbiety Drzewińskiej robili lokalni gangsterzy. Według eksperta od spraw bezpieczeństwa, Jerzego Dziewulskiego, takie działanie byłoby wręcz obowiązkowe.

Śledczy nie podjęli też dość oczywistego wątku milanowskiej nieruchomości należącej do Wiesława Drzewińskiego. Otrzymał ją w roku 1982 od wujka mieszkającego w USA. Od lat usiłował wymeldować z domu wartego ok. 2,5 miliona złotych uciążliwego lokatora Piotra B., który starał się przejąć posesję na własność.

Zakupem domu było zainteresowane małżeństwo Kamili i Adama Krawczyków, które chciało na terenie nieruchomości zorganizować hurtownię zabawek. Mimo spotkań z Drzewińskimi w tej sprawie do transakcji nie doszło, ponieważ w roku 1994 Krawczykowie zostali zastrzeleni na parkingu samochodowym w Milanówku. Ten wątek również został bez wyraźnej przyczyny zlekceważony.

Podejrzani

W pierwszej fazie śledztwa za podejrzanych o uprowadzenie małżeństwa Drzewińskich zostali ich synowie: Wiktor i Piotr. Motywem miała być chęć przejęcia cennej nieruchomości. Policjanci argumentowali swoje podejrzenia tym, że synowie uprowadzonych z pewnym opóźnieniem informowali o zniknięciach rodziców.

– To oczywista nieprawda – mówi Krzysztof Czuma. – Obaj synowie zawiadomili policję jeszcze tego samego dnia, gdy nie wróciła matka, i kilka godzin po zniknięciu ojca. Twierdzenie, że zwlekali z zawiadomieniem organów ścigania, to po prostu kłamstwo.
Skandaliczne zachowanie policji

Policja starała się uwiarygodnić swoją wersję rozpowszechniając w Grodzisku Mazowieckim informacje, jakoby synowie Drzewińskich powiadomili organa ścigania dopiero kilka dni po zniknięciu ojca, nie podejmując przez ten czas żadnych działań, mających na celu wyjaśnienie tajemniczego zdarzenia.

Wersji policji nie potwierdza dokumentacja sprawy. Wynika z niej, że Wiktor i Piotr Drzewińscy alarmowali organa ścigania o obydwu sprawach, wielokrotnie nawołując do podjęcia prób ich wyjaśnienia. Pomimo tego policja nie przesłuchała pięciu świadków uprowadzenia Elzbiety Drzewińskiej oraz nie zabezpieczyła taśm miejskiego monitoringu z miejsca zdarzenia.

– Śledczy, którzy popełnili błędy tego kalibru, powinni usłyszeć zarzuty mataczenia i otrzymać za to surowy wyrok – twierdzi Maciej Lisowski dyrektor Fundacji „Lex Nostrum” zajmującej się pomocą osobom poszkodowanym przez wymiar sprawiedliwości.

Synowie Drzewińskich wyznaczyli nagrodę w wysokości 100 tys. złotych dla osoby, która udzieli informacje mogące stanowić pomoc w odnalezieniu ich rodziców. Nie przyniosło to żadnego skutku.

js, Polska The Times

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Groźby wobec Dyrektora Fundacji LEX NOSTRUM po ujawnieniu afery w białostockiej prokuraturze.

Posted on 22 marca 2010. Filed under: Niebezpieczne, Oszustwa mediów, Propaganda medialna, Sprzedajni dziennikarze, Urzędy, Wojna, Wolność, Zero prawdy, Złe Prawo | Tagi: , , , , |


2010-02-21

Po opublikowaniu interwencji do Ministra Sprawiedliwości w sprawie afery w białostockiej prokuraturze tuszowanej przez Prokuraturę Okręgową w Lublinie miały miejsce liczne groźby i próby zastraszenia Macieja Lisowskiego – Dyrektora Fundacji LEX NOSTRUM. Autorami ich byli obywatele Białorusi, oraz współdziałający z nimi Polacy. Zdarzenia te potwierdziły zasadność działania Fundacji LEX NOSTRUM i potrzebę ujawniania patologii.

Afera w białostockiej prokuraturze: http://www.lexnostrum.eu/index.php/interwencjefull/items/afera-w-bialostockiej-prokuraturze-prokuratura-okregowa-w-lublinie-tuszuje-sprawe-.html

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Resistant weeds threaten to cripple Iowa’s agriculture economy

Posted on 19 marca 2010. Filed under: gmo, gmo szajs, Niebezpieczne, Petycje, Prawo | Tagi: , , , , , , , |


Glyphosate-resistant weeds now established in 19 states

By Lynda Waddington 3/10/10 12:10 PM

Iowa crop farmers are battling an old problem with potentially new and devastating repercussions for the entire state’s agricultural economy: Herbicide-resistant weeds.

Creative Commons photo by jeffbalke via FlickrCreative Commons photo by jeffbalke via Flickr

The phenomenon is not all that new, said Mike Owen, a weed specialist at Iowa State University who has been discussing herbicide-resistant weeds since the 1980s. But widespread adoption of certain biotech advances have made matters much more complicated.

It has only been in the last few years that crops have been selectively engineered to tolerate topical application of active ingredients in a specific herbicide. The resistance that weeds have developed to that ingredient — called glyphosate — combined with its widespread adoption, has the potential of costing Iowa producers millions of bushels of produce, and severely crippling the state’s ag-based economy.

An herbicide with glyphosate was introduced by the Monsanto Co. in 1974 under the commercial name Roundup. Roughly 18 years later, the company introduced its first biotech crop, Roundup Ready soybeans, which would tolerate direct application of the glysophate-based herbicide. Modified corn was introduced two years later.

When these glyphosate-resistant crops came onto the market, many hoped and some believed that another herbicide or genetically-modified crop wouldn’t need to be developed. However, over time, crop farmers encountered more and more glyphosate-resistant weeds, and no new herbicide ingredients being developed to control them. Within a decade, some environmental and consumer groups were beginning to question the safety of the Roundup Ready crop line, specifically pointing to the emergence of “super weeds.”

Despite the concerns voiced by some, and increasingly aggressive tactics by Monsanto to protect its seed patents, use of the Roundup Ready crop brands were widely adopted by farmers in Iowa and throughout the nation. While each individual grower had his or her own specific reasons for changing to the Roundup Ready system, Owen believes that larger scale operations’ search for simplicity and convenience as well as corporate marketing played key roles.

“[P]art of this is definitely the issue of scale. Growers are looking at time management. They are looking for simplicity and convenience because of the scale that agriculture has achieved over the past 10 years,” Owen said. “We also need to look at how the marketing has influenced the growers’ decisions. Certainly marketing campaigns are very influential in the decisions that growers make. They are very persuasive, and they are very pervasive in the marketplace.”

From television to radio to numerous ag-specific print publications, Iowa’s rural community has been bombarded by a wealth of advertising by corporations that need growers to adopt their systems. As agriculture has grown, and larger growing plots have become more time-consuming for producers, the companies have successfully highlighted the aspects of their products they believe will most appeal to producers.

“These are very powerful and very desirable things in the marketplace. Convenience and simplicity are both very useful and very important; however, they are also something that have considerable risks associated,” he explained.

Although it might seem logical to point an immediate accusatory finger at either the modified crops or the herbicides as being the key forces behind the problem, Owen warns that while both might play an indirect role, neither are fully or totally to blame.

“The predominant system that has emerged in Iowa is based on glyphosate-resistant crops, and the subsequent use of glyphosate,” he said. “Now, as a result of that, we are beginning to see weeds that no longer respond to that herbicide. The question becomes if this resistance is because we are planting these crops. No, because the trait that dictates resistance to glyphosate is essentially benign in the environment. Is the herbicide causing the problem? The answer to that is directly no, but indirectly yes.”

If the situation cannot be fully placed on the back of the crops or herbicide, what or who is to blame?

“The who or what is the manner by which the growers decide to use the technology,” he said. “Their decisions are influenced by obviously their own interpretation and assessment of the technology, but also influenced by the marketing that the corporations use to move their proprietary traits and herbicides into the grower marketplace.”

While Owen has no doubt that farmers and producers are some of the best stewards of our land, water and overall environment, he is also concerned that they are not seeing the big picture when it comes to management and control of weeds.

“In relation to some of the obvious issues that reflect land and environmental quality — tillage, waterways and things like that — I think [growers] can foresee long-term problems, and they do make stewardship efforts once those issues are identified,” Owen said. “In relation to weed management and the potential evolution of resistant weeds, however, I don’t think they fully understand the implications of the practices that they use or anticipate the severity of the problems that may result”

To some degree that is the industry’s fault, Owen said, because “historically we have always been able to come back with a better tool, a new tool, that would take care of those problems. What we’ve found ourselves in now is a situation where those tools are not readily available and they are not, at least in the near future, observable.”

There needs to be a renewed understanding on the part of growers that “what we’ve got is what we’ve got, and there’s going to be nothing — that is, the Lone Ranger isn’t going to come riding in on Silver to fix the problem.”

There is no new silver bullet, he said, so growers need to take care of the tools that they have.

“I think we can do this and, as it turns out, based on what I’ve observed, we can actually make money by using some of the practices that provide better diversity of management practices for weed control,” he said. “But growers, at least at this point, just don’t seem to be accepting this message for a number of different reasons.”

Chart showing soybean farmers who believe higher rates or  application frequency of glyphosate is required for weed control.  (Source: Iowa State University/Iowa Soybean Association)Chart showing soybean farmers who believe higher rates or application frequency of glyphosate is required for weed control (Source: Iowa State University/Iowa Soybean Association).

Although glysophate-based herbicide had been on the market for a number of years, the 1996 Field Crops Summary conducted by the U.S. Department of Agriculture indicated that less than 1 million pounds of the herbicide were applied to roughly 15 percent of Iowa soybean fields — a figure well be below what was being used at the same time by farmers in Illinois and Indiana.

In 2006, however, use by Iowa farmers had skyrocketed to more than 12 million pounds on nearly 90 percent of all soybean acreage — and had out-paced use by any other Midwestern state known for soybean production. Not only had the percent of Iowa’s land use for soybean production increased during that time frame, but the statistics clearly show that producers were more than doubling the amount of glyphosate that was initially used for weed control.

Just as diseases can evolve resistance to antibiotics, weeds can evolve resistance to herbicides, prompting more frequent application to provide adequate control and maintain crop yield potential. Glyphosate-resistant weeds are now established in 19 states and deemed a serious economic concern — both for the increased cost to destroy the weed, and for the potential to drag crop yield.

Currently there are at least 15 different types of herbicide-resistant weeds in Iowa. The first, Kochia scoparia, was reported in 1985 with a resistance to atrazine. The most widespread glyphosate-resistant weed in the state is common waterhemp, which infests an estimated 1,000 to 10,000 acres. The most recently discovered glyphosate-resistant weed, identified just last year, is giant ragweed (Ambrosia trifida). It is estimated by state weed scientists that there are 1,210 sites and more than 12,400 acres invested with herbicide resistant weeds in Iowa, and that they infest corn, railways and soybeans.

Although those figures may seem striking to a person who is not familiar with the problem of resistant weeds, the truth is that Iowa has fared much better than Southeast states. For instance, producers in Macon, Georgia  abandoned about 10,000 acres of cropland in 2007 following an infestation of glyphosate-resistant Palmer amaranth, a member of the pigweed family.

“My sense is that we are going to see more weed problems if growers continue to rely only on glyphosate,” said Owen. “If the only thing they are planning to do this year is use glyphosate, then I would suggest that they may have greater problems with weeds this year than what they may have had last year.”

For now, there are other options available to farmers — options they should use wisely, Owen said. Despite the initial cost of using a soil residual pre-emergent herbicide, Owen believes there is a significant yield boost associated with the application. He and his colleagues at Iowa State University have developed a 2010 Herbicide Guide for Iowa Corn and Soybean Production that outlines and highlights some of the best practices they have used for maintaining crop profits.

“Just as an estimate, if growers are only using glyphosate, and if they are making application at only particular instances, they are likely losing five or so bushels of soybeans per acre. And there are similar, if not higher, numbers of bushels of corn being lost,” he said. “If your project that over all the acres — five bushels of soybeans over 9 million acres of soybeans produced — then you are looking at 45 million bushels of soybeans that may be lost because of poor timing of weed management. Although that’s just a ‘back-of-the-envelope’ projection, it seems reasonable based on some of the modeling routines that we’ve done.

“Suffice it to say that it is a butt-load of money.”

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Kto odpowie za Irak? Oczywiście nie ma winnych

Posted on 16 marca 2010. Filed under: Wojna | Tagi: , , , , , , , |


Opublikowano: 08.03.2010

Jak powszechnie wiadomo”, pisze Pawlicki, „Saddam Husajn wbrew twierdzeniom Amerykanów nie miał broni masowego rażenia, a to informacje mówiące, że taką bronią dysponuje, były główną przyczyną interwencji.” Powszechnie wiadomo! Gazeta Wyborcza nie tylko powtarzała cyniczne kłamstwa amerykańskie, że Irak ma taką broń, ale śmiertelnie zagraża całemu światu. Co więcej, dwukrotnie w czołówce podała wyssane z palca informacje o znalezieniu w Iraku broni masowego rażenia. Do tego nie posunęły się nawet media amerykańskie, bo przekraczało to już granice ich służalstwa.

W Londynie parlamentarna komisja śledcza bada okoliczności udziału Wielkiej Brytanii w wojnie w Iraku i przesłuchuje byłego premiera Tony Blaira. „Ta sprawa rzuca cień na rządy Blaira – rodziny poległych żołnierzy i spora część opinii publicznej oskarżają właśnie jego o to, że wplątał kraj w nielegalną wojnę i oszukał Brytyjczyków”, informował Pawlicki. W Warszawie żadna sejmowa komisja śledcza nie bada okoliczności udziału Polski w tej wojnie i nie przesłuchuje Aleksandra Kwaśniewskiego, Leszka Millera, Jerzego Szmajdzińskiego i Włodzimierza Cimoszewicza za to, że jako ówczesny prezydent, premier, minister obrony narodowej i minister spraw zagranicznych wplątali nasz kraj w nielegalną, niezwykle morderczą wojnę i oszukali Polaków – oszukali razem z Gazetą Wyborczą i innymi głównymi mediami. I że uczynili z Polski pospolite państwo najemne, dostawcę mięsa armatniego na imperialistyczne zawołanie i terytorium, na którym instaluje się więzienia CIA, tak, aby w tajemnicy przed światem można było bestialsko torturować więźniów przywożonych z dalekich krajów.

Armia amerykańska wielokrotnie użyła w Iraku białego fosforu, którym wypełnia się głowice rakiet wystrzeliwanych ze śmigłowców i pociski artyleryjskie, podobnie jak napalmu i zubożonego uranu. Wskutek bombardowań takimi rakietami i pociskami osiedli, autobusów, samochodów pełnych pasażerów spłonęło żywcem mnóstwo cywilów irackich. Odłamki bomb fosforowych palą skórę, topią mięśnie i trawią tkankę aż do kości, a dym fosforowy dusi ofiary w promieniu ponad stu metrów, wypala im żywcem płuca i oczy, niszczy wątrobę, serce i nerki.

Amerykański dziennikarz śledczy Seymour Hersh, który odegrał kluczową rolę w ujawnieniu cząstki prawdy o tym, jak oprawcy amerykańscy znęcali się nad więźniami irackimi w Abu Ghraib, na spotkaniach na Uniwersytecie Chicagowskim i w Amerykańskiej Unii Swobód Obywatelskich w czerwcu i lipcu 2004 r. ujawnił również, że świat, oglądając słynne zdjęcia, „nawet nie zaczął oglądać zła”, zarejestrowanego w tym więzieniu na taśmach wideo. Hersh opowiedział słuchaczom, że na taśmach, które władze amerykańskie ukryły przed opinią publiczną, m.in. zarejestrowano przerażające gwałty dokonywane przez więziennych oprawców na dzieciach więzionych kobiet irackich.

Wiadomo, że US Army Criminal Investigation Command posiada – i ukrywa przed opinią publiczną – 1325 dokumentów, zdjęć i filmów wideo przedstawiających tortury, mordy i nadużycia seksualne popełnione przez wojskowych amerykańskich i funkcjonariuszy amerykańskich służb specjalnych na więźniach irackich w krótkim okresie od 18 października do 30 grudnia 2003 r. w więzieniu Abu Ghraib, w tym 546 zdjęć Irakijczyków zamordowanych podczas tortur w tym krótkim, 10-tygodniowym okresie.

W wyniku wojny imperialistycznej, przez jej sprawców, rzeczników i obrońców zwanej „wojną sprawiedliwą”, i okupacji zwanej przez nich „stabilizacją”, Irak przeżywa gigantyczny kryzys migracyjny: ma 5 milionów uchodźców wewnętrznych i zewnętrznych. Na kraj ten przypada najwyższy na świecie odsetek uchodźców. Stanowią oni aż 18% mieszkańców Iraku i 17,5% ogółu uchodźców na świecie. Infrastruktura kraju jest zrujnowana, miliony mieszkańców są pozbawione elementarnych usług publicznych, bezrobocie sięga 70% ludności czynnej zawodowo. Najeźdźcy i przybyli w ślad za nimi zachodni szabrownicy rozkradają zabytki, koncerny amerykańskie grabią bogactwa naturalne. Pod szyldem szerzenia demokracji i „zachodnich wartości” zrujnowano Irak.

W samym tylko mieście Mahmudija, leżącym w osławionym „trójkącie śmierci”, w odległości 60 km od Bagdadu, znaleziono zbiorową mogiłę ze zwłokami ponad 4 tys. cywilów wymordowanych przez milicje szyickie związane z partiami rządzącymi i służbami specjalnymi. Zamordowano ich – głównie kobiety i młodych mężczyzn – podczas czystek wyznaniowych wymierzonych w ludność sunnicką. Nie przypadkiem ta straszna fala terroru milicji, sił bezpieczeństwa i szwadronów śmierci kontrolowanych przez kolaboracyjny rząd i partie rządzące przeszła przez społeczności sunnickie w Bagdadzie i innych miastach wtedy, gdy działalność zbrojnego ruchu oporu opartego na tych społecznościach miała największy rozmach i najbardziej dawała się we znaki okupantom – gdy groziło wręcz, że armia amerykańska przegra walkę o kontrolę nad stolicą i wieloma prowincjami.

Zgodnie z precyzyjnymi, choć oczywiście zdementowanymi przez rządy Stanów Zjednoczonych i Iraku obliczeniami Biura Praw Człowieka Misji Pomocy Narodów Zjednoczonych dla Iraku (HRO UNAMI), w 2006 r., w większości przypadków z rąk sekciarskich bojówek wyznaniowych zginęło ponad 34 tys. osób, z czego ponad połowa w Bagdadzie. Codziennie w mieście tym mieszkańcy znajdowali zwłoki w kanałach ściekowych i na wysypiskach śmieci, szpitale i kostnice były zawalone trupami, trupy płynęły też Tygrysem.

Morderczy terror sił rządowych i milicji pararządowych wymierzony jest również w mniejszości wyznaniowe, etniczne, obyczajowe i kulturowe: uchodźców palestyńskich, Turkmenów, chrześcijan, kobiety nie stosujące się do nakazów i zakazów fundamentalistów religijnych, świecką i demokratyczną inteligencję, środowiska akademickie, gejów i lesbijki. Gdy na ekranach telewizorów oglądamy dziś straszne masakry cywilów irackich w wyniku zamachów terrorystycznych, warto wiedzieć, że te akty terroru, przypisywane Al-Kaidzie, często są dziełem komórek irackich służb specjalnych uwikłanych w zaciekłą rywalizację o wpływy w łonie obecnej elity władzy.

Sama Al-Kaida, dokonująca morderczych czystek wyznaniowych na ludności szyickiej i pochłaniających ogromne ofiary zamachów terrorystycznych, przywędrowała do Iraku w ślad za wojskami amerykańskimi i brytyjskimi. Za reżimu Saddama Husajna tam jej w ogóle nie było, a oskarżanie go o związki z siatką Osamy ben Ladena było takim samym cynicznym wymysłem, jak posiadanie przez Irak broni masowego rażenia. W marcu 2003 r., podczas napaści na Irak, aresztowanego w Pakistanie „starszego planistę operacyjnego” Al-Kaidy, Chalida Szajcha Muhammada, bezskutecznie „podtapiano” na torturach aż 183 razy, aby zmusić do złożenia zeznania, że jego organizacja miała powiązania z Irakiem. Zarówno świeckie, jak i islamskie organizacje irackiego ruchu oporu odcinają się od Al-Kaidy, potępiają jej zbrodnie i na terenach swojego działania wielokrotnie ścierały się z nią i rugowały ją z bronią w ręku. Mają one absolutnie rację, gdy wskazują, że działalność Al-Kaidy w Iraku to skutek napaści na ten kraj i okupacji.

Tymczasem tak, jak dawniej obserwowało się migracje ekstremistów islamskich do Iraku, tak w ostatnich latach coraz bardziej obserwuje się ich migracje z Iraku. Al-Kaida uczyniła z tego kraju największego rozsadnika skrajnie prawicowych siatek i ogniw terroryzmu islamistycznego w skali międzynarodowej, na coraz większą skalę eksportując stamtąd ekstremistów islamskich i doświadczenia terrorystyczne do innych krajów na Bliskim Wschodzie, a nawet do krajów dalej położonych – do Maghrebu i prawdopodobnie na Zachód.

W kwietniu 2007 r., w raporcie sporządzonym dla rządu amerykańskiego, Dennis Pluchinsky, były wyższy analityk wywiadu w Departamencie Stanu, ostrzegł, że wyszkoleni i zaprawieni w Iraku terroryści stanowią większe zagrożenie dla Zachodu niż ekstremiści wyszkoleni w Afganistanie, gdyż Irak stał się laboratorium taktyki terroryzmu wielkomiejskiego. „Istnieją pewne paralele operacyjne między warunkami, w których rozwija się miejska działalność terrorystyczna w Iraku, a środowiskami miejskimi w Europie i Stanach Zjednoczonych”, pisał Pluchinsky. „Z Iraku do Europy można przenieść bardziej użyteczne umiejętności terrorystyczne niż z Afganistanu.”

19 marca 2007 r., w czwartą rocznicę napaści na Irak, Abd al-Bari Atwan, redaktor naczelny niezależnego panarabskiego dziennika Al-Kuds al-Arabi, wydawanego w Londynie, pisał: „Byłego prezydenta osądzono i stracono przez powieszenie z powodu jego roli w wydarzeniach we wsi Dudżajl, gdzie dokonano egzekucji 148 osób. Kto będzie sądził winnych zabicia setek tysięcy Irakijczyków, gwałtów na kobietach i dzieciach, strasznych tortur w podziemiach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i w więzieniu Abu Ghraib?” Atman pisał dalej: „Czy Amerykanie i ci wszyscy, którzy przyjechali z nimi, mają prawo zabijać i torturować ludzi i nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności – nie staną przed sądem?” To również – czysto retoryczne, rzecz jasna – pytania do polskich zwolenników wprowadzenia „demokracji” w Iraku na amerykańskich czołgach, szulerów politycznych, medialnych i intelektualnych, z prawa i lewa wycierających sobie gęby demokracją, prawami człowieka i wojnami sprawiedliwymi, aby ukryć przed polskim społeczeństwem prawdę o tym, jak ich demokracja, ich prawa człowieka i ich wojna sprawiedliwa obróciły Irak w perzynę, jak uczyniły z niego piekło na ziemi.

11 lutego 2007 r. w wywiadzie opublikowanym w innym wielkim dzienniku panarabskim Al-Hajat ówczesny przewodniczący parlamentu irackiego Mahmud al-Maszhadani obciążył „najeźdźców” i „wojska okupacyjne” – to jego określenia – odpowiedzialnością za straszną sytuację w Iraku oraz oskarżył polskie władze o haniebny szwindel na dużą skalę. Powiedział w wywiadzie: „Żołnierz iracki nosi karabin przysłany z Polski: w Al-Hilla Polacy rozkradli wyposażenie irackie i wywieźli je do swojego kraju, przemalowali i odesłali nam po cenie 2 tysięcy dolarów za karabin, choć w Iraku karabin kosztuje nie więcej niż 50 dolarów.”

Polski rząd i polskie media nie miały prawa przemilczeć oskarżenia polskiej armii, że jest bandą pospolitych złodziei i paserów, wysuniętego przez osobistość, która przewodniczyła parlamentowi wybranemu pod osłoną wojsk amerykańskich i brytyjskich, a także polskich. Miały obowiązek poinformować o nim i ustosunkować się do niego. Sejm i prokuratura miały obowiązek rzetelnie zbadać tę sprawę. Tymczasem PAP, Gazeta Wyborcza, Dziennik, Rzeczpospolita itd., podobnie jak MSZ, MON, sejmowe komisje spraw zagranicznych i obrony, kluby parlamentarne koalicji rządzącej i opozycji… solidarnie udały, że nic nie wiedzą o tym oskarżeniu i ukryły je przed polską opinią publiczną.

Skala zbrodni imperialistycznych w Iraku jest nieporównywalna ze skalą zbrodni obalonego reżimu. Saddama Husajna i innych dygnitarzy tego reżimu powieszono. Tymczasem politykom należącym do panującej nad światem elity i odpowiedzialnym za o wiele większe zbrodnie, a także ich wspólnikom – również polskim – nie grozi postawienie przed żadnym międzynarodowym trybunałem karnym ani w ogóle przed żadnym sądem.

Dopóki tak będzie, będziemy żyć w świecie, w którym „sprawiedliwość międzynarodowa” to, podobnie jak „wojna sprawiedliwa” w Iraku, przykrywka i legitymacja rozpasanego bezprawia.

Autor: Zbigniew Marcin Kowalewski
Źródło: “Le Monde Diplomatique” nr 3 (49) 2010

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Gwałty, śmierć i bezprawie: skutki “naszej” wojny

Posted on 16 marca 2010. Filed under: Wojna | Tagi: , , , , , , |


Gwałty, śmierć i bezprawie: skutki “naszej” wojny

Opublikowano: 13.03.2010 

Wojna w Iraku przez wielu okrzyczana byłą “wojną sprawiedliwą”. Skalę nieprawości, przemocy i śmierci, jaką wywołała opisuje w “Le Monde diplomatique” Zbigniew Marcin Kowalewski. Pod przykrywką sprawiedliwości amerykańska koalicja, w której udział brała również Polska, zaniosła do Iraku zniszczenie i bezprawie.

W “Gazecie Wyborczej” z 30-31 stycznia br. podano, że „liczbę ofiar, które straciły życie w Iraku od rozpoczęcia wojny, szacuje się nawet na pół miliona ludzi”. Zaznaczmy, że faktycznie szacuje się nawet na ponad milion. Informacja ta, towarzysząca artykułowi Jacka Pawlickiego pt. „Sąd nad Blairem”, znikła w wydaniu internetowym. W swoim czasie “Gazeta Wyborcza” była główną polską gazetą wojenną. Z Adamem Michnikiem na czele grzmiała, że to „wojna sprawiedliwa” – „tak sprawiedliwa, jak sprawiedliwa była wojna Polski z Hitlerem”. Dziś ta sama gazeta przebąkuje o potwornych skutkach, które przyniosła ona narodowi irackiemu, ale nie poczuwa się do odpowiedzialności moralnej i politycznej. A przecież ją ponosi!

„Jak powszechnie wiadomo”, pisze Pawlicki, „Saddam Husajn wbrew twierdzeniom Amerykanów nie miał broni masowego rażenia, a to informacje mówiące, że taką bronią dysponuje, były główną przyczyną interwencji.”

Powszechnie wiadomo! “Gazeta Wyborcza” nie tylko powtarzała cyniczne kłamstwa amerykańskie, że Irak ma taką broń, ale śmiertelnie zagraża całemu światu. Co więcej, dwukrotnie w czołówce podała wyssane z palca informacje o znalezieniu w Iraku broni masowego rażenia. Do tego nie posunęły się nawet media amerykańskie, bo przekraczało to już granice ich służalstwa.

W Londynie parlamentarna komisja śledcza bada okoliczności udziału Wielkiej Brytanii w wojnie w Iraku i przesłuchuje byłego premiera Tony Blaira. „Ta sprawa rzuca cień na rządy Blaira – rodziny poległych żołnierzy i spora część opinii publicznej oskarżają właśnie jego o to, że wplątał kraj w nielegalną wojnę i oszukał Brytyjczyków”, informował Pawlicki.

W Warszawie żadna sejmowa komisja śledcza nie bada okoliczności udziału Polski w tej wojnie i nie przesłuchuje Aleksandra Kwaśniewskiego, Leszka Millera, Jerzego Szmajdzińskiego i Włodzimierza Cimoszewicza za to, że jako ówczesny prezydent, premier, minister obrony narodowej i minister spraw zagranicznych wplątali nasz kraj w nielegalną, niezwykle morderczą wojnę i oszukali Polaków – oszukali razem z “Gazetą Wyborczą” i innymi głównymi mediami. I że uczynili z Polski pospolite państwo najemne, dostawcę mięsa armatniego na imperialistyczne zawołanie i terytorium, na którym instaluje się więzienia CIA, tak, aby w tajemnicy przed światem można było bestialsko torturować więźniów przywożonych z dalekich krajów.

Armia amerykańska wielokrotnie użyła w Iraku białego fosforu, którym wypełnia się głowice rakiet wystrzeliwanych ze śmigłowców i pociski artyleryjskie, podobnie jak napalmu i zubożonego uranu. Wskutek bombardowań takimi rakietami i pociskami osiedli, autobusów, samochodów pełnych pasażerów spłonęło żywcem mnóstwo cywilów irackich. Odłamki bomb fosforowych palą skórę, topią mięśnie i trawią tkankę aż do kości, a dym fosforowy dusi ofiary w promieniu ponad stu metrów, wypala im żywcem płuca i oczy, niszczy wątrobę, serce i nerki.

Amerykański dziennikarz śledczy Seymour Hersh, który odegrał kluczową rolę w ujawnieniu cząstki prawdy o tym, jak oprawcy amerykańscy znęcali się nad więźniami irackimi w Abu Ghraib, na spotkaniach na Uniwersytecie Chicagowskim i w Amerykańskiej Unii Swobód Obywatelskich w czerwcu i lipcu 2004 r. ujawnił również, że świat, oglądając słynne zdjęcia, „nawet nie zaczął oglądać zła”, zarejestrowanego w tym więzieniu na taśmach wideo. Hersh opowiedział słuchaczom, że na taśmach, które władze amerykańskie ukryły przed opinią publiczną, m.in. zarejestrowano przerażające gwałty dokonywane przez więziennych oprawców na dzieciach więzionych kobiet irackich.

Wiadomo, że US Army Criminal Investigation Command posiada – i ukrywa przed opinią publiczną – 1325 dokumentów, zdjęć i filmów wideo przedstawiających tortury, mordy i nadużycia seksualne popełnione przez wojskowych amerykańskich i funkcjonariuszy amerykańskich służb specjalnych na więźniach irackich w krótkim okresie od 18 października do 30 grudnia 2003 r. w więzieniu Abu Ghraib, w tym 546 zdjęć Irakijczyków zamordowanych podczas tortur w tym krótkim, 10-tygodniowym okresie.

W wyniku wojny imperialistycznej, przez jej sprawców, rzeczników i obrońców zwanej „wojną sprawiedliwą”, i okupacji zwanej przez nich „stabilizacją”, Irak przeżywa gigantyczny kryzys migracyjny: ma 5 milionów uchodźców wewnętrznych i zewnętrznych. Na kraj ten przypada najwyższy na świecie odsetek uchodźców. Stanowią oni aż 18% mieszkańców Iraku i 17,5% ogółu uchodźców na świecie.

Infrastruktura kraju jest zrujnowana, miliony mieszkańców są pozbawione elementarnych usług publicznych, bezrobocie sięga 70% ludności czynnej zawodowo. Najeźdźcy i przybyli w ślad za nimi zachodni szabrownicy rozkradają zabytki, koncerny amerykańskie grabią bogactwa naturalne. Pod szyldem szerzenia demokracji i „zachodnich wartości” zrujnowano Irak.

W samym tylko mieście Mahmudija, leżącym w osławionym „trójkącie śmierci”, w odległości 60 km od Bagdadu, znaleziono zbiorową mogiłę ze zwłokami ponad 4 tys. cywilów wymordowanych przez milicje szyickie związane z partiami rządzącymi i służbami specjalnymi.

Zamordowano ich – głównie kobiety i młodych mężczyzn – podczas czystek wyznaniowych wymierzonych w ludność sunnicką. Nie przypadkiem ta straszna fala terroru milicji, sił bezpieczeństwa i szwadronów śmierci kontrolowanych przez kolaboracyjny rząd i partie rządzące przeszła przez społeczności sunnickie w Bagdadzie i innych miastach wtedy, gdy działalność zbrojnego ruchu oporu opartego na tych społecznościach miała największy rozmach i najbardziej dawała się we znaki okupantom – gdy groziło wręcz, że armia amerykańska przegra walkę o kontrolę nad stolicą i wieloma prowincjami.

Zgodnie z precyzyjnymi, choć oczywiście zdementowanymi przez rządy Stanów Zjednoczonych i Iraku obliczeniami Biura Praw Człowieka Misji Pomocy Narodów Zjednoczonych dla Iraku (HRO UNAMI), w 2006 r., w większości przypadków z rąk sekciarskich bojówek wyznaniowych zginęło ponad 34 tys. osób, z czego ponad połowa w Bagdadzie. Codziennie w mieście tym mieszkańcy znajdowali zwłoki w kanałach ściekowych i na wysypiskach śmieci, szpitale i kostnice były zawalone trupami, trupy płynęły też Tygrysem.

Morderczy terror sił rządowych i milicji pararządowych wymierzony jest również w mniejszości wyznaniowe, etniczne, obyczajowe i kulturowe: uchodźców palestyńskich, Turkmenów, chrześcijan, kobiety nie stosujące się do nakazów i zakazów fundamentalistów religijnych, świecką i demokratyczną inteligencję, środowiska akademickie, gejów i lesbijki. Gdy na ekranach telewizorów oglądamy dziś straszne masakry cywilów irackich w wyniku zamachów terrorystycznych, warto wiedzieć, że te akty terroru, przypisywane Al-Kaidzie, często są dziełem komórek irackich służb specjalnych uwikłanych w zaciekłą rywalizację o wpływy w łonie obecnej elity władzy.

Sama Al-Kaida, dokonująca morderczych czystek wyznaniowych na ludności szyickiej i pochłaniających ogromne ofiary zamachów terrorystycznych, przywędrowała do Iraku w ślad za wojskami amerykańskimi i brytyjskimi. Za reżimu Saddama Husajna tam jej w ogóle nie było, a oskarżanie go o związki z siatką Osamy ben Ladena było takim samym cynicznym wymysłem, jak posiadanie przez Irak broni masowego rażenia.

W marcu 2003 r., podczas napaści na Irak, aresztowanego w Pakistanie „starszego planistę operacyjnego” Al-Kaidy, Chalida Szejka Mohammeda, bezskutecznie „podtapiano” na torturach aż 183 razy, aby zmusić do złożenia zeznania, że jego organizacja miała powiązania z Irakiem. Zarówno świeckie, jak i islamskie organizacje irackiego ruchu oporu odcinają się od Al-Kaidy, potępiają jej zbrodnie i na terenach swojego działania wielokrotnie ścierały się z nią i rugowały ją z bronią w ręku. Mają one absolutnie rację, gdy wskazują, że działalność Al-Kaidy w Iraku to skutek napaści na ten kraj i okupacji.

Tymczasem tak, jak dawniej obserwowało się migracje ekstremistów islamskich do Iraku, tak w ostatnich latach coraz bardziej obserwuje się ich migracje z Iraku. Al-Kaida uczyniła z tego kraju największego rozsadnika skrajnie prawicowych siatek i ogniw terroryzmu islamistycznego w skali międzynarodowej, na coraz większą skalę eksportując stamtąd ekstremistów islamskich i doświadczenia terrorystyczne do innych krajów na Bliskim Wschodzie, a nawet do krajów dalej położonych – do Maghrebu i prawdopodobnie na Zachód.

W kwietniu 2007 r., w raporcie sporządzonym dla rządu amerykańskiego, Dennis Pluchinsky, były wyższy analityk wywiadu w Departamencie Stanu, ostrzegł, że wyszkoleni i zaprawieni w Iraku terroryści stanowią większe zagrożenie dla Zachodu niż ekstremiści wyszkoleni w Afganistanie, gdyż Irak stał się laboratorium taktyki terroryzmu wielkomiejskiego. „Istnieją pewne paralele operacyjne między warunkami, w których rozwija się miejska działalność terrorystyczna w Iraku, a środowiskami miejskimi w Europie i Stanach Zjednoczonych”, pisał Pluchinsky. „Z Iraku do Europy można przenieść bardziej użyteczne umiejętności terrorystyczne niż z Afganistanu.”

19 marca 2007 r., w czwartą rocznicę napaści na Irak, Abd al-Bari Atwan, redaktor naczelny niezależnego panarabskiego dziennika Al-Kuds al-Arabi, wydawanego w Londynie, pisał: „Byłego prezydenta osądzono i stracono przez powieszenie z powodu jego roli w wydarzeniach we wsi Dudżajl, gdzie dokonano egzekucji 148 osób. Kto będzie sądził winnych zabicia setek tysięcy Irakijczyków, gwałtów na kobietach i dzieciach, strasznych tortur w podziemiach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i w więzieniu Abu Ghraib?”.

Atman pisał dalej: „Czy Amerykanie i ci wszyscy, którzy przyjechali z nimi, mają prawo zabijać i torturować ludzi i nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności – nie staną przed sądem?”. To również – czysto retoryczne, rzecz jasna – pytania do polskich zwolenników wprowadzenia „demokracji” w Iraku na czołgach amerykańskich, szulerów politycznych, medialnych i intelektualnych z prawa i lewa wycierających sobie gęby demokracją, prawami człowieka i wojnami sprawiedliwymi, aby ukryć przed polskim społeczeństwem prawdę o tym, jak ich demokracja, ich prawa człowieka i ich wojna sprawiedliwa obróciły Irak w perzynę, jak uczyniły z niego piekło na ziemi.

11 lutego 2007 r. w wywiadzie opublikowanym w innym wielkim dzienniku panarabskim Al-Hajat ówczesny przewodniczący parlamentu irackiego Mahmud al-Maszhadani obciążył „najeźdźców” i „wojska okupacyjne” – to jego określenia – odpowiedzialnością za straszną sytuację w Iraku oraz oskarżył polskie władze o haniebny szwindel na dużą skalę. Powiedział w wywiadzie: „Żołnierz iracki nosi karabin przysłany z Polski: w Al-Hilla Polacy rozkradli wyposażenie irackie i wywieźli je do swojego kraju, przemalowali i odesłali nam po cenie 2 tysięcy dolarów za karabin, choć w Iraku karabin kosztuje nie więcej niż 50 dolarów.”.

Polski rząd i polskie media nie miały prawa przemilczeć oskarżenia polskiej armii, że jest bandą pospolitych złodziei i paserów, wysuniętego przez osobistość, która przewodniczyła parlamentowi wybranemu pod osłoną wojsk amerykańskich i brytyjskich, a także polskich. Miały obowiązek poinformować o nim i ustosunkować się do niego. Sejm i prokuratura miały obowiązek rzetelnie zbadać tę sprawę. Tymczasem PAP, Gazeta Wyborcza, Dziennik, Rzeczpospolita itd., podobnie jak MSZ, MON, sejmowe komisje spraw zagranicznych i obrony, kluby parlamentarne koalicji rządzącej i opozycji… solidarnie udały, że nic nie wiedzą o tym oskarżeniu i ukryły je przed polską opinią publiczną.

Skala zbrodni imperialistycznych w Iraku jest nieporównywalna ze skalą zbrodni obalonego reżimu. Saddama Husajna i innych dygnitarzy tego reżimu powieszono. Tymczasem politykom należącym do panującej nad światem elity i odpowiedzialnym za o wiele większe zbrodnie, a także ich wspólnikom – również polskim – nie grozi postawienie przed żadnym międzynarodowym trybunałem karnym ani w ogóle przed żadnym sądem.

Dopóki tak będzie, będziemy żyć w świecie, w którym „sprawiedliwość międzynarodowa” to, podobnie jak „wojna sprawiedliwa” w Iraku, przykrywka i legitymacja rozpasanego bezprawia.

Autor: Zbigniew Marcin Kowalewski
Źródło: Le Monde diplomatique

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

  • Google Translator

  • STOP kłamstwu tvn!

    STOP TVN, TVN24, POLSAT I WYBIÓRCZEJ - stop zakłamaniu w mediach masowych
  • Chroń medycynę naturalną/ Protect natural medicine all over the world
  • Podpisz petycję w obronie medycyny naturalnej i tradycyjnych systemów medycznych
  • Medycyna Tybetańsko-Mongolska, Akupunktura, Moksa, Ziołolecznictwo na PINTEREST.COM
  • Polub nas na FB

  • Instagram prof Enji

    There was an error retrieving images from Instagram. An attempt will be remade in a few minutes.

  • Artykuł o nagonce

  • Czwarty Wymiar o nagonce medialnej

    Artykuł w "CZWARTYM WYMIARZE" o nagonce medialnej na lekarkę Enkhjargal Dovchin "ENJI"
  • Artykuły w „ZC”

    Znaki Czasu - to obecnie jedyne czasopismo, które ma odwagę pisać jawnie o najważniejszych sprawach dotyczących zdrowia ludzkiego czyli Kodeksie Żywnościowym, Szczepieniach oraz alternatywnych metodach leczniczych.
  • MTM in Poland

    Mongolska Tradycyjna Medycyna w Polsce - MTM in Poland
  • LIST OTWARTY

    LIST OTWARTY PUBLICYSTÓW W OBRONIE TOLERANCJI I WOLNOŚCI WYKONYWANIA ZAWODU
  • Chmurka kategorii

  • Ankiety

  • Szybkie menu

Liked it here?
Why not try sites on the blogroll...