Maciej Hamankiewicz: rozmawiania z pacjentem trzeba się uczyć

Posted on 6 kwietnia 2010. Filed under: 1 | Tagi: , , , |


  • Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia
  • 2010-04-06 06:25:00

– Psychologiczne predyspozycje do zawodu powinny być sprawdzane  już podczas egzaminów wstępnych na uczelnię medyczną - uważa dr Maciej  Hamankiewicz.– Psychologiczne predyspozycje do zawodu powinny być sprawdzane już podczas egzaminów wstępnych na uczelnię medyczną – uważa dr Maciej Hamankiewicz.

W naszym kraju można być nieprzyjemnym człowiekiem z cuchnącym oddechem, mieć psychopatyczną osobowość, a mimo to przejść przez całe studia medyczne oraz odbywać staż podyplomowy – ubolewa w rozmowie z miesięcznikiem Rynek Zdrowia dr Maciej Hamankiewicz, przewodniczący Naczelnej Rady Lekarskiej. Publikujemy fragmenty wywiadu, który ukaże się w kwietniowym numerze RZ.

Rynek Zdrowia: – Zapowiada Pan odbudowę przez Izbę dobrego wizerunku lekarzy oraz ich obrony „przed atakami pacjentów oraz mediów”, m.in. poprzez szkolenia z zakresu prawa prasowego i public relations. To oczywiście ważne, by lekarz potrafił wytłumaczyć pacjentom, ich bliskim czy opinii publicznej złożoność procesu leczenia. Czy jednak nie obawia się Pan tworzenia w ten sposób syndromu oblężonej twierdzy z lekarzami osaczonymi przez niewdzięcznych, „roszczeniowych” pacjentów i żądnych sensacji dziennikarzy?

Maciej Hamankiewicz: – Nie mogę nikomu zabronić takiej interpretacji zamierzeń naszego zawodowego samorządu. Ale piąte, wysokie miejsce w rankingu zawodów świadczy, że my lekarze nie musimy wcale się okopywać.

// <![CDATA[
//<![CDATA[
var m3_u = (location.protocol=='https:'?'https://a.ptwp.pl/delivery/ajs.php&#039;:'http://a.ptwp.pl/delivery/ajs.php&#039;);
var m3_r = Math.floor(Math.random()*99999999999);
if (!document.MAX_used) document.MAX_used = ',';
document.write ("”);
//
// ]]>

Mówimy jednak o sytuacjach, kiedy dochodzi do konfrontacji z ludźmi nam nieprzyjaznymi, którzy za wszelką cenę starają się wytworzyć atmosferę zagrożenia i braku zaufania do lekarzy. Skutki tylko jednego, tak głośnego już zdania wypowiedzianego przez pewnego polityka o lekarzu, który „już nigdy nikogo nie pozbawi życia”, wciąż są obecne w naszej rzeczywistości. Wystarczy wspomnieć o wskaźnikach w transplantologii, które do dziś nie wróciły do poziomu sprzed kilku lat.

Zaufanie pacjenta do leczącej go osoby jest kwestią fundamentalną, gdyż zawód lekarza ma charakter kapłański. Nie da się naprawiać ciała bez naprawienia duszy. Przez tysiąclecia najpierw trzeba było zostać kapłanem, aby później posiąść wiedzę umożliwiającą pomaganie innym ludziom. W tym sensie nie ma znaczenia, czy cierpiącemu przynosi się ulgę kadzidłem, laparoskopem lub maścią żmijową. Jeżeli zaufanie do lekarzy legnie w gruzach, szkodę poniosą przede wszystkim pacjenci.

– Może bardziej niż szkolenia uczące kontaktów z mediami, lekarzom potrzebne są zajęcia dotyczące relacji z cierpiącym pacjentem i jego rodziną? Polscy lekarze potrafią rozmawiać z pacjentami?
– To rzeczywiście jest najsłabsza strona naszego systemu ochrony zdrowia. Chcemy to, jako zawodowy samorząd, zmienić. Z doc. Romualdem Krajewskim podjęliśmy już działania w dwóch kierunkach. Po pierwsze Ośrodek Doskonalenia Zawodowego Lekarzy i Lekarzy Dentystów Naczelnej Izby Lekarskiej, koncentrujący się dotychczas głównie na podnoszeniu kwalifikacji typowo medycznych, zostanie przeorientowany na kształcenie właśnie z zakresu psychologii i umiejętności kontaktu z pacjentem. W Ośrodku w tym celu powstaną m.in. dodatkowe pomieszczenia.

Po drugie, przy Naczelnej Izbie Lekarskiej tworzymy Biuro Praw Lekarza. Nasze koleżanki i koledzy coraz częściej są narażeni na agresywne zachowania pacjentów lub ich bliskich. Bardzo dobrze o lekarzach świadczy fakt, iż nie występują do sądów przeciwko tym osobom. Jednak Biuro przy NIL powstaje, aby bronić tego, co jest najistotniejsze w naszym zawodzie – zaufania. Na straży tegoż zaufania stoi szereg przepisów prawnych, m.in. w kodeksach: karnym i cywilnym. Nie wszyscy lekarze znają odpowiednie zapisy, a tym samym nie potrafią skorzystać z prawnej ochrony.

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Mroczna dyktatura – lek. Enkhjargal Dovchin „ENJI”

Posted on 30 marca 2010. Filed under: dr Enji, enji, lekarz Enji, lekarz Enkhjargal Dovchin | Tagi: , , , , |


Opublikowano: 28.03.2010 

Moje pokolenie opowieść o wyborze kulturowym zna z “Matriksa”. Pigułka czerwona czy niebieska? Wybieraj! Powracasz do matriksa i będziesz wiódł dalej życie nieświadomego niewolnika, reprodukował system i go wspierał, czy też wkraczasz na drogę wojownika, opowiadasz się przeciwko kontynuacji, tradycji, systemowym autorytetom, anarchistycznym gestem zrywasz z tym-co-jest i heroicznie oddajesz się tworzeniu tego-co-może-być, ustalasz, samemu lub kolektywnie, kontrwartości, inne strategie życia? Morfeusz stoi i czeka.

W “Golemie” autorstwa Gustava Meyrinka istnieje jeszcze trzecia opcja – odrzucenie samego wyboru. Ani nie opowiadasz się za tradycją, ani za kontestacją – zawieszasz wybór. Stajesz pomiędzy kulturami, jako ktoś akulturalny, ale tym samym aspołeczny. Jesteś osobą wyłączną z biegu historii, z życia, w przestrzeni bezczynu i bezsłowia, gdyż próba przemówienia stawiać cię będzie ponownie przed wyborem, podobnie jak czyn. Można być tylko ujętym przez cudze słowa, zarejestrowanym przez kamery nadzorcze jako cień, przemykający poza granicami cywilizacji. Outsider usytuowany na krawędzi dwóch światów, swojego i cudzego, staje się obcy i swojej kulturze. „Nie będąc ’swoim’ wśród ‘obcych’, pisze Wacław Mejbaum i Aleksandra Żukrowska, przestaje być ’swoim’ wśród ’swoich’. (…) Pozycja ta zdaje się równie niewygodna jak nieosiągalna” (Mejbaum, Żukrowska, 2000:17.). Wybór więc pozostaje, podobnie jak paląca konieczność jego dokonania.

Nikt z mojego pokolenia raczej nie stanął przed taką sytuacją wyboru. Nigdy nie ukazał się on w pełni dramatyzmu, jako wybór ostateczny, determinujący dalszą egzystencję, określający tożsamość. Raz i na zawsze. W płynnej nowoczesności wyboru dokonujemy codziennie, a raczej co chwilę, nieustannie potwierdzając lojalność wobec panującego porządku, czy też dając wyraz naszej pogardzie dla jego zasad. Wymagając decyzji, od której zależeć będzie przynależność jednostki do określonego obozu, sytuacja pojawia się jako banalna, trywialna, a tym samym pozornie pozbawiona ciężaru egzystencjalnego. Dramat pojawia się nagle, niespodziewanie, wydziera spoza popowej inscenizacji.

Nikt też nie był sam: w chwili wyboru czuł skierowane na siebie ciężkie spojrzenia rodziców, koleżanek i kolegów, nauczycieli i pracodawców, medialnych specjalistów. Multum spojrzeń oceniających, milcząco doradzających. Spojrzenia piętnujące, spojrzenia wykluczające, sterujące spojrzenia nasycone pastoralną władzą.

Nieustanna konieczność wyboru, potwierdzania lojalności czy określenia siebie jako banity – z wszelkimi tego konsekwencjami społecznymi , sprawia, że tak jakby jesteśmy ciągle pomiędzy. W sferze pomiędzy byciem-w i byciem-przeciw, w sferze jeszcze-nie i już-nie. Przestrzeń jawiąca się jako niepewna, płynna, nie pozwalająca się ukształtować się stabilnej tożsamości, określana jest mianem wolności. Wybór zaś jest jej przejawem. Jedynym możliwym przejawem w konsumpcyjnym społeczeństwie.

Wybór jest jak najbardziej swobodny – to urzeczywistnienie wszelkich emancypacji, zwieńczenie dążeń ruchów rewolucyjnych i reformistycznych. Obywatel w hipermarkecie. Ciągnące się kilometrami, uginające od towarów półki, tysiące rodzajów past do zębów, czekolad, zegarków, swetrów, samochodów, książek, filmów… Multum, z którego każdy może czerpać i w nieskrępowanym w niczym akcie twórczym kreować tożsamość, przebudowywać ją, inicjować nowe układy, rozkładać i składać wedle władnej fantazji. Od skarpetek po produkty przemysłu kulturowego. W przerwach między lekturą Hegla można obejrzeć japońską kreskówkę, pożywiając się owocami morza. I to wszystko na chwilę, bez konieczności zawierania długoterminowych transakcji. Znudzi ci się pizza, spokojnie, możesz bez wyrzutów sumienia powrócić do sushi. Wolność – i jeszcze raz wolność. Nieustannie przejawiająca się w działaniach uczestników. Wszystko należy do nas… i od nas. To kim się stajemy, co reprezentujemy, jaki collage stworzyliśmy.

Tak to wygląda, tak się system reklamuje, jednak bliższe wejrzenie w istotę sprawy, ujawnia mroczny, represyjny wymiar hiperraju. Pomijam, że wolność prezentowana przez społeczeństwo konsumpcyjne jest karłowatą, zredukowaną wersją na potrzeby realnej dyktatury Rynku. Możliwe, że poza sklepem istnieje tylko ponura dyktatura, biurokratyczne zarządzanie, to jednak w środku, wśród regałów roztacza panowanie wolność. Jedno nie przeczy drugiemu. Możliwe, że obywatel przestał istnieć, konsument jednak egzystuje. Pomijam, iż nie wszyscy mogą wejść do sklepu,: należy się wykazać odpowiednio wysokim dochodem miesięcznym. Pechowcami, jak naucza współczesna moralność, nie należy się zajmować, przejmować. Trzeba tylko baczyć, by samemu nie znaleźć się w ich gronie.

Słusznie zauważa Jean Baudrillard, że daleko nam do swobody marnotrawienia, beztroski niszczenia. Samo już pojęcie marnotrawienia wskazuje na fakt, kontynuuje filozof, że żyjemy w erze niedostatku, w epoce braku, a nie obfitości. Jednorazowość, tymczasowość produktów, nie oznacza naszego panowania nad towarami. Nie stać nas na gest pana, niedbały, traktujący rzeczy jak zwykłe rzeczy. Wręcz przeciwnie. Pozbywamy się towarów pełni lęku, nerwowym gestem usuwamy wczorajszą tożsamość. Niepewnie czy pozbycie się danej rzeczy w danej chwili jest dobrym posunięciem, właściwym wyborem. Czas czy jeszcze nie na nową fryzurę. Wertujemy z bijącym sercem tysiące kolorowych magazynów, by dowiedzieć się czego pragniemy i pragnienie czego świadczy o byciu na czasie. Wsłuchujemy się z namaszczeniem w głos specjalistów, by nie narazić się na obciach. Marnotrawstwo nasze jest „funkcjonalne i biurokratyczne” (Baudrillard, 2006: 41). Poruszanie się po sklepie i klejenie tożsamości poddane jest ścisłej dyscyplinie. I nie ma tutaj miejsca na improwizację. Każda tożsamość, definiowana nieustannie i nieustannie rozkładana, którą warto posiadać, obmyślana jest ponad głowami konsumentów. Menadżerowie mówią nam, jak stać się wyjątkową jednostką. Towary żyją krótko, a wraz z nimi nasze tożsamości. Zza pozornej narracji wyziera mroczna twarz autorytetu. Wprawdzie rozproszonego: nie ma już Króla, są za to książęta finansowych imperiów, nie mniej dyktatorscy. Roztaczający panowanie poprzez swoich agentów na coraz to inne aspekty rzeczywistości. Opanowanie przez ideologię kainiotyzmu Uniwersytetów jest lokalną wariacją ogólnych zasad gry w kulturze konsumpcyjnej. Liczą się najnowsze trendy myślowe, a postacie, o których warto i trzeba mówić, zmieniają się szybciej, niż można nadążyć z porządnym zapoznaniem się z proponowaną myślą.

Sensy, znaczenia, jakie nadaje się towarom i ich konfiguracjom, ustalane są w mrocznej, nieprzeniknionej i niedostępnej sferze. Zdają się emanować z samych rzeczy, tych, które zostały obdarzone łaską. Łaską lub anatemą. Spływającą następnie na posiadaczy magicznych artefaktów.

Lęk, dyscyplina i pozorny jedynie wpływ na kształtowanie sensu, każą nam porzucić wolnościową narrację. Jest ona jedynie zasłoną dymną, ideologicznym parawanem, dla niedemokratycznych praktyk rynkowych, na które jesteśmy skazani. Żaden wybór, żadna deklaracja nie jest w stanie uwolnić nas od niepewności, nieokreśloności, płynności. Wyzwolić od konieczności nieustannego wyboru pod bacznym okiem władzy. „Życie konsumenta, pisze Zygmunt Bauman, to niekończąca się seria prób i błędów. To nieustający ciąg eksperymentów, jednak bez widoków na experimentum crucis, który mógłby otworzyć im drogę do precyzyjnie oznakowanej i wytyczonej na mapie ziemi absolutnej pewności” (Bauman, 2007:133). Tak samo nie ma wyzwolenia od nadzorcy eksperymentów, od dyktatury niewidocznego autorytetu, przybranego w wolnościowe, luzackie ciuchy. „Zły” wybór w hiperraju można naprawić, unieważnić kolejnym, tym razem „dobrym”. Odrzucenie wyboru, odrzucenie samej gry, również nie ustanawia nas poza. Tożsamość, jaką wtedy otrzymujemy, jest „tożsamością obciachową”, jest to wciąż „zły” wybór. Wszyscy, chcąc nie chcąc, w społeczeństwie konsumpcyjnym jesteśmy konsumentami.

Totalność kultury konsumpcyjnej, która ruguje wszelkie inne sposoby egzystencji, możliwości przejawiania się, potwierdzania w inny sposób niż przez towary, nie daje nam narzędzi, którymi moglibyśmy się obronić. Nie mamy niczego, co moglibyśmy przeciwstawić narzucanym autorytarnie wartościom. Nawet nas samych. Egzystując w ramach rynku poprzez wyłączenie, jak mówi Agamben, pozostajemy w relacji wyłączenia poprzez wyłączenie. Outsider przemienił się w homo sacer.

* * *Anarchiści, ludzie niesłusznie owiani złą sławą, krytykowali autorytet domagając się jego likwidacji z życia społecznego. Autorytet był dla nich przejawem wertykalnej organizacji społecznej, przestrzenią pozbawiania głosu i arbitralności. Autorytet to postać cesarza, wobec zdania którego wszelkie spory i, argumenty, muszą zamilknąć, ustąpić i poddać się woli władzy.

Domagając się odrzucenia zasady autorytetu pragnęli zrobić miejsce dla rozumu, którym wszyscy jesteśmy równo obdzieleni. Odsyłając w niebyt sztuczną, państwową zasadę tworzyli równocześnie miejsce dla mistrza, dla wzoru. Dla postaci, którą dobrowolnie naśladujemy, przyjmujemy jej wartości i sposoby egzystencji, pomimo, że nie stają za nią bojówki, ani mroczne karcery. Dla kogoś takiego jak Tołstoj czy Kropotkin. Zachwycających nas swoją etyczną postawą, a będących jednocześnie nagimi, poddanymi krytyce rozumu i zmysłu etycznego, takich jak my. Dla takich osób, tak rozumianych autorytetów, nie ma dziś miejsca, jak stwierdza Lech Lele Przychodzki (Przychodzki, 2005).

I być może tu tkwi prawdziwy wybór, przed którym stajemy u progu XXI wieku. Wybór między kulturą pozornego luzu i niewidocznych, mrocznych autorytetów a światem innej kultury niż mieszczańska, światem, którego na razie nie jesteśmy w stanie pojąć, tak jak etyki bez prawa.

Autor: Oskar Szwabowski
Źródło: Centrum Informacji Anarchistycznej

BIBLIOGRAFIA

1. Baudrillard Jean, Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury, tłum. Sławomir Królak, Warszawa 2006, s. 41.

2. Bauman Zygmunt, Płynne życie, tłum. Tomasz Kunz, Kraków 2007, s. 133.

3. Mejbaum Wacław, Żukrowska Aleksandra, Zwierzęta zdenaturowane. Wstęp do antropologii filozoficznej, Szczecin 2000, s. 17.

4. Przychodzki Lech Lele, Tao niewidzialnych, Wyd. RegioPolis Bensheim/Gramma Lublin, 2005.

5. Matrix (Matrix), reż. Andy Wachowski, Larry Wachowski, USA, 1999.

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Ile zarobili prezesi wielkich banków? – lek. Enkhjargal Dovchin „ENJI”

Posted on 30 marca 2010. Filed under: dr Enji, enji, lekarz Enji, lekarz Enkhjargal Dovchin | Tagi: , , , |


Opublikowano: 27.03.2010 

STANY ZJEDNOCZONE. Od kilku do ponad 20 mln dolarów zarobili w zeszłym roku prezesi wielkich banków. Prezesi banków Wells Fargo, Credit Suisse i JP Morgan Chase zarobili najwięcej w roku globalnego kryzysu finansowego.

Najwięcej, bo aż 21,3 mln dol zarobił John Strumpf z Wells Fargo. Drugi na liście Brady Dougan z Credit Suisse jest najlepiej zarabiającym bankierem Europy (18,2 mln dolarów). Od tej dwójki „ubożsi” okazali się Jamie Dimon prezes amerykańskiego JP Morgan Chase, który za ubiegły rok zainkasował 16 mln dolarów i szef Deutsche Banku – 12,7 mln dolarów. Następni na liście był Lloyd Blankfein z Goldman Sachs z poborami w wysokości 9,8 mln dolarów. James Gorman z Morgan Stanley, który zarobił 8,1 mln dolarów.

Opracowanie: Tomasso
Źródło: Centrum Informacji Anarchistycznej

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Pracuje tylko połowa Polaków – lek. Enkhjargal Dovchin „ENJI”

Posted on 30 marca 2010. Filed under: lekarz Enji, lekarz Enkhjargal Dovchin | Tagi: , , |


Opublikowano: 27.03.2010 

Tylko 50,4 proc. ogółu Polaków w wieku 15 lat i więcej pracowało w ostatnim kwartale 2009 roku – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. To spadek w porównaniu i z tym samym okresem roku 2008, i z III kwartałem 2009 roku. Tendencja spadkowa dotyczy wszystkich grup: kobiet i mężczyzn, mieszkańców wsi i miast – czytamy w serwisie eGospodarka.pl.

Natomiast wśród osób w wieku produkcyjnym zatrudnionych jest 65,1 proc. Polaków. To mniej o 0,6 proc. w porównaniu z ostatnim kwartałem 2008 roku.

Większość Polaków (56,3 proc.) pracuje w sektorze usługowym, 30 proc. – w przemyśle, a 12,9 proc. – w rolnictwie. Prawie 78 proc. osób zatrudnionych to pracownicy najemni (z czego 2/3 – w sektorze prywatnym).

Opracowanie: Renegade
Źródło: Centrum Informacji Anarchistycznej

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

FAO and ANH go head to head on Codex

Posted on 28 marca 2010. Filed under: 1 | Tagi: , , , , , , , , |


By the ANH Team

Two scientists on opposing sides of the debate over how the global food supply is being regulated were brought together yesterday to argue and debate their respective positions in front of an audience of leading academics at Lancaster University. The unique debate was convened by the ESRC Centre for Economic and Social Aspects of Genomics (Cesagen) as part of the ESRC Festival of Social Science. The debate was entitled “The Future of Codex Alimentarius”. Leading academics from Lancaster, Edinburgh, Sussex and Sheffield Universities actively participated in a highly engaging debate following presentations by the two scientists.

Dr Ezzeddine Boutrif

Dr Ezzeddine Boutrif, Director of the Nutrition and Consumer Protection Division, Food and Agriculture Organisation (FAO), opened the debate by making a presentation on the claimed benefits, risks and opportunities brought by implementation of the international food code administered through the intergovernmental organization responsible for developing international standards for the global food trade, the Codex Alimentarius Commission (CAC). Dr Boutrif explained the complex procedures developed to facilitate the workings of the intergovernmental organization and argued that the process was now considerably more transparent than in earlier years.

Dr Robert Verkerk, executive director of the Alliance for Natural Health, an international non-governmental organization, followed Dr Boutrif, questioning the independence of much of the science relied upon by Codex technical committees, providing evidence for the distortion of the process by large vested interests. Dr Verkerk also claimed that Codex’s work on genetically modified foods was inadequate to ensure consumer or environmental protection and that the basis for claiming that GM crops could alleviate hunger and poverty in developing countries was lacking. He advocated that agro-ecological models of agriculture that focused on the self-sufficiency of such agricultural communities—and not biotechnology—would be central to any resolution of the problems.

The global food system has transitioned massively over the last few decades, even since the CAC was formally established by the Food and Agriculture Organization (FAO) and the World Health Organization (WHO) in 1963. Central to these changes are the industrialization of agriculture, the establishment of a truly global food trade, the increased consumption and availability of processed foods and accompanying use of food additives, as well as a dramatic adoption of GM crops destined for both the animal and human food chains.

The recommendations, guidelines and standards as established by Codex Alimentarius have become central to the way in which the global food trade is regulated. The over 10-year long dispute between the USA and the EU over growth hormones in beef in which the EU has been forced by the World Trade Organization, on the basis of evidence from Codex, to pay fines amounting to over $120 million annually for refusing import of hormone-treated US and Canadian beef provides an example of the significance of Codex. The EU, in contrast, has argued that some hormones may present a health risk to humans consuming produce from treated animals.

Dr Robert Verkerk

Commenting on the meeting, Dr Verkerk said, “The Cesagen meeting presented a rare opportunity for our views to be aired, not only directly to the FAO, but also to a clutch of leading academics in the genomics and social science fields. There is no doubt in my mind that the interests of consumers, as well as those of smallholder farmers and small businesses in the food trade, are not being adequately addressed by the present Codex structure. Big business and a number of governments have run away on their own track. We hold some hope that well argued positions from the NGO and academic sectors may help to positively shape the system to better deal with the demands of future generations. Developing foods and food production systems that are more compatible both with the environment and our bodies will involve a paradigm shift—and this is about going forwards not backwards. ”


ANH Homepage

Codex campaign page

Say No to GM campaign page

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

NFZ i ZUS – to szajs. Nie pomaga obywatelowi. Komentarz dr Enji

Posted on 28 marca 2010. Filed under: dr Enji, enji, lekarz Enji, lekarz Enkhjargal Dovchin, NFZ i ZUS | Tagi: , , , , , |


  • PAP/Rynek Zdrowia
  • 2010-03-25 17:34:00

Z sondażu CBOS wynika, że Polacy negatywnie oceniają Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Z badań wynika, że najbardziej negatywnie oceniana jest działalność Narodowego Funduszu Zdrowia oraz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Trzy czwarte Polaków (75 proc.) negatywnie ocenia funkcjonowanie NFZ, co szósty (16 proc.) jego działalność ocenia pozytywnie. Ponad połowa ankietowanych (56 proc.) źle ocenia działalność ZUS, tylko co piąty (22 proc.) jest przeciwnego zdania.

O działalności Rzecznika Praw Obywatelskich pozytywną opinię ma jedna trzecia respondentów (34 proc.), a negatywną jedna czwarta (26 proc.). Liczba ocen negatywnych wzrosła w ostatnim półroczu o 8 punktów procentowych. W ocenie CBOS na spadek notowań Rzecznika mógł wpłynąć spór o zakup szczepionek przeciw świńskiej grypie oraz krytyczny stosunek do parytetów.

Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia przeprowadzono w dniach 4-10 marca 2010 na liczącej 995 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Komentarz dr Enji

Sprawa nie jest tak łatwa gdy w budżecie Państwa są takie długi. Wynika to oczywiście z niegospodarności urzędników państwowych oraz złych przepisów prawnych. Nie jest to spowodowane kryzysem globalnym. Zyski dużych banków są jeszcze większe niż w okresie zapaści finansowej. Problem NFZ i ZUS polega na tym, że za dużo pieniędzy zostało wykradzionych przez wysoko postawionych urzędników tych podmiotów. Niedawno była głośna sprawa właśnie w tym temacie. Nikt nie patrzy na kwoty, a były astronomiczne. To właśnie osoby zajmujące wysokie stanowiska w państwie są najbardziej podatne na korupcję, a ich przekręty daleko przewyższają przekręty normalnych obywateli. Naszym zdaniem trzeba jak najszybciej wprowadzić odpowiedzialność urzędniczą za źle podjęte decyzje i tzw. finansową odpowiedzialność, tak aby urząd nie chronił swoich czarnych owcy.

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Czy można wyleczyć hipnozą?

Posted on 28 marca 2010. Filed under: Cenzura, Chęć zysku w TVN, nienawiść rasowa, Oszustwa mediów, Prawo, Propaganda medialna, przekupstwo policjii, Wojna, Wolność, Zero prawdy, Złe Prawo | Tagi: , , , , , , |


Opublikowano: 27.03.2010 

Leczenie hipnozą jest takim samym „leczeniem”, jak leczenie alopatyczną chemią. To, co medycyna nazywa „chorobą” jest w rzeczywistości tylko symptomem choroby. Prawdziwa choroba ukrywa się w mroku niewiedzy, w sferze, do której lekarze nie mają dostępu. A co gorsze – wcale ich to nie interesuje. Celem tzw. „leczenia” jest jedynie likwidacja symptomu. Gdy on znika, ogłasza się sukces. Tymczasem choroba została zaledwie stłumiona, wmieciona pod dywan i tli się tam dalej, z czego nikt nie zdaje sobie sprawy.

Żeby człowieka rzeczywiście wyleczyć trzeba wiedzieć skąd wzięły się jego problemy, trzeba dotrzeć do przyczyn i dokopać się do korzeni choroby.

Ani medycyna ani hipnoterapia tego nie robią.

Jako przykład może posłużyć cukrzyca. Medycyna zauważyła, że choremu na cukrzycę brakuje insuliny. A skoro tak, to najprościej jest ją podać z zewnątrz. Tym sposobem problem wydaje się rozwiązany. Ale tylko do następnego zastrzyku. I tak aż do śmierci. O skutkach ubocznych takiej terapii nawet nie wspomnę. Nie byłoby problemu, gdyby lekarz zainteresował się przyczynami braku insuliny. Zrozumienie tego pozwoliłoby mu skłonić pacjenta do radykalnej zmiany sposobu odżywiania i tę cukrzycę rzeczywiście wyleczyć, a nie tylko zaleczyć. Doprowadziłoby do tego, że organizm pacjenta zacząłby tę insulinę produkować sam, jak dawniej i żadne zastrzyki nie byłyby mu potrzebne. Problem w tym, że to byłoby uzdrawianie, a lekarzowi uzdrawiać nie wolno, bo lekarz ma leczyć. I brać za to pieniądze. Przy okazji daje zarobić firmie farmaceutycznej produkującej insulinę i tym sposobem wszyscy są zadowoleni, nawet pacjent, który (na zdrowy rozum) jest tego systemu ofiarą.

Jest ofiarą, ale się nie broni. Mało tego, gwałtownie broni swojego lekarza przed każdym, kto postawi mu zarzut niefachowości.

Dlaczego to robi?

Bo jest zahipnotyzowany!

I nie tylko on. Można powiedzieć, że cała ludzkość jest zahipnotyzowana, tyle tylko, że nie ma o tym pojęcia. A co jeszcze gorsze, uważa ten stan za normalny i prawidłowy. O ironio, każdy, kto się z tej hipnozy przebudzi zostaje uznany za nienormalnego. Przecież jeśli WSZYSCY zachowują się w określony sposób, to jest to normą, a jeśli ktoś zachowuje się inaczej, to jest dewiantem. I z tego powodu, jedynego zdrowego osobnika zalicza się do neurotyków i poddaje leczeniu. Najlepiej – hipnozą. Żeby z powrotem zasnął i stał się normalny.

Gdyby ludzie przebudzili się z tej wszechobecnej hipnozy na pewno doznaliby ciężkiego szoku, gdyż dostrzegliby w jak nienormalnym świecie żyją. A najbardziej zdumiałoby ich to, że tę nienormalność uważają za normę.

Rodzimy się jako wolne istoty, ale już od pierwszych chwil życia jesteśmy poddawani hipnozie. Rodzice narzucają nam swój światopogląd: nieważne, czy religijny, czy ateistyczny, i tak nie mamy wyboru i musimy go przyjąć jako własny. Tak bardzo wrasta on w naszą psychikę, że przestajemy widzieć jego oczywistą niedorzeczność. Później prawdopodobnie sami przekażemy go własnym dzieciom, nie przejmując się tym, jak wielki sprzeciw budził on w nas samych.

Później swoją cegiełkę dołoży do tego szkoła, ucząc nas bezkrytycznego przyswajania idiotycznej wiedzy. Za zadawanie „głupich” pytań będziemy karani obniżonymi ocenami i wzywaniem rodziców na dyrektorski dywanik.

Nie zauważymy nawet, że wszystkie oparte na fałszywych założeniach praktyki zaczniemy uważać za prawidłowe i normalne.

Uwierzymy, że istnieje demokracja i że to my decydujemy o tym, na co tak naprawdę nie mamy najmniejszego nawet wpływu. Będziemy choroby leczyli toksyczną, chorobotwórczą chemią, uznamy naturę za rzecz szkodliwą dla zdrowia fizycznego i psychicznego, zgodzimy się, że oprawcy są ofiarami, a ofiary oprawcami i nie będziemy widzieć nawet tak przerażających rzeczy, jak latające nad naszymi głowami samoloty, rozpylające chemiczne trucizny. Wszystko to dlatego, że trwamy w stanie nieustającej hipnozy, która sprawia, że kłamstwa bierzemy za prawdę, a prawdę za kłamstwo.

Czy lekiem na złudzenia może być inne złudzenie? Czy kogoś, kto cierpi na neurozę spowodowaną przebudzeniem z hipnozy możemy leczyć hipnozą?

Jeśli naszym celem jest zlikwidowanie symptomów, to jak najbardziej. Jeśli jednak naprawdę chcemy człowieka wyleczyć, to pomóc mu może tylko prawda. A ta prawda może być szokująca. Nic więc dziwnego, że większość ludzi broni się przed nią wszelkimi możliwymi sposobami.

Czym jest hipnoza? A raczej: czym jest stan posthipnotyczny, który jest celem „terapii” hipnotycznej?

Moim zdaniem hipnoza z samej swojej natury jest GWAŁTEM na ludzkiej psychice i z tego powodu powinna być zakazana. Nie raz widziałam hipnotyzerów w akcji, zarówno tych estradowych, jak i tzw. terapeutów. Zawsze miałam bardzo przykre odczucie, że ci fachowcy nie szanują ludzi, że nimi gardzą, cynicznie manipulują, bawią się ich kosztem i stosują wobec nich psychiczną przemoc. Ja nigdy nie odważyłabym się przejąć pełnej kontroli nad czasowo ubezwłasnowolnionym człowiekiem, nawet, gdybym uważała, że robię to dla jego dobra. Dla mnie takie działania są przestępstwem. I z tego samego powodu nigdy w życiu nie poddałabym się tej terapii.

Popatrzcie na Derrena Browna. To oczywiście jest niesłychanie wprost śmieszne, kiedy dorośli ludzie całkowicie tracą nad sobą wszelką kontrolę i wierzą, że zostali przeniesieni do przerażającej gry komputerowej, w której krew leje się strumieniami. Jakie to jest śmieszne, kiedy sadza zahipnotyzowaną kobietę w rozbitym samochodzie, a naprzeciwko, w innym wraku umieszcza pomazanego czerwoną farbą mężczyznę i wmawia jej, że zginęła i jest teraz… duchem, obserwującym wszystko z zaświatów. Wszyscy tarzamy się ze śmiechu, patrząc, jak biedaczka jest bliska zawału serca z przerażenia, że opuściła świat żywych. Zatwardziały ateista Derren wyraźnie gardzi ludźmi i widać, że manipulowanie nimi sprawia mu dziką radość. Inny jego kolega zaprezentował wścibskiemu dziennikarzowi, jak można zniewolić przypadkowo spotkaną na ulicy kobietę. I rzeczywiście, po krótkiej rozmowie, pozornie o niczym, biedaczka wpatrywała się w niego jak w obrazek, a kiedy znikł za rogiem żałośnie wzdychała, że taki cudowny facet przeszedł obok niej obojętnie. Na co dzień facet zajmuje się prowadzeniem kursów dla agentów ubezpieczeniowych – wykupiliście może ostatnio jakieś ubezpieczenie? Jeśli tak, to przebudźcie się i sprawdźcie na trzeźwo, co nabyliście. Nasi domorośli NLP-ocy obiecują, że nauczą każdego faceta, jak sprawić, żeby dziewczynom majteczki same spadały, a nogi się rozkładały.

Skrajnym przykładem, do czego może być użyta hipnoza jest przypadek Sirhan-Sirhan’a, rzekomego zabójcy Roberta Kennedy’ego. Ilu było morderców, działających w transie? Nigdy się tego nie dowiemy, ponieważ są to rzeczy utrzymywane w najgłębszej tajemnicy przez najtajniejsze tajne służby.

Być może społeczeństwo dalej żyłoby w błogiej nieświadomości zagrożeń związanych z hipnozą, gdyby „wredny” redaktor TVN nie zdemaskował sławnego psychologa-seksuologa, autora cenionych książek i podręczników, powszechnie szanowanego profesora Lechosława Gapika, dla którego inni ludzie (konkretnie: kobiety) były tylko milutkimi zabaweczkami „do miziania”. Może po tej lekcji ludzie zrozumieją, czym jest hipnoza i do czego zdolni są hipnotyzerzy.

Przy okazji przypomnę, że jestem za, a nawet przeciw. Wprawdzie jestem zdecydowanie przeciwko kamerom śledzącym wszystkich ludzi i wszędzie, ale używanie kamer przez dziennikarzy uważam za znakomite narzędzie, dostarczające absolutnie niezbitych dowodów przestępstwa. Gdyby nie kamera, prof. Gapik prawdopodobnie wybroniłby się od stawianych mu zarzutów, a nawet całą winę zwaliłby na swoje ofiary. Przecież on jest powszechnie szanowanym autorytetem, ma liczne dyplomy i stoi za nim wiele organizacji, gotowych bronić jego dobrego imienia, a atakują go jakieś sfrustrowane, niewyżyte seksualnie kobiety. Próbował nawet się bronić, wzywając na pomoc dziadka Freuda i sugerując, że on nic złego nie robił, a został oskarżony przez osoby, które wyprojektowały na niego swoje fantazje seksualne. Przypomnijmy sobie, co się działo, gdy wypłynęła afera z Andrzejem Samsonem: wtedy całe środowisko stanęło za nim murem, dowodząc, że to fachowiec najwyższej klasy i że oskarżenia mogą być nieprawdziwe.

Autor: Maria Sobolewska
Źródło: Jestem za, a nawet przeciw

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Interpelacja w sprawie wykazu produktów leczniczych, które mogą być dopuszczone do sprzedaży w placówkach obrotu pozaaptecznego oraz punktach aptecznych

Posted on 19 marca 2010. Filed under: Petycje, Prawo, Urzędy, Złe Prawo | Tagi: , , , , , |


9 marca 2010 r.

W nowym rozporządzeniu ministra zdrowia z dnia 6 października 2009 r. w sprawie wykazu produktów leczniczych, które mogą być dopuszczone do obrotu w placówkach obrotu pozaaptecznego oraz punktach aptecznych (Dz. U. 2009 Nr 171, poz. 1335) lista produktów w znacznym stopni różni się od dotychczas obowiązującej. Wycofano z niej wiele podstawowych produktów leczniczych, będących od lat w sprzedaży.
Właściciele punktów aptecznych oraz sklepów zielarskich podkreślają, że w momencie nałożenia ograniczeń ich obrót w placówkach diametralnie zmalał. Zaznaczają, że paradoksem jest to, iż leki które nie będą dostępne w wyżej wymienionych punktach sprzedaży, będzie można kupić na stacji benzynowej czy supermarkecie.
W Ministerstwie Zdrowia rozpoczęto prace legislacyjne mające na celu aktualizację przepisów dotyczących wykazów produktów leczniczych, które mogą być dopuszczone do obrotu w placówkach obrotu pozaaptecznego oraz punktach aptecznych. Z odpowiedzi, na pytanie w sprawach bieżących dotyczące tego tematu, Ministra Marka Twardowskiego wynika, że nowa lista będzie obejmowała 18 tysięcy substancji czynnych zakwalifikowanych do sprzedaży w tych punktach.

W związku z zaistniałą sytuacją zwracam się do Pani Minister z pytaniami :
1. Na jakim etapie są prace nad nowelizacją rozporządzenia z dnia 6 października dotyczącego wykazu leków (Dz. U. 2009 Nr 171, poz. 1335)?
2. Czy w nowym wykazie znajdą się produkty, które zostały wycofane z poprzedniego rozporządzenia, czy będzie to wykaz leków w formie listy pozytywnej czy negatywnej?

Przeczytaj również:

Komentarz serwisu MEDYCYNA TYBETAŃSKA

Brawo – w końcu ktoś zaczął walczyć o wolność dostępu do alternatywnych metod leczniczych oraz preparatów, które wykorzystywane są podczas tych praktyk. Dodać trzeba, że tak samo jak w przypadku sklepów zielarsko medycznych, tak samo i personel związany z Gabinetami Medycyny Naturalnej to osoby wykształcone i w większości lekarze ze specjalnościami w danym kierunku np. naturalne metody lecznicze i ziołolecznictwo.

Read Full Post | Make a Comment ( 3 Komentarze )

Komisja poparła ustawę o wyrobach medycznych – lek. Enkhjargal Dovchin ( komentarz )

Posted on 19 marca 2010. Filed under: Prawo, Urzędy, Złe Prawo | Tagi: , , , , , , , , |


Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych będzie miał dane o wszystkich rodzajach wyrobów medycznych, dostępnych na terenie Polski – zakłada projekt ustawy o wyrobach medycznych, który poparła sejmowa komisja zdrowia.

Komisja zaproponowała do ustawy kilka poprawek o charakterze doprecyzowującym i redakcyjnym.

Rządowy projekt ustawy wdraża przepisy dyrektyw Unii Europejskiej dotyczące obowiązków wytwórców, importerów i

Zgodnie z przepisami, baza danych prowadzona przez prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych powinna zawierać dane o wszystkich rodzajach i klasach wyrobów medycznych. Dlatego przed wprowadzeniem wyrobu do obrotu, wytwórcy i autoryzowani przedstawiciele firm z siedzibą w Polsce mają obowiązek powiadomienia o tym prezesa Urzędu. Dystrybutorzy i importerzy muszą to robić po sprowadzeniu produktu do Polski.

Prezes urzędu rejestracji będzie wydawał tzw. świadectwa wolnej sprzedaży wyrobów, których wytwórcy mają miejsce zamieszkania lub siedzibę w Polsce.

Dzięki temu Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych będzie dysponować możliwie pełnymi informacjami o wyrobach będących w obrocie i używanych na rynku krajowym. Jak podkreślają autorzy projektu, jest to niezbędne do skutecznego sprawowania nadzoru, a także właściwego postępowania w przypadku incydentów medycznych, np. w przypadku wadliwych lub niebezpiecznych dla zdrowia produktów.

W ocenie resortu zdrowia, nowe przepisy zwiększą bezpieczeństwo pacjentów i personelu medycznego oraz nadzór nad rynkiem wyrobów medycznych. Zniwelują też dotychczasowe bariery w obrocie tymi produktami między Polską a krajami Unii Europejskiej.


Komentarz lek. Enkhjargal Dovchin „ENJI”
Zgoda komisji na to aby w urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych i Biobójczych znajdowała się lista wszystkich pozytywnych i negatywnych produktów jest kolejną próbą wprowadzenia całkowitej kontroli na przepływem suplementów diety i środków specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz produktów OTC i mieszanek ziołowych. Nie możliwym stanie się w obecnej sytuacji zarejestrowanie produktu przez małe i średnie firmy. Wszystko zostanie w gestii państwa oraz dużych międzynarodowych koncernów. Wpływ Kodeksu Żywnościowego jest obecnie bardzo dobrze widoczny. Tylko stanowcze NIE całego społeczeństwa może coś zmienić w tej sprawie. Jeżeli ktoś z Państwa chciałby pomóc, prosimy o podpisywanie petycji obecnych w zakładce PETYCJE
Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

  • Google Translator

  • STOP kłamstwu tvn!

    STOP TVN, TVN24, POLSAT I WYBIÓRCZEJ - stop zakłamaniu w mediach masowych
  • Chroń medycynę naturalną/ Protect natural medicine all over the world
  • Podpisz petycję w obronie medycyny naturalnej i tradycyjnych systemów medycznych
  • Medycyna Tybetańsko-Mongolska, Akupunktura, Moksa, Ziołolecznictwo na PINTEREST.COM
  • Polub nas na FB

  • Instagram prof Enji

    There was an error retrieving images from Instagram. An attempt will be remade in a few minutes.

  • Artykuł o nagonce

  • Czwarty Wymiar o nagonce medialnej

    Artykuł w "CZWARTYM WYMIARZE" o nagonce medialnej na lekarkę Enkhjargal Dovchin "ENJI"
  • Artykuły w „ZC”

    Znaki Czasu - to obecnie jedyne czasopismo, które ma odwagę pisać jawnie o najważniejszych sprawach dotyczących zdrowia ludzkiego czyli Kodeksie Żywnościowym, Szczepieniach oraz alternatywnych metodach leczniczych.
  • MTM in Poland

    Mongolska Tradycyjna Medycyna w Polsce - MTM in Poland
  • LIST OTWARTY

    LIST OTWARTY PUBLICYSTÓW W OBRONIE TOLERANCJI I WOLNOŚCI WYKONYWANIA ZAWODU
  • Chmurka kategorii

  • Ankiety

  • Szybkie menu

Liked it here?
Why not try sites on the blogroll...