Medycyna nie konwencjonalna – zioła – Zespół Medycyna Tybetańsko-Mongolska

Posted on 15 września 2010. Filed under: apteka ziołowa, dr Enji, enji, gabinet medycyny naturalnej, herbal medicine, leczenie ziołami, lekarka mongolska, lekarz Enji, medycyna alternatywna, medycyna chińska, medycyna mongolska, medycyna naturalna, medycyna tybetańska, mongolska lekarka, racjonalista.pl, tradycyjan medycyna chińska, zabójcza medycyna, zakłamane media | Tagi: , , , , , |


Zioła występują w medycynie już do dawien dawna, jako pierwsi korzystali z nich Indianie to oni znali tajemną moZioła-prof. Enjic roślin i umieli je właściwie zastosować tak, aby nie wyrządzić krzywdy choremu. Zazwyczaj lekarzem takim był tylko jeden człowiek w wiosce, którego nazywano szamanem. Dzięki temu, że umiał on leczyć zajmował bardzo ważne miejsce w swoje osadzie był prawie na tym samym poziomie ważności, co wódz plemienia. Następnie nauka ta została rozpowszechniona i dziś możemy leczyć się ziołami już do woli. Co jest bardzo ważne ziołami leczą się zazwyczaj starsze osoby jest tak, ponieważ oni wierzą ich uzdrowicielką moc.

Drugim powodem są zbyt drogie leki, często ceny lęków są po prostu nie adekwatne do wynagrodzenia i wielu ludzi na nie, nie stać. Tym czasem młodzi ludzie podchodzą do ziół całkiem inaczej, czyli sceptycznie. Nie mają oni ufności do starych receptur, kiedy pod ręką mają apteki pełne leków. Młodzi ludzie wola sprawdzone laki niż zioła, ponieważ o tym przekonuje ich realistyczna reklama. Tym czasem to właśnie większość tabletek czy syropów wykonanych jest właśnie z ziół. Mają one inne opakowanie i konsystencje, ale ciągle as to te same zioła zbierane w lesie czy też na polanie. Z ziołami suszonymi nie wątpliwie wygrywa reklama i ładne opakowanie, które zachęca do spróbowania leku jest to typowy trik marketingowy, który znakomicie się sprawdza.

Większość z nas jednak zapomina o czymś bardzo waszym mianowicie o tym, że stosując medykamenty apteczne bardzo upośledzamy działanie naszego układu odpornościowego, czyli nawet, jeśli wyleczymy daną infekcję to bardzo szybko może ona powrócić. Tym czasem z ziołami jest całkiem inaczej, ponieważ et są naturalne i szybko wchłaniane przez organizm, oczywiście trzeba się nimi leczyć dłużej niż z antybiotykami, ale korzyści z ich stosowania są o wiele większe. Zioła można stosować przy wszelkiego typu przeziębieniach czy też stanach reumatologicznych a nawet na ból głowy. Wszystko jednak trzeba robić z umiarem, ponieważ jeśli choroba jest rozwinięta żadne zioła nam nie pomogą wtedy nie powinniśmy tracić czasu i natychmiast udać się do lekarza na konsultacje.

Nie wszyscy jednak tak robią ludzie, którzy do wielu lat leczą się nie konwencjonalnie wolą do końca stosować zioła niż udać się lekarza jest tak, ponieważ wynika to z ich nie wiedzy i przede wszystkim strachu przed czymś nowym. Poza tym, co jest bardzo ważne ludzie ci uważają ze zioła są lekiem na wszystko, dlatego też nie chcą przerywać tak ważnej do nich kuracji. Ten typ myślenia dotyczy przede wszystkim ludzi starszych, którym bardzo trudno jest zmienić swoje nawyki oraz przekonania. Medycyna nie konwencjonalna nie jest niczym złym, ale do pewnego momentu, czyli, do kiedy nie niszczy zdrowia ludzkiego i nie naraża życia.

Dlatego też dobrze jest znać umiar i wiedzieć, że sami nie możemy się leczyć zwłaszcza, gdy nie dotyczy to drobnej przypadłości tylko poważnego schorzenia. W takim wypadku nie zbędna jest pomoc lekarska i czas, w którym zgłosimy się po nią.

http://www.bioking.com.pl/medycyna-niekonwecjonalna.html

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Podstawy medycyny chińskiej

Posted on 5 września 2010. Filed under: medycyna chińska, medycyna mongolska, medycyna naturalna, medycyna tybetańska, mongolska lekarka, tradycyjan medycyna chińska, tradycyjna medycyna chińska | Tagi: , , , , |


Chińczycy przez bardzo długi okres byli najbardziej oświeconym pod względem medycyny  ludem na Ziemi. Tradycja konfucjańska wyznaje ideę, że ponieważ nasze ciało otrzymaliśmy jako podarunek od naszych rodziców, jednym z naszych obowiązków jako ich dzieci jest to, by nie wystawiać go ani na szwank, ani nie czynić mu szkody. Jedynym wyjątkiem był rytuał uprawiany przez niezwykle oddanych synów i córki, a polegający na amputowaniu sobie części ręki, nogi, a w skrajnych przypadkach, nawet wątroby, by z nich uwarzyć magiczną miksturę, mającą cudownie wyleczyć chorego ojca lub matkę.

Tradycyjna medycyna chińska opierała się na dwóch książkowych zbiorach wiedzy empirycznej: zielarstwie i na oddziaływaniu na wrażliwe punkty ciała. Wiedza o pierwszym była ujęta w całej serii ilustrowanych podręczników, po raz pierwszy produkowanych w okresie Song, a które pod koniec dynastii Ming opublikowano już w ułozonym Katalogu farmakopei Li Shizhena. W czasach bardziej współczesnych kilka tradycyjnych ziół stało się składnikiem produkcji skutecznych medykamentów. Wydaje się wręcz nieprawdopodobne, że utworzone teorie średniowieczne objaśniające wzajemne powiązanie leków roślinnych i schorzeń, posiadają nadal aktualną wartość. Kolejny zestaw informacji praktycznych odnosi się do terapii akupunkturą i moksybustią, które skutecznie oddziałują przede wszystkim na system nerwowy. Okazało się, że w czasach nowożytnych udowodniono naukowo słuszność podstaw tej wiedzy, a nawet znacznie ją powiększono. Stara teoria krążenia energii życiowej wzdłuż „południków”, łączących najwrażliwsze punkty organizmu, traktowana jest do dziś przez specjalistów od akupunktury z przymrużeniem oka, choć przedwczesnym posunięciem by było jej całkowite odrzucenie.

http://www.webshock.com.pl/podstawy-medycyny-chinskiej/

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Zabójcza medycyna naturalna – czy terapie witaminowe są szkodliwe? – komentarz prof. Enkhjargal Dovchin

Posted on 5 września 2010. Filed under: dr Enji, enji, gabinet medycyny naturalnej, lekarka mongolska, lekarz Enji, lekarz Enkhjargal Dovchin, medycyna chińska, medycyna mongolska, medycyna tybetańska, mongolska lekarka, nagonka medialna, racjonalista.pl, rasizm, sklepy zielarsko medyczne, Sprzedajni dziennikarze, zabójcza medycyna, zioła chińskie, zioła mongolskie, łapówkarstwo policjii | Tagi: , , , , , , , , , , |


Czy witaminy są zabójcze i dla kogo?

Dr Aleksandra Niedzwiecki
Dyrektor Instytutu Naukowego Dr Ratha, Santa Clara, Kalifornia
Kwiecień 2008

Wiele osób może być zaskoczonych ostatnią nagonką skierowaną przeciwko suplementacji witaminami w telewizji, czy też na polskich stronach internetowych (np. TVN24.pl, onet.pl, „Wiadomości” TVP1). Dlaczego po ponad roku od opublikowania badania grupy naukowców z Serbii, Danii i Włoch (JAMA, 28 luty 2007) właśnie dzisiaj media odwołują się znów do wyników tych badań pod dramatycznymi tytułami: „Zabójcze witaminy..”, czy „Naukowcy: witaminy mogą skracać życie”?

Każdy z nas wie, że najskuteczniejszą metodą manipulacji opinii ludzi jest strach i ta metoda została wybrana przez środki masowego przekazu. Jest to szczególnie niepokojące, gdyż ok. 54% Polaków używa multiwitamin i nieuzasadniona panika może prowadzić do uszczerbku na ich zdrowiu i nawet życiu. Szczególnie, że informacja „odgrzana” przez tzw. Cochrane Collaboration i szerzona w Polsce nie służy ani poprawie zdrowia społeczeństwa, ani też nie bazuje na rzetelnej i obiektywnej informacji naukowej.

W tym dokumencie chciałabym przedstawić niektóre aspekty związane z tą akcją.

1. Przyjrzyjmy się dokładniej pracy badawczej nad witaminami tak opublikowanej przez Cochrane Collaboration

Praca przedstawiona przez Cochrane Collaboration w kwietniu tego roku nie jest rezultatem najnowszych przeprowadzonych „testów”, ale powieleniem wcześniejszych danych opublikowanych przez tych samych autorów w czasopiśmie JAMA w lutym 2007 roku (tom 297). Badania te zawierały wiele nieprawidłowości, które autorzy skorygowali w jednej z nastepnych edycji JAMA (tom 299).

Przedstawiona praca nie jest badaniem klinicznym, ale tzw. meta-analizą, czyli statystyczną ewaluacją dostępnych publikacji różnych badań klinicznych z użyciem witamin i przedstawioną jako pojedyncze badanie. Spośród 815 badań obejmujących suplementacje witaminą A, witaminą E, beta karotenem, witaminą C i selenem autorzy z Serbii, Danii i Włoch autorytatywnie wybrali tylko 68 do swojej analizy opublikowanej w 2007 roku, a do opublikowanej obecnie – wybrano 67 badań. Spośród tej małej grupy danych, kolejne wyselekcjonowane przez nich badania (47), prowadzone na osobach cierpiących na różne choroby, wskazywały, że dodatek dietetyczny beta karotenu, witaminy A lub E zwiększa śmiertelność o 5%. Z drugiej strony pozostałe 21 badań (wersja 2007 roku) wykazało odwrotny skutek, mianowicie że suplementacja tymi mikroelementami zmniejsza śmiertelność o 9%. Z powodu subiektywnej i nie sprecyzowanej selekcji badań użytych do tej analizy, autorzy wykluczyli duże i dokładnie kontrolowane badania dokonane w prowincji Linxian w Chinach i badnia IGSSI Prevenzione we Włoszech. Badania w Chinach wykazały, że suplementacja beta karotenem, witaminami: A, C, E i selenem zmniejsza śmiertelność o 6% (Journal of the National Cancer Insitute), podczas gdy badania kliniczne we Włoszech (opublikowane w czasopismie medycznym Lancet) wykazały o 8% zmniejszoną śmiertelność przy suplementacji witaminą E. Dlaczego wyniki tych badań zostały zignorowane? Badania te zostały zaakceptowane w czołowych publikacjach naukowych w USA i Anglii, co jednak nie było wystarczającym kryterium dla autorów tej meta-analizy. Włączenie tylko tych dwóch dobrze kontrolowanych badań całkowicie zmieniłoby końcowy wniosek autorów. Jednakże autorzy dokonali już wyboru, który udowodniłby wynik, jaki chcieli otrzymać. To nie jest nauka – to jest manipulacja.

Dodatkowe problemy tej analizy:

* w wybranych przez naukowców 47 badaniach pacjenci ze zdiagnozowanymi różnymi chorobami (choroby serca, Parkinsona, choroby oczu, przewodu pokarmowego, wątroby, rak skóry itp.) przyjmowali witaminy i jednocześnie kontynuowali terapie lekami, co oczywiście miało zróżnicowany wpływ na końcowy wynik. Co więcej – w przypadku wielu z tych badań – pacjenci brali nie tylko analizowane witaminy, ale przyjmowali równocześnie inne przeciwutleniacze, zioła, suplementy diety lub dodatkowe różne leki (antybiotyki, leki przeciwko wrzodom żołądka, statyny i wiele innych), co również może maskować lub zmieniać końcowy wynik. Połączenie tak różnych badań nie daje pewności, czy wynik końcowy jest rezultatem brania jednej wybranej substancji, czy interakcji z innymi witaminami, lub też lekami.
* chociaż wybrano do analizy mikroelementy o właściwościach przeciwutleniaczy, żadne z tych badań nie testowało rozmiaru stresu oksydacyjnego przed i po braniu tych witamin. To tak jakby testowano środki na obniżenie ciśnienia nie mierząc go ani przed ani po rozpoczęciu kuracji.
* dawki suplementów w badaniach wybranych do analizy skrajnie się różniły, jak również czas ich brania, np. włączono do analizy badania zarówno dawki z użyciem 10 IU witaminy E, co jest poniżej dziennej rekomendowanej dawki (RDA = 22 IU), jak i z użyciem 5000 IU dziennie. Podobnie witamina A była podawana w ilościach 1333 IU (rekomendacja dzienna jest 2333 IU dla kobiet i 3000 IU dla mężczyzn ), jak również w dawkach 200 000 IU (maksymalny limit jest 10 000 IU), gdzie powszechnie wiadomo, że wysokie przedawkowanie witaminy A niesie działania uboczne. Nie trzeba być naukowcem, by spodziewać się innych efektów w zależności od dawki. Nawet więcej – traktowano tak samo rezultat brania witaminy przez 1 dzień (!), przez 28 dni, czy 14 lat!. Nie trzeba mieć dyplomu naukowego, by zrozumieć, że efekt np. picia szklanki mleka dziennie będzie inny po 1 dniu i po 14 latach – jednak dla autorów tej publikacji nie robi to różnicy. Co więcej, to tak jakby nie brać pod uwagę różnicy między piciem jednej szklanki mleka i kilkunastu litrów dziennie.
* śmiertelność pacjentów w różnych badaniach była rozpatrywana, jako wynik suplementacji witaminami, chociaż przyczyny śmierci były skrajnie różne. Włączały one zarówno śmierć z powodu choroby serca, raka, złamania biodra, jak i śmierć w wypadkach i z powodu samobójstwa. Jeżeli witaminy zwiększałyby ryzyko śmierci – powinno to być zaobserwowane przynajmniej w niektórych badaniach klinicznych i takie badania byłyby przerwane. Nic takiego nie miało miejsca w przeprowadzonych badaniach. Co więcej, wszystkie badania z zastosowaniem witaminy E (54 badań) i beta karotenu (24 badania) nie wykazały żadnego wpływu na śmiertelność, a do tego suplementacja selenem wskazała na statystycznie potwierdzone obniżenie śmiertelności.

Badania te były bardzo krytykowane przez wielu naukowców, lekarzy i specjalistów w dziedzinie żywienia, o czym artykuły skromnie milczą. Wśród krytyków była również Dr Bernardine Healy, poprzednio dyrektor Naukowego Instytutu Zdrowia w USA (NIH ), a obecnie dyrektor zarządu Czerwonego Krzyża i członek Prezydenckiego Komitetu Doradców w Sprawach Nauki i Technologii. Jej komentarz dotyczący badań opublikowanych w JAMA mówił, że: „Miksując tak różne badania w jedno ogromne badanie obejmujące 232 606 pacjentów i prowadząc do tak upraszczającego i zaskakującego wniosku jest bez sensu. Oczywiście statystyki mogą udowodnić wszystko. Ale to badanie zaprzecza podstawowym zasadom meta-analizy. Porównywane badania muszą być podobne. Znaczy to, że należy porównać „jabłka do jabłek”, co w tym przypadku znaczy – przynajmniej dobrać podobnych pacjentów, porównywalne dawki suplementów i podobny czas ich brania. Podstawowym pytaniem, jakie musimy sobie zadać przed zaakceptowaniem takiego badania jest, czy selekcja poszczególnych badań opiera się na zdrowym rozsądku i czy ma sens z punktu racjonalnego i medycznego. W obu przypadkach te zasady zostały pogwałcone.”

2. Ignorancja faktów na temat wpływu witamin na nasze zdrowie

Musimy zdać sobie sprawę z faktu, że badania kliniczne z zastosowaniem suplementów mają różne ograniczenia. To nie jest badanie pojedynczego leku, substancji obcej dla naszego organizmu i metabolizowanej jako toksyna. Mikroelementy są niezbędnym składnikiem metabolizmu każdej komórki naszego ciała i co więcej są one obecne zarówno w czasie, jak i przed rozpoczęciem testu, jako składniki codziennej diety, co oczywiście zmniejsza impakt statystycznej ewaluacji ich działania.

Jednocześnie od prawie stulecia nauka i praktyka wskazują na ogromny pozytywny wpływ witamin, minerałów i innych niezbędnych składników odżywczych na funkcję naszego ciała. Informacje te są udokumentowane w podręcznikach biologii i medycyny, jak i zawarte w licznych publikacjach badań klinicznych i naukowych. Szereg badań z udziałem dziesiątków tysięcy pacjentów wykazało pozytywny wpływ suplementacji na jakość i długość naszego życia. Również badania naukowe wskazują, że wyższe niż RDA dawki witamin mogą pozytywnie modulować metabolizm organizmu nawet przy zmianach genetycznych, czy też selektywnie zabijać komórki rakowe.

Dziewięć nagród Nobla zostało przyznanych za badania w dziedzinie witamin i ich wpływu na zdrowie, niestety kontynuacja tego kierunku badań ustąpiła miejsce badaniom w kierunkach farmakologicznych. Dokonane w ostanich latach odkrycia naukowe Dr Ratha i potwierdzona w pracach naszego Instytutu skuteczność działania medycyny komórkowej otwierają możliwości naturalnej kontroli wielu chorób, włączając w to choroby serca, nowotworowe, osteoporozę, czy też wzmacnianie obrony immunologicznej.

3. Jaki jest cel popularyzacji pseudo-naukowych badań dyskredytujących medycynę naturalną?

Publiczne kampanie na temat szkodliwości witamin przeczą logice, podstawom wiedzy naukowej i praktyce, jednakże pozwalają ich sponsorom osiągnąć jeden cel: sianie wątpliwości w skuteczność działania substancji naturalnych, których stosowanie konkuruje z rynkiem leków. Witaminy nie są patentowalne, w związku z tym nie zapewniają tak wysokich zysków, jak substancje chemiczne (leki), które chronione patentami są źródłem miliardowych dochodów liczonych w dolarach lub euro dla ich producentów. Co więcej, leki generują wiele niepożądanych działań ubocznych prowadząc do nowych schorzeń i tym samym zwiększając zapotrzebowanie na coraz to nowe leki. Tymczasem witaminy i inne substancje odżywcze mogą usuwać źródła chorób prowadząc do ich eliminacji, a w związku z tym zawężają rynek zbytu na leki.

Taktyka siania wątpliwości w skuteczność suplementacji witaminami nie jest nowa. Przemysł tytoniowy używał jej efektywnie przez dziesiątki lat sponsorując i popularyzując badania, których celem było i jest podważanie związku między paleniem papierosów i rakiem płuc, czy innymi chorobami. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, ale… używając naukowych metod i oczywiście ogromnej machiny marketingowej kształtującej opinię publiczną. Nie jest tajemnicą, że firmy farmaceutyczne przeznaczają ogromne sumy na finansowanie ekspertów i badań w celu obrony i powiększania swoich zysków komercyjnych. Dzisiaj zarówno metody, jak i zakres działania tej propagandy w mediach dotyka nas na każdym kroku, grając na naszej podświadomości i stosując inne metody manipulacji opinii publicznej.

Dla wielu osob Cochrane Collaboration nie jest dobrze znaną instytucją. Zgodnie z informacją dostępną na stronach Internetowych jest to organizacja przedstawiająca się, jako nie bazująca na proficie i niezależna. Skąd więc pochodzą jej fundusze? Organizacja ta jest wspierana finansowo przez wydawnictwo John Willey & Sons (czołowy wydawca czasopism i publikacji z dziedziny medycyny, nauki i techniki), jak również przez fundusze rządowe i pochodzące od prywatnych organizacji. Dyskusja nad opracowaniem zasad dotacji i utrzymaniem niezależności od dawców (włączając w to firmy farmaceutyczne) została w tej organizacji zainicjowana dopiero w końcu 2003 roku pod wpływem różnych głosów krytycznych. Dopiero w kwietniu 2006 przedstawiono nowe zasady sponsorstwa, co wskazuje, że nie był to łatwy proces. Jednakże realizacja tych zasad nie jest ani gwarantowana ani skutecznie kontrolowana.

Cochrane Collaboration została założona w 1999 roku, czyli po około roku od założenia Instytutu Naukowego Dr Ratha w Kalifornii i w 7 lat po opublikowaniu kluczowych prac naukowych przez Dr Ratha i Linusa Paulinga na temat odkryć w dziedzinie naturalnej kontroli źródła chorób serca i rozsiewu raka w organizmie. Nasz cel – budowa nowego systemu opieki zdrowotnej bazującego na naukowo udokumentowanych naturalnych metodach i rozwój kierunków badań prowadzący do obniżenia i eliminacji chorób, a nie maskowania ich symptomów, był ogólnie znany od samego początku. Oponenci tego celu, czyli biznes bazujący na ekspansji chorób, zdawali sobie sprawę, że by kontynuować działanie muszą dyskredytować lub hamować dostęp do tej informacji. Organizacje o tzw. „niezależnym” charakterze czy tzw. „eksperci naukowi” często budujący swoje kariery na finansowym sponsorstwie ze strony biznesu farmaceutycznego odgrywają dużą rolę w tym procesie.

4. Dlaczego te znane już od roku wyniki badań zostają propagowane w teraz?

Wiedza na temat medycyny komórkowej odbija się coraz szerszym echem w Polsce. Dyskusje na ten temat odbywają się na stronach Internetowych, w salach wykładowych i prywatnych mieszkaniach. Coraz więcej ludzi rozumie, że zdrowia nie mierzy się ilością zrealizowanych recept, ale odpowiednią dietą, stylem życia i suplementacją witaminami w dawkach opartych na synergistycznym działaniu ich składników.

Coraz więcej ludzi nie chce zaakceptować, że ich zdrowie to źródło miliardowych dochodów i ogromny, globalny biznes. Ma to swoje konsekwencje. Zasady maksymalizacji zysków, a nie społeczna, czy indywidualna wartość odkrycia decydują o wyborze kierunków badań naukowych. W związku z tym promowane są te dziedziny, które wiodą do rozwiązań patentowych. Jako takie – przemysł farmaceutyczny inwestuje miliardy w rozwój lekow, przemysł żywieniowy buduje swoje zyski na GMO, czy biotechnologia na rozwoju terapii genowej. Nie ma tu miejsca i funduszy na rozwoj kierunków promujących witaminy, mineraly, czy naturalne sunstancje, których nie można patentować, a które mają niezaprzeczalne wartości dla zdrowia i obniżenia kosztów opieki zdrowotnej.

Od lat nasz Instytut prowadzi badania naukowe i kliniczne, które dokumentują kluczową rolę synergii substancji naturalnych w chorobach raka, serca i innych. Działalność edukacyjna Koalicji Dr Ratha i walka w obronie praw do naturalnej medycyny ma zakres globalny. Jej osiągnięcia zostały w zeszłym roku nagrodzone największej wagi uznaniem przez tych, co przeżyli KZ Auschwitz. Przekazali oni naszej organizacji pałeczkę Sztafety Pamięci i Życia – by utrzymać dla przyszłych pokoleń pamięć o zbrodniczej działalności korporacji IG Farben (zrzeszającej również firmy farmaceutyczne Bayer, BASF i Hoechst), jako ostrzeżenie, że historia ta może się powtórzyć. To wydarzenie nie mogło ujść uwagi.

Wytworzenie klimatu, w którym ludzie obawiają się witamin pomaga zalegalizować prawa ograniczające nasz dostęp do mikroelementów, mimo ich niezbędności dla utrzymania zdrowia i życia. Dyskusja nad nową legalizacją związaną z witaminami jest w tej chwili w toku w Polsce.

Obecna kampania przeciwko suplementacji witamin pozwala nam zdać sobie sprawę, że zdrowie nie zostanie nam dane dobrowolnie – o zdrowie musimy walczyć sami. Atak na witaminy to uznanie skuteczności naszego działania – więcej witamin może skrócić życie biznesowi chorób, ale nie nam.
Komentarz Zespołu Medycyna Tybetańsko-Mongolska

Medycyna Naturalna, a w szczególności medycyna tradycyjna chińska, medycyna mongolska, medycyna tybetańsko-mongolska jest obecnie na ostrzu noża wielkich koncernów farmaceutycznych. O tej sytuacji mówi też słynna na świecie organizacja ANH z Anglii pod kierownictwem dr Roberta Verkerka. Najaktualniejsze stanowisko organizacji i gabinetów medycyny naturalnej w tym też lekarzy medycyny tradycyjnej znajdą państwo w dokumencie:

http://www.anh-europe.org/files/100824_ANH-Briefing_Paper_THMPD_final.pdf

prof. Enkhjargal Dovchin

http://www.enji.pl

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Zabójcza medycyna naturalna, a zysk wielkich koncernów farmaceutycznych

Posted on 28 sierpnia 2010. Filed under: dr Enji, medycyna mongolska, medycyna naturalna, medycyna tybetańska, mongolska lekarka, zabójcza medycyna | Tagi: , , , , , , |


Tak twierdzą opłacani przez koncerny farmaceutyczne naganiacze, których zadaniem jest rozprawić się z nieuczciwą (bo skuteczną) konkurencją na rynku zdrowia. W tym celu koncerny wynajmują „blogerów” i komentatorów trollujących na różnych portalach, którzy „bezinteresownie” i z „punktu widzenia nauki” przedstawiają „racjonalne” argumenty za tym, że tylko chemiczna i chirurgiczna medycyna alopatyczna oraz powszechne szczepienia gwarantują nam bezpieczne i skuteczne dbanie o zdrowie. Oczywiście, jednym z chętnie podnoszonych pod adresem „szarlatanów leczących chwastami i placebo” zarzutów jest i ten, że biorą za to OGROMNE pieniądze. No i przemysł zielarski to też OGROMNE pieniądze, więc jak sugeruje Konstanty Radziwiłł, jest wielce prawdopodobne, że ktoś w WHO wziął od zielarzy w łapę i tylko dzięki temu to znachorstwo jest jeszcze legalne.

Pomyślmy przez chwilkę, to naprawdę nie boli…

Czy przemysł suplementów i zielarstwo oraz szeroko pojęta medycyna naturalna mają jakikolwiek udział w podziale łupów, które przypadają medycynie alopatycznej z racji pobierania przez państwo od każdego bez wyjątku obywatela przymusowych i ogromnych składek na ubezpieczenie zdrowotne? Nie mają! Wszystko to, co do grosza, przypada „naukowej” medycynie, która mimo to stale podnosi głośny i dramatyczny lament, że pieniędzy jest za mało, że szpitale są niedoinwestowane, że pacjenci głodują i marzną i że trzeba sprzedawać cegiełki lub zarządzać dodatkowe składki na świadczenia bardziej wyrafinowane, niż porada w sprawie kataru lub wyrwanie zęba.

Gdyby każdy z nas odkładał na własne konto te pieniądze, które wpłaca w postaci składek zdrowotnych, po kilku latach stać by go było na najbardziej wymyślne usługi medyczne, z operacjami plastycznymi włącznie. Ale wpłaca je na cudze konto. A o cudze nikt nie dba.

Do ziół nikt z naszych składek nie dopłaca. Zioła zbierają i odstawiają do punktów skupu zwykli ludzie, którzy dostają za to marne grosze. Ubezpieczalnie nie finansują również gabinetów medycyny naturalnej ani homeopatycznych, nawet jeśli prowadzone są przez lekarzy.

Jeśli ktoś był na tyle lekkomyślny, że niewłaściwą dietą i zabójczym trybem życia sam doprowadził się do ciężkiej choroby ma dwa wyjścia:

1. Skorzystać z dobrodziejstw medycyny, na którą przez całe lata płacił przymusowy haracz i położyć się w szpitalu lub

2. Pójść wreszcie po rozum do głowy i zawrócić ze ścieżki wiodącej ku samozagładzie.

Rozważmy teraz dokładniej każdą z tych opcji:

1. WYBIERAMY MEDYCYNĘ ALOPATYCZNĄ

W szpitalu dobrzy doktorzy podtrują pacjenta obcą naturze chemią jeszcze bardziej, niż czynił to sam. A czynił to nieświadomie (bo nie interesowało go, czy to, co jest wymienione jako skład danego produktu spożywczego jest bezpieczne), z powodu cenienia kariery wyżej niż zdrowia („nie mam czasu na gotowanie, więc przyrządzę sobie ‘Gorący kubek’ lub zamówię hamburgera bądź inny ‘fast food’”) lub za sprawą nadmiernego zaufania do przemysłu spożywczego i do państwa, które przecież stoi na straży naszego zdrowia i bezpieczeństwa („w życiu nie uwierzę, że jakikolwiek zatwierdzony przez instytucje powołane do kontrolowania żywności dodatek może być szkodliwy dla zdrowia, przecież to absurd i kompletna bzdura!”). Dodajmy do tego niedobory witamin (bo chleb razowy jest dla wiejskiej biedoty) oraz miłość do Coli Light, odświeżających oddech miętusków i gumy Orbit (są dietetyczne, bo nie zawierają szkodliwego cukru) oraz życie w permanentnym stresie wywołanym koniecznością konkurowania o pozycję w korporacji i… katastrofa gotowa.

Co robi nowoczesny, racjonalnie myślący człowiek, gdy poczuje się chory? Oczywiście – idzie do lekarza. A co robi będący przedstawicielem naukowej medycyny lekarz? Oczywiście – leczy! Leczy, to znaczy przepisuje proszki lub zastrzyki. Nowoczesny reprezentant naukowej medycyny ma leczyć, a nie uzdrawiać. Uzdrawianie jest domeną szarlatanów, czyli oszustów wciskających pacjentowi zwykłe chwasty, wodę lub kulki z cukru.

Uczciwy lekarz nigdy nie wspomni o uzdrawiającej sile natury, bo natura jest prymitywna, brudna i nienaukowa, a jego uczono, że z jej usług korzystano w czasach kołtunów, zabobonu i wszechobecnego brudu (o wszach nawet nie wspomnę, brrr, ohyda). Naukowy lekarz leczy. A jeśli to nie pomoże (a kto powiedział, że musi pomóc? Farmaceuci robią co mogą, ale widocznie więcej nie mogą) wytnie całe mnóstwo narządów, nie zważając na to, że zostały dane człowiekowi przez naturę (Boga lub ewolucję, wybierzcie sami, co wolicie), żeby jego organizm mógł właściwie funkcjonować. No, a jak i to nie pomoże, to trudno, medycyna musi przyznać się czasem do porażki lub bezsilności. Widocznie choroba była nieuleczalna. Takie jest życie, nic na to nie poradzimy.

Zabójcza medycyna naturalna

2. WYBIERAMY NATUROTERAPIĘ

Tu musimy od razu powiedzieć sobie jasno: całą naszą niewyobrażalnie wielką kasę, którą z nas zdarto w ramach przymusowego ubezpieczenia zdrowotnego szlag trafi i nigdy jej nie odzyskamy. Zmarnuje się. Albo skorzysta z niej ktoś inny, kto padnie ofiarą naukowej medycyny (patrz punkt pierwszy). My nie tylko nie odzyskamy nawet procenta z tego, co musieliśmy zapłacić za ubezpieczenie, ale będziemy musieli wyłożyć kolejną sumę z własnej kieszeni. Jeśli myśl o bezpowrotnej stracie pieniędzy jest dla Ciebie nie do zniesienia, nie czytaj dalej, idź do lekarza i wykorzystaj swoje zainwestowane w służbę zdrowia pieniądze. A my zajmiemy się teraz nienaukowym przywracaniem zdrowia za własne pieniądze.

Jeśli poważnie chorujesz, np. na raka, lepiej skorzystaj z pomocy lekarza. Ale nie alopatycznego, lecz specjalisty od leczenia metodami naturalnymi. Nie jest prawdą, że medycyną naturalną zajmują się wyłącznie znachorzy. Jest wielu lekarzy, którzy skończyli normalne, „naukowe” uczelnie medyczne, mają dyplom lekarza i prowadzą legalne, prywatne gabinety. Oczywiście, nie mogą oni przyjmować pacjentów za darmo. Ponieważ leczenie metodami naturalnymi nie jest refundowane, musimy za nie zapłacić. Czy jest coś cenniejszego, niż zdrowie? Nie bądźmy więc skąpi, to się i tak opłaci.

Możliwe, że dla potrzeb terapii trzeba będzie wyjechać w miejsce oddalone od cywilizacji i skażeń. To oczywiście też kosztuje. Trzeba opłacić pobyt i wyżywienie, a lekarze i terapeuci też nie mogą pracować za darmo. Może jednak warto sprawić sobie taki mały prezent?

Jeśli Twoja choroba nie zagraża życiu możesz się leczyć sam/a.

Hipokrates powiedział, że zdrowie jest zbyt cenną rzeczą, żeby powierzać je lekarzom, więc każdy powinien sam o nie zadbać. Nauczał też, że pożywnie ma być naszym lekarstwem. Ale musi to być żywność naturalna i świeża. Ekologiczne owoce i warzywa są drogie, bo dziś są rzadkością, ale leczenie się nimi i tak wyjdzie taniej niż kuracja chemią. A co najważniejsze dzięki nim odzyskamy zdrowie i umkniemy grabarzowi spod łopaty. I nie martwcie się, że nie macie czasu na takie zabawy. Dzisiejszy przemysł wychodzi naprzeciw potrzebom zapracowanych i zalatanych. Nie musimy kroić warzyw ręcznie ani ręcznie wyrabiać razowego chleba. Dla zaoszczędzenia czasu należy sobie sprawić dobry robot kuchenny z przystawką do mielenia ziarna, maszynkę do wyrabiania i wypiekania domowego chleba (cały proces jest zautomatyzowany), maszynkę do robienia makaronu oraz zainwestować w prasę do wyciskania soków. Prasa jest najdroższa, ale i tak warto ją mieć.

Gdy już wyposażymy swoją kuchnię należy zacząć od oczyszczenia organizmu. Można robić głodówki (ale nie zimą!!!), jednak to lepiej robić pod okiem lekarza lub terapeuty, który się na tym zna. Można też oczyścić organizm sokami z owoców i warzyw (tego również nie należy robić zimą).

A po oczyszczeniu organizmu należy przejść na naturalną dietę z możliwie jak najmniejszą ilością mięsa pochodzącego spoza przemysłowej hodowli. Oczywiście na zawsze trzeba zrezygnować z wszelkich gotowych wyrobów: zupek, kubków, napojów, chrupek i rzeczy dostępnych w każdym supermarkecie.

Zabójcza medycyna naturalna

Autor: Maria Sobolewska
Źródło: Jestem za, a nawet przeciw

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Medycyna chińska

Posted on 23 sierpnia 2010. Filed under: akupunktura | Tagi: , , , , , |


Opierając się na naturze, filozoficznym postrzeganiu świata oraz zgodzie człowieka z otaczającą go przyrodą Chińczycy wynaleźli sposoby leczenia wielu dolegliwości. Poprzez stosowanie chińskiej medycyny udaje się , w sposób niejako alternatywny, wyleczyć wiele chorób, które przy używaniu normalnej terapii nie chciały ustąpić.

Medycyna chińska liczy sobie już ponad 3 tysiące lat. Zalicza się do niej akupunktura, akupresura, ziołolecznictwo, moksybucja (termoterapia), dieta (kuchnia chińska), gimnastyka lecznicza (qigong) itd. W przekonaniu Chińczyków stres, nadmiar obowiązków, a także nieujawnianie własnych emocji to przyczyny wielu naszych schorzeń. Aby być zdrowym należy więc zachować równowagę energii znajdujących się w naszym organizmie nazywanych przez Chińczyków yin i yang (gorąco – zimno), a także czi (krwi). W przypadku jakichkolwiek zaburzeń funkcjonowania tych energii bądź zakłóceń przepływu krwi dochodzi w naszym ciele do stanu chorobowego. W filozofii medycyny chińskiej choroba jest ostatecznością, czymś co właściwie uznaje się za nieprzytrafiające się jeśli prowadzi się zdrowy tryb życia. Z tego właśnie powodu chińska medycyna przede wszystkim zapobiega, później dopiero leczy. Profilaktyka jest głównym założeniem tej azjatyckiej sztuki lekarskiej. Warto także dodać, że w teorii medycyny chińskiej człowiek traktowany jest jako całość. Uważa się, że kolejne schorzenia są następstwami innych i stąd też trzeba analizować je pod kątem całego organizmu.

AKUPUNKTURA

Najbardziej znaną metodą medycyny chińskiej jest akupunktura, która stosowana jest w skali światowej jako główna bądź pomocnicza terapia wielu schorzeń. Kuracja akupunkturą polega na wkłuwaniu specjalnych igieł w miejsca leżące wzdłuż przebiegu meridianów (linii energetycznych). Punkty nakłucia odpowiadają za najwyższą aktywność narządów wewnętrznych. W elektroakupunkturze między igłami przepuszcza się prąd elektryczny o niskim natężeniu. Akupunkturę można stosować w przypadku wielu zakłóceń zdrowia, m. in. chorób oczu (np. jaskry), chorób żołądka i jelit (np. choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy), a także w położnictwie i ginekologii (np. na bolesne miesiączki lub w przewlekłych stanach zapalnych narządu rodnego). To tylko niektóre wskazania do leczenia przy zastosowaniu akupunktury.

AKUPRESURA

Inną metodą, jaką posługują się specjaliści od medycyny chińskiej, jest akupresura (in. refleksoterapia). Polega ona na wywieraniu skoncentrowanego nacisku na odpowiednie miejsca za pomocą masażu uciskowego. Unerwione miejsca ucisku nazywane są receptorami. Nacisk na nie powoduje, że określone narządy, za które określone receptory odpowiadają, poprawiają swoją kondycję, są lepiej ukrwione. W akupresurze korzysta się z punktów akupunkturowych, czyli tych, które leżą wzdłuż meridianów. W czym na przykład może nam pomóc akupresura? Nie szukając zbyt głęboko, ten chiński zabieg leczniczy może pomóc nam uporać się ze stresem. W tym celu należy masować miejsce pomiędzy brwiami. Aby pozbyć się kataru trzeba pomasować kostki nad skrzydełkami nosa. Żeby zminimalizować dolegliwości związane z bólem zatok czołowych, uciskać opuszki palców u stóp. I choć sporo osób nie wierzy w magiczne działanie ucisku na receptory, to trzeba przyznać, że wielu ludziom pomaga się to zrelaksować i uwolnić nagromadzoną w organizmie złą energię.

MOKSYBUCJA

O moksybucji warto wiedzieć tylko tyle, że łączy ona w sobie elementy akupunktury i ziołolecznictwa. Do tego zabiegu wykorzystuje się bowiem igły do akupunktury i pali się specjalne mieszanki ziołowe.

DIETA

Bardzo ważnym składnikiem filozofii chińskiej medycyny jest odpowiednie odżywianie się. Stosowanie właściwej diety jest bowiem determinantą zdrowego życia. Zgodnie z wyznacznikami medycyny chińskiej nasz codzienny jadłospis powinien składać się z 40% owoców i warzyw (najlepiej ugotowanych), tylu samych węglowodanów (pochodzących przede wszystkim z produktów zbożowych – ryżu, kaszy), natomiast tylko 1/5 naszego dziennego menu powinna zawierać produkty bogate w energię (tłuszcze, nabiał, mięso itp.). Tak niewielki procent pożywienia z tej ostatniej grupy jest spowodowany faktem, że zdaniem Chińczyków, doprowadzają one do niestrawności i otyłości.

GIMNASTYKA

Obok właściwej diety w medycynie chińskiej ważne miejsce zajmuje też gimnastyka (qigong). Qi oznacza życiową energię, a gong idealne opanowanie czegoś. Czyli składając to w jeden wyraz oznacza to, mniej więcej, „perfekcyjne opanowanie sztuki kontroli energii życiowej”. W tych ćwiczeniach chodzi o utrzymanie prawidłowej postawy, skupienie umysłu oraz właściwe oddychanie. Gimnastyka ta pomaga zarówno w profilaktyce, jak i przy terapii chorób. W przypadku leczenia za pomocą qigong trener dopasowuje ćwiczenia do określonego schorzenia jak i do konkretnej osoby biorąc pod uwagę jej osobowość i warunki fizyczne.

http://medycyna-chinska.com.pl/

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Indywidualna wrażliwość chorego a reakcja na spotęgowany środek leczniczy

Posted on 22 sierpnia 2010. Filed under: Bez kategorii | Tagi: , , , , , , , , , |


Pojęcie wrażliwości na leki w rozumieniu alopatycznym i homeopatycznym

Sposób działania leku farmakologicznego jest wszystkim lekarzom dobrze znany. Efekt terapeutyczny zależny jest od uzyskanego stężenia leku we krwi i jego metabolizmu, a to z kolei zależy od wchłanialności, wiązania z albuminami osocza, wchodzenia w cykl cytochromu wątrobowego, szybkości i drogi wydalania. Istotne znaczenie ma tropizm do niektórych tkanek, jak również zdolność penetracji, zwłaszcza istotne jest przenikanie bariery krew-mózg. Dość duża grupa leków działa poprzez wiązanie się z receptorami, dotyczy to szczególnie leków kardiologicznych, przeciwastmatycznych i neurologicznych.

Jednak zawsze dawkowanie leku zależne jest od wieku i ciężaru ciała oraz zaawansowania choroby.
W farmakologii używa się określenia indywidualnej wrażliwości na lek, chociaż główną zasadą dopuszczenia leku do stosowania jest powtarzalność efektu w zależności od dawki i jego skuteczność u większości pacjentów, wykazana w doświadczeniach klinicznych.

Jednak istnieje pewna grupa osób reagujących na podany lek inaczej i to nazywa się indywidualną reakcją na lek, często nazywaną nadwrażliwością osobniczą. Ta osobnicza nadwrażliwość zmusza lekarza do redukcji dawki – kiedy mniejsze ilości niż zazwyczaj wywołują efekt terapeutyczny i również niższe dawki są toksyczne. Innym razem lekarz jest zmuszony lek odstawić ze względu na objawy uboczne, mówi się wtedy, że lek nie jest dobrze tolerowany.

W homeopatii są używane określenia, które na pierwszy rzut oka wydają się podobne, jednak ich znaczenie i głębszy sens są zupełnie odmienne.
Tak jak zupełnie odmienna jest filozofia zrozumienia zdrowia i choroby, tak zupełnie odmienne jest działanie leku homeopatycznego.

Zasadą naczelną jest stosowanie Dosis minissima – najmniejszej skutecznej dawki spotęgowanej substancji, a ta zależna jest od indywidualnej wrażliwości chorego, dla którego ta dawka staje się lekarstwem.

Błędem jest traktowanie leków homeopatycznych jako poszerzenia arsenału środków leczniczych i stosowanie ich na sposób zwykłego przeniesienia lekarskich nawyków myślowych z dotychczas nabytej wiedzy medycznej.

Dwa przykłady błędnego rozumowania:

Pacjent z nadciśnieniem.
Natychmiast nasuwa się skojarzenie, że pacjent powinien otrzymać leczenie celem normalizacji ciśnienia. W tym celu konieczne jest określenie stopnia nadciśnienia poprzez liczne pomiary, ocenę dna oka, a także znalezienie powikłań narządowych. W zależności od tego otrzymuje odpowiednie grupy leków od jednego do kilku, aby zabezpieczyć chorego przed powikłaniami tej choroby groźnymi dla życia.
W homeopatii taki cel leczenia jest niewystarczający.
W homeopatii nigdy nie leczymy nadciśnienia jako choroby, ale całego człowieka ze wszystkimi jego problemami, szukając jednocześnie jednego leku zdolnego wyleczyć go zarówno z nadciśnienia, jak i innych problemów zdrowotnych. Lek ten musi zostać znaleziony zgodnie z zasadą homeopatyczną Simila similibus curentur – Podobne leczy się podobnym.

Matka karmiąca noworodka.
Przykład błędu mechanicznego przeniesienia, czyli traktowania leku homeopatycznego, jak leku farmakologicznego. Jest to przykład autentycznej ordynacji lekarskiej, zalecającej matce karmiącej trzytygodniowego noworodka profilaktykę przeciwalergiczną poprzez rezygnację z picia mleka i jedzenia nabiału oraz równocześnie w trosce o matkę, aby się nie odwapniła, co sprzyja późniejszej osteoporozie – a trzeba dodać, iż oba zalecenia są zgodne z najnowszymi doniesieniami naukowymi – stosowanie przez matkę leków Rexorubii i Osteocynesiny. Są to dwa leki homeopatyczne złożone, mające w swoim składzie sole wapniowe. Oczywiście zakazałam matce stosowania tych leków, ponieważ taka ordynacja nie jest zgodna z zasadami homeopatii. Lek homeopatyczny musi być dobrany zgodnie z objawami chorobowymi pacjenta. W tym wypadku matka była zdrowa i nie miała żadnych objawów chorobowych, uzasadniających stosowanie leczenia. Podobnie zdrowe było dziecko i również nie było podstaw do jego leczenia, a jednym ze sposobów leczenia dziecka karmionego piersią w homeopatii jest podanie leku matce. Lekarz zapewne chciał zastosować te leki jako profilaktykę osteoporozy i potraktował je podobnie jak używa się witaminę D3 w profilaktyce krzywicy. Ale tak nie można traktować leków homeopatycznych. Wyjaśnia to zasada podobieństwa. Lek podany choremu wyleczy go, czyli usunie objawy, podawany zaś zdrowemu może jedynie wywołać próbę lekową, czyli pojawienie się objawów typowych dla leku.

Jak powstaje indywidualna wrażliwość chorego na lek homeopatyczny

W homeopatii indywidualna wrażliwość ma ścisły związek z:

a) pojęciem zdrowia i choroby,
b) sposobem działania leku homeopatycznego,
c) pojęciem siły życiowej.

Wyjaśnienia znajdujemy w poszczególnych paragrafach Organonu Samuela Hahnemanna:

Pojęcie choroby

& 11 „Jeśli siła życiowa ulega zakłóceniu powstają w organizmie przykre odczucia i pewne nieprawidłowości funkcjonowania, co nazywamy chorobą.”
& 12 „Choroba spowodowana jest patologicznym zakłóceniem siły życiowej.”
& 14 „Nie ma takiej uleczalnej choroby, albo zmian chorobowych ukrytych we wnętrzu organizmu, które nie ujawniłyby się obserwującemu je sumiennie lekarzowi dzięki subiektywnym i obiektywnym objawom.”

Pojęcie zdrowia

& 12 „I odwrotnie: wygaszanie dzięki leczeniu wszystkich objawów, to znaczy zanik całości dostrzegalnych odchyleń od stanu zdrowia z konieczności nasuwa wniosek, że siła życiowa odzyskała swoją integralność a więc cały organizm powrócił do zdrowia.”

Działanie leku homeopatycznego

& 18 „Mamy prawo kategorycznie stwierdzić, że całość objawów i okoliczności obserwowanych w każdym indywidualnym przypadku stanowi jedyną i wyłączną wskazówkę, naprowadzającą nas na właściwy lek, pomagającą w jego wyborze.”
& 25 „Lek wytwarzający w zdrowym organizmie ludzkim największą liczbę objawów podobnych do objawów choroby, którą chcemy zwalczyć – to jedyny środek mogący rzeczywiście wyleczyć. (…) Wszystkie leki bez wyjątku zwalczają choroby o objawach najściślej przypominających ich własne.”
& 26 „Jest to zgodne z naturalnym prawem homeopatii zawsze stanowiącym podstawę prawidłowego leczenia (…) W żywym organizmie mniejsza siła dynamiczna bywa ciągle wypierana przez większą, która – choć odmienna w swej naturze – jednak bardzo przypomina swoimi objawami poprzednią.”

Siła życiowa

To siła życiowa umożliwia zarówno powstanie objawów chorobowych z powodu zaburzenia jej funkcjonowania, jak i zdrowienie z powodu wrażliwości na zdynamizowaną, podobną w swych objawach substancję.

Podsumowanie

Wrażliwość pacjenta na lek homeopatyczny jest indywidualna.

Zmienności indywidualnej wrażliwości

a) choroby ostre,
b) urazy,
c) choroby przewlekłe,
d) obciążenia miazmatyczne (skazowe),
e) brak wrażliwości na lek homeopatyczny dobrze dobrany.

Choroby ostre

Genius epidemicus – kiedy czynnik chorobotwórczy jest ten sam i na tyle silny, że niemal wszystkie chore osoby wymagają tego samego leku, ewentualnie lekarz wybiera między dwoma lekami.
Wtedy indywidualna wrażliwość jakby zanika, a górę bierze epidemiczność występowania objawów chorobowych. Jednak również wtedy da się zauważyć indywidualną wrażliwość chorego, ponieważ u chorych występują różne objawy i w różnym nasileniu, chociaż należące do obrazu jednego leku. Dlatego lekarz homeopata chcąc ten lek zidentyfikować, musi wziąć pod uwagę objawy występujące u różnych chorych łącznie.
Trzeba również dodać, że pomimo epidemii zawsze część osób pozostanie zdrowa. Należy przez to rozumieć, że ich siła życiowa nie ulega zakłóceniu pod wpływem tego czynnika chorobotwórczego.

Causa occasionalis – choroby ostre związane z zadziałaniem jakiegoś czynnika zadrażniającego, na który dana osoba przejawia wrażliwość. Ponieważ ta osoba pod wpływem owego czynnika rozwija chorobę, możemy mówić o indywidualnej nadwrażliwości na zimny wiatr lub wilgoć lub określony rodzaj stresu, itp.
Na przykład grypa typu Rhus toxicodendron, powstająca jako skutek szybkiego wychłodzenia spoconego ciała właściwie jest możliwa u każdego, jednak niektóre osoby są podatne na ten czynnik i łatwo zachorują, a inne w takiej sytuacji pozostaną zdrowe.

Urazy

Interesujące jest pytanie, czy w takich sytuacjach, kiedy nie można mówić o jakimś specyficznym czynniku chorobotwórczym można również mówić o indywidualnej wrażliwości?
Takim niespecyficznym czynnikiem są urazy i oparzenia.
Przebieg kliniczny jest niemal jednakowy u wszystkich. Ale tak się dzieje, kiedy rany goją się dobrze, bez powikłań.
Natomiast w przypadku powikłań mamy już wiele możliwości odczynu przyrannego np. ropienie, bliznowiec, posocznica, zapalenie naczyń chłonnych, wykrzepianie w okolicy rany lub odległe, a nawet uogólniony DIC, silne bóle neuralgiczne.
A więc do pewnego stopnia w zakresie reaktywności tkanek można mówić o indywidualnej wrażliwości, taki nieprawidłowy odczyn tkanek na zranienie z indywidualnymi objawami możemy nazwać chorobą i znaleźć lek podobny.

Przykłady:

– gdy występuje piekący ból z poprawą w chłodzie damy Apis;
– jeżeli fioletowy obrzęk damy Lachesis;
– w posocznicy damy Pyrogenium.

Dzięki tym lekom uzyskamy ustąpienie objawów a tym samym prawidłowe zagojenie rany, a więc wyzdrowienie. Możemy więc i tu mówić o indywidualnej wrażliwości chorego w kontekście wrażliwości jego tkanek, nawet jeśli czynnik chorobotwórczy jest tak niespecyficzny jak zranienie.

Choroby przewlekłe

W chorobach przewlekłych indywidualna wrażliwość chorego wydaje się być nawet bardziej zauważalna. Na przykład pacjent latami skarży się na podobne dolegliwości, zawsze choruje w tych samych miesiącach roku, uczy się indywidualnych sposobów radzenia sobie z chorobą, adekwatnie do tego, co mu pomaga.
W doborze leku homeopatycznego uwzględnia się całość objawów chorego, zarówno aktualnych, jak i z całego jego życia.
Z chorobami przewlekłymi wiąże się pojęcie typu wrażliwego.

Obciążenia miazmatyczne (skazowe)

Sytuację komplikuje u niektórych pacjentów fakt występowania obciążeń miazmatycznych, które modyfikują chorobę przewlekłą, nakładają się na nią, jak również zmieniają indywidualne wrażliwości.

Kiedy dobrze dobrany lek homeopatyczny nie działa?

Pomimo trudu włożonego w znalezienie leku dla danego pacjenta indywidualnie i przekonania, że lek jest właściwy, zdarza się czasami, że lek nie działa i pacjent nie leczy się. Nasuwa się naturalne pytanie, czy to możliwe, żeby pacjent był niewrażliwy na lek dobrze dobrany? Nie, Hahnemann dowodzi, że prawa homeopatii są uniwersalne i nie ma osób niewrażliwych na leki homeopatyczne. Jednak równocześnie wskazuje na przyczyny takiego stanu rzeczy. Lek może nie działać z innych powodów.

Zwłaszcza & 77:
„Możliwych do uniknięcia chorób wywołanych długotrwałym narażaniem się na szkodliwe wpływy nie należy nazywać przewlekłymi. Są to choroby wywołane przez: nałogowe przyjmowanie szkodliwych napojów lub posiłków; tryb życia rujnujący zdrowie; długotrwały brak środków koniecznych do życia; niezdrowe miejsca, szczególnie obszary bagienne; przebywanie tylko w piwnicach, wilgotnych miejscach pracy lub innych zamkniętych pomieszczeniach; brak fizycznego ruchu lub świeżego powietrza; przemęczenie fizyczne lub umysłowe; ciągłe napięcie emocjonalne. Takie szkody w organizmie spowodowane przez samego człowieka mijają samorzutnie wraz z poprawą warunków życia, jeżeli nie ma w nim żadnej przewlekłej skazy i nie mogą być nazwane chorobami przewlekłymi.”

Oczywiście Hahnemann miał na uwadze współczesne mu szkodliwe metody leczenia, jak stosowanie rtęci i innych toksycznych związków, upuszczanie krwi.
My pomyślimy raczej o chemioterapii, hormonoterapii, lekach neurologicznych, radioterapii, leczeniu immunosupresyjnym po przeszczepach. A ta lista nie jest pełna.

Dobór potencji spotęgowanego leku uwzględniający indywidualną wrażliwość

Czy nie wystarczy znaleźć właściwy lek i uznając, że pacjent jest na niego wrażliwy podać mu go? Czy istotnie powinniśmy jeszcze martwić się o dobór potencji?
Czy indywidualna wrażliwość jest aż tak drobiazgowa, aby kłopotać się czy pacjent otrzymał właściwą potencję spotęgowanego środka leczniczego?

I chociaż niejednokrotnie znalezienie właściwego leku przychodzi nam z trudem, to sama zasada jest prosta. Należy znaleźć lek będący podobnym do wszystkich objawów pacjenta. Dobór potencji zaś nie jest tak klarowny, i w dużej mierze subiektywny, zależny od umiejętności i doświadczenia lekarza.

W doborze potencji trzeba uwzględnić wiele czynników:
wiek,
przebyte dotychczas choroby,
dominujący poziom objawów (fizyczny, emocjonalno-psychiczny),
nasilenie choroby,
jej długotrwałość,
obciążenia miazmatyczne,
aktualną kondycję siły życiowej,
dotychczasowe leczenie homeopatyczne,
preferencje dotyczące wybranego leku.

Aby sukces terapeutyczny był pełny, a pacjent był leczony jak najdelikatniej musimy uwzględnić jego indywidualną wrażliwość także w zakresie potencji leku.

& 281 ostrzega nas:
„Zdarzają się pacjenci niezwykle wrażliwi, tysiąc razy bardziej od tych, których można uznać za najmniej wrażliwych.”

Przykład obrazujący indywidualną wrażliwość

Dziewczynka ośmioletnia, z którą zgłosiła się matka za namową przyjaciół. Dziewczynka nigdy w swoim życiu nie chorowała i matka nie potrzebowała jej leczyć.
Jednak zawsze miała jeden objaw, a mianowicie uporczywy kaszel, trwał on od lat, i nigdy nie towarzyszyła mu gorączka, ani inne objawy. Lekarze niezmiennie twierdzili, że nie ma żadnych zmian osłuchowych i że jest zdrowa. Z wywiadu okazało się, że matka, będąc z nią w ciąży mieszkała w nieogrzewanym baraku przez całą zimę – mimo to nie zachorowała. Dziecko również urodziło się zdrowe.
Zaleciłam podać jedną dawkę Rumex crispus. I kiedy dziewczynka ją zażyła przestała kaszleć. Od tej pory minęły trzy lata. W dalszym ciągu nie choruje, i jak twierdzi matka jest okazem zdrowia.
Ten przykład pokazuje, 1) jak silne, a zwłaszcza, jak długotrwałe mogą być skutki czynników chorobotwórczych – mogą trwać całymi latami, a zdarza się, że trwają całe życie; 2) fakt, iż człowiek nawet uznawany za zdrowego nie może się o własnych siłach wyleczyć. Potrzebuje do tego spotęgowanego środka leczniczego.

& 33. i & 30. : Lek homeopatyczny leczy, ponieważ jest silniejszy od choroby naturalnej i ją wypiera.

Lek. med. Lucyna Adamus

http://www.homeoterapia.pl/

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

  • Google Translator

  • STOP kłamstwu tvn!

    STOP TVN, TVN24, POLSAT I WYBIÓRCZEJ - stop zakłamaniu w mediach masowych
  • Chroń medycynę naturalną/ Protect natural medicine all over the world
  • Podpisz petycję w obronie medycyny naturalnej i tradycyjnych systemów medycznych
  • Medycyna Tybetańsko-Mongolska, Akupunktura, Moksa, Ziołolecznictwo na PINTEREST.COM
  • Polub nas na FB

  • Instagram prof Enji

    There was an error retrieving images from Instagram. An attempt will be remade in a few minutes.

  • Artykuł o nagonce

  • Czwarty Wymiar o nagonce medialnej

    Artykuł w "CZWARTYM WYMIARZE" o nagonce medialnej na lekarkę Enkhjargal Dovchin "ENJI"
  • Artykuły w „ZC”

    Znaki Czasu - to obecnie jedyne czasopismo, które ma odwagę pisać jawnie o najważniejszych sprawach dotyczących zdrowia ludzkiego czyli Kodeksie Żywnościowym, Szczepieniach oraz alternatywnych metodach leczniczych.
  • MTM in Poland

    Mongolska Tradycyjna Medycyna w Polsce - MTM in Poland
  • LIST OTWARTY

    LIST OTWARTY PUBLICYSTÓW W OBRONIE TOLERANCJI I WOLNOŚCI WYKONYWANIA ZAWODU
  • Chmurka kategorii

  • Ankiety

  • Szybkie menu

Liked it here?
Why not try sites on the blogroll...