Dziennikarskie przekręty

Posted on 5 kwietnia 2010. Filed under: Cenzura, koncerny, Korupcja, oszukana polska, oszukańcze koncerny, Oszustwa mediów | Tagi: , , , , |


Opublikowano: 02.03.2010 

Obserwując scenę polityczną w Polsce, zauważyłem, że dziennikarze, którzy mnie zawsze zwalczali, stali się słynni i bogaci. Historia ostatnich 20 lat pokazuje, że można było zrobić dobrą karierę na tendencyjnym szkalowaniu mojej osoby. Niektórzy robią to do dzisiaj.

Jedna z “moich” paszkwilantek, Żydówka Anne Applebaum, już w 1990 roku publikowała o mnie obrzydliwe teksty w skrajnie konserwatywnej amerykańskiej prasie. To samo po angielsku i po polsku pisał jej mąż Radek Sikorski, były dziennikarz, który zrobił karierę w polityce. Radek robi teraz podchody na stanowisko prezydenta RP, a jego żona Applebaum obiecuje, że przestanie pisać tendencyjne teksty dla amerykańskiej prasy, kiedy zostanie Pierwszą Damą w Polsce. Wiadomo, że Pierwszej Damie nie wypada pisać paszkwili. Może to zlecić innym osobom.

W 90 roku atakowali mnie tacy dziennikarze, jak Daniel Passent i Jarosław Gugała, którzy dostali stanowiska ambasadorów RP w Argentynie i w Urugwaju. Dziennikarz Krzysztof Kasprzyk za swój udział w książce “Śladami Stana Tymińskiego” był konsulem w Vancouverze, Los Angeles i Nowym Jorku. Piotr Najsztub dostał miesięcznik “Przekrój” oraz programy publicystyczne w TVP, a jego szef Adam Michnik został niekwestionowanym królem żydowskiego “Salonu”. Monika Olejnik oraz Tomasz Lis do tej pory dostają najwyższe pensje w telewizji. Nawet Anita Gargas, którą znałem jako przymierającą głodem młodą emigrantkę w Toronto i pożyczałem jej pieniądze na przeżycie, paszkwilowała mnie w 90 roku, teraz jest szefem publicystyki w TVP. Śp. dziennikarz Roman Samsel, którego kiedyś zatrudniłem do edycji mojej książki “Święte psy”, napisał na mój temat kilka książkowych paszkwili i jeździł z nimi do szkół średnich w całej Polsce, aby osobiście niszczyć moją reputację. Zmarł w wielkich cierpieniach na raka dwunastnicy.

Lista “moich” paszkwilantów jest bardzo długa i nie jest to miejsce na jej publikację, a więc dałem tylko kilka przykładów, że szkalowanie Tymińskiego okazało się działalnością bardzo korzystną dla wielu dziennikarzy. Notabene przez ostatnie 20 lat jestem w Polsce pod ścisłą cenzurą – nikt w Kraju nie opublikuje moich tekstów, a więc nie mam możliwości obrony. Pewnie z obawy, aby nie zdewaluować wartości tych wydumanych paszkwili.

Zawsze byłem zdumiony, z jak wielkim zacięciem byłem kłamliwie atakowany przez obcych mi ludzi. Jest to swego rodzaju komplement, że poświęcili mi tyle uwagi, ryzykując przez pisanie potwornych kłamstw swoją reputację. Atakowano mnie głównie za to, że odważyłem się bronić Polaków skazanych na biedę przez mafijno-polityczny układ “okrągłego stołu”, oraz za to że w 1990 roku zdobyłem poparcie milionów Polaków, którzy po 8 tygodniach morderczej kampanii wyborczej wybrali mnie na stanowisko swego prezydenta. Tyle, że na koniec “dopasowano” wynik wyborów na korzyść Lecha Wałęsy. Byłbym wtedy waszym prezydentem, gdyby nie dorzucono kartek do urn w dużych miastach wojewódzkich, gdzie “układ” miał swoich ludzi. Po sfałszowanych wyborach byłem brutalnie porzucony przez własny elektorat na pożarcie zjadliwych paszkwilantów, którzy dalej rzucali się na mnie jak wściekłe psy. Czarne chmury zebrały się wtedy nad Polską i wiszą nad krajem do tej pory. A byliśmy tak blisko zwycięstwa i udało nam się obalić wrogi nam antypolski rząd Tadeusza Mazowieckiego. Mimo że prawdziwy wynik wyborów przyhamował socjopatyczne reformy Leszka Balcerowicza, to wszystko poszło na marne, bo dziś Polską rządzi haniebny układ PO-PiS.

W 1991 roku sfałszowano wybory, utrącając większość Partii X za domniemane podrabianie podpisów koniecznych do rejestracji kandydatów, ale bez podania żadnych dowodów. Pamiętam, z jaką radością moi paszkwilanci jednostronnie opisywali ten incydent w prasie krajowej i zagranicznej. Niedługo potem śp. Mieczysław Bareja, przewodniczący Komisji Wyborczej w Warszawie, który nas świadomie utrącił z wyborów, umarł na atak serca jako potwierdzony współpracownik SB w czasie swojej własnej rozprawy lustracyjnej.

Piszę ten tekst jako przestrogę, że jeśli kiedyś w przyszłości znajdzie się prawy Polak, który odważy się ostro zawalczyć o wasz los, to znowu potężna grupa paszkwilantów będzie go niszczyła na wszelkie sposoby w zamian za zaszczyty i pieniądze. Będą oni nagradzani przez poprzednich paszkwilantów, którzy już sławę i stanowiska zdobyli haniebnym szkalowaniem.

Taka sytuacja będzie trwała, dokąd każdy Polak nie zrozumie, że kiedy niszczą jego lidera, który reprezentuje jego interesy na scenie politycznej, to on sam jest celem ataku – to on jest niszczony. W czasie wojny, a taką dziwną wojnę niestety mamy w naszym kraju, najważniejsze jest zniszczenie strategicznego dowództwa. Potem już łatwo zwyciężyć i rozproszyć żołnierzy. Nie jest to tajemnica, że ludźmi, którzy są biedni i bez liderów, jest łatwo manipulować i rządzić pod pozorami demokracji.

Osobiście nigdy nie widziałem sytuacji, aby Polacy stanęli murem za swoim liderem-reprezentantem, kiedy był on atakowany przez naszych wrogów. Ba, nigdy nie widziałem nawet zbiórki pieniędzy na koszty kampanii wyborczej jakiegoś kandydata. Tak jakby Polacy nie cenili i nie mieli potrzeby, aby mieć własnych reprezentantów w polityce. A polityka jak dźwignia daje możliwość największych zmian na korzyść obywateli. W prawdziwej demokracji głos oddany na danego kandydata jest głosem na samego siebie. Kto tego nie rozumie, jest tylko kibicem polityki, a nie jej uczestnikiem, i jako kibic swego głosu w urnie wyborczej nigdy nie będzie bronił. A największa bieda, to nie brak pieniędzy, ale tchórzostwo i brak wiedzy.

Na koniec pragnę zwrócić uwagę, że kiedy dana nacja nie jest w stanie wykreować, wesprzeć i obronić swoich liderów reprezentantów, to ich miejsce natychmiast zajmą wyszczekani i sowicie opłacani dziennikarze paszkwilanci. A to dlatego, że na poziomie władzy natura nie znosi próżni. Kraj prowadzony przez bandę dziennikarskich paszkwilantów nigdy nie będzie bogaty. Przyszłość ludzi w takim kraju będzie kreowana przez haniebną mentalność byłych dziennikarzy, którzy służą możnym tego świata tylko dla własnych korzyści. Musimy to zmienić. Czas, aby Polska, nasza ojczyzna, nareszcie była prawdziwą matką, a nie okrutną macochą.

Autor: Stanisław Tymiński
Źródło: Tygodnik “Goniec” z Toronto

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Dziennikarzom puszczają nerwy

Posted on 5 kwietnia 2010. Filed under: Cenzura, Chęć zysku w TVN, koncerny, Korupcja, matactwo | Tagi: , |


Opublikowano: 01.03.2010 

Jednym z dobrych znajomych mojego taty był pewien leśniczy. Był on byłym żołnierzem. Walczył we wrześniu 1939 roku. Często rozmawiał z tatą o walkach z Niemcami. Ale w sumie wracał do kilku tych samych opowieści. On sam był amunicyjnym przy ciężkim karabinie maszynowym. Celowniczym karabinu był Białorusin. Przy odpieraniu ataku chodziło o to, by pozwolić Niemcom podejść jak najbliżej, nie bliżej jednak niż na rzut granatem. Rozpoczęcie strzelania ze zbyt dużej odległości mogło spowodować dwie rzeczy: niezbyt skuteczne strzelanie do Niemców, wykrycie stanowiska cekaemu i następnie zlikwidowanie obsługi karabinu maszynowego. Taki sam skutek dawało pozwolenie na zbyt bliskie podejście Niemców. Celowniczy cekaemu musiał nie tylko mieć bardzo dobry wzrok, musiał także mieć wielkie opanowanie i odwagę. Nie wszyscy wytrzymywali.

Według opowiadań znajomego, wielkie wrażenie na nim robiło opanowanie Białorusina. Tak było w czasie odpierania ataków Niemców, tak było w czasie nocnych ataków na bagnety w czasie zdobywania Piotrkowa Trybunalskiego, który przechodził kilkakrotnie z rąk do rąk. W dzień miasto zdobywali Niemcy, w nocy odbijali je Polacy. Znajomy mojego ojca później razem z tym samym celowniczym brali udział w obronie Warszawy aż do jej kapitulacji i pójścia do niewoli niemieckiej 28 września 1939. Kiedykolwiek tato spotykał się ze znajomym przy małej wódce i herbacie, w jakimś momencie powracał wątek walk we wrześniu 1939 roku. Wielokrotnie bliskie spotkania ze śmiercią, widok załamujących się psychicznie żołnierzy, widok innych, którzy dawali przykład swoim zachowaniem, pozostał na trwale w pamięci leśniczego.

Później, w książkach, we wspomnieniach o II wojnie światowej wielokrotnie natykałem się na pozytywne opinie Polaków o postawie Białorusinów. Ci ostatni nie musieli walczyć do ostatnich dni września. Mogli dezerterować, opuszczać szeregi, kiedy wiadomo było, że wojna z Niemcami we wrześniu 1939 była już przegrana. Polska w końcu była krajem wielonarodowym. Różnie się układało między Polakami a mniejszościami narodowymi pod okupacją niemiecką lub okupacją ZSRS. Kiedy przywołuję w pamięci przeczytane książki, artykuły, rozmowy, odnajduję mało ocen negatywnych dotyczących zachowań Białorusinów wobec Polaków w czasie okupacji.

Aktualnie w mediach w Polsce co rusz pokazuje się Białoruś. Aleksander Łukaszenka jest dyżurnym prezydentem kraju wrogo nastawionego do mniejszości polskiej.

W oglądanym przeze mnie programie telewizyjnym rozmówcy mówili o tym, że na Białorusi mieszka 4 proc. osób pochodzenia polskiego. Statystyki zaś podają, że na Białorusi mieszka 10.045.000 osób. W tym 1.142.000 to Rosjanie, 237.000 to Ukraińcy. Oficjalne statystyki mówią, że na Białorusi ma być 396.000 osób pochodzenia polskiego.

No więc o co chodzi? Gdzie jest problem? Jeśli za przykład weźmiemy Rosjan, to jest ich w porównaniu do mniejszości polskiej trzy razy więcej, a o problemach z tą mniejszością się nie słyszy?

W czasie mojego niedawnego pobytu w Polsce zapytałem znajomych, którzy mają rodziny na Białorusi, o to, na czym polega problem Polaków mieszkających w tym kraju?

Moi rozmówcy powiedzieli mi, że prawda jest taka, że osób pochodzenia polskiego mieszkających na Białorusi jest według nich prawie 10 proc., czyli około miliona. Sprawa stosunków osób polskiego pochodzenia z Białorusinami jest złożona. Według moich rozmówców, osoby pochodzenia polskiego należą do białoruskiej elity. Są to lekarze, weterynarze, dentyści, prawnicy. Polacy są często nieco zamożniejsi od Białorusinów.

W okresie kiedy Białoruś była jedną z republik dawnego ZSRS, na stanowiskach kierowniczych w administracji państwowej republiki białoruskiej, w milicji, w wojsku, w KGB przeważnie byli Rosjanie.

Według moich rozmówców, w latach dziewięćdziesiątych paru ministrów białoruskiego rządu miało polskie pochodzenie.

Od roku 1994, kiedy to prezydentem Białorusi został Aleksander Łukaszenka, następuje stopniowe zastępowanie osób pochodzenia rosyjskiego i polskiego na stanowiskach kierowniczych w administracji państwowej, milicji, rdzennymi Białorusinami. Wiele osób nie afiszuje się polskim pochodzeniem, obawiając się utraty uprzywilejowanych stanowisk pracy.

Aleksander Łukaszenka utrzymuje dobre stosunki z Rosją. Białoruś kupuje od Rosji surowce energetyczne, czyli gaz, ropę naftową. Białoruś nie ma możliwości ze względu na swe położenie geograficzne na dokonanie zakupu gazu i ropy od innego państwa poza Rosją.

Sugestie polityków i komentarze dziennikarzy mówiące o tym, by Białoruś była mniej prorosyjska, są po prostu nierealne. To tak, jakby powiedzieć Białorusinom, marznijcie w domach, bo w ten sposób będziecie bardziej Europejczykami. Za to że nie kupicie gazu od Rosji, będą was kochać w Polsce i w Unii Europejskiej… Bzdura, prawda?

Według mnie, prezydent Łukaszenka nie jest prorosyjski. On manewruje. Chce, by Białoruś była bardziej dla Białorusinów. Według mnie, nie jest on też komunistą, którego czasami przezywa się poniżająco kołchoźnikiem. Według mnie, to raczej realista, który rozumie, że gwałtowne otwarcie gospodarki na kapitalizm może dla mieszkańców Białorusi, kraju, w którym nie ma ludzi doświadczonych regułami gry w gospodarce kapitalistycznej, przynieść więcej negatywnych skutków niż pozytywnych.

Weźmy przykład Rosji. Po upadku komunizmu potworzyły się tam mafie. Przemysł naftowy został wykupiony przez zagranicznych biznesmenów. Często biznesmeni ci nie płacili podatków. Szło to w parze z przedstawianiem tych ludzi przez nierosyjskie media jako osoby tworzące demokrację w Rosji. Dopiero powrót ludzi z aparatu służb specjalnych doprowadził do tego, że biznes naftowy zaczął płacić podatki, Rosjanie zaczęli otrzymywać emerytury i świadczenia socjalne.

Część z czytelników tego tekstu być może była na Kubie. Wielu zapewne zadało sobie pytanie o to, czy ten kraj powinien tak jak Polska dokonać obalenia tamtejszego systemu własności państwowej. Odpowiedź nie jest łatwa. Jeśli jutro dokonałaby się taka zmiana, to z miejsca pojawia się olbrzymi kapitał zagraniczny i pierwsze, co robi, to wykupi wybrzeże. W konsekwencji biedacy z wewnątrz wyspy nie będą mogli nawet wykąpać się w morzu, którego są współwłaścicielami. Nie obalać komunizmu, to pogrążać się w biedzie. I tak źle, i tak niedobrze. Myślę, że postrzeganie zagrożeń związanych z napływem obcego kapitału jest jednym z powodów tego, że na Kubie nie ma za dużo zwolenników obalenia tamtejszego systemu własności państwowej.

Upadek Związku Sowieckiego zaskoczył Białoruś i Białorusinów. Elity białoruskie były bardzo skromne. Na dodatek nie było tak jak w Polsce prywatnego rolnictwa, małego biznesu, nie było wolnego kapitału.

Aleksander Łukaszenka powoli otwiera się na kapitalizm i Europę. Wygląda na to, że chce zyskać na czasie, że chce wykształcić własne kadry, chce stopniowo nauczyć Białorusinów gospodarki rynkowej i stopniowo oddać im ich kraj w ich własne ręce. Osobiście nie widzę w tej postawie nic złego. Jak my, Kanadyjczycy czy Polacy, zachowalibyśmy się, gdyby nagle stało się tak, że przedstawiciele mniejszości zajmowaliby większość stanowisk kierowniczych w administracji, policji itd.?

Wydaje mi się, że część dziennikarzy polskich pisze o rządzie białoruskim źle, bo może tak pisać. Polscy dziennikarze nie oglądają się przy tym na przeszłość stosunków historycznych między Polakami a Białorusinami. Nie były one złe. Dziennikarze nie wybiegają też myślami w dalszą przyszłość.

Czy Białoruś będzie w przyszłości częścią Rosji, jak sugerują niektórzy? Uważam, że nie. Uważam też, że nie jest to intencja prezydenta Łukaszenki ani intencja samych Białorusinów. Gdyby tak miało być, to Łukaszenka nie zastępowałby Rosjan na stanowiskach kierowniczych w wojsku, administracji Białorusinami. Łukaszenka powoli chce uniknąć niezadowolenia samych Białorusinów, chce, by Białorusini stawali się bogatsi, by stawali się lepiej wykształceni i by stawali się właścicielami swego kraju. Prezydent Łukaszenka robi dokładnie to samo co nasz prezydent Lech Kaczyński. Paradoksalnie tego ostatniego też polskie i niepolskie media przedstawiają jako skrajnego nacjonalistę. Ponieważ polskie elity stoją jakoś na drodze do budowy elit białoruskich, prezydent Łukaszenka od czasu do czasu postraszy bogatszą i prężną mniejszość polską. Z drugiej strony, nie widać na Białorusi żadnych represji w sferze wolnych zawodów. Tutaj Polacy mają pełne pole do rozwoju.

Uważam, że w perspektywie 10 lat Białoruś będzie starała się otworzyć i bardziej współpracować z Unią Europejską. Dlaczego? Białoruś ma mało zasobów naturalnych. Kraj ten będzie musiał nauczyć się sprzedawać swoją wiedzę i swoją pracę. Rosja jeszcze długo nie będzie oferowała poziomu wiedzy, poziomu życia równego Unii Europejskiej. Dobrze by było, by polscy dziennikarze i polscy politycy dostrzegali, co daje Rosja, co oferuje Unia Europejska i by byli dalekowzroczni. Białoruś będzie potrzebowała bogatej mniejszości polskiej. Chodzi o to, żeby polscy politycy w przypływie miłości nie zaszkodzili mniejszości polskiej na Białorusi.

Delikatna jest różnica między kimś, kogo się naśladuje i od kogo chciałoby się uczyć, a kimś komu się zazdrości i kogo w sumie się nie lubi.

Przyjaźń, neutralność łatwo można zniszczyć. Polska miała w swej dalszej i bliższej historii wystarczająco dużo wrogów i ludzi jej nieprzychylnych.

Z punktu widzenia długofalowych interesów Polski, dobrze będzie, jeśli Białoruś będzie stabilna. Trzeba liczyć na to, że będzie częścią Unii Europejskiej. Do tego pobudzi Białorusinów impuls naśladowania zamożniejszych i lepiej żyjących Polaków.

Jestem w tej mierze optymistą. Dobrem jest to, że po stronie białoruskiej nie ma negatywnych dla Polaków wzorców-bohaterów, wzorców, które by dzieliły oba narody. Na Białorusi nie było kogoś na miarę Stepana Bandery.

Mam wrażenie, że Łukaszenka chce, żeby Białoruś była neutralna, żeby miała elity, i chce z tymi elitami wejść kiedyś do Unii Europejskiej. Dziennikarze w Polsce nie powinni oczekiwać od Białorusi niczego więcej niż tego, czego oczekiwaliby od polskiego rządu, gdyby przyszło mu pracować w podobnych do Białorusi warunkach. Nie powinny puszczać im nerwy. Dziennikarze w Polsce ulegają zbyt łatwo politycznej poprawności. Wydaje się, że uważają, że jak ktoś był w przeszłości dobry, to niezależnie jak się go opisze, to i tak dalej dobrym będzie. O kimś, kto, no cóż, w przeszłości nie zawsze zachował się tak, jak od niego oczekiwano, na wszelki wypadek pisze się dobrze.

Na Białorusi bardzo wiele osób, w tym i osób niepolskiego pochodzenia, mówi i czyta po polsku. Przyglądają się one temu, co się w Polsce pisze i mówi o ich kraju.

Lekarze mają zasadę, która mówi: po pierwsze, nie szkodzić. W odniesieniu do dziennikarzy zasada ta oznacza zachowanie spokoju, roztropności i optymizmu.

Autor: Janusz Niemczyk
Źródło: Tygodnik “Goniec” z Toronto

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Komu przeszkadzają chińskie inwestycje w Afryce?

Posted on 27 marca 2010. Filed under: rasizm, Zero prawdy, Złe Prawo | Tagi: , , , , , , , |


Opublikowano: 21.03.2010 

Z czym kojarzy się nam Afryka? Zaryzykuję stwierdzenie, że 75% z nas, głównie z głodem, biedą, analfabetyzmem i konfliktami. Na drugim największym kontynencie świata (drugim również pod względem ludności) bieda aż piszczy. Pomimo ogromnych złóż naturalnych bogactw jest to najbiedniejszy i najsłabiej rozwinięty kontynent Globu pozostający nawet za plecami biednej Azji, a pomoc udzielana Afryce przez organizacje charytatywne ma charakter wybitnie doraźny i nie rozwiązuje codziennych problemów mieszkańców Czarnego Lądu, takich jak wysokie bezrobocie i brak jakichkolwiek szans na zmianę swojego położenia i odmianę losu.

W ostatnich latach w zacofanej Afryce inwestycje rozpoczęły Chiny, co wywołało… oburzenie (!) w wielu państwach zachodnich, pojawiły się nawet głosy o chińskim neokolonializmie. Tymczasem Chińczycy do biznesu w Afryce podchodzą niesłychanie poważnie. Minister Spraw Zagranicznych Yang odbywał w styczniu tradycyjne coroczne tournee po m.in. Maroku, Algierii, Nigerii, Kenii i Sierra Leone, a pod koniec roku podczas chińsko-afrykańskiego szczytu w Kairze, Kraj Środka udzielił krajom afrykańskim 10 mld pożyczki.

Chińczycy poczuli się wywołani do tablicy zadając słuszne pytanie – cóż złego jest w inwestowaniu w krajach, gdzie brak nawet najprostszej infrastruktury, dróg, kanalizacji czy szkół, a aby myśleć o wykorzystywaniu lokalnych złóż trzeba setek milionów dolarów inwestycji? Cóż złego jest w tworzeniu nowych miejsc pracy i dawaniu ludziom szansy zarobienia na chleb? Pojawiły się oczywiście zarzuty o to, że Chiny inwestują także w krajach, w których panują reżimy – chodzi głównie o Sudan i Zimbabwe, ale oczywiście nikt nie pamięta o tym jak tragicznie zadziałało embargo USA na Kubie, które w żaden sposób nie dotknęło elit Fidela Castro, ale za to potwornie zubożyło zwykłych kubańskich obywateli. Nikt również nie chce pamiętać, że embargo na leki nałożone na Irak doprowadziło do śmierci tysięcy irackich dzieci, dla których zabrakło najprostszych środków jak penicylina, podczas gdy irackie świty pławiły się w bogactwie. Podobną sytuację mamy w Sudanie i Zimbabwe, ale tęgie głowy w ONZ jakoś nie potrafią tego dostrzec, a może… po prostu nie chcą.

Skąd więc oburzenie zachodu? Skąd absurdalne zachowanie USA i części państw europejskich, dla których Afryka stanowiła dotąd zupełny margines? Dość powiedzieć, że subsydia w UE bardzo często rujnują niektóre sektory rolnicze w krajach subsaharyjskich, a niesiona Afryce pomoc to bardzo często przysłowiowa ryba, którą ludność najada się do syta na dwa dni, ale ta ludność potrzebuje de facto wędki – a zatem wykształcenia, pomocy w inwestycjach w infrastrukturę, nowych miejsc pracy – zamiast litościwych datków bogatych państw zachodu.

Analitycy są zgodni, pogrążone w kryzysie USA nie są w stanie ścigać się z poszerzającymi swoje wpływy Chinami, z kolei dla firm europejskich inwestycje w wielu afrykańskich krajach niosłyby ze sobą zbyt wielkie ryzyko finansowego fiaska. Chińczycy tymczasem są zdeterminowani, skorzy do podjęcia ryzyka nawet jeśli korzyści przyjdzie im czerpać dopiero w perspektywie kilku lat. Uzyskanie przez Chińczyków dostępu do złóż naturalnych Afryki jest oczywiście nie w smak gigantom świata zachodniego, którzy nie są w stanie dotrzymać kroku chińskim koncernom, stąd absurdalne zarzuty i pożałowania wręcz godna krytyka.

Yang w odpowiedzi na zarzuty odpowiada „To oczywiste, że nikt nigdzie nie inwestuje charytatywnie, również my liczymy na zyski, ale dajemy coś konkretnego w zamian, nowe miejsca pracy, szkolenia pracowników, rozbudowę infrastruktury (…). Nie rozumiem głosów oburzenia – Chiny w chwili obecnej importują jedynie 13% całego eksportu ropy z Czarnego Lądu, podczas gdy Europa i USA ponad 30%. Cała inwestycja naszego państwa w przemysł naftowy w Afryce stanowi 1/16 światowych inwestycji, znacznie mniej niż Europy i USA, a przecież ludność Chin stanowi 1/4 ludności globu”.

Najzabawniejsze jest to, że w tych politycznych przepychankach, o których czytamy w zachodniej prasie nikt nie zapyta o zdanie głodujących i bezrobotnych Afrykańczyków. Nikt nie zapyta czy mają ochotę nadal żyć za 1,5 dolara dziennie, a nierzadko przymierać z pragnienia i głodu, czekając być może kolejnych 30 lat na jaśniepanów z USA i Europy czy raczą, a może nie, wysupłać trochę grosza na inwestycje…

Źródło: Arabicae

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Reklama w TVN? Zobacz, ile to kosztuje

Posted on 19 marca 2010. Filed under: Chęć zysku w TVN, Oszustwa mediów, Propaganda medialna, Sprzedajni dziennikarze, Zero prawdy, Złe Prawo | Tagi: , , , |


Będzie drożej niż w zeszłym roku.

Od 1 kwietnia ceny reklam w TVN idą w górę. Średnia cena zwiększyła się o 15 proc. w stosunku do kwietnia 2009 roku.

Za co trzeba zapłacić najwięcej? Najdroższą pozycją w cenniku TVN jest piąta edycja „You can dance – po prostu tańcz”. Za 30-sekundową reklamę przy tym programie trzeba zapłacić nawet 74,3 tys. zł – to aż o 39 proc. więcej, niż rok wcześniej – pisze serwis Press.pl.

Droższe o 22 proc. niż w kwietniu 2009 roku. są też spoty przy show „Taniec z gwiazdami”. Ich cena dochodzi do 71,7 tys. zł.

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

Co jeszcze wmówi nam telewizja?

Posted on 19 marca 2010. Filed under: Chęć zysku w TVN, Oszustwa mediów, Propaganda medialna, Sprzedajni dziennikarze, Zero prawdy | Tagi: , , , , , , , |


Nie daj sobą manipulować.

Kilka dni temu w Gruzji wybuchła panika po tym, jak w telewizji Imedi wyemitowano reportaż pokazujący inwazję rosyjskich czołgów i samolotów na ten kraj. Nagrania pochodziły z wojny rosyjsko-gruzińskiej o Osetię Południową w 2008 roku, jednak o tym, że materiał jest mistyfikacją, jego twórcy poinformowali dopiero na zakończenie, kiedy wielu widzów wpadło już w panikę. Jak doniosły agencję, podczas emisji materiału co najmniej jedna osoba zmarła w wyniku zawału serca, a telefony przerażonych Gruzinów spowodowały zawieszenie linii telefonicznych.

http://www.youtube.com/watch?v=YNB3gx3v1Bo&feature=player_embedded

Reportaż z miejsca budzi skojarzenia z legendarnym słuchowiskiem radiowym Orsona Wellesa „Wojna Światów” wyemitowanym w 1938 roku. Zdarzenia przedstawione tam były tak sugestywnie, że wielu Amerykanów uwierzyło w atak Marsjan na naszą planetę. Dziś przekazy radiowe nie mają już takiego wpływu na ludzi, rolę radia przejęła telewizja.

Telewizja jest medium wprost wymarzonym do manipulacji ludźmi. Sam przekaz telewizyjny sprawia wrażenie realności, nie wymaga przy tym dużego wysiłku intelektualnego ani użycia wyobraźni. Telewizja jest dostępna. Dla wielu ludzi telewizor jest meblem, a jego oglądanie tak naturalne jak jedzenie czy picie. Dostępność, naturalność i przeźroczystość jest wskazywana przez socjologów jako głównie czynniki sprawiające, że telewizja jest wymarzonym narzędziem manipulacji.

Manipulacja w programach informacyjnych

Przykładem serwisu informacyjnego stosującego manipulację na szeroką skalę jest amerykańska stacja FOX News, przez niektórych nazywana tubą republikanów i Georgea W. Busha. Manipulacja wiadomościami była tam dokładnie zaplanowana i zorganizowana. Medioznawczyni Sylwia Krajewska pisze, że władze Fox News instruowały dziennikarzy, które materiały prezentować w pierwszej kolejności, które potem, a które zupełnie pomijać.

Skutecznym zabiegiem okazał się staranny dobór zaproszonych gości. Analiza czasu antenowego w II połowie 2003 roku wykazała, że republikanie stanowili 83% rozmówców. Wobec przeciwników politycznych na wizji stosowano takie triki jak gwałtowne przerywanie rozmowy, wyłączanie mikrofonu czy światła.

Ale najgroźniejszą bronią Fox News był strach. Stacja umiejętnie wzbudzała w ludziach poczucie zagrożenia sprawiające, że Amerykanie wpadli w spirale paranoi, domagając się silnej władzy. Efekt? W sondażu z 2.10.2003 roku widzom Fox News i PBS/NPR zadano identyczne pytanie: „Czy światowa opinia publiczna popiera inwazję USA na Irak?” Pozytywnie odpowiedziało 7 razy więcej widzów Fox News niż widzów PBS/NPR.

Na tym klipie doskonale widać, jak Fox News szczuje Amerykanów na Irak i Iran:


http://www.youtube.com/watch?v=hohIgioeb0E&feature=player_embedded

Ale z informacją manipulującą mieliśmy do czynienia także w polskiej telewizji. 18 stycznia 2002 r. w programie Fakty telewizja TVN wyemitowała materiał dotyczący instalacji Pasja artystki Doroty Nieznalskiej. Przedstawiała ona fotografię męskich genitaliów na krzyżu.

Szokująca „Pasja” Doroty Nieznalskiej Fot. Stefan Kraszewski/PAP

Relacja telewizyjna tak poruszyła kilka osób – w tym dwoje posłów LPR – że artystka została oskarżona o obrazę uczuć religijnych, a sprawą zajął się sąd. Jego werdykt był zaskakujący. Sąd uniewinnił Nieznalską, uznając że to media wypaczyły sens jej pracy. Sędzia podkreśliła, że pokrzywdzeni mogli poczuć się dotknięci przedstawionymi przez media treściami. Problem w tym, że treści te znacząco różniły się od sensu całej instalacji.

TVN dokonała w tym przypadku manipulacji w celu wywołania skandalu i zwiększenia oglądalności – uznał sąd powołując się na jednego z biegłych.

Manipulacja w reklamie

Oczywistym kanałem manipulacji jest reklama telewizyjna. Tworzy styl życia, nowe potrzeby, narzuca swój punkt widzenia.

Doskonałym przykładem manipulacji jest reklama podprogowa. Co to takiego? Najkrócej można rzec, że mamy z nią do czynienia wówczas, gdy człowiek reaguje na bodźce, których istnienia nie jest świadomy. Klasycznym jej przykładem jest wklejanie w taśmę filmową 1/20 sekundowych klatek zawierających dany przekaz. Ich oddziaływanie jest kodowane w pamięci z pominięciem świadomości.

Psychologowie do dziś spierają się co do skuteczności reklamy podprogowej. Przeciwnicy argumentują, że jednoznaczne zjawisko progu nie istnieje, faktem jest jednak to, że ten typ reklamy jest zakazany w wielu krajach.

Jednak manipulację niesie ze sobą nie tylko reklama podprogowa. Niebezpieczna jest reklama przekazująca informacje, których wiarygodności odbiorca nie może sprawdzić. Przykładem mogą być reklamy funduszy emerytalnych, które masowo pojawiły się w polskiej telewizji na początku tego wieku. Obiecywały one dostatnią, wręcz luksusową jesień życia. Dla Polaków fundusze emerytalne były wówczas absolutną nowością, co agencjom reklamowym stwarzało idealną okazję do zastosowania technik manipulacyjnych. Odbiorcy nie byli w stanie w żaden sposób sprawdzić, czy mogą dać wiarę informacjom przedstawionym w reklamie.

O manipulacji możemy śmiało mówić także w przypadku reklam z gwiazdkami odsyłającymi odbiorcę do informacji nieco ukrytych, napisanych mniejszą czcionką. To celowa robota, wielu odbiorców jej nie przeczyta. Przykład? Ta lokata daje 7% zysku w skali roku. Drobnym drukiem jest dopisane: przy kwotach powyżej 100 tysięcy złotych.

Manipulacja w spotach wyborczych

Oskarżenie o manipulację pojawiło się w trakcie ostatniej kampanii wyborczej na Ukrainie. Wywołał ją klip wyborczy Olgi Tymoszenko, w którym prezydent Francji Nicholas Sarkozy, kanclerz Niemiec Angela Merkel, premier Polski Donald Tusk ściskają dłoń Julii Tymoszenko. Lektor mówił w tym czasie, ze oświadczają oni, że Tymoszenko jest jedynym demokratycznym i proeuropejskim kandydatem na prezydenta Ukrainy.

Klip wywołał ostrą reakcję sztabu jej rywala Wiktora Janukowycza.

Tymoszenko jest samozwańcem. Ani Sarkozy, ani Merkel, ani Tusk nie wygłaszali żadnych oświadczeń z poparciem dla jej kandydatury w wyborach prezydenckich – oświadczyła w odpowiedzi Hanna Herman, wiceprzewodnicząca Partii Regionów i bliska współpracownica Janukowycza.

Źródło: http://www.hotmoney.pl/artykul/co-jeszcze-wmowi-nam-telewizja-12409

Read Full Post | Make a Comment ( None so far )

  • Google Translator

  • STOP kłamstwu tvn!

    STOP TVN, TVN24, POLSAT I WYBIÓRCZEJ - stop zakłamaniu w mediach masowych
  • Chroń medycynę naturalną/ Protect natural medicine all over the world
  • Podpisz petycję w obronie medycyny naturalnej i tradycyjnych systemów medycznych
  • Medycyna Tybetańsko-Mongolska, Akupunktura, Moksa, Ziołolecznictwo na PINTEREST.COM
  • Polub nas na FB

  • Instagram prof Enji

    There was an error retrieving images from Instagram. An attempt will be remade in a few minutes.

  • Artykuł o nagonce

  • Czwarty Wymiar o nagonce medialnej

    Artykuł w "CZWARTYM WYMIARZE" o nagonce medialnej na lekarkę Enkhjargal Dovchin "ENJI"
  • Artykuły w „ZC”

    Znaki Czasu - to obecnie jedyne czasopismo, które ma odwagę pisać jawnie o najważniejszych sprawach dotyczących zdrowia ludzkiego czyli Kodeksie Żywnościowym, Szczepieniach oraz alternatywnych metodach leczniczych.
  • MTM in Poland

    Mongolska Tradycyjna Medycyna w Polsce - MTM in Poland
  • LIST OTWARTY

    LIST OTWARTY PUBLICYSTÓW W OBRONIE TOLERANCJI I WOLNOŚCI WYKONYWANIA ZAWODU
  • Chmurka kategorii

  • Ankiety

  • Szybkie menu

Liked it here?
Why not try sites on the blogroll...