Twarz Unii Europejskiej bez makijażu

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=8695

Ks. prof. Czesław Bartnik 28.7.2008

Wspaniała idea katolickich założycieli Wspólnoty Europejskiej Roberta Shumana, Aloide’a de Gasperiego, Konrada Adenauera, podobno kandydatów na ołtarze, została znieprawiona w dużej mierze przez następnych budowniczych Europy, w większości ateistów i masonów. Pierwsi budowali nową Europę na prawdzie, wolności i moralności, drudzy otworzyli szeroko drzwi dla kłamstwa, manipulacji i niemoralności. Pierwsi budowali na fundamencie Boga, następni przeważnie na ateizmie. Wprawdzie ci drudzy nie wszyscy byli ateistami w życiu prywatnym, jednakże życie publiczne kształtowali bez Boga. I tak doszło do znieprawienia idei jedności Europy, bo buduje się wieżę Babel, państwo bez Boga, a nawet państwo przeciw Bogu. I to jest grzech pierworodny dzisiejszej Unii Europejskiej. Może on być zgładzony jedynie przez jakiś nowy chrzest Europy.

Od lat 80. ubiegłego wieku zaczęły się pojawiać dziwne mutanty komunizmu oraz małżeństwa komunizmu z kapitalizmem. Archetypem okazała się Rosja, w której komunizm przeobraził się nagle w kapitalizm i gdzie idea socjalna, zresztą fałszywa z powodu ateizmu, przyoblekła się w obraz dolara. I jak rewolucja październikowa zrabowała cały kapitał prywatny, tak po roku 1991 sytuacja się odwróciła, a mianowicie nomenklatura, służby bezpieczeństwa i niektórzy wyżsi urzędnicy zaczęli szabrować majątek państwa dla siebie. Wielką rolę odgrywają w tym także mafie, gangi i bandy rozbójnicze. Stało się tak głównie dlatego, że nie było ani wcześniej, ani później żadnego fundamentu religijnego. Zło rodzi zło.
Schemat rosyjski został nieco uprzedzony w byłych demokracjach ludowych, w tym w Polsce. Ukształtowały się wszędzie niejako trzy “warstwy” społeczne:

  1. wiodąca warstwa oligarchiczna, w której byli dygnitarze komunistyczni stali się nowoczesnymi bojarami;
  2. gangsterzy, mafiosi i różni inni drapieżnicy;
  3. zwykła, szara masa obywateli, którzy żyją jeszcze ideami socjalistycznymi, a dwie pierwsze grupy uważają za zdrajców komunizmu i przestępców. Schodzą z forum publicznego do swoich bieżących, lokalnych interesów.

Podobne hybrydy społeczno-polityczne, mieszające komunizm z kapitalizmem, wystąpiły dosyć szeroko. W Chinach komunizm przechodzi w kapitalizm ewolucyjnie i w sposób sterowany przez partię komunistyczną. A na Zachodzie dokonuje się coś odwrotnego – kapitalizm obraca się w socjalizm czy w postkomunizm. I tak głowa tego dziwoląga jest kapitalistyczna, a ciało socjalistyczne. Niemal wszędzie królestwo szczęścia na ziemi ma być budowane z dwóch materiałów: kapitalistycznego i komunistycznego, tylko układy mogą się trochę różnić. Nieszczęście polega na tym, że nie dostrzega się trzeciej drogi, a mianowicie personalizmu społecznego i solidarności.
Główne struktury UE nie ukształtowały się same, lecz są dziełem różnych inżynierów, od czasów przewodniczącego Komisji Jacques’a Delore’a coraz słabszych. I tak rozumna Europa oddaje coraz bardziej władzę nad sobą utopistom i propagandystom. I chociaż sama idea jedności europejskiej jest jeszcze ciągle żywa, to jednak obciążają ją coraz bardziej błędy i grzechy. Oto siedem grzechów głównych Unii Europejskiej.

Ateizacja

Pierwszym grzechem głównym jest postępująca ateizacja Europy. Główne siły strategów i decydentów są skierowane, choć często w sposób zakamuflowany, przeciwko religii i Kościołowi katolickiemu. Dąży się do usunięcia religii z życia publicznego, z pozostawieniem najwyżej religii “prywatnej”, do porzucenia etyki chrześcijańskiej, zwłaszcza w interpretacji katolickiej, i do zniszczenia tradycji i kultury chrześcijańskiej. Ateizacja jest ważniejsza nawet niż gospodarka, zupełnie jak w Związku Sowieckim. Religię wypiera się z życia publicznego wszelkimi sposobami. Ilustruje to dobrze choćby jeden przykład: prezydent Francji Nicolas Sarkozy wysunął kandydaturę byłego premiera Wielkiej Brytanii Tony’ego Blaira na przyszłego prezydenta UE, ale kiedy ten przeszedł na katolicyzm, Sarkozy zaraz wycofał swoje poparcie. 
W Polsce grzech ateizmu społeczno-politycznego i kulturowego popełnia niestety PO i jej rząd oraz SLD i niektóre inne ugrupowania. Niektórzy politycy PO uważają, że nie wspierają europejskiej ateizacji, bo liczni jej członkowie udają prywatnie katolików. Jednak wypieranie religii, a wraz z nią i polskości z życia publicznego prowadzi wprost do ateizacji, także życia prywatnego. I jest to groźniejsze niż otwarte i buńczuczne pokrzykiwania młodocianych przywódców SLD.

Dyktatura możnych

Następnym grzechem głównym jest przejęcie w Unii władzy przez nieliczną warstwę różnego stopnia eurokratów, którzy dążą do władzy dyktatorskiej, hasła demokratyczne i solidarnościowe zostawiając tym, którzy jeszcze naiwnie w nie wierzą. Oczywiście ludzie ci nie używają słowa “dyktatura” – broń Boże! – ale faktycznie przejmują leninowskie hasło “dyktatury proletariatu”. W tej nowej magnaterii ustroju unijnego wyróżniają się trzy grupy:

  1. wyżsi politycy tworzący swoistą “familię” monarchiczną nowej Europy, jakby jedną paneuropejską dynastię władców. Członkowie tejże familii spotykają się jak w rodzinie, całują się serdecznie, poklepują po plecach, ucztują, urządzają polowania na terenach “motłochu”, no i rządzą, czasami tylko przesiadając się z jednego stołka na drugi. Do tej grupy należą oczywiście także oligarchowie, biznesmeni i przywódcy różnych instytucji międzynarodowych;
  2. biurokraci, urzędnicy, dyrektorzy, doradcy, eksperci, służby publiczne wyższego szczebla. Z założenia mają oni być narzędziem, komputerem w rękach warstwy monarchicznej, ale praktycznie mają władzę niekiedy wyższą niż politycy i rządcy i tworzą betonowy świat biurokracji. Na przykład jedna kobieta z Komisji Europejskiej ma władzę zburzyć trzy nasze stocznie i wyrzucić na bruk setki tysięcy robotników, wbrew rządowi polskiemu;
  3. różnego rodzaju intelektualiści, ideologowie, gwiazdy profesorskie, artyści, kulturotwórcy, wybitniejsi dziennikarze i inni. Rola dziennikarzy jest ambiwalentna. Bo choć na ogół służą swoim pracodawcom i przestrzegają poprawności politycznej UE, to jednak bywają też – dzięki Bogu – umysły krytyczne i wybitne. Trafiają się tacy i u nas, choć pracują w pismach ściśle prounijnych, i szkoda, że jest ich tak mało.

Wszystkie te trzy grupy stanowią rodzaj nowoczesnej arystokracji, która jednak swoje wschodnie odpowiedniki traktuje jak służbę. Często dla naszego arystokraty, nawet premiera czy ministra, wielkim zaszczytem jest, jeśli ktoś z monarchii zachodniej poda mu rękę, poklepie po ramieniu i powie jakiś grzecznościowy banał. Owe trzy grupy to klasa panująca, która sprawuje swą władzę nad zwykłymi obywatelami, nad robotnikami, chłopami, rzemieślnikami, nad różnymi służbami społecznymi, których to razem nazywano kiedyś “ludem”. Natomiast większość tego ludu jest albo niezorientowana w tym, co dzieje się w UE, albo ogłupiona politycznie, albo wreszcie zmęczona oszustwami społeczno-politycznymi i emigruje z życia publicznego. W każdym razie nawet Jürgen Habermas, jeden z czołowych ideologów UE, uważa, że dziś owe elity “straciły kontakt z ludźmi” (por. Europa, 5 lipca 2008 r.).

Egoizm i próżniactwo

Europeizm przyjmuje w różnym stopniu model państwa socjalnego, tzn. opiekuńczego, ale raczej tylko w celu asekuracji przed gniewem i buntem ludu. Warstwa kierownicza nie potrzebuje socjalności, ona żyje sobie rozkosznie. Dają się u niej zauważyć cechy późnej arystokracji rzymskiej: egoizm, pogoń za rozkoszami, deprecjacja pracy, zwłaszcza fizycznej (pracowitość nazywają procoholizmem), niemoralny tryb życia. Eurokraci głoszą “wolny rynek”, ale tylko dla siebie, żeby nie ponieść żadnej odpowiedzialności za życie gospodarcze i finansowe, gdzie faktycznie szerzy się ogromna korupcja. Toteż jeden z największych architektów gospodarki unijnej George Soros doszedł ostatnio do przekonania, że wiara w nieomylność wolnego rynku prowadzi do coraz większych kryzysów gospodarczych. Toteż eurokraci chcą dziś sterować każdym szczegółem gospodarczym od ziarnka pszenicy do kopalni węgla, mimo że prowadzi to do śmiertelnej choroby psycho-gospodarczej, a mianowicie biurokracji. Przy tym rząd nie jest dla dobra wspólnego, chyba że w propagandzie, a w rzeczywistości jest on dla obrony warstw wyższych i pełni rolę zespołu “goryli”. Taką rolę rządu widać doskonale również u nas.
Warstwa rządząca boi się państwa, którego władza byłaby sprawiedliwa i obejmowała swą troską wszystkich. Dąży więc do wielkiego osłabienia państwa narodowego. Działania te idą w trzech kierunkach:

  1. osłabienia ogólnych władz państwowych, instytucji, tradycji, systemu prawnego. U nas PO mówi o silnym państwie, ale okazuje się, że państwo ma być silne w obronie własności bogaczy i zapewnianiu swobody terrorystom politycznym;
  2. tworzenia organizacji, stowarzyszeń i korporacji ponadnarodowych, które pomniejszają znaczenie państwa. U nas np. widać to dobrze, gdy Polski Związek Piłki Nożnej ma wyższą władzę niż rząd i parlament, a Michel Platini jest przyjmowany z honorami, jakie kiedyś oddawano cesarzom;
  3. landyzacji państwa, czyli podziału na autonomiczne regiony, mające być jakby małymi państwami poddanymi we wszystkim bezpośrednio Brukseli. Nasi liberałowie forsują to od początku, ale ostatnio PO, PSL i SLD dążą konkretnie do utworzenia z Polski 12 landów pod nazwą “metropolii”. Metropoliami mają być: Warszawa, Łódź, Kraków, Trójmiasto, Poznań, Wrocław, aglomeracja śląska, Lublin, Rzeszów, Białystok, Szczecin i Bydgoszcz z Toruniem (zob. M. Giertych, “Opoka w Kraju”, lipiec 2008 r.).

Integracja przy pomocy oszustwa

Prezydent Czech Vaclav Klaus pisze, że w procesie integracji europejskiej można wyróżnić dwa modele:

  1. model integracji przez naturalne usuwanie tego, co państwa i narody dzieli, i rozwijanie tego, co pozytywnie i w wolny sposób jednoczy;
  2. model integracji przez siłę, manipulację i przymus (por. V. Kalus, “Podstawowe zasady europeizmu”, “Nasza Polska” z 1.07.2008 r.).

Pierwszy model przeważał na początku, dziś przeważa model drugi. Również w Polsce, niestety, drugiemu modelowi sprzyjają obecny rząd, PO i SLD, co polega na wyrzeczeniu się suwerenności i na oszustwach.

Fałszywa wolność i pozorowana demokracja

Entuzjaści prounijni pieją peany na cześć wolności i demokracji, jednak faktycznie walczą tylko o wolność dla warstwy kierowniczej, a nie dla ludu, a następnie i siebie samych zniewalają “poprawnością polityczną i ideologiczną”. A co do demokracji, to urzędy, organa i instytucje UE nie są demokratyczne. Władzę realną mają raczej jakieś siły poza kurtyną, a wybory obywatelskie przeprowadzane są tylko dla pozoru. Parlament Europejski, do którego poszczególne państwa wybierają swoich parlamentarzystów, nie ma żadnej władzy, a w rzeczywistości pełni tylko funkcję opiniodawczą. A poza tym żaden poseł, komisarz, delegat czy urzędnik nie odpowiada ani przed wyborcami, ani przed władzami swojego państwa. Unioniści ideowi powiadają, że wielkość UE wyraża się m.in. w pluralizmie kulturowym, socjalizmie, ekologizmie, homoseksualizmie, feminizmie itd. W rzeczywistości otrzymujemy tylko rozkład społeczeństw. Co do feminizmu niech za przykład posłuży fakt, że 6 lipca br. synod plenarny anglikański uchwalił święcenia kobiet nie tylko na “prezbiterki”, ale także na “biskupki”, i to bez wymogu kwalifikacji moralnych. Przy tym pikanterii dodaje fakt, że w ogóle wszelkie święcenia w Kościele anglikańskim są nieważne, bo nie mają ciągłości tradycji apostolskiej. Europeizm ma taką jakąś siłę, że na jego punkcie nieraz wariują nie tylko społeczności świeckie, ale i religijne.

Pycha

Unioniści dążący do zbudowania imperium europejskiego nie lubią polityki wewnętrznej w swoich krajach, bo są tam emigrantami, a poza tym zdają sobie sprawę z tego, że tam mogą być kontrolowani i krytykowani. Uwielbiają natomiast politykę na forum międzynarodowym. Tworzą więc ponadnarodowe organizacje i w ich imieniu występują w swoim kraju jako gwiazdy i zbawcy. Na zewnątrz głoszą równouprawnienie i tolerancję, ale w rzeczywistości widzą tylko samych siebie i chcą wszystkich przerabiać na własne kopyto. Ponadto dążą też do utworzenia imperium największego na świecie, a przynajmniej równego Ameryce, i chcą uchodzić za zbawców Europy i całej ludzkości.

Błędna filozofia

Eurokraci przyjmują eklektyzm: coś z heglizmu, coś z marksizmu, coś z postmodernizmu. W każdym razie ich podstawy filozoficzne nie są jednolite. Zakładają tezę Hegla i Marksa, że człowiek jest “stwórcą” siebie samego i świata: homo creator. Społeczeństwo musi być klasowe i hierarchiczne. Pragną wszystko planować, kontrolować, regulować, o wszystkim wyrokować. Uważają się za ludzi “oświeconych”. Człowiek UE to “nadczłowiek” (übermensch – F. Nietzche), a w przyszłości będzie nieskończenie doskonały. Zbawiają ludzkość przez naukę, technikę, ideologię i postęp, a więc także przez rozbicie tradycji, patriotyzmu i Dekalogu, bo te rzeczy podobno postęp hamują (por. V. Klaus, op. cit.; tenże, “Czym jest europeizm”, Warszawa 2008 r.). 
Niestety, wszystkie te i podobne zjawiska obrazują duszę Unii Europejskiej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Liked it here?
Why not try sites on the blogroll...

%d bloggers like this: